Clicks1K
ZBM
1

W Watykanie zorientowano się, że walka z pedofilią jest wykorzystywana w Polsce do walki z Kościołem - Grzegorz Górny

opublikowano: 30 maja

Na opiniotwórczym portalu „Vatican Insider”, uważanym za nieformalny organ internetowy Stolicy Apostolskiej, tuż przed wyborami europarlamentarnymi ukazał się tekst dotyczący skandalu pedofilskiego, który wstrząsnął Kościołem w Polsce po emisji filmu braci Siekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Zawiera on w większości znane u nas fakty, ale najciekawsza wydaje się jego końcówka.


Fot. Papież całuje dłoń kłamcy Marka Lisińskiego - rzekomej ofiary pedofilii w Kościele.

Autor, jeden z najlepiej poinformowanych watykanistów, Salvatore Cernuzio napisał, że Stolica Apostolska stale monitoruje sytuację w Polsce i stara się odróżniać rzeczywiste problemy od tego, co jest „instrumentalną operacją” obliczoną na „poprawę wizerunku politycznego”. „Według niektórych rzymskich komentatorów” – jak pisze Cernuzio – taką akcją było wręczenie Franciszkowi podczas audiencji papieskiej 20 lutego w Rzymie raportu o pedofilii w polskim Kościele przez przedstawiciela Fundacji „Nie lękajcie się” Marka Lisińskiego. Franciszek ucałował wówczas ręce Lisińskiemu jako ofierze, która w dzieciństwie była molestowana przez księdza.

Dopiero później w Watykanie zorientowano się, kim były dwie kobiety, które towarzyszyły wówczas mężczyźnie: Joanna Scheuring-Wielgus oraz Agata Diduszko-Zyglewska, określona mianem „feministki związanej ze skrajnie radykalną lewicą”. Włoski watykanista zauważa, iż zdarzenie zostało odczytane jako operacja w ramach kampanii wyborczej do parlamentu europejskiego.

Członkowie Fundacji – według Cernuziego – tłumaczyli obecność obu lewicowych działaczek tym, że to właśnie one pomogły Lisińskiemu spotkać się bezpośrednio z Franciszkiem.

W tym momencie rodzi się pytanie: jak to było możliwe? Skąd antyklerykalne feministki miały takie dojścia? Przecież nie każdy, kto przyjeżdża do Rzymu, nawet poseł do parlamentu, ma okazję spotkać się z osobiście papieżem, tym bardziej, że sam Franciszek wydawał się wiedzieć, iż ma przed sobą ofiarę molestowania przez księdza. Według moich watykańskich informatorów, spotkanie zostało zaaranżowane z pominięciem Episkopatu Polski i kurii rzymskiej. Twierdzą oni, że było ono możliwe dzięki kanałom jezuickim (jak wiadomo, członkowie tego zakonu mają dziś w Watykanie duże wpływy, ponieważ jezuitą jest sam Franciszek, zaś znajomości ze starych czasów posiada tam jeszcze Stanisław Obirek, były ksiądz i rektor krakowskiego kolegium jezuitów, od dawna sekundujący poczynaniom Fundacji „Nie lękajcie się”).
Tak czy inaczej, w kurii rzymskiej zorientowano się, że sprawa pedofilii jest w Polsce wykorzystywana do walki z Kościołem i politycznych rozgrywek. Tam zaś nie lubią, gdy poza plecami wciąga się ich do tego typu „instrumentalnych operacji”.

Do Watykanu zaczęły też docierać informacje o coraz częstszych przypadkach dewastowania pomników Jana Pawła II w Polsce w związku z oskarżaniem go o tuszowanie skandali pedofilskich. Wiadomo zaś, że ci, którzy powtarzają takie zarzuty, powołują się na słynną „anegdotę” opowiedzianą przez Franciszka 5 lutego na pokładzie samolotu lecącego z Abu Zabi do Rzymu.

Czy Franciszek obciążył Jana Pawła II odpowiedzialnością za tuszowanie skandali seksualnych?

Być może w tym kontekście należy odczytywać ostatni wywiad, jakiego udzielił Franciszek meksykańskiej watykanistce Valentinie Alazraki. Wszystko wskazuje na to, że zorientował się on, iż jego lutowa wypowiedź stała się źródłem nieporozumień oraz posłużyła do niesprawiedliwych ataków na Jana Pawła II. Dlatego zdecydował się definitywnie przeciąć spekulacje w tej sprawie i ostatecznie wyjaśnić, iż papież z Polski nie miał nic wspólnego z tuszowaniem afer związanych z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich. Podkreślił też osobistą świętość Jana Pawła II oraz przyznał, że bywał on w sprawach skandali pedofilskich wprowadzany w błąd.

Franciszek broni św. Jana Pawła II: Był wprowadzany w błąd w sprawach skandali w Kościele. Nikt nie może wątpić w jego świętość

Wydaje się, że nad Wisłą również rośnie świadomość, iż należy wyraźnie oddzielić dwie sprawy: realny problem molestowania osób nieletnich przez duchownych oraz wymierzoną w katolicyzm kampanię medialną i społeczną. Pierwszy trzeba wyrwać z korzeniami, na drugą nie dać się nabrać.

autor: Grzegorz Górny


Źródło: wpolityce.pl/kosciol/448939-w-watyka…

Zobacz też: Kolejni dziennikarze obnażają kłamstwa Lisińskiego. Kuria wydaje niejasne oświadczenie. Czy chodzi o ochronę biskupa i ukrycie pochopnej decyzji?
wpolityce.pl/spoleczenstwo/449418-klamstwa…
wlowoj
Co za wyrachowanie - rzucić na nieżyjącego ciężkie oskarżenie w formie "anegdoty" a po kilku miesiącach je "odkręcać".