Clicks896
Amid

Neopogaństwo na prawicy. Duchowa trucizna tradycjonalizmu integralnego

Neopogaństwo na prawicy. Duchowa trucizna tradycjonalizmu integralnego

Treść wykładu o. Piotra Marii OP, przeora OO. Dominikanów z Avrillé

Rewolucja i Tradycja

Rewolucja – zjawisko wykraczające poza naturę

Od ponad dwóch stuleci Rewolucja usiłuje zniszczyć tradycyjny chrześcijański porządek, który panował w Europie tysiąc lat. Rewolucja nie jest zjawiskiem wyłącznie ludzkim. Istnieje w Rewolucji pewien wpływ ponadnaturalny. Rewolucja została przygotowana przez loże masońskie. Jednak za tymi lożami trzeba dostrzec pewien duchowy wpływ. Chodzi o duchowy wpływ Szatana.

Rewolucja jest tylko epizodem – aczkolwiek epizodem szczególnie dramatycznym i krwawym – walki Lucyfera z Bogiem, która toczy się od początku stworzenia. Wkrótce po stworzeniu aniołów Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu: „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło” [Ap 12, 7–8].

Po stworzeniu człowieka walka toczyła się dalej na ziemi. Rodzaj ludzki podzielił się na dwa wrogie obozy, jak za całą katolicką Tradycją powtarza papież Leon XIII: „Od czasu jak rodzaj ludzki z powodu zazdrości demona nikczemnie oddzielił się od Boga (...) podzielił się na dwa wrogie obozy, które nie przestają ze sobą walczyć (...) Pierwszy jest królestwem Boga na ziemi, to znaczy prawdziwym królestwem Jezusa Chrystusa (...). Drugi jest królestwem Szatana” (encyklika Humanum genus, 1884).

Ważną rzeczą jest zrozumienie tego ponadnaturalnego aspektu Rewolucji. Walczymy nie tylko z pewnymi ludźmi, z pewną organizacją, z pewnym ludzkim stronnictwem. „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6, 12).

Myślę, że w kraju, który musiał toczyć bój z komunizmem, to znaczy z ruchem ewidentnie satanistycznym, podkreślanie akurat tego punktu nie jest sprawą konieczną.

Podczas walki z Rewolucją trzeba oprzeć się na boskiej Tradycji.

To, co powiedzieliśmy powyżej, dobrze streszcza jedno zdanie Louisa Veuillota: „Na świecie istnieją i toczą ze sobą bój dwie potęgi: Objawienie i Rewolucja”.

Ponieważ Rewolucja jest zjawiskiem ponadnaturalnym, trzeba walczyć z nią, opierając się na Objawieniu, które pochodzi od Boga, to znaczy na Boskiej Tradycji.

Najważniejszymi kontrrewolucjonistami są chrześcijanie przywiązani do katolickiej Tradycji – bojownicy Wandei, papieże od Piusa VII do Piusa XII, wielcy katolicy XIX i XX wieku, jak kardynał Pie, bp de Ségur, Louis Veuillot i wielu innych, aż po abp. Marcelego Lefebvre’a.

Zasadniczą przyczyną porażek wysiłków zmierzających do odnowy politycznej jest to, że nie opierają się one na Tradycji. Moglibyśmy wykazać, na przykład, że Restauracja we Francji po Rewolucji 1789 r. czy wysiłki ruchu Action Française zakończyły się niepowodzeniem z powodu ich oddalenia się od Tradycji. Nie jest to jednak tematem naszego wystąpienia. Tutaj interesować nas będzie pewien rzekomo kontrrewolucyjny ruch, który rozwija się od czasów ostatniej wojny światowej, to znaczy Nowa Prawica.

Nowa Prawica czerpie inspirację z „Tradycji pierwotnej”. Przykład Aleksandra Dugina

Nowa Prawica powołuje się na Tradycję, ale chodzi jej o „Tradycję pierwotną”, „Tradycję hiperborejską”. W tym wykładzie zbadamy pokrótce myśl głównego przedstawiciela „Tradycji pierwotnej” w XX stuleciu, René Guénona, który mocno inspiruje teoretyków Nowej Prawicy.

Odwołajmy się do przykładu Aleksandra Dugina, rosyjskiego teoretyka politycznego, profesora socjologii na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie. Dugin jest założycielem polityczno-społecznego Ruchu Wszechrosyjskiego „Eurazja” i teoretykiem ultranacjonalistycznej prawicy, przesiąkniętej wpływem schizmatyckiego prawosławia w wersji „staroobrzędowej” (tzw. starowierców).

Aleksander Dugin może być potraktowany jako reprezentant Nowej Prawicy. Uczestniczył bowiem w odbywających się we Francji konferencjach, zorganizowanych przez organizację GRECE (Groupement de recherche et d’études pour la civilisation européene), która jest głównym ruchem Nowej Prawicy. Dugin jest też przyjacielem Alaina de Benoista, głównego przedstawiciela Nowej Prawicy we Francji. W 1992 r. Dugin zorganizował wizytę de Benoista w Moskwie.

Otóż Aleksander Dugin jest wielkim admiratorem myśli René Guénona. Przyczynił się też do przetłumaczenia jego prac na język rosyjski. 9 stycznia 2011 r. Dugin przybył do Paryża, aby wziąć udział w konferencji zorganizowanej dla upamiętnienia 60. rocznicy śmierci Guénona. Zjazd ten został zorganizowany przez żydowskie stowarzyszenie Tikkun Olam (Naprawa świata). Wśród słuchaczy zauważono muzułmanów, zaangażowanych w walkę na rzecz niezależnej Palestyny, ubranych na czarno ezoteryków oraz Żydów w tradycyjnych jarmułkach. Dugin wygłosił wykład po wystąpieniach dwóch ortodoksyjnych rabinów.

Można postawić pytanie: Co łączy ortodoksyjnych rabinów, propalestyńskich islamistów i rosyjskiego ultranacjonalistę Dugina? Tym, co ich łączy, jest podziw dla René Guénona i „Tradycji pierwotnej”. Ta ostatnia miałaby być transcendentną więzią łączącą wszystkie religie, jak to sygnalizuje tytuł książki Frithjofa Schuona De l’Unité transcendente des Religions (O transcendentnej jedności wszystkich religii).

Guénon czy Évola?

Być może powiecie mi, że Nowa Prawica w takim samym stopniu – o ile nie większym – czerpie inspirację z prac Juliusa Évoli. Dlaczego zatem w naszych badaniach dajemy pierwszeństwo René Guénonowi?

Na to pytanie odpowiem tak: po pierwsze dlatego, że Guénon jest myślicielem głębszym i bardziej systematycznym od Évoli. Z uwagi na to, że pragniemy zrozumieć założenia doktryny Nowej Prawicy, korzystniej jest studiować dzieła Guénona, gdzie znajdziemy je w lepiej przedstawionej formie. Po drugie: jeśli już znajdziemy się na gruncie myśli Guénona i Évoli, to możemy stwierdzić, że Guénon reprezentuje wtajemniczenie typu kapłańskiego, podczas gdy Évola jest przedstawicielem wtajemniczenia typu rycerskiego. Otóż kasta kapłańska ma przewagę nad kastą rycerską. U Guénona znajdziemy głębszą refleksję i wtajemniczenie wyższego typu. Po trzecie wreszcie: Guénon był o dwanaście lat starszy i to on inspirował Évolę, a nie na odwrót.

Znam dość dobrze myśl René Guénona, gdyż zanim poznałem Tradycję katolicką, przeczytałem wszystkie jego dzieła i uczęszczałem in illo tempore (swego czasu) na spotkania członków ruchu czerpiącego inspirację z jego twórczości. Wykorzystując tę wiedzę, napisałem później studium poświęcone refleksji Guénona, zatytułowane René Guénon jugé par la Tradition (René Guénon w świetle Tradycji).

Życie i myśl René Guénona

Skrócony życiorys René Guénona

René-Jean-Marie-Joseph Guénon
urodził się 15 listopada 1886 r. w Blois, niewielkim miasteczku w środkowej Francji, w katolickiej rodzinie należącej do średnio zamożnego mieszczaństwa. Wykształcenie zdobył w dość dobrych szkołach katolickich. Był prymusem w swojej klasie, laureatem ogólnoszkolnego konkursu, a nawet – na zakończenie szkoły średniej – zdobywcą nagrody za wiedzę religijną.

W wieku lat 18 udał się do Paryża z zamiarem przygotowania się do egzaminów konkursowych na tamtejszą Politechnikę. Spotkało go jednak niepowodzenie, spowodowane po części kłopotami zdrowotnymi (władze uczelni zwróciły uwagę na jego nadwrażliwość i skłonność do ulegania manii prześladowczej).

W 1906 r. został wprowadzony do Szkoły Hermetycznej, kierowanej przez dr. Encausse’a, znanego lepiej pod przezwiskiem Papus. Oprócz tego został przyjęty do Zakonu Martynistów, założonego w 1884 r. przez Stanisława de Guaïta (1861–1897), gdzie otrzymał stopień „wybitnego nieznajomego” (supéreur innconu).

W 1909 r. został „wyświęcony” na biskupa Gnostyckiego Kościoła Francji, kierowanego przez Fabre’a des Essartsa oraz podjął współpracę z czasopismem La Gnose. W tym samym roku został wykluczony z Zakonu Martynistów. Powodem wykluczenia było dążenie do stworzenia własnej gałęzi Zakonu, co nie spodobało się jego zwierzchnikom.

W latach 1906–1909 nawiązał kontakt z przedstawicielami hinduizmu ze szkoły Adiego Śankary (788–820?), która naucza monistycznej doktryny adwajtawedanta. Prawdopodobnie został przez nich wtajemniczony.
W 1912 r. był świadkiem upadku czasopisma La Gnose. W tym samym roku Guénon został wtajemniczony w sufizm (muzułmański ezoteryzm) przez Jana Gustawa Agéliiego i przyjmuje imię szejka Abd al-Wahid Jahja; ożenił się z Bertą Loury, nauczycielką, która pozostanie w całkowitej nieświadomości co do ezoterycznej działalności swego męża; uzyskał zatwierdzenie swego członkostwa w loży masońskiej Teby, należącej do Wielkiej Loży Francji.

W latach 1913–1914 współpracował z czasopismem France chrétienne antimaçonnique, pisząc pod pseudonimem „Sfinks”. Aż do 1929 r. miał utrzymywać kontakty ze środowiskami katolickimi, a nawet współpracował z rozmaitymi katolickimi periodykami, na przykład z Revue universelle du Sacré-Coeur „Regnabit”, którym kierował o. Feliks Anizan.

Jego ezoteryczną działalność zaczęli jednak ujawniać współpracownicy Revue internationale des societés secrètes. Guénon, czując, że został zdemaskowany, 5 marca 1930 r. wyjechał do Kairu. Tam – w 1934 r. – ożenił się ponownie, tym razem z potomkinią „Proroka”. Odtąd publicznie praktykował religię muzułmańską.

Zmarł 7 stycznia 1951 r., po wyrecytowaniu dikr (muzułmańska modlitwa). Jak się wydaje, Guénon padł ofiarą jakiegoś zatrucia krwi. Nie zgodził się jednak na żadne badanie lekarskie.

Metafizyka Guénona

Zacznijmy od przedstawienia „metafizyki” Guénona, odwołując się do jego jedynego publicznego wykładu , wygłoszonego na Sorbonie w 1925 r.
Według Guénona na Zachodzie poznanie metafizyczne zostało zagubione. Trzeba więc skierować się ku Wschodowi (zwłaszcza ku Indiom) i zwrócić się do tamtejszych znakomitych nauczycieli.

W sanskrycie takie poznanie nosi miano dźńana , co jest odpowiednikiem [europejskiego] terminu „gnoza”. Guénon starannie dbał o to, by nie używać słowa „gnoza”, niemniej Jacques Maritain doskonale pojął, że myśl Guénona nie jest niczym innym jak właśnie gnozą. „Mówiąc szczerze, [myśl Guénona jest] hinduistyczną odnową starożytnej gnozy, matki wszystkich herezji”.

Źródło metafizyki nie ma charakteru historycznego. Metafizyka ma charakter pozaludzki, a jej elementy są obecne w wielu tradycjach (buddyzm, taoizm, kabała, islam). W średniowieczu była ona również obecna na Zachodzie.

Metafizyka jest „dyscypliną pozwalającą osiągnąć to, co jest poza naturą” (zgodnie z etymologią tego słowa: „meta-physis”, po naturze), zatem nie jest to poznanie naturalne, ponieważ jego przedmiot leży poza naturą. Trzeba więc, aby wprowadziła ona w użycie nadnaturalne środki.
René Guénon uściśla, że metafizyka nie jest tylko poznaniem bytu jako bytu. Istotnie, czysty byt nie jest pierwszą zasadą, ponieważ jest już określony. Trzeba więc pójść dalej i wykroczyć poza byt.

Inteligencja pojmowana jako zdolność rozumowania jest władzą bytu i nie jest w stanie wykonać tej pracy poznawczej. Potrzebna więc będzie wyższa władza, nazywana przez Guénona „intelektem”, który działa za pomocą „intuicji”.

Intelekt

Według Guénona koncepcje metafizyczne nie są jakimiś mrzonkami, lecz owocem ponadracjonalnego, intuicyjnego i bezpośredniego poznania, które można nazwać intuicją intelektualną.

Ten transcendentny intelekt sam należy do porządku powszechnego, to znaczy nie jest władzą indywidualną. Intelekt jest poza rozumem, to znaczy jest „pozaludzki”.

Jak zatem wyjaśnić obecność w nas takiego „pozaludzkiego” intelektu?
Wyjaśnia to okoliczność, że nasza „jaźń”, nasza indywidualność, jest tylko przypadkowym i przemijającym przejawem naszego „Ja” [ontologicznego], naszej „osobowości”. Nasza jaźń nie jest systemem zamkniętym. Posiada ona bowiem środek umożliwiający poznanie tego, co przekracza porządek istnienia, do którego ona sama przynależy, jak również pozwala osiągać „stany ponadindywidualne”.

Guénon odwołuje się do obrazu słońca i promienia: „Posłużmy się porównaniem, które powraca nieustannie w tekstach hinduistycznych: Słońce jest całkowicie niezależne od licznych obrazów, w których się odbija. To jest fundamentalna różnica pomiędzy „Ja” (Soi) i „jaźnią” (moi), pomiędzy osobowością i indywidualnością. Tak samo jak obrazy powiązane są promieniami świetlnymi ze słonecznym źródłem, bez którego nie miałyby żadnego istnienia ani żadnej rzeczywistości, tak też indywidualność (...) jest powiązana z osobowością, z głównym ośrodkiem bytu, za sprawą transcendentnego intelektu, o którym była mowa”.

Poznanie teoretyczne powinno zostać uzupełnione

Teoretyczne poznanie jest tylko przygotowaniem (oczywiście niezbędnym) do prawdziwego poznania. Teoretyczne poznanie jest jedynie poznaniem możliwym; ono musi zostać skutecznie urzeczywistnione.

Według Guénona metafizyka Arystotelesa jest zaledwie metafizyką połowiczną, ponieważ ogranicza się do bytu, a ponadto nie jest zorientowana na „urzeczywistnienie”. W starożytności i średniowieczu istniały pełne doktryny metafizyczne, to znaczy obejmujące również urzeczywistnienie, ale popadły w zapomnienie.

Teoretyczna metafizyka byłaby tylko igraszką ludzkiego ducha i psychologiczną osobliwością, a nie prawdziwą metafizyką, gdyby rzeczywiście i skutecznie nie prowadziła do istnienia tego, co poznajemy.
Do wspomnianego urzeczywistnienia potrzeba środków: słów, obrzędów, symboli. René Guénon przyrównuje swoje środki do sakramentów Kościoła.

(1) Pierwszym etapem tego „urzeczywistnienia” jest rozwój wszystkich możliwości ludzkiego jestestwa, który doprowadza je do „stanu pierwotnego” (co koresponduje z tym, co nauka chrześcijańska nazywa stanem pierwotnej sprawiedliwości naszych pierwszych rodziców przed grzechem).
(2) W drugim etapie wykracza się poza świat człowieka, aby osiągnąć stany ponadindywidualne, aczkolwiek wciąż uwarunkowane. Odchodzi się od indywidualności, aby osiągnąć „czysty byt”.
(3) Na koniec, w etapie trzecim, osiąga się stan całkowicie nieuwarunkowany, wolny od jakiegokolwiek ograniczenia, absolutnie niewyrażalny – to stan „wyzwolenia” albo „zjednoczenia”.

Wtajemniczenie

Do środków niezbędnych dla osiągnięcia „urzeczywistnienia” trzeba zaliczyć wtajemniczenie. Chodzi o przekazanie pewnego duchowego wpływu przez przedstawiciela organizacji o charakterze gnostyckim. Guénon mówi, że ten duchowy wpływ „to Fiat Lux, które rozjaśnia chaos i jest koniecznym punktem wyjścia wszelkiego dalszego rozwoju (...) Od tej chwili, za sprawą tego wpływu, duchowe możliwości jestestwa nie są już zwykłą potencjalnością, jaką były uprzednio, lecz stały się możliwością gotową do przekształcenia się w akt w trakcie rozmaitych stadiów inicjacyjnego urzeczywistnienia”.

„To przekazanie – mówi dalej Guénon – może się dokonać wyłącznie za pośrednictwem tradycyjnej organizacji; nie można więc mówić o wtajemniczeniu dokonującym się bez rzeczywistego powiązania z tego rodzaju organizacją”.

Jakie znaczące organizacje o charakterze inicjacyjnym istnieją w dzisiejszej Europie? René Guénon odpowiada stanowczo, że pozostały dwie: masoneria i bractwa cechowe (le compagnonnage). To jego zdaniem „wniosek prawdziwy i nie do odparcia”.

Król świata

Ciekawym punktem myśli Guénona jest twierdzenie, że wszystkie organizacje o charakterze inicjacyjnym zależą od jednej tajemniczej osobistości, mianowicie od Króla świata. Taki też tytuł – Król świata – nosi jedna z książek Guénona, opublikowana w 1927 r. Książka ta ze względu na swą niedyskrecję wzbudziła irytację środowisk ezoterycznych i pociągnęła za sobą zerwanie stosunków z Guénonem przez reprezentantów tradycji hinduskiej. W związku z tym Guénon, który wcześniej myślał o schronieniu się w Indiach, wybrał ostatecznie świat islamski.

Ów Król świata jakoby miał żyć w ukryciu, w pewnym podziemnym miejscu, noszącym miano Agharta i miałby zarazem być królem i kapłanem. Przede wszystkim miałby pełnić funkcję – mówi Guénon – instancji stanowiącej ład i regulującej życie społeczne. Z hierarchicznego punktu widzenia Król świata stoi ponad papieżem i cesarzem, ponieważ rozłączenie władzy papieskiej i cesarskiej „może być potraktowane jako oznaka niepełnego zorganizowania «w górę» – jeśli możemy się tak wyrazić – skoro nie widzimy w nim objawu wspólnej zasady, od której pochodzą i zasadniczo zależą obie władze; zatem rzeczywista najwyższa władza” musi znajdować się gdzie indziej.

Krytyka myśli Guénona

Aspekt uwodzicielski

Po przedstawieniu zasadniczych rysów myśli Guénona i zanim przeprowadzimy jej krytykę w świetle prawdziwej Tradycji, to znaczy w świetle Tradycji katolickiej, przekazanej przez Syna Bożego swojemu Kościołowi, przyznajmy otwarcie, że ma ona pewne atrakcyjne cechy. Wskutek tego można ulec pewnej fascynacji Guénonem i jego doktryną. I rzeczywiście ma on wielu uczniów. Jakie jest źródło tego sukcesu?

Z jednej strony myśl Guénona jest bardzo spójna, jasna i osiąga rzeczywistą głębię metafizyczną. Ludziom nam współczesnym, pozbawionym prawdziwej filozofii, jawi się on jako prawdziwy metafizyk i może uwodzić głębią, jasnością i spójnością swej nauki. Z drugiej strony Guénon przemawia w autorytatywnym tonie, który wywiera duże wrażenie. Jest pewny swych racji, pewny wartości „Tradycji”, którą reprezentuje. W epoce, kiedy wątpi się we wszystko, a zwłaszcza, kiedy Kościół katolicki wydaje się wątpić, że jest jedynym przedstawicielem prawdziwej Tradycji, można dać się uwieść tej pewności siebie, z jaką wypowiada się Guénon.

Gdy wszelako przyglądamy się jego doktrynie z bliska, widzimy, że zawiera ona poważne błędy; widzimy, że „Tradycja”, którą on reprezentuje jest „Tradycją” fałszywą albo – odwołując się do języka samego Guénona – jest w istocie „anty-Tradycją”. Zobaczymy to, kiedy postawimy sześć pytań dotyczących zasadniczych punktów jego doktryny i kiedy równocześnie postaramy się rozpoznać naturę duchowego wpływu, który zainspirował Guénona.

Co jest pierwszą zasadą?

René Guénon utrzymuje z naciskiem, że istnieje jakaś zasada poza czystym Bytem.

„To, co jest poza Bytem, ma o wiele większe znaczenie (...) niż sam Byt. Innymi słowy to Brahma, a nie Iśwara, powinien być uznany za Najwyższą Zasadę”.

Z czysto filozoficznego punktu widzenia niemożliwe jest zrozumienie rzeczywistości wyższej od bytu, chyba że wprowadzimy jakąś moc ponad aktem. Do tego właśnie prowadzi metafizyka Guénona.

Natomiast z religijnego punktu widzenia, jeśli odwołamy się do rozeznawania duchów, to odkryjemy, że ktoś, kto określa się mianem Brahma, usiłuje postawić się – przynajmniej w naszym umyśle – powyżej Iśwary, to znaczy powyżej Boga.

Czym jest poznanie?

„Poznanie i byt są w istocie jedną i tą samą rzeczą. Są to – jeśli wolimy tak to ująć – dwa nierozłączne aspekty jednej rzeczywistości, aspekty, które nie mogłyby nawet zostać rzeczywiście wyodrębnione tam, gdzie wszystko jest «wolne od dualizmu»”.

René Guénon powtarza błąd presokratyków, według których poznanie może się dokonywać wyłącznie poprzez rzeczywiste utożsamienie. Filozofia realistyczna uznaje utożsamienie pomiędzy poznającym i poznawanym, ale jest to utożsamienie formalne, duchowe i intencjonalne. Poznawać – to znaczy „stawać się innym jako innym”, a więc respektując jego odmienność i nie rozpuszczając się w nim.

Poznaniem, które w największym stopniu urzeczywistnia jedność pomiędzy poznającym i poznawanym, jest wizja uszczęśliwiająca, która ma charakter całkowicie bezpośredni. Wszelako nawet wówczas zjednoczenie nie oznacza zlania się duszy z Bogiem w jeden byt. Zbawiona dusza poznaje Boga bez żadnego pośrednictwa, ale nie staje się przez to Bogiem.

Czym jest intelekt?

René Guénon robi z intelektu władzę ogólną, różną od rozumu. Postępowanie takie jest obarczone podwójnym błędem. Po pierwsze: intelekt i rozum są jedną i tą samą władzą. Rozróżnienie pochodzi od ich przedmiotu. Intelekt to umysł odnoszący się do pierwszych zasad; rozum to ten sam umysł, tyle że odnoszący się do wniosków płynących z rozumowania.

Drugi błąd polega na pojmowaniu intelektu jako władzy ogólnej, a więc jako jedynej i wyjątkowej. To błąd popełniony wcześniej przez Awerroesa, który uczynił z intelektu jedną odrębną rzeczywistość. Ten błąd był zwalczany przez św. Tomasza z Akwinu . Możemy poznawać za sprawą intelektu wyłącznie wtedy, gdy istnieje w nas władza pozwalająca nam działać. Gdyby zresztą istniał tylko jeden intelekt dla wszystkich ludzi, wówczas istniałoby tylko jedno rozumowanie: wszyscy myślelibyśmy to samo.

Czym jest ów wpływ duchowy?

Aby możliwe było przejście od poznania teoretycznego do pełnego poznania urzeczywistniającego, René Guénon uznaje konieczność zaistnienia wpływu duchowego.

„Wtajemniczenie implikuje trzy warunki (...): (1) «kwalifikację», (...) (2) przekazanie – za sprawą powiązania z tradycyjną organizacją [o charakterze inicjacyjnym] – pewnego wpływu duchowego, który dostarcza jestestwu «iluminacji», pozwalającej mu na uporządkowanie i rozwijanie tkwiących w nim możliwości, (3) pracę wewnętrzną (...)”.

Mówi się nam, że ten wpływ duchowy ma charakter „pozaludzki” (non humaine). Skąd więc może pochodzić? Nie jest to łaska Boża, ponieważ łaska pochodzi od Jezusa Chrystusa (ignorowanego przez René Guénona), udzielana jest za pomocą środków ustanowionych przez Jezusa Chrystusa (przez sakramenty, a nie przez wtajemniczenie; przez Kościół, a nie przez masonerię), nakierowana jest na zbawienie (a nie na „realizację”, rzekomo doskonalszą od zbawienia) i przybliża do Jezusa Chrystusa i do Jego Kościoła (zamiast prowadzić do apostazji, do czego doszedł René Guénon i w ślad za nim wielu wyznawców jego doktryny). Zatem jest bardzo prawdopodobne, że wpływ duchowy, o jakim mówi Guénon, jest wpływem demonicznym.

Oto refleksje na ten temat Daniela Jacoba (o. Catry SI): „Jaka jest więc natura owego «wpływu duchowego», który jest równie niezbędny wtajemniczonemu jak elektryczność niezbędna jest żarówce albo silnikowi? René Guénon mówi o jakimś «elemencie pozaludzkim», ze sfery transcendentnej, «nadprzyrodzonej», o elemencie, który kontaktuje się z «wyższymi stanami bytu». Nie może to być coś prawdziwie nadprzyrodzonego, boskiego, albowiem Bóg daje świadectwo o sobie samym, a nie o wielkiej Całości. Czy zatem mogłoby to być coś z porządku ponadnaturalnego, anielskiego? Można by tak pomyśleć, tym bardziej że Guénon przyrównuje anioły do «wyższych stanów bytu» (...) Skoro demon doskonale umie udawać anioła światłości, to jest rzeczą niezmiernie ważną rozeznawanie wpływów duchowych. Jakie anioły mogłyby pośredniczyć we wtajemniczeniu? Dobre anioły przyczyniają się wyłącznie do oświecania wiarą, a poza tym działają zawsze z największą delikatnością. Natomiast złe duchy u ludzi, którzy poddają się ich wpływowi, mogą podtrzymywać każdą iluzję i sprawiać, że stanie się ona upajająca, a nawet mogą do niej dołączyć cudowne zjawiska”.

Co jest kresem duchowej realizacji?

Co jest kontemplowanym przez „metafizyka” w stylu Guénona przedmiotem u kresu jego „duchowej realizacji”? Wydaje się prawdopodobne, że wtajemniczony w czasie pierwszego etapu „realizacji” doświadcza materii pierwszej, wspólnej całemu światu fizycznemu, następnie – w etapie drugim – miałby doświadczać esse commune, bytu wspólnego dla wszystkiego, co istnieje; wreszcie, u kresu swej „realizacji”, miałby doświadczyć – tak dalece, jak to jest możliwe – nicości.
Aby tego dokonać, niezbędne są dwa środki: wpływ duchowy (prawdopodobnie demoniczny) oraz kundalini, która – według Didiera Clabaine’a – miałaby być energią seksualną pochłaniającą stopniowo siły duszy.

U kresu „realizacji” stajemy się „człowiekiem uniwersalnym”. Jest to stan – mówi nam René Guénon – który został osiągnięty w szczególności przez Jezusa Chrystusa i przez Mahometa: „Uniesienie i doniosłość osiągnęły swoją pełnię w Proroku (który jest tożsamy z «Człowiekiem Uniwersalnym»)”.

„Zjednoczenie «Nieba» i «Ziemi» [wysławiane przez taoistów] jest tym samym, co zjednoczenie dwóch natur – boskiej i ludzkiej – w osobie Chrystusa, który jest właśnie pojmowany jako «Człowiek Uniwersalny»” .
Tak więc Mahomet miałby osiągnąć taki sam stan, jak Jezus Chrystus. Pomiędzy chrześcijaństwem a islamem, jak również pomiędzy chrześcijaństwem a taoizmem oraz wszelkimi pozostałymi formami „Tradycji” – w sensie nadanym temu słowu przez Guénona – nie byłoby więc żadnej istotnej rozbieżności. W tym pomieszaniu prawdy z fałszem znów odczuwamy demoniczny wpływ na René Guénona.

Kto jest Królem świata?

Załóżmy, że istnieje jakiś Król świata albo – ujmując rzecz precyzyjniej – Książę tego świata. Chętnie się z tym zgodzimy. Ale ten mało przystępny monarcha jest nieprzejednanym wrogiem Boga i bynajmniej nie jest wyposażony we władzę kapłańską przewyższającą władzę papieża, ani nawet w taką, która przewyższałaby władzę zwykłego kapłana, który posiada wszak moc wyrzucania go podczas egzorcyzmu.

Wniosek

Przebudzenie „metafizyki” w Kościele?

Zadaniem, jakie sobie wyznaczył Guénon (albo jakie mu wyznaczono?), było przebudzenie „metafizycznego” charakteru Kościoła katolickiego, który od czasów średniowiecza w mniejszym lub większym stopniu już się ulotnił. W tym celu usiłował stworzyć „elitę wtajemniczonych”, którzy mieli pracować w tym kierunku na płaszczyźnie religijnej bądź politycznej. Ojciec Catry SI (Daniel Jacob) widział w tej inicjatywie lucyferiański aspekt Rewolucji (Guénon pod pozorem anioła światłości miałby działać w kierunku zepsucia najszlachetniejszych ludzi), stanowiący jedną stronę jej straszliwych kleszczy; drugą stronę miał stanowić aspekt satanistyczny.

Rewolucyjne kleszcze

Ojciec Catry SI mówi o kleszczach Rewolucji. W tym miejscu musimy zacytować znakomity tekst Jeana Vaquié, zaczerpnięty z jego wyśmienitego studium Réflexions sur les ennemis et la manoeuvre.

„Myśl humanistyczna, począwszy od swoich pierwszych przejawów, podzieliła się na dwa nurty: nurt demokratyczny (...) i nurt oligarchiczny [którego pierwszoplanową postacią był Machiavelli]. Siły [rewolucyjne] w całkiem naturalny sposób podzieliły się na dwa korpusy: demokratyczny, postępujący naprzód lewą stroną oraz oligarchiczny, zajmujący na planie dyslokacji skrzydło prawe. Te dwa korpusy były jednak nierówne pod względem siły oraz pełnionych funkcji. Najważniejsze i najbardziej aktywne, przynajmniej do tej pory, było skrzydło maszerujące lewą stroną. Jego ostatnim przejawem jest sowiecki totalitaryzm. Reżim sowiecki reprezentuje istotę demokratycznego humanizmu (...).

Prawa strona na planie oblężenia jest zajęta przez korpus oligarchiczny i makiaweliczny. Odgrywa on rolę mechanizmu zapewniającego bezpieczeństwo. Podejmuje działanie wówczas, gdy społeczeństwo poddane procesowi rewolucyjnemu, wywołującemu traumatyczne przeżycia, dochodzi do takiego stanu, w którym zaczyna temu procesowi przeciwdziałać, nie cofając się przed aktami przemocy. Wtedy pierwsze skrzypce w reakcji zaczynają grać uczniowie Makiawela, którzy wysuwają na czoło swoje doktryny oligarchiczne (to znaczy elitarystyczne).

Wyznaczają reakcji trajektorię, która bynajmniej nie sięga uznania praw Bożych, lecz – przeciwnie – chroni podstawowe zdobycze rewolucyjne. To zawór bezpieczeństwa, który przez pewien czas przepuszcza część napierającego płynu, ale ostatecznie go zatrzymuje (...). Kleszcze, które zdusiły państwo chrześcijańskie, mają więc dwie szczęki o nierównej wielkości: ogromną po stronie lewej, która umożliwia dokonanie oblężenia, oraz małą po stronie prawej, która pozwala uniknąć pochłonięcia przez falę przemocy mającą swe źródło w instynktownej reakcji [obronnej]”.
Powyższą analizę można z powodzeniem odnieść do Nowej Prawicy.

Historycznie rzecz ujmując, Nowa Prawica została założona przez ludzi lewicy, którzy podczas ostatniej wojny kolaborowali z niemieckim okupantem. Jest to ruch, który przeciwstawia się rewolucji komunistycznej, ale czyni to w imię fałszywych zasad. Członkowie Nowej Prawicy pragną przywrócić ład, ale nie chodzi im o ład chrześcijański. Opierają się na jakiejś „Tradycji”, ale nie jest to boska Tradycja. Ich doktryna w rzeczywistości jest panteistyczną metafizyką zmierzającą do ubóstwienia człowieka za pomocą wtajemniczenia i ponadnaturalnego wpływu. Członkowie Nowej Prawicy stawiają sobie za cel stworzenie elity wtajemniczonych, która kierowałaby światem w imieniu Króla świata. Ten Król świata bardzo mocno przypomina Księcia tego świata, opisywanego przez Ewangelię.

Dwa etapy Rewolucji: Solve et coagula

Pojawienie się Nowej Prawicy, która opiera się na „Tradycji pierwotnej”, zbiega się również z przejściem do drugiej fazy Rewolucji. Po fazie Solve (rozpuszczanie), to znaczy po zniszczeniu naturalnego i chrześcijańskiego ładu, powinna nastąpić faza Coagula (spajanie, wiązanie), czyli budowa nowego porządku światowego. Otóż, aby przeprowadzić tego rodzaju operację, trzeba mieć do dyspozycji skuteczną, zjednoczoną i hierarchiczną elitę. Stanowią ją wtajemniczeni, wyposażeni w moce, jakie daje im inicjacja, zjednoczeni przez powiązanie z organizacjami gnostyckimi i tworzący hierarchię podporządkowaną tajemniczemu ośrodkowi wtajemniczenia nazywanemu Agharta. Budowa tego nowego porządku światowego przygotowuje pojawienie się Antychrysta, który będzie owym tajemniczym Królem świata, oczekiwanym przez Guénona.

Podstawa naszej nadziei

We wprowadzeniu powiedzieliśmy, że „na świecie istnieją i toczą ze sobą bój dwie potęgi: Objawienie i Rewolucja”. René Guénon i Nowa Prawica – mimo pewnych mylących pozorów – stanowią część obozu Rewolucji. Środowisko to powinno jednak liczyć się z siłą o wiele wyższą, to znaczy z Objawieniem, z naszym Panem Jezusem Chrystusem i z Jego Najświętszą Matką. To na nich my sami powinniśmy się oprzeć. Zobaczymy wówczas, jak spełniają się obietnice Najświętszego Serca Jezusowego: „Będę królować na przekór moim wrogom” i Niepokalanego Serca Maryi: „Na końcu moje Niepokalane Serce zatryumfuje”.

KONIEC