Clicks228
ZBM

Jak Żydzi mordowali Polaków. Bezpłatna lekcja historii, dedykowana antypolonitom. - Aldona Zaorska

BEZPŁATNA LEKCJA HISTORII, DEDYKOWANA ANTYPOLONITOM
NATANIAHU, KATZOWI I NIEDOUCZONEJ DZIENNIKARCE MITCHELL

Aldona Zaorska "Warszawska Gazeta" nr 08 ; 22 - 28 lutego 2019 r.


- Dzisiaj powiedzenie - Żydzi mordowali Polaków, chociaż zgodne z faktami i będące parafrazą słów premiera Izraela, natychmiast wywołuje zarzut "antysemityzmu". I w finale w naszym kraju, w mieście, gdzie każda płyta chodnika jest zbroczona krwią ofiar niemieckich zbrodni, jesteśmy opluwani. Taka to żydowska "wdzięczność" za ryzykowanie życiem dla ich braci. świat słyszy kłamstwa i im wierzy .Najsmutniejsze jest to, że polskie władze, gdy opluwany jest polski naród, przekonują, że to tylko pada deszcz.

UWAGI WŁASNE - ALEKSANDER SZUMAŃSKI:

Patrz tekst Aleksandra Szumańskiego "Żydowscy mordercy Polaków mordowali i uciekli do Izraela. Mordercy gen. Fieldorfa "Nila", mordercy rotmistrza Witolda Pileckiego" niepoprawni.pl/…/zydowscy-morder…

W latach 2012 - 2014 pracowałem jako publicysta o tematyce społeczno politycznej, historycznej i kulturalnej w "Warszawskiej Gazecie"("WG"), skąd pochodzi poniższy tekst autorstwa mojej koleżanki redakcyjnej w "WG" Pani Aldony Zaorskiej. W tych latach byłem również dziennikarzem amerykańskim akredytowanym (USA) w Polsce.
Wówczas zostałem poważnie zaatakowany o antysemityzm przez dr Jerzego Targalskiego vel Józef Darski, publicysty "Gazety Polskiej". Z owego zarzutu bronili mnie nawet moi żydowscy koledzy i koleżanki, którzy podobnie jak ja byli świadkami historii, uciekinierami z gett, kombatantami i osobami represjonowanymi z okresu II Wojny Światowej, uciekinierzy z gett we Lwowie, Krakowie i Przemyślu, m.in. prof. med. Maria Orwid, dr med. Leszek Allerhand, Stella Müller - Madej, Ryszard Horowitz, Bronisława Horowitz - Karakulska .
Leszek Allerhand (niestety zmarł 03 kwietnia 2018 roku) wystosował nawet list
protestacyjny broniący mojej osoby przed atakami syjonistów.
Autorka tekstu Pani Aldona Zaorska jest redaktor naczelną miesięcznika "Zakazana Historia" ukazującego się od miesiąca września 2013 roku.
Miałem zaszczyt w numerze nr 1 owego miesięcznika zamieścić tekst własny "Malowany ptak z czarnym ptasiorem w tle", który otwierał miesięcznik "Zakazana Historia" .Miesięcznik "Zakazana Historia" ukazuje się nadal - polecam serdecznie.

A oto tekst - "Warszawska Gazeta" nr 8 ; 22 - 28 lutego 2019 r.

- Żydzi po wojnie mordowali Polaków. Nie, nie naród żydowski mordował Polaków, robili to Żydzi ulokowani w strukturach bezpieki, Informacji Wojskowej, komunistycznych władz. Było ich tam całe mrowie i śmiało można ryzykować twierdzenie, że bez nich Stalinowi trudno by było zbudować komunistyczny twór, którym była PRL.
Skala zasług Żydów w powojennej Polsce dla Stalina była ogromna. co potwierdzają raporty płynące z Polski do Moskwy. Już jesienią 1945 roku sowiecki doradca przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego płk Nikołaj Sieliwanowski pisał w specjalnym raporcie do Ławrientija Berii - wszechwładnego szefa NKWD:
- "W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego pracuje 18,7 procent Żydów. 50 procent stanowisk kierowniczych zajmują Żydzi.

W I Departamencie tego ministerstwa pracuje 27 procent Żydów. Zajmują oni wszystkie stanowiska kierownicze. W Wydziale Personalnym - 23 procent Żydów na stanowiskach kierowniczych - 7 osób.
W Wydziale d/s Funkcjonariuszy (inspekcja specjalna ) 33 procent Żydów , - wszyscy zajmują odpowiedzialne stanowiska. W Wydziale Sanitarnym MBP 49,1 procent Żydów, w Wydziale Finansowym 29,9 procent Żydów".
Nie znaczy to, że reszta była Polakami. Od tej reszty należy odjąć Ukraińców, czy Białorusinów także sprowadzonych do Polski przez sowieckie wojsko z karabinami na sznurkach. Nic dziwnego, że w 1949 roku w podobnym raporcie do swoich zwierzchników ambasador ZSRS w Polsce Wiktor Lebiediew napisał:
"(...) w MBP poczynając od wiceministrów, poprzez dyrektorów departamentów, nie ma ani jednego Polaka, wszyscy są Żydami".

Do swego przełożonego, złowrogiego i umazanego krwią po łokcie, byłego prokuratora Andrieja Wyszyńskiego pisał już po nazwiskach:
"Kierownicze jądro partii stanowią Bierut, Berman, Minc. Jako czwarty do tej grupy należy Zambrowski. Wśród nich tylko Bierut jest narodowości polskiej(...). W polskiej partii toczy się ukryta, zaciekła walka o władzę, w której Bierut jest na razie "izolowany" od pozostałych towarzyszy przez grupę działaczy wyraźnie cierpiących na żydowski nacjonalizm".
Trudno o wyraźniejszą wskazówkę, po pierwsze co do tego, kto w Polsce rządzi, po drugie na rasowy element tych rządów. Warto odnotować, ze metoda rządzenia z tylnego siedzenia była charakterystyczna dla Stalina i znakomicie działała. Przed światem mógł udawać, że w Polsce rządzą Polacy, w rzeczywistości rządził ktoś zupełnie inny. Nie bez powodu za jednego z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce i zarazem darzonych największą pogardą przez społeczeństwo był Żyd Jakub Bermam - ubek, który swoją wszechmoc zawdzięczał łaskom Stalina.
Prawy polski Żyd Władysław Szpilman nazwał Bermana zbrodniarzem, z którym żaden przyzwoity człowiek by nie rozmawiał i świnią. On z Bermanem rozmawiał tylko, aby prosić o ratunek dla niemieckiego oficera, od którego doznał pomocy, kiedy ukrywał się w gruzach Warszawy. Wstydził się go tak bardzo, że przez lata nie przyznał się do tego spotkania nawet najbliższej rodzinie.

BEZPIEKA OPARTA O ŻYDOWSKIE KADRY

Wśród innych Żydów zajmujących kierownicze stanowiska w strukturach bezpieki znaleźli się m.in. Roman Romkowski (właściwie Natan-Grinszpan-Kisiel) - wiceminister MBP, Mieczysław Mietkowski (właściwie Mojżesz Bobrowicki) - wiceminister MBP, Leon Andrzejewski (właściwie Ajzen Lajb Wolf) - kierownik kadr, dyrektor Gabinetu MBP, Józef Różański (właściwie Józef Goldberg) - kierownik sekcji śledczej resortu, Edward Kalecki (właściwie Szymon Eliasz Tenenbaum) - dyrektor Wydziału Finansowego resortu, Kamil Warman - resort ochrony zdrowia, Leon Gangel (właściwie Lew Gangel) - dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP, Ludwik Przysuski ( właściwie Salomon Przysuski) - dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP, Michał Rosner - resort cenzury, Hanna Wierbłowska ( z domu Fagot) - resort cenzury, Michał Taboryski (właściwie Mojżesz Taboryski) - dyrektor Departamentu Techniki Operacyjnej perlustracji korespondencji oraz ewidencji, Zygmunt Braude - kierownik Biura Prawnego MBP, Witold Gotman - resort prawny, Feliks Goldstein ( właściwie Fiszel Goldstein). Jadwiga Piasecka`( z domu Dąb) córka Chaima i Bajli, przerobionych odpowiednio na Henryka i Balbinę - Centralne Archiwum MBP, Zygmunt Okręt (właściwie Nechemiasz Okręt ) - dyrektor Centralnego Archiwum MBP, Roman Garbowski (właśc. Rachamlel Garber) - Biuro Wojskowe, Józef Czaplicki (w łaśc.. Izydor Kurc) - dyrektor III Departamentu MBP, Julian Konar (właśc. Julian Jakub Kohn) - Departament I MBP, Leon Rubinstein (właśc. Lejba Rubinstein) - Departament II, Aleksander Wolski (właśc. Salomon Dyszko - dyrektor Iv Departamentu MBP, Józef Kratko - dyrektor IV i VII Departamentu MBP oraz dyrektor szkolenia MBP, Bernard Konieczny (właśc. Bernstein) - naczelnik Wydziału III Departamentu IV MBP, Julia Brystygier - dyrektor Departamentu V MBP - pułkownik NKWD, Dagobert Jerzy Łańcut - Departament VI, Wacław Komar (właśc. Mendel Kossoj) - dyrektor Departamentu VII MBP, Józef Światło(właśc. Izaak Fleischfarb) - Departament X MBP, Henryk Piasecki (właśc. Izrael Chaim Pesses) - Departament X MBP.
Praktycznie w każdym miejskim lub powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego jedno z kierowniczych stanowisk zajmował funkcjonariusz pochodzenia żydowskiego. Mówimy tylko o kierowniczych stanowiskach w jednym resorcie. A przecież dalej byli Żydzi - ubecy, którzy nie wydawali rozkazów, ale je wykonywali. Ci którzy wyrywali paznokcie , sadzali na nodze od stołka, kopali, wybijali zęby, tłukli pejczem, zamykali w karcerach, gwałcili, pluli, bili Robili to z upodobaniem Różański, Czaplicki czy pułkownik NKWD Julia Brystygierowa zwana "Krwawą Luną"ale i cale zastępy innych żydowskich ubeków.

MORD NA GENERALE "NILU" - DZIEŁO ŻYDOWSKICH STALINISTÓW

Cała masa stalinowskich prokuratorów i sędziów była Żydami. Dość wspomnieć małżeństwo żydowskich ubeków - Alicję i Stanisława Graffów. On skutecznie domagał sie kary śmierci dla kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca". Zasłynął np. tym, że w czasie jednego z procesów oskarżonego w nim człowieka z powodu ukończenia studiów na Uniwersytecie Warszawskim nazwał "antysemitą" i zapowiedział, że za to "dostanie kulę w łeb". Jego żona Alicja ( z domu Fuks) była wicedyrektorką III Generalnej Prokuratury. To właśnie Alicja Graff podpisała się w 1953 r. pod listem do naczelnika więzienia na Rakowieckiej w sprawie wykonania wyroku śmierci na gen. Fieldorfie "Nilu", któremu jej towarzysze odmówili nawet żołnierskiej śmierci od kuli i powiesili go jak zwykłego bandytę. W pierwszej instancji na śmierć skazała go zresztą Żydówka Maria Gurowska, a właściwie Maria Danielak vel Zand albo Sand, bo kilka razy zmieniała nazwisko. Oskarżała w tym procesie inna Żydówka - Helena Wolińska - Brus, a tak naprawdę Fajga Mindla Danielak - jedna z bardziej agresywnych stalinowskich prokuratorów i bardziej gorliwych w nienawiści do Polaków. Prywatnie była żoną niezwykle hołubionego przez lewactwo prof. Włodzimierza Brusa, którego prawdziwe nazwisko to Beniamin Zylberg(er). On z kolei karierę zaczynał jako politruk w Armii Berlinga, a oboje uważali się za "ofiary polskiego antysemityzmu", żyjąc na ciepłych emeryturkach w Wielkiej Brytanii.

Wyrok Górowskiej vel Zand zatwierdził Sąd Najwyższy jedynie na podstawie dokumentów ze sprawy, w której akt oskarżenia sporządzony przez Wolińską był całkowicie sfingowany. Powtarzała go przed tym sądem Żydówka w todze prokuratora Paulina Kern. Wyrok zatwierdził skład sędziowski, któremu przewodniczył Żyd Emil Herz, syn Salomona. Emil Merz za swoje sądowe zbrodnie nigdy nie poniósł żadnej kary. Tak samo jak orzekający razem z nim w sprawie gen Fieldorfa "Nila" inny Żyd - Gustaw Auscaler (ten z kolei umarł sobie spokojnie w 1955 r. w Izraelu). Trzeci m orzekającym był w tej sprawie Igor Andrejew. Można więc śmiało powiedzieć, że jednego z największych polskich bohaterów oskarżały Żydówki, a na śmierć skazali Żydzi uzupełnieni o jednego Rosjanina. Jednego z najdzielniejszych ludzi walczących przeciwko Niemcom w II Wojnie Światowej, polskiego bohatera narodowego rotmistrza Witolda Pileckiego, człowieka, który dobrowolnie dal się zamknąć w Auschwitz i sporządził raport o tym, co się tam dzieje, przesłuchiwał po wojnie ubek Jacek vel Józef Różański (prawdziwe nazwisko Goldberg). Przesłuchiwał tak, że rotmistrz po tym wszystkim, piekło w Auschwitz nazwał "igraszką". Jednym z członków kolegium Najwyższego Sądu Wojskowego, który zatwierdził wyrok śmierci na Pileckim był sędzia Leo Hochberg syn Saula Szoela. Jeśli jesteśmy przy sędziach, to warto wspomnieć choćby o Stefanie Michniku - przyrodnim bracie Adama. Obaj bracia są z pochodzenia Żydami, Stefan zasłużył się wyrokami śmierci wydawanymi na polskich patriotów, po czym jako "ofiara polskiego antysemityzmu" udał się do Szwecji, gdzie mieszka spokojnie do dzisiaj.

ŻYDOWSKI OPRAWCA POLSKICH DZIECI

Po wojnie Żydzi nie tylko przesłuchiwali i skazywali polskich bohaterów na śmierć. "Zajmowali się" także tymi, którzy uszli przed szubienicą i trafiali do więzień i obozów. Tu szczególną kanalią okazał się Żyd Salomon Morel. Jeszcze w czasie trwania II Wojny Światowej, jako członek zwyklej bandy założonej przez brata "zarobił" na wyrok śmierci od AK i AL (sic!). Komuniści dopadli go pierwsi i darowali mu życie. Odwdzięczył się po wojnie, gdy jako ubek został komendantem obozu Zgoda w Świętochłowicach. Teoretycznie trafiali tam tylko volksdeutsche, w praktyce Ślązacy, którzy narazili się nowej władzy. Śledztwo IPN wykazało, że w obozie Zgoda zostało zabitych od 2 do 3 tysięcy ludzi. Nawet półtora tysiąca z nich to mogą być bezpośrednio ofiary Morela. Najmłodszy więzień obozu miał 1,5 roku.
Z dziećmi Morel miał do czynienia także później jako komendant obozu w Jaworznie.
Pomaszerował tam niemal prosto z Świętochłowic, a w 1951 r. ubecy zaczęli tam zwozić "młodocianych bandytów", czyli dzieci w wieku od 12 lat, należące do różnych patriotycznych organizacji (np. Słoneczko) dla komunistycznej władzy absolutnie niegroźnych. Okolicznym mieszkańcom ubecy powiedzieli, że są to byli członkowie Hitlerjugend. Dzieciom zaś kazali mówić wyłącznie po niemiecku. Jeżeli któreś dziecko nie chciało lub nie znało tego języka, było bite. Morel osobiście "witał" polskie dzieci, wyzywając je od bandytów i każąc spojrzeć w niebo "po raz ostatni". Osobiście przesłuchiwał dzieci, wymuszając biciem, by na pytanie, kim są, odpowiadały "bandytami". Dzieci były tam głodzone, sadzane w czasie przesłuchań na nodze od stołka, a za "nieposłuszeństwo" zamykane w karcerze napełnionym po pas wodą. W efekcie dzieci musiały w nim stać dzień albo dwa, bo wody było zbyt dużo by mogły choćby usiąść. Przy tym wszystkim polecenia w rodzaju pisania po tysiąc razy "nienawidzę Piłsudskiego" naprawdę były niczym.
Morel miał na koncie nie tylko dręczenie dzieci i dorosłych w obozach, które nadzorował. Po 1956 roku został przełożonym Ośrodków Pracy dla Więźniów, zdążył się też zapisać w pamięci więźniów z Opola i Raciborza. Po odejściu ze służby żył sobie spokojnie nie niepokojony przez nikogo, aż do 1992 r. kiedy jeden jedyny raz przesłuchała go Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Następnego dnia po przesłuchaniu Morel wyjechał do Szwecji , gdzie usiłował przedstawić się jako "ofiara polskiego antysemityzmu" O dziwo! Nie zadziałało, a Morelem zainteresowała się szwedzka i niemiecka prasa, która przypomniał o jego "dokonaniach". Morel uciekł więc do Izraela. Tam już wszystko poszło jak z płatka. Do tego stopnia, że gdy w 2005 r. IPN wystąpił o ekstradycję Morela dyrektor Departamentu Spraw Międzynarodowych w Ministerstwie Sprawiedliwości Izraela niejaki Gai Levertow odpisał, że zarzuty stawiane Morelowi są nieprawdziwe, przedawniły się, nawet jeżeli są prawdziwe to Morela ...trzeba zrozumieć bo "polski faszysta zabił mu brata". (w rzeczywistości na bracie Morela został wykonany wyrok śmierci przez podziemie za bandytyzm, a wykonała go komunistyczna partyzantka bo i od niej na "czapę" sobie zapracował). Jeśli już, to wydaje się nam, że Morel i jego rodzina byli ewidentnie ofiarami ludobójstwa popełnionego przez hitlerowców i Polaków z nimi współpracujących - napisał wówczas pan Levertow i tak ze zbrodniarza zrobił...ofiarę.
Być może tak samo potraktowałby "Krwawego Kazia", czyli Kazimierza Szymonowicza, a właściwie Kopela Klejmana komendanta więzienia UB przy ul. Namysłowskiej na warszawskiej Pradze. Więźniowie byli tam zwyczajnie torturowani, godzinami stali nago na mrozie na niekończących się apelach, albo byli zamykani w "trumnie" - betonowym kanale o wymiarach 60 x 40 x 180 cm. Grozę budził też karcer - cela bez okna umieszczona pod pomieszczeniem, gdzie przechowywane były zwłoki i połączona z nim otworem o średnicy 30 cm, "zapewniającym dopływ powietrza. ". Kopel Klejman z upodobaniem wykonywał wyroki śmierci przez powieszenie osobiście lub posługując się niepełnosprawnym umysłowo chłopakiem, który nawet nie wiedział co robi. Z jakiegoś powodu środowiska żydowskie nim się nie chwalą.

JAK Z BANDYTÓW ROBI SIĘ BOHATERÓW
POLICZEK WYMIERZONY POLSKIEMU SPOŁECZEŃSTWU


Nawiasem mówiąc, dość charakterystyczne dla części środowisk żydowskich (zwłaszcza tej z Izraela) jest robienie ze zbrodniarzy i bandytów bohaterów. Trochę o dziwne, bo przecież, jakby się postarali, Żydzi znaleźliby wśród swoich w czasie II Wojny Światowej ludzi dzielnych i odważnych, którymi mogliby się szczycić przed całym światem. Z jakiegoś powodu wolą jednak gloryfikować bandytów, całkowicie zakłamując ich historię. Najlepszym przykładem jest Frank Blajchman wyniesiony pod niebiosa, jako przykład "odporności polskiego narodu". Ani on Polak, ani bohater. Blajchman w czasie wojny założył bandę rabunkową złożoną z Żydów napadającą na polskich chłopów i "wąchającą się" z komunistyczną partyzantką. Sam Blajchman za jedno ze swoich największych "dokonań" uważał zabicie dwóch żołnierzy Armii Krajowej. Po wojnie został zwykłym ubeckim pachołkiem piastując w 1945 r. stanowisko p.o. kierownika Wydziału Więzień i Obozów kieleckiego WUBP. Na początku lat pięćdziesiątych wyjechał do USA i zbił majątek jako deweloper. Nigdy nie ukrywał antypolskich poglądów I takie ludzkie zero, sekretarz stanu USA Pompeo postawił Polsce za wzór. To policzek wymierzony polskiemu społeczeństwu Podobnie jak robienie bohatera z Izraela "Lwa" Ajzenmana - innego żydowskiego bandyty. Po przedwojennych przestępstwach wojenną "karierę" zaczynał od rabowania swoich w getcie, potem rabował Polaków, a jego największym "wyczynem" był bandycki napad na Drzewicę, w czasie którego jego oddział zamordował siedmiu Polaków.

MORD W DRZEWICY, CZYLI JAK ŻYDOWSCY KOMUNIŚCI LIKWIDOWALI "FASZYSTOWSKIE BANDY" (dopisek Aleksander Szumański)
venediortodoks.wordpress.com/…/mord-w-drzewicy…

W nocy z 22 na 23 stycznia 1943 r., składający się w większości z Żydów oddział Gwardii Ludowej dowodzony przez Izraela Ajzenmana ps. „Lew” dokonał mordu na mieszkańcach Drzewicy – działaczach i żołnierzach Podziemia Narodowego. Zaskoczonych podczas snu zamordowano z zimną krwią.
22 stycznia 1943 r. w godzinach wieczornych do małego miasteczka Drzewica pod Opocznem wkroczył oddział Gwardii Ludowej z celem „oczyszczenia terenu z faszystowskich band”. Na jego czele stał Izrael Ajzenman ps. „Lew” – pospolity przestępca i działacz komunistyczny żydowskiego pochodzenia.
Z przygotowaną wcześniej listą nazwisk „faszystów” napastnicy wtargnęli do fabryki zastawy stołowej Gerlach. Tam zmusili jej właściciela Antoniego Kobylańskiego, działacza Stronnictwa Narodowego i żołnierza NOW-AK, do otwarcia kasy, po czym zamordowali go.
Z rąk bandytów śmierć ponieśli również aptekarz i przedwojenny działacz Akcji Katolickiej Stanisław Makomaski oraz żołnierze NSZ: Józef Staszewski, Edward, bracia Stanisław i Józef Suskiewiczowie oraz Józef Pierściński. Część ofiar zabito strzałami w tył głowy, pozostałych zamordowano, rozbijając im głowy kolbami.
Kilkanaście innych osób, które znalazły się na liście do likwidacji, zdołało uciec lub ukryć się. Po splądrowaniu sejfu i ograbieniu zwłok z rzeczy osobistych grupa wycofała się z miasteczka.
Po nagłośnieniu zbrodni w niepodległościowej prasie podziemnej zmieniono dowództwo oddziału, jak i jego nazwę, nadając mu imię Ludwika Waryńskiego. W lipcu 1943 r. oddział został całkowicie rozbity przez partyzantkę NSZ. Sam Ajzenman uszedł jednak z życiem.
W późniejszym okresie dowodził jeszcze kilkoma grupami GL/AL, odpowiedzialnymi za co najmniej kilkadziesiąt zabójstw na żołnierzach Podziemia Niepodległościowego i mieszkańcach Kielecczyzny. Jesienią 1944 r. podjął współpracę z sowiecką grupą desantową NKWD.
Po wojnie robił karierę w UB, gdzie dosłużył się stopnia porucznika. Za działalność przestępczą, w której wykorzystywał swoje stanowisko, został dyscyplinarnie zwolniony ze służby i skazany na więzienie.
Przedterminowo zwolniony, zmienił nazwisko na Julian Kaniewski. Pracował w różnych miejscach, głównie w ochronie. Zmarł w 1965 r.

c.d. tekstu "Warszawskiej Gazety"

Potem, aż do końca wojny uprawiał bandytyzm na własną rękę (m.in. zamordował żołnierza AK), a po wojnie został ubekiem.
Na krótko, bo już po kilku miesiącach wyleciał nawet z UB z podejrzeniem gwałtu na nieletniej. Trafił nawet do więzienia, gdzie został kapusiem i donosił swojemu pobratymcowi - Jackowi Różańskiemu. Po wyjściu z więzienia zmienił nazwisko na polsko - brzmiące i pracował m.in. w polskim radiu. A jak pisali o nim Żydzi? Stefan Krakowski późniejszy dyrektor Yad Vashem, jeszcze jako historyk Żydowskiego Instytutu Historycznego w 1968 r. wysmażył w "Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego" tekst w którym opisał jak to oddział dowodzony przez Ajzenmana (...) dokonał ataku na posterunek policji niemieckiej w Drzewicy. Partyzanci zabili siedmiu hitlerowców, w tym komendanta posterunku. Aż dziwne, że nie powstał jeszcze hollywoodzki film gloryfikujący tego bandytę. Przykładem, że w filmie i z bandyty można zrobić bohatera jest historia braci Bielskich Tewjego i Anatola. Tewje Bielski uciekając przed gettem razem z braćmi Asaelem i Zusem otworzył w Puszczy Nalibockiej "oddział partyzancki", a przynajmniej tak przedstawił go hollywoodzki hit "Opór". W rzeczywistości była to kolejna banda rabunkowa, przygarniająca tylko tych Żydów, którzy mogli się Bielskim opłacić - w złocie lub... w naturze (przygarniał łaskawie i innych, ale traktował jak śmieci). Żydzi, którzy tam się przechowywali i mieli odwagę mówienia prawdy, mówili po wojnie wręcz o haremie, jaki Tewje Bielski stworzył sobie z młodych, ładnych Żydówek, własnymi ciałami płacących za szansę na przeżycie. Zresztą był znany z dokonywania gwałtów na dziewczynach w wioskach, gdzie pojawiał się w celach rabunkowych. Często pijany Tewje Bielski był niebywale okrutny wobec swoich, szukających schronienia współbraci, w jego obozowisku jednym z najważniejszych obiektów był karcer, gdzie trafiało się łatwo, ale skąd wychodziło się bardzo trudno. Zresztą po pijaku Tewje Bielski potrafił zabić i swojego. Swoją bandę utrzymywał z rabowania polskich i białoruskich wiosek, przy czym nie był skłonny dzielić się żywnością z tymi Żydami, którzy nie mając nic, szukali u niego schronienia. Wódka i zakąski były dla niego i jego "dworu". Dla reszty - ochłapy.
W maju 1943 r. banda Tewje Bielskiego razem z sowiecką partyzantką dokonał napadu na polska wioskę Naliboki, bestialsko mordując 128 jej mieszkańców - mężczyzn, kobiety i dzieci. Żydzi z tej bandy szczycili się potem tym napadem, kłamiąc, że była to potyczka z hitlerowcami.

Patrz Aleksander Szumański "Pogrom Polaków w Nalibokach Koniuchach"
niepoprawni.pl/…/pogrom-polakow-…

Tego wszystkiego nie zobaczymy jednak w amerykańskim filmie "Opór" (reż. Edward Zwick), gdzie Tewje Bielski został wykreowany na bohatera bez skazy. Naiwni Amerykanie w tę "prawdę ekranu", mającą z prawdą czasu tyle wspólnego, co film kręcony w "Misiu", uwierzą. A głosów prawdy nikt nie będzie chciał słuchać.

SALOMON MOREL - KAT GUŁAGU PRL (dopisek Aleksander Szumański)
ZBRODNIE BEZ KARY


"Jest mi bardzo przykro, że na starość muszę być przesłuchiwany - pisał Salomon Morel 7 listopada 1992 . w liście do polskiej prokuratury - Pani Boreczek mówi, że powinienem wyrazić skruchę, ale nie wiem dlaczego".
Może dlatego, że jako komendant komunistycznych obozów koncentracyjnych w Świętochłowicach i w Jaworznie w sadystyczny sposób pastwił się nad niewinnymi ludźmi. Z akt prokuratury wynika, że Salomon Morel katował więźniów kastetem, bił drewnianymi taboretami, gumową pałką, kijem, żelaznym prętem i kolbą pistoletu. Do tego dochodziły nieludzkie upokorzenia, poniżanie godności osobistej. Salomon Morel kazał więźniom bić się nawzajem po twarzach, wczołgiwać pod prycze i zbierać językiem z podłogi miał węglowy. Szczuł na nich psy, przystawiał im pistolet do głowy i straszył egzekucją, kazał godzinami stać na baczność.
Sam z dumą mówił, że stworzył warunki "gorsze niż w Auschwitz". W obozach, którymi zarządzał ludzie umierali z głodu i wycieńczenia spowodowanego katorżniczą pracą, obfite żniwo zbierały sztucznie wywoływane epidemie. Salomon Morel - który był wyjątkowym zwyrodnialcem nawet na komunistyczne standardy - do końca życia nie miał sobie jednak nic do zarzucenia. Twierdził, że tępił "faszystów" W rzeczywistości w jego łapska trafiali zwykli Polacy, Niemcy, Ślązacy oraz Ukraińcy. Między innymi żołnierze Polskiego Podziemia Niepodległościowego. Salomon Morel nigdy nie poniósł kary za swoje zbrodnie. Gdy polska prokuratura wszczęła przeciwko niemu śledztwo, uciekł do Izraela. Tam zmarł w 2007 r. Był jednym z dziesiątek tysięcy komunistycznych morderców, którzy spokojnie dożyli swoich dni. Brak rozliczenia tego ludobójczego systemu jest największą hańbą naszej epoki.

c.d. tekstu "Warszawskiej Gazety"

UKRYTA PRAWDA


Powyższe historie (doprawdy bardzo nieliczne w morzu zbrodni żydowskich ubeków), to także dowód tego, jak Żydzi budują swoją politykę historyczną. Robią to przez całe dziesięciolecia, podkreślając własne krzywdy i ukrywając lub zakłamując swój własny udział w zbrodniach II Wojny Światowej. Tę metodę działania dość trafnie ujął noblista Eli Wiesel, który przez wiele lat głosił, że powadzenie badań nad Zagładą Żydów oznacza unicestwienie historii, wiedzie ku ciemności, a tajemnica prawdy ( o Zagładzie) polega na milczeniu. Innymi słowy najbardziej wpływowe środowiska żydowskie uważają, że wszechstronne badanie Zagłady Żydów nie powinno mieć miejsca. Oni już wyznaczyli kierunek badań i koniec. Każdy inny ich zdaniem nie ma prawa zaistnieć, ot, choćby kwestia kolaboracji Żydów z Sowietami na ziemiach polskich okupowanych przez ZSRS. Zachowało się dziesiątki relacji o tym, jak Żydzi przyprowadzali do domów Polaków służby NKWD doprowadzając do aresztowań i wywózek, po czym zajmowali domy wywiezionych, ale o tym nie tylko świat nie wie lecz nawet w Polsce nie wolno mówić. Chyba, że komuś zależy na łatce "antysemity". O Brzostowicy Małej, czy Nalibokach i Koniuchach, gdzie Żydzi mordowali Polaków nie ma mowy nawet w polskich szkołach. Jeszcze gorzej jest jeżeli chodzi o kwestię kolaboracji Żydów z Niemcami, czy też używając ich terminologii - z nazistami. Po wojnie łatwo zwolnili się z winy, a dzięki podejściu a' la Wiesel także z badań ujawniających prawdę o ich poczynaniach. Dziś powiedzenie - Żydzi mordowali Polaków, chociaż zgodne z faktami i będące parafrazą słów premiera Izraela, natychmiast wywołuje zarzut "antysemityzmu". I w finale w naszym kraju, w mieście, gdzie każda płyta chodnika zbroczona jest krwią ofiar niemieckich zbrodni, jesteśmy opluwani. Taka to żydowska "wdzięczność" za ryzykowanie życia dla ich braci. Świat słyszy kłamstwa i im wierzy. Najsmutniejsze jest to, że polskie władze, gdy opluwany jest polski naród, przekonują, że to tylko pada deszcz.

PS.

Dla osób, które uważają, że komunista nie jest Żydem, wyjaśnienie od samej Lucyny Tychowej, córki Jakuba Bermana. W wywiadzie rzece pt. "Tak ,jestem córką Jakuba Bermana"(wyd. Uniwersitas 2017) wobec zacytowanego jej stwierdzenia, że Żyd - komunista przestaje być Żydem, Bermanówna odpowiedziała: Zupełnie się z tym nie zgadzam. Chyba założymy, że okres do ruchu rewolucyjnego prowadził automatycznie do wyparcia się narodowości. Ale skoro tak założymy - to nie może to dotyczyć tylko Żyda. Polak komunista nie jest Polakiem? Chyba tylko w pojęciu endeka. A Francuz? Bądźmy logiczni.

Aldona Zaorska "Warszawska Gazeta" nr 08 ; 22 - 28 lutego 2019 r.

Dokumenty, źródła, cytaty:

Aldona Zaorska "Warszawska Gazeta" nr 08 ; 22 - 28 lutego 2019 r.

Aleksander Szumański "Warszawska Gazeta" nr 08; 22 - 28 luty 2013 r. nr 11; 13-21 marzec 2013 r. nr 09; 1-7 marzec 2013 r. nr 07 15 - 21 luty 2013 r. nr 06 08 - 14 luty 2013 r. nr 05 01 0 07 luty 2013 r. nr 03 18 - 24 styczeń 2013 r. nr 02 11 - 17 styczeń 2013 r. nr 46 14 - 20 grudzień 2014 r.

Aleksander Szumański "Warszawska Gazeta" 22 marzec 2013 r. "JAKUB BERMAN TAJNE PRZEMÓWIENE" niepoprawni.pl/…/jakub-berman-ta…

Aleksander Szumański "CZY NADAL OBOWIĄZUJĄ ZALECENIA BERMANA?"( TYTUŁ „WARSZAWSKIEJ GAZETY„ 22 MARCA 2013 r.).

Aleksander Szumański PRZEDSIĘBIORSTWO HOLOKAUST Z "OPERACJĄ - ZNISZCZYĆ "WARSZAWSKĄ GAZETĘ" W TLE niepoprawni.pl/…/przedsiebiorstw…

Aleksander Szumański "Żydzi mordowali Żydów" niepoprawni.pl/…/zydzi-mordowali…

Aleksander Szumański "Krwawy żydowski kat Salomon Morel" niepoprawni.pl/…/krwawy-zydowski… 16 marca 2014 r.

Aleksander Szumański "Żydowscy mordercy Polaków" niepoprawni.pl/…/zydowscy-morder…

MORD W DRZEWICY
venediortodoks.wordpress.com/…/mord-w-drzewicy…

Za: www.fronda.pl/…/jak-zydzi-mordo…