Clicks281
tahamata
11

o. Dariusz Kowalczyk SJ: Staś Kostka "niepokorny"

Staś Kostka „niepokorny”

Nie podoba mi się to pomieszanie w liturgicznym kalendarzu. Wspomnienie św. Stanisława Kostki obchodzone jest w Polsce 18 września, a we Włoszech, tak jak na całym świecie, 13 listopada. Siedząc w Rzymie, mam problem: Łączyć się duchowo z wiernymi i ze współbraćmi jezuitami w Polsce, czy czekać na listopad, czy też wspominać Stasia Kostkę dwa razy? W każdym razie wybiorę się do zaprojektowanego przez Berniniego kościoła św. Andrzeja na Kwirynale, w którym nie tylko znajdują się relikwie Kostki, ale przy którym znajdują się budynki klasztorne, gdzie Kostka odbywał nowicjat.

Obrazki ze św. Stanisławem Kostką ukazują najczęściej twarz delikatnego młodzieńca ze wzrokiem utkwionym w niebiosach. Tego rodzaju ikonografia nie wyraża dobrze prawdy o postaci Kostki. Bo przecież musiał być to „niepokorny”, mocno stąpający po ziemi chłopak. Mając 17 lat, uciekł ze szkoły w Wiedniu, aby – wbrew woli rodziców, a szczególnie autorytarnego Ojca – udać się (zasadniczo piechotą) przez Augsburg do Rzymu i wstąpić do nowicjatu jezuitów. To musiał być twardy gość!

Stanisław Kostka wycisnął czas nowicjatu, jak cytrynę. Był radykalny radykalizmem tych, którzy rzeczywiście postawili Boga na pierwszym miejscu. Jego postawa i śmierć, która nastąpiła 15 VIII 1568 roku po niespełna 10 miesiącach bycia w zakonie, wywołały wrażenie w całym ówczesnym Rzymie. Kult zmarłego nowicjusza jezuitów zrodził się spontanicznie zaraz po śmierci. O jego sile świadczy fakt, że Kostka został beatyfikowany już w 1602 roku, czyli o kilka lat wcześniej niż sam założyciel jezuitów, Ignacy Loyola, który zmarł w 1556 roku.

Takich „niepokornych”, jak św. Stanisław Kostka, potrzebuje Kościół. To „niepokorność” stawiania Boga na pierwszym miejscu, zmagania się z własnymi słabościami, aby pełnić Jego wolę, „niepokorność świętości, która idzie w parze z posłuszeństwem przełożonym i Kościołowi hierarchicznemu. Nie ma ona nic wspólnego z postawą tych, których dzisiaj „Gazeta Wyborcza” nazywa „księżmi niepokornymi”. To, co najwyżej, księża zagubieni.

o. Dariusz Kowalczyk
źródło: fb
mkatana likes this.
tahamata
Obrazki ze św. Stanisławem Kostką ukazują najczęściej twarz delikatnego młodzieńca ze wzrokiem utkwionym w niebiosach. Tego rodzaju ikonografia nie wyraża dobrze prawdy o postaci Kostki. Bo przecież musiał być to „niepokorny”, mocno stąpający po ziemi chłopak. Mając 17 lat, uciekł ze szkoły w Wiedniu, aby – wbrew woli rodziców, a szczególnie autorytarnego Ojca – udać się (zasadniczo piechotą) …More
Obrazki ze św. Stanisławem Kostką ukazują najczęściej twarz delikatnego młodzieńca ze wzrokiem utkwionym w niebiosach. Tego rodzaju ikonografia nie wyraża dobrze prawdy o postaci Kostki. Bo przecież musiał być to „niepokorny”, mocno stąpający po ziemi chłopak. Mając 17 lat, uciekł ze szkoły w Wiedniu, aby – wbrew woli rodziców, a szczególnie autorytarnego Ojca – udać się (zasadniczo piechotą) przez Augsburg do Rzymu i wstąpić do nowicjatu jezuitów. To musiał być twardy gość!