Język
Wyświetlenia
1,6 tys.
Brat Kamil 1 4

Zbudujemy sobie raj

Wejście do Freemasons Hall – świątyni należącej do Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii w Londynie.
Craig Morey /flickr

Jaka jest różnica między krasnoludkami a masonami? Pierwsi nie obrażą się na stwierdzenie, że nie istnieją. Drudzy właśnie świętują 300. urodziny. Choć wielu ludzi ciągle wierzy, że to postaci z bajek, którymi katolicy straszą dzieci.

Niby taki wykształcony, a w masonerię wierzy. W niektórych kręgach do dziś można spotkać się z takim szyderczym zamknięciem tematu, gdy dyskusja schodzi na „niebezpieczne” tory. Z jakiegoś powodu mówienie o masonerii w XXI w. zaczęło uchodzić za niepoważne, świadczące o „spiskowej wizji świata” w umyśle. Kryje się za tym powątpiewanie albo w sam fakt istnienia lóż masońskich, albo przynajmniej w ich realną siłę oddziaływania. Kilku panów bawi się w przebierańców – to najczęstsze skojarzenie u osób, które w ogóle „wierzą” w istnienie wolnomularzy. Tymczasem nie o żadną wiarę chodzi, ale o fakty: w kilkuset różnych organizacjach i stowarzyszeniach wolnomularskich na całym świecie działa ok. 8 mln masonów. Pytanie zatem nie o sam fakt istnienia jest uzasadnione, tylko o to, czy ma to jakiekolwiek znaczenie, większe niż na przykład fakt istnienia klubów golfowych, zbieraczy znaczków pocztowych, a nawet partii politycznych.

Albo loża, albo ołtarz

Świat bez masonerii nie byłby taki sam. W tym nieco patetycznym stwierdzeniu kryje się przekonanie, że loże wolnomularskie – w różnym stopniu w poszczególnych krajach – odcisnęły swoje piętno na rzeczywistości społeczno-politycznej. W ciągu 300 lat wokół wolnomularstwa narosło wiele legend, nie bez udziału samych masonów, którzy działają na pograniczu jawności i konspiracji. Poza legendami jednak istnieje sporo faktów, które pozwalają na pewną orientację w tym bardzo różnorodnym – chciałoby się powiedzieć: wyznaniowo – środowisku. Ta różnorodność również sprawia, że w każdym konkretnym przypadku warto ważyć ocenę wpływu (pozytywny czy negatywny?) masonerii na rzeczywistość. Co wcale nie zmienia faktu, że co do istoty wolnomularstwo w każdym wydaniu – zarówno otwarcie i programowo ateistyczne, jak i bardziej przyjazne religii – jest niemożliwe do pogodzenia z wiarą chrześcijańską i pełnym uczestnictwem w życiu duchowym, sakramentalnym, liturgicznym Kościoła. Nie dlatego, że „podejrzliwy Kościół” tego zakazał, tylko dlatego, że sama natura wolnomularstwa, na którą składają się idea nieosiągalnej prawdy, bogata symbolika i rytuały, ma charakter paraliturgiczny i parareligijny, w pewnym sensie „konkurencyjny” dla symboliki i liturgii chrześcijańskiej. Sprzeciw Kościoła wobec przynależności katolików do lóż masońskich (potwierdzony wielokrotnie przez papieży i Kongregację Nauki Wiary) opiera się zatem na prostej zasadzie: nie da się pogodzić podwójnego sposobu wyrażania relacji z Bogiem – z jednej strony symbolicznego i bezwyznaniowego w loży, a z drugiej otwarcie chrześcijańskiego we wspólnocie wiernych. Nie do przyjęcia dla chrześcijanina jest podwójna wspólnota rytuałów i symboli: tym bardziej że o ile w Kościele symbole odsyłają zawsze do konkretnej prawdy, w masonerii służą one poszukiwaniom prawdy nieokreślonej. Dlatego nie da się tego porównać do kółka szachowego czy klubu golfowego, a nawet partii politycznej. To kompleksowa wizja świata, filozofia i światopogląd, w którego centrum nie znajduje się jedyny Zbawiciel, tylko – w najlepszym wypadku – nieokreślony do końca Wielki Architekt czy Budowniczy Wszechświata.

Wierzący jak mason

Na początku był Londyn. Przynajmniej od strony formalnej stolicę Wielkiej Brytanii traktuje się jako miejsce, w którym narodziła się masoneria. Dokładnie 24 czerwca 1717 r. wolnomularze z Londynu utworzyli Wielką Lożę Anglii. Powstała ona z połączenia istniejących już samodzielnych lóż, i to ten etap rozwoju masonerii traktuje się jako jej oficjalny początek. Dobrze powiedzieć, że to „etap rozwoju”, bo geneza tego zjawiska sięga parę wieków wstecz. Badacze historii wolnomularstwa odróżniają okres, gdy termin „wolni mularze” odnosił się do cechów murarzy, budowniczych, posiadających i przekazujących sobie w tajemnicy zasady i techniki budowy, m.in. wielkich katedr i bazylik (tzw. wolnomularstwo operatywne), od okresu, który sformalizował się właśnie w 1717 r., od którego mówi się o tzw. wolnomularstwie spekulatywnym, bardziej związanym z ideami, rytuałami, symboliką i własną obrzędowością.

Nie ma jednego wolnomularstwa. Istnieją dwa, właściwie obce sobie nurty: anglosaski i frankoński. Anglosaski obejmuje organizacje masońskie pozostające w łączności z Wielką Zjednoczoną Lożą Anglii (UGLE), której przysługuje tytuł Wielkiej Loży Matki Świata. Co ważne, masoneria anglosaska obejmuje ok. 93 proc. światowego wolnomularstwa. Charakteryzuje ją umiarkowane lub słabe zaangażowanie w struktury polityczne oraz teizm. „Wolnomularstwo uznaje jako zasadę istnienie Boga, nieśmiertelność duszy i ludzką solidarność” – czytamy w konstytucjach UGLE. W wolnomularstwie frankońskim natomiast dominującą rolę odgrywa Wielki Wschód Francji (GOF), założony w 1773 r., który odseparował się od anglosaskiej masonerii, akcentując ateizm. W 1887 r. masoneria skupiona w Wielkim Wschodzie wyrzuciła zdanie o wierze w Boga i nieśmiertelności duszy jako warunku przynależności do masonerii. W obowiązującej do dziś Konstytucji GOF istnieje za to zdanie: „Wolnomularstwo odrzuca wszelkie stwierdzenia dogmatyczne. Jego dewizą jest Wolność, Równość, Braterstwo”. Z dokumentów wyrzucono również tradycyjną formułę zawartą w literach A.G.D.G.A.D.U., które były skrótem zawołania: Na Chwałę Wielkiego Architekta Wszechświata. Od tej zmiany w dokumentach drogi masonerii anglosaskiej i frankońskiej rozeszły się bezpowrotnie. I choć masoneria frankońska stanowi mniejszość na mapie wolnomularstwa, to przynajmniej w Europie wpływy Wielkiego Wschodu Francji okazały się większe niż anglosaskie.

„Chrzest” w loży

W tym pozornie czytelnym rozróżnieniu na masonerię teistyczną i ateistyczną łatwo wpaść jednak w pułapkę. Otóż z teistycznego charakteru anglosaskiej masonerii, a więc zakładającej wiarę w Boga, nie da się wyciągnąć wniosku, że takie wolnomularstwo jest do pogodzenia z jakąkolwiek religią monoteistyczną. Masońskie pojęcie Boga jest bowiem symboliczne i ponadwyznaniowe, nawet jeśli przysięga następuje przez położenie ręki na Biblii. W praktyce wygląda to tak, że wprawdzie masoneria nie żąda od członków wyrzeczenia się własnej wiary, ale jednocześnie w loży wymaga praktykowania rytuału pochodzącego z różnych źródeł ezoterycznych, w tym związanych z okultyzmem. W lożach zakazana jest też dyskusja na tematy religijne. Jednocześnie wszystkie dokumenty masońskie stwierdzają, że masonem staje się na zawsze, nie można wymazać swojej przynależności do wolnomularstwa. To nawiązanie do sakramentu chrztu, który zgodnie z nauką Kościoła pozostawia niezatarty ślad w człowieku.

Jaki zatem „niezatarty” ślad ma pozostawiać inicjacja masońska? Kolejne stopnie wtajemniczenia (w sumie 33) być może wszystko wyjaśniają. Jedna z przysiąg masońskich brzmi następująco: „Przysięgam w imię Najwyższego Architekta Wszystkich Światów nie ujawniać nigdy sekretów, znaków, sposobów dotykania, słów i nauk używanych przez wolnomularzy i zachowywać co do tego wieczne milczenie”. Nie bez powodu do masonerii nie tyle można się zapisać, co trzeba zostać zaproszonym przez zaufanego masona. Chociaż pewną nowością jest widoczny na stronie internetowej Wielkiego Wschodu Francji (godf.org) formularz kontaktowy, w którym można przedstawić własną kandydaturę na członka loży.

Budowniczy Ameryki

To wszystko brzmi bardzo tajemniczo. Ale oprócz rytuałów i symboli – i znanych, i zakrytych dla „profanów” – są również bardziej widoczne przejawy działalności masonów w świecie. Nie jest tajemnicą, że wśród ojców założycieli USA byli też wolnomularze (m.in. Benjamin Franklin i George Washington). Można powiedzieć, że cały model amerykańskiej demokracji i miejsca religii w społeczeństwie (wyraźny rozdział Kościoła od państwa przy – paradoksalnie – wielkim wpływie religii na życie polityczne) wywodzi się właśnie z idei anglosaskiej masonerii. Bo amerykańscy masoni to przedstawiciele nurtu anglosaskiego, a więc uznającego istnienie Boga, choć bardziej poprawnie należałoby powiedzieć, że uznającego pewną ideę „Boga ponadwyznaniowego” (co oczywiście z punktu widzenia chrześcijaństwa jest herezją), a nie Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, który najpełniej objawił się w swoim Synu Jezusie Chrystusie. Z punktu widzenia budowniczych Ameryki było to pragmatyczne podejście w budowaniu społeczeństwa różnorodnego etnicznie i religijnie. Patrząc bliżej naszych czasów, np. w 1990 r. włoski mason Giuliano di Bernardo ujawnił w dzienniku „La Stampa”, że George Bush senior jest przewodniczącym loży 33 stopnia masonerii amerykańskiej i nosi tytuł Potężnego Suwerennego Wielkiego Komandora. Większość prezydentów USA również albo wprost należała, albo była związana z wolnomularstwem.

Na kształt współczesnych społeczeństw europejskich ogromny wpływ wywarła jednak masoneria frankońska. Loże nurtu frankońskiego, zwłaszcza Wielki Wschód Francji, najbardziej angażują się w politykę. Grand Orient de France nigdy nie krył swoich aspiracji do przemiany świata według masońskich ideałów. Można śmiało powiedzieć, że olbrzymia część francuskiej sceny politycznej jest zdominowana bądź przez samych masonów, bądź przez ich sposób myślenia o państwie, religii i społeczeństwie. Lewicowy dziennik „Le Monde” wielokrotnie ujawniał silne powiązania Partii Socjalistycznej z Wielkim Wschodem Francji. We Francji „każdy wie”, że przy ulicy Cadet nr 16 w Paryżu znajduje się siedziba Wielkiego Wschodu Francji. Niemal zawsze przesłuchuje się tu kandydata na prezydenta, którego władze GOF będą gotowe poprzeć.

Ustawy pod dyktando

Podstawową misją francuskich masonów jest stanie na straży laickości państwa. To absolutnie największa „świętość” w dogmatycznie laickim państwie. Warto przypomnieć, że właśnie masoneria z Wielkiego Wschodu głośno protestowała, gdy prezydent Nicolas Sarkozy zbyt przyjaźnie, jej zdaniem, przyjmował Benedykta XVI, a gdy zaczął głosić „herezje” o tzw. laickości pozytywnej – wolnomularze uznali to za zdradę stanu (śledziłem tę reakcję na miejscu, obserwując pielgrzymkę papieża we Francji). O tym, jak silna jest pozycja masonów we francuskim krajobrazie politycznym, świadczy wizyta, jaką w lutym tego roku w siedzibie GOF złożył François Hollande. Ówczesny prezydent wziął udział w masońskiej uroczystości zorganizowanej z okazji 300-lecia powstania masonerii, która przebiegała pod hasłem: „300 lat masonerii, 300 lat emancypacji”. Dwa lata wcześniej francuscy masoni chwalili się rządowym projektem ustawy, który miał legalizować eutanazję – masoni chcieli poddać pod dyskusję również możliwość eutanazji dzieci. Działająca przy Wielkim Wschodzie Francji Komisja Zdrowia Publicznego i Bioetyki zorganizowała nawet w tym celu specjalną konferencję, która odbyła się w „świątyni masońskiej” w Paryżu, właśnie przy 16 rue Cadet. W spotkaniu wzięli udział m.in. bardziej doświadczeni na tym polu belgijscy masoni – socjalistyczny senator Philippe Mahoux i francuski deputowany, a jednocześnie profesor medycyny Jean-Louis Touraine.

Masoneria frankońska oraz różne jej odłamy (głównie włoski) mają długą tradycję wpływania na ustawodawstwo państwowe. Z prac m.in. włoskiego badacza historii masonerii Ferdinanda Cordovy wynika, że masoneria włoska „zainicjowała szerokie poruszenie opinii publicznej, skierowane na przywrócenie państwu szkoły państwowej, w której byłoby odrzucone nauczanie religii”. Równie istotne było zaangażowanie Wielkiego Mistrza Wschodu Italii Ernesta Nathana w promowanie ustawodawstwa ułatwiającego rozwody. Oczywiście skuteczność ich działań opierała się na tym, że nikt ich nie kojarzył z masonerią, tylko z utworzonym w tym celu Kołem Prawniczym. To cecha inicjatyw powstających z inspiracji wolnomularzy, że często chowają się za różnymi instytucjami, których nazwy mają budzić poważanie.

O tym, jak bardzo francuscy masoni są przywiązani do „trzymania ręki na pulsie”, świadczy również ich reakcja na mianowanie przez papieża Franciszka nielubianego przez nich biskupa polowego Luca Ravela na arcybiskupa Strasburga. Biskup Ravel podpadł masonom głównie ze względu na swoją twardą postawę w kwestiach rodziny, krytykując m.in. ustawodawstwo proaborcyjne oraz poprawność polityczną i nazywając obronę laickości „terroryzmem myślenia”. Masoni słali nawet listy do ministra obrony – również masona – żeby egzekwował od „przedstawiciela kultu zatrudnionego przez państwo” przestrzegania prawa i swoich obowiązków.

Wolnomularstwo w odwrocie?

Masoni europejscy, zdominowani mentalnie przez obediencję frankońską, na pewno są bardzo aktywni w strukturach UE. Symbolicznym dowodem na ingerencję środowisk francuskiej masonerii była preambuła niedoszłej konstytucji europejskiej. Wyrzucenie odniesienia do Boga czy chociaż do chrześcijańskich korzeni Europy było realizacją walki o laicką Europę: idei wyciągniętej z frankońskich lóż wolnomularskich. Przejawem ich aktywności jest też kształt art. 17 traktatu lizbońskiego, który mówi o dialogu Unii z Kościołami i… organizacjami światopoglądowymi. – W Parlamencie Europejskim widziałem zaproszenie na spotkanie z jedną z takich organizacji na temat negatywnego – ich zdaniem – wpływu Kościoła na edukację w szkołach – mówił mi nie tak dawno europoseł Jan Olbrycht. – W Belgii masoneria zawsze była bardzo silna i oficjalna. Oni są przyzwyczajeni do oddziaływania na różnego rodzaju struktury. W Belgii w gazetach można przeczytać, kto jakie miejsce aktualnie zajmuje w loży. Natomiast nie zauważyłem, żeby pojawiali się oni w PE oficjalnie. W tym przypadku to raczej próba oddziaływania przez różnych członków PE, docieranie albo do tych, którzy są związani z lożami, albo do sympatyków. Te środowiska są dzisiaj bardzo aktywne – dodaje Olbrycht. Nie można jednak powiedzieć, że wszystko, co dzieje się w Unii Europejskiej, jest realizacją celów masonerii. Jan Olbrycht wspominał, że w budynku Parlamentu Europejskiego pojawiła się książka sygnowana przez jedną z lóż masońskich. – Jej autorzy ubolewają nad „niekorzystną tendencją wzmacniania środowisk chrześcijańskich w Parlamencie Europejskim”. Ta lektura bardzo mnie pocieszyła, bo to zdanie oznacza, że nasza praca przynosi efekty – dodaje europoseł. •

Kościół a masoneria

Stanowisko Kościoła wobec masonerii jest konsekwentnie negatywne. Już w 1738 roku papież Klemens XII w bulli „In eminenti” zabronił katolikom pod karą ekskomuniki przynależności do masonerii oraz jakiejkolwiek formy jej wspierania. Od tego czasu Urząd Nauczycielski Kościoła podtrzymywał to stanowisko ponad 400 razy. Papieże w 14 encyklikach jednoznacznie odrzucali ideologię masonów. Najważniejsze zarzuty to: • Zrównanie objawienia chrześcijańskiego z innymi religiami. • Negacja istnienia Boga (dotyczy to części wolnomularstwa). • Propagowanie obojętność religijnej. • Deprecjonowanie liturgii katolickiej. • Negacja istnienia duszy nieśmiertelnej. • Kult człowieka. • Propagowanie demoralizacji. • Wrogość wobec legalnych władz państwowych i kościelnych (dążenie do przejęcia władzy). • Brak jawności celów, struktur, działań. • Karanie śmiercią za zdradę tajemnicy stowarzyszenia. W Kodeksie prawa kanonicznego z 1917 roku pojawił się zapis: „Katolicy, którzy wstępują do sekty masońskiej, względnie do podobnych jej stowarzyszeń, walczących z Kościołem i z legalnymi władzami cywilnymi, popadają tym samym w ekskomunikę zarezerwowaną Stolicy Apostolskiej” (kan. 2335). Po Soborze Watykańskim II pojawiły się próby dialogu Kościoła z masonerią. Rozmowy toczyły się między innymi w Niemczech. Na ich zakończenie w 1980 roku Konferencja Episkopatu Niemiec wydała dokument, w którym podtrzymano negatywną ocenę masonerii. Znalazło się tam m.in. stwierdzenie: „Wolnomularstwo nic się nie zmieniło w swojej istocie. Przynależność do niego podważa podstawy istnienia chrześcijańskiego”. Niemiecki dokument powtarzał zastrzeżenia wysuwane przez papieży: relatywizm w podejściu do prawdy, zrównanie wszystkich religii, deistyczny obraz Boga jako Budowniczego Świata, błędne rozumienie tolerancji. Podkreślał on, że rytuały masońskie to „podróbka” katolickich obrzędów inicjacji, że etyczne doskonalenie człowieka ma się dokonywać bez udziału łaski, a wolnomularstwo domaga się totalnej przynależności. Choć w masonerii są różne prądy, mniej lub bardziej wrogie Kościołowi, niemożliwe jest pogodzenie masońskiej ideologii z wiarą katolicką. „Dogłębne badania rytów i duchowego świata masońskiego wyjaśniły, że równoczesna przynależność do Kościoła katolickiego i wolnomularstwa jest wykluczona” – czytamy w dokumencie. Nowy Kodeks prawa kanonicznego z 1983 roku nie mówi wprost o masonerii. Kanon 1374 głosi jednak, że „kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą: kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem”. W „Deklaracji o stowarzyszeniach masońskich” Kongregacja Nauki Wiary wyjaśniła, że choć w prawie kanonicznym nie wymienia się już masonerii, to negatywna ocena zrzeszeń wolnomularskich nie zmieniła się i dlatego katolicy nie powinni się angażować w ich działania. „Wierni, którzy należą do wolnomularskich zrzeszeń, znajdują się w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej” – orzekła Kongregacja.

ks. Tomasz Jaklewicz

gosc.pl/doc/4009495.Zbudujemy-sobie-raj

Napisz komentarz
henryk33 wspomniał ten post w Zbudujemy sobie raj.
rysio
Masoneria to kościół szatana.
Agnieszka -C lubi to. 
antonio 64_64 lubi to.