Clicks1.4K

Bóg wszystkich kocha, ale nie wszystkich lubi

Na podstawie Pisma Świętego (interpretowanego w świetle Tradycji Kościoła) możemy z całą pewnością stwierdzić, że Boża Miłość jest darmowa i bezwarunkowa.

Nie musimy zasłużyć na bycie kochanymi przez Boga, Który jest Miłością (1J 4, 8) i kocha absolutnie wszystkich grzeszników:

Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16)

Dobry Bóg umiłował nas jeszcze przed naszymi narodzinami (dlatego istniejemy), mimo iż w swej Wszechwiedzy wiedział, że będziemy Go obrażali grzechami:

Bóg zaś okazuje nam swoją miłość (właśnie) przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5, 8).

Bóg kocha wszystkich bez wyjątku grzeszników, lecz nie znaczy to wcale, że ma upodobanie w grzesznikach świadomie i dobrowolnie trwających w złu.

Nie chodzi o grzeszników szczerze pragnących nawrócenia, nierzadko uwikłanych w złe przyzwyczajenia i nałogi, lecz jednocześnie walczących z grzechem i nieustannie powstających z upadków, gdyż takie dusze są bardzo miłe Bogu:

Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników» (Mk 2, 15-17).

Nie chodzi więc o grzeszników dobrej woli (wszyscy jesteśmy grzeszni). Chodzi o grzeszników świadomie i dobrowolnie trwających w złu, zwłaszcza pełnych pychy i nienawiści, zakłamanych i bezbożnych, jak również obłudnych, pełnych faryzejskiej pychy wierzących, którzy świadomie i dobrowolnie nienawidzą swoich bliźnich i pogardzają nimi (Iz 1, 10-18; Iz 58, 1-10; Mt 25, 31-46 ; Mk 7, 6; 1J 4, 20-21).

Bóg kocha, to znaczy pragnie szczęścia dla wszystkich grzeszników, ale podobają Mu się ludzie pokorni i miłujący, gdyż (antropomorfizując) ze smutkiem spogląda na trwających w złu grzeszników, a ze szczególnym wstrętem spogląda na pełnych pychy i przewrotności egoistów:

Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość, złego nie przyjmiesz do siebie w gościnę. Nieprawi nie ostoją się przed Tobą. Nienawidzisz wszystkich złoczyńców, zsyłasz zgubę na wszystkich, co mówią kłamliwie. Mężem krwawym i podstępnym brzydzi się Pan (Ps 5, 6-7).

Jednakowo Bogu są nienawistni i bezbożnik, i jego bezbożność, i dzieło wraz z twórcą zostanie skarane (Mdr 14, 9).

Nasz Pan Jezus Chrystus był bardzo zagniewany na pełnych pychy i obłudy faryzeuszy:

Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca... (Mk 3, 5).

Pycha do tego stopnia zaślepiła faryzeuszy i uczonych w Piśmie, że odrzucili Syna Bożego i oczekiwanego od wieków Mesjasza. W ten sposób z własnej winy stali się wstrętni dla Boga, ponieważ:

Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu (Hbr 11, 6).

Św. Paweł Apostoł ostrzega:

Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta (Rz 1, 18).

Jednak mimo to Bóg nie przestaje miłować pysznych i egoistycznych grzeszników i bezbożników, którzy stali się wstrętni w Jego oczach z powodu świadomego i dobrowolnego trwania w złu (gdyby na chwilę przestał ich miłować, natychmiast obróciliby się w nicość).

Kochający Bóg czyni wszystko, aby zbawić wszystkich grzeszników, a w ostateczności, gdy już wszystkie środki zawiodą, dopuszcza karę miłosierdziaw postaci doczesnych nieszczęść, chorób, kataklizmów, a nawet wojen. Wszystko to z miłości do grzesznej ludzkości:

Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje (Hbr 12, 6).

Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę (Ap 3, 19).

Bóg nie cieszy się, gdy musi karać, a ze szczególnym smutkiem (antropomorfizm) dopuszcza wielkie kataklizmy i nieszczęścia, ponieważ pragnie od nas dobrowolnej miłości i nie chce, aby ludzie lękali się Go. Jednak dla wielu zatwardziałych grzeszników jest to jedyny ratunek (jak trwoga, to do Boga).

Dobry i Miłosierny Bóg nie chce zatracać grzeszników:

Na moje życie! - wyrocznia Pana Boga. Ja nie pragnę śmierći występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył (Ez 33, 11).

Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu... , albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja - Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać (Oz 11, 9).

Każdy człowiek sam decyduje o swoim wiecznym losie (wieczne zbawienie lub potępienie na wieki):

Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli... (Pwt 30, 19).

Bóg jest Miłością (1J 4, 8) i kocha wszystkich grzeszników. (Rz 5, 8), lecz jednocześnie jest Święty (Iz 6, 1-5) i nieskończenie Sprawiedliwy (Ps 119, 137), dlatego n i e n a w i d z i grzechu (Za 8, 17; Prz 6, 16-19; Prz 8, 13).

W szczególny sposób Bóg nienawidzi grzechów przeciwnych stworzonej przez Niego naturze, które wywołują (antropomorfizm) Jego Gniew i ściągają karę Bożą jeszcze tu na ziemi (w doczesności). Oto niezaprzeczalny dowód (Księga Rodzaju 19, 1-29):

Owi dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie Sodomy. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł naprzeciw nich i oddawszy im pokłon do ziemi rzekł: «Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi. a rano pójdziecie w dalszą drogę». Ale oni mu rzekli: «Nie! Spędzimy noc na dworze». Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, poleciwszy upiec chleba przaśnego. I posilili się.

Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, wywołali Lota i rzekli do niego: «Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!» Lot, który wyszedł do nich do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi, rzekł im: «Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku! Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!» Ale oni krzyknęli: «Odejdź precz!» I mówili: «Sam jest tu przybyszem i śmie nami rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z nimi!» I rzucili się gwałtownie na tego męża, na Lota, inni zaś przybliżyli się, aby wyważyć drzwi.

Wtedy ci dwaj mężowie, wsunąwszy ręce, przyciągnęli Lota ku sobie do wnętrza domu i zaryglowali drzwi. Tych zaś mężczyzn u drzwi domu, młodych i starych porazili ślepotą. Toteż na próżno usiłowali oni odnaleźć wejście.

A potem ci dwaj mężowie rzekli do Lota: «Kogokolwiek jeszcze masz w tym mieście, zięcia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowadź stąd. Mamy bowiem zamiar zniszczyć to miasto, ponieważ oskarżenie przeciw niemu do Pana tak się wzmogło, że Pan posłał nas, aby je zniszczyć».

Wyszedł więc Lot, aby powiedzieć tym, którzy jako [przyszli] zięciowie mieli wziąć jego córki za żony: «Chodźcie, wyjdźcie z tego miasta, bo Pan ma je zniszczyć!» Oni jednak myśleli, że on żartuje.

Gdy już zaczynało świtać, aniołowie przynaglali Lota, mówiąc: «Prędzej, weź żonę i córki, które są przy tobie, abyś nie zginął z winy tego miasta». Kiedy zaś on zwlekał, mężowie ci chwycili go, jego żonę i dwie córki za ręce - Pan bowiem litował się nad nim - i wyciągnęli ich, i wyprowadzili poza miasto. A gdy ich już wyprowadzili z miasta, rzekł jeden z nich: «Uchodź, abyś ocalił swe życie. Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz!»

Ale Lot rzekł do nich: «Nie, panie mój! Jeśli darzysz twego sługę życzliwością, uczyń większą łaskę niż ta, którą mi wyświadczyłeś, ratując mi życie: bo ja nie mogę szukać schronienia w górach, aby tam nie dosięgło mnie nieszczęście i abym nie zginął. Oto jest tu w pobliżu miasto, do którego mógłbym uciec. A choć jest ono małe, w nim znajdę schronienie. Czyż nie jest ono małe? Ja zaś będę mógł ocalić życie». Odpowiedział mu: «Przychylam się i do tej twojej prośby; nie zniszczę więc miasta, o którym mówisz.

Szybko zatem schroń się w nim, bo nie mogę dokonać zniszczenia, dopóki tam nie wejdziesz». Dlatego dano temu miastu nazwę Soar.

Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana <z nieba>. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli.

Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem. I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal.

Tak więc Bóg, niszcząc okoliczne miasta, przez wzgląd na Abrahama ocalił Lota od zagłady, jakiej uległy te miasta, w których Lot przedtem mieszkał.


Krótki komentarz zawarty w Biblii Tysiąclecia:

Archeologia potwierdza fakt uprzedniego zamieszkania okolic Morza Martwego. Opis widzi w tej zagładzie karę Bożą za zepsucie obyczajów. Echo Sodomy i Gomory powtarza się w całym Piśmie św. (29, 22; Mdr 10,6; Iz 1,9; Iz 13,19; Jr 49,18; Jr 50,40; Am 4,11; Mt 10,15; Mt 11,23n; Łk 10,12; Łk 17,28; 2 P 2,6; Jud 1,7; Ap 11,8). Rdz 19, 7.Surową ocenę tego zboczenia zob. Kpł 18,22; Kpł 20,13; Rz 1,26n; 1 Kor 6,9; 1 Tm 1,10.

Uwaga! Kościół wzywa sodomitów do nawrócenia!
mk2017 likes this.