Język
Wyświetlenia
2,5 tys.
ŚW.FILOMENA

Radioaktywny jod nad Polską: Stężenie jodu-131 w Polsce dziesięciokrotnie wyższe niż w innych krajach

Data publikacji: 23.02.2017, 13:15



Francuski Instytut Ochrony Radiologicznej i Bezpieczeństwa Atomowego (IRSN) poinformował, że w kilku europejskich miastach odnotowano podwyższony poziom promieniowania. Z danych wynika, że w Polsce skażenie jest kilkukrotnie wyższe niż we Francji i Niemczech. Źródło wycieku wciąż nie jest znane. Niektórzy sugerowali próby nuklearne w Rosji... Brzmi groźnie, ale czy jest niebezpieczne?

W sieci krąży informacja o radioaktywnym jodzie nad Polską, który, jeśli zgromadzi się w tarczycy, może doprowadzić do rozwoju nowotworu tego narządu. Internauci ostrzegają się przed niebezpieczeństwem. Rzeczywiście, w powietrzu stwierdzono podwyższony poziom jodu-131. Jakie może mieć skutki?

Podwyższony poziom radioaktywnego izotopu Instytut Ochrony Radiologicznej i Bezpieczeństwa Atomowego (IRSN) zanotował pod koniec stycznia i w lutym w Norwegii, a następnie w Finlandii, Polsce, Czechach, Niemczech, Francji i Hiszpanii. Jednak zdaniem prof. dr inż. Andrzej Strupczewskiego, eksperta do spraw bezpieczeństwa reaktorów z Narodowego Centrum Badań Jądrowych, komunikat nie jest niczym niezwykłym. Monitorująca skażenie radioaktywne agencja regularnie wysyła podobne ostrzeżenia. – Śladowe ilości radioaktywnego jodu w atmosferze nad Europą były na granicy wykrywalności i nie stanowiły żadnego zagrożenia. Były to ilości mikroskopijne i wykrycie ich jest dowodem doskonałości naszej aparatury pomiarowej, a nie wskaźnikiem zagrożenia dla zdrowia lub środowiska - tłumaczy prof. Strupczewski.

Stężenie jodu-131 w Polsce dziesięciokrotnie wyższe niż w innych krajach

Stężenie jodu w postaci cząsteczkowej nad Francją oceniono na 0,3 mikro bekerela na metr sześcienny, średnia w Europie waha się w granicach 1,5 mikro-Bq/m3, ale w Polsce osiągnęła poziom aż 5,92 mikroBq/metr sześcienny. Co to oznacza? – Mikro - to jedna milionowa, a bekerel to jeden rozpad atomu na sekundę – wyjaśnia prof. Strupczewski. – Dla porównania można dodać, że w ciele człowieka zachodzi 31 tys. rozpadów na sekundę samego potasu K-40, który wchłaniamy z każdą kroplą mleka matki lub mleka z butelki. Jeżeli w mleku nie ma radioaktywnego potasu, to znaczy, że jest to woda, a nie mleko – uspokaja Strupczewski i podkreśla, że obserwowane obecnie wskaźniki są tysiące razy mniejsze od poziomu grożącego skutkami zdrowotnymi.



Zanotowany nad Polską między 9-16 stycznia br. stopień stężenia w atmosferze nie jest bynajmniej najwyższym w historii pomiarów. – W poprzednich przypadkach dochodziło do wykrycia znacznie większych stężeń jodu, i wówczas także zarówno IRSN jak i urzędy dozoru jądrowego stwierdzały, że nie ma żadnego zagrożenia. Tak np. 30 listopada 2011 roku IRSN poinformował o wykryciu jodu nad Francją o stężeniach dochodzących do 20 mikro bekereli na metr sześcienny, a jeszcze większych w atmosferze nad Austrią i Węgrami. Jak podkreślał w swym komunikacie IRSN, chociaż te koncentracje udało się pomierzyć, były one zbyt małe, by mogły mieć jakikolwiek wpływ na zdrowie ludzi – tłumaczy zjawisko ekspert do spraw bezpieczeństwa reaktorów z NCBJ.

Także polska Państwowa Agencja Atomistyki opublikowała komunikat, stwierdzający że „śladowe ilości izotopu jodu-131 wykryte w okresie 9-16 stycznia br. na terenie Polski nie stanowiły żadnego zagrożenia dla ludzi i środowiska”.

Co może być źródłem emisji?
Skąd wziął się w powietrzu radioaktywny jod? Eksperci podkreślają, że jego podwyższony poziom to zawsze efekt działalności ludzkiej. – W przeszłości powodem podwyższonego stężenia jodu w atmosferze były uwolnienia jodu z zakładów produkcji radionuklidów dla medycyny, np. na Węgrzech w 2011 r. Nie powodowały one żadnego zagrożenia i były w granicach dopuszczalnych uwolnień ustalonych przez dozór jądrowy - mówi ekspert z NCBJ i podkreśla, że z całą pewnością w obecnym przypadku nie jest to wyciek z reaktora Maria, jedynego reaktora jądrowego w Polsce. – Nie było uwolnień ze Świerka, pozostaje więc możliwość uwolnień zza wschodniej granicy. Jest to jednak tylko przypuszczenie - dodaje prof. Strupczewski.

Rosja przeprowadza próby nuklearne? Internetowe strachy
W tabloidach i na forach internetowych pojawiły się informacje, że podwyższony wskaźnik jodu może być skutkiem prób nuklearnych w Rosji. Podejrzenia wzmacniała obecność w Europie amerykańskiego samolotu WC-135, służącego do wykrywania śladów eksplozji jądrowych. Plotki te zdementowała rzeczniczka Air Force Erika Yepsen, która w wywiadzie dla serwisu military.com powiedziała, że przylot zwiadowczego samolotu „Constant Phoenix”, nazywanego „Sniffer” („Niuchacz”), był zaplanowany dużo wcześniej.

za: www.newsweek.pl/…/radioaktywny-jo…

źródło: en.protothema.gr/mystery-radioac…

_________________________________

PROSZĘ, PRZECZYTAJ:

ALERT - SILNE NAPROMIENIOWANIE EUROPY ! ! !

I POSŁUCHAJ: