Język
Wyświetlenia
435
ŚW.FILOMENA

POLECAM !!! Kaczyński wzywa do powtórzenia referendum w GB. Kolaborant czy faryzeusz?



Szkoda przypominać co wygadywali Jarosław Kaczyński i jego drużynowi w związku z Brexitem. Aż tu nagle czytam w Daily Mail: "Kaczynski is the first European leader to make an outright call for a second referendum".
www.dailymail.co.uk/news/article-3662419/

Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, ale przyszło nagłe olśnienie: przecież to bliźniacy wrobili nas w to brukselskie bagno odmawiając Polakom prawa do ratyfikacji traktatu lizbońskiego (piszę to z małą literą, gdyż ta zdrada nie zasługuje na szacunek).

Traktat unijny zgodnie z Konstytucją był entuzjastycznie przyjęty zaledwie parę lat wcześniej ale bliźniacy uznali że Polacy są niedojrzali i nieodpowiedzialni i kolejne referendum dla sprzedawców samorządności i niepodległości Polski stanowiło zbyt duże ryzyko.

Odwołano się do art 90. Konstytucji który przewiduje:
1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.

Zauważyliście? Jeszcze w 1997 na długo przed przystąpieniem do Unii przewidywano przekazanie "organowi międzynarodowemu kompetencji organów władzy państwowej".

Przecież ZSRR jeszcze nie istniała a Bruksela jeszcze nie miała nad nami władzy, komu więc planowano przekazywanie władzy państwowej w Polsce (chyba nie Watykanowi?). Czyby więc przewałka z 1980 roku dokończona zdradą Magdalenki była szyta od początku nie tymi nićmi do się wszystkim wydawało?

Niedopuszczenie do referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego Jarosław Kaczyński w trybie sprostowania tak wyjaśniał Ewie Kopacz:

"Wynikałoby z tej wypowiedzi, która pani była łaskawa przedstawić, że Polska była w stanie przeciwstawić się traktatowi lizbońskiemu. Tzn., że byliśmy na tyle silni, że mogliśmy wziąć na siebie przeciwstawienie się całej elicie europejskiej. To jest jedna rzecz. A druga sprawa była następująca. Lech Kaczyński, prowadząc te rokowania, wiedział, że zbliżają się wybory. I wiedział, że w konfrontacji z Unią Europejską te wybory wygrają formacje proeuropejskie i zgodzą się dokładnie na wszystko. I to wszystko, co uzyskał, a uzyskał bardzo wiele - zostanie odrzucone. Z 13 punktów, które zostały postawione, uzyskał praktycznie wszystkie, poza tym taktycznym zostały zrealizowane. Takie były wówczas realne możliwości Polski i one zostały wyczerpane. A jeżeli chodzi o ratyfikację - ten sam mechanizm. Jeżeliby doszło do konfrontacji z Unią Europejską - przyszły prezydent wszystko, by ratyfikował - podkreślił p. Kaczyński."

Czyli mamy tu prawdziwe oblicze panów Kaczyńskich dla utrzymania władzy, dla wygrania wyborów gotowych na każdą kolaborację, na każdy kompromis. A przecież wówczas nie było nawet mowy że przyszłym prezydentem nie będzie Lech Kaczyński (no chyba że było ustalone że bracia Kaczyńscy dostali władzę tylko na czas wyprzedaży Polski do Brukseli).

Przypomnę kilka komentarzy internautów do tej hipokryzji pana Prezesa:

"Tłumacząc na język zrozumiały: Jak tylko PiS (nie daj Boże) dojdzie do koryta, to zrobi wszystko co Unia każe, łącznie z oddaniem resztek autonomii Polski, bo inaczej będą nowe wybory i przyjdzie PO, a wtedy i tak się na wszystko zgodzą".

"Bzdura. Miałoby to sens, gdyby Lech Kaczyński nie mógł się ubiegać o następną kadencję, a chyba nikt w 2009 nie zakładał, iż nie będzie mógł?
Kaczyński się tym chwalił, więc prawdopodobnie było to wliczone w kampanię wyborczą. A potem prezydent gdzieś poleciał i wszystko się zmieniło..."

"Traktat lizboński odtrąbiono jako wielki sukces. Kaczyńscy chcieli więc wziąć na siebie jak najwięcej zasługi za jego wprowadzenie. I po to się tak spieszyli.Był przecież prezydent proszony o niepodpisywanie traktatu. Miał czas, miał pretekst, wybrał świadomie, kalkulując start w wyborach o następną kadencję. Wybrał źle dla Polski i należy z tego wyciągnąć prosty wniosek, iż na państwie suwerennym mu nie zależało. Potwierdził to zresztą J.K. domagając się już w 2011 powołania armii unijnej".

"Dla mnie podpisanie Traktatu to ZDRADA. Trudno byłoby zakłamywać rzeczywistość..."


Czy wreszcie:
"E, tam zdrada". WIELKI SUKCES POLSKI NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ. A kto myśli inaczej ten ruski agent, antysemita, homofob, cyklista, a może nawet żyd! Zawsze podobała mi się narracja tych sprzedajnych su**nsynów: "nie mamy alternatywy, nie mamy alternatywy". To jacy z nich politycy, że dają się postawić pod murem?"



Oczywiście Kaczyński winę za wszystko zrzuca na Tuska i tak jak niedawno zapewniał że trzeba wspierać swoich i poprze starania swego dawnego kumpla o drugą kadencje dziś wzywa go do rezygnacji z pierwszej. Ci dwaj panowie żyć bez siebie nie mogą tak jakby stanowili obie strony tej samej fałszywej monety.

No to teraz parę komentarzy jakie pojawiły się pod informacją Daily Mail:
"FireWyrm, England - So, yeah, a child of communist era control is lecturing us about the correct application of democracy? Shut up, sit down and keep your opinions to yourself".
"leec, London, United Kingdom, - And if remain win what then? Sign a petition and have another! People need to get on with it and stabilise the country. This bickering is getting us nowhere!"
"Jamesmad, Nice, France - The UK would habe to 1) hold a second ref, 2. get a remain result, 3, beg to be admitted and 4, give up the rebate and 5 pay interest fines and penalties before readmission to our club "
"Namaste, On the Edge, United Kingdom - Still dictating to us even after we voted out, beggers belief "

Każdy może sobie przetłumaczyć w googlach wybrane powyższe komentarze. Te cenzuralne. Podaję je po angielsku bo jeśli Kaczyński doprowadzi do tego swoją żebracko - niewolniczą polityką (pamiętacie jak kiedyś płaszczył się w kampanii do braci Rosjan), że Polacy dostaną to czego nie chcą to zabronią nam też mówić po polsku i pewnie będziemy urzędowo szprechać po angielsku. Będzie o tyle tragicznie śmieszne, że wówczas w Unii nie będzie już jednak anglików. Póki co Unijna hydra mści się niejako zza grobu. Pan Cameron nieodrodne dziecko brukselskiej biurokracji ma utworzyć nowy organ, nowe biura nowych wysokopłatnych urzędników, którzy mają przygotować przyszłemu rządowi rekomendacje do rokowań Brexitu z Unią. Przecież gamonie Camerona nie potrafili doradzić mu jak zostać, do czego wystarczyło zamknąć japę oraz odwołać albo odłożyć referendum. Co oni doradzą teraz? Przyjęcie 3 milionów Islamskich gości?



za:alexjones.pl/…/88766-kaczynski…