Clicks255

O zamawianiu Mszy Trydenckich u kapłanów Tradycji

1 Vote

Ponieważ dochodzą nas słuchy, że my niegodni „samozwańczy „obrońcy Tradycji”. Anonimowi świeccy „specjaliści” bez rozpoznawalnej kompetencji czy chociażby po studiach teologii”, jak nas ktoś określił, cieszymy się zupełnie niezasłużoną uwagą „kapłanów Tradycji”, toteż pragnąc naszym zwyczajem dolać oliwy do ognia, chcemy poddać pod rozwagę takie kwestie jak:

a. należność za odprawianie Mszy Świętej,

b. stawki obowiązujące lub stawki zawyżone w świetle tradycyjnej teologii moralnej,

c. kwestia celebratu lub inkardynacji.


Sapienti satis!

Czy należy się za Mszę?

Ze względu na rosnące zainteresowanie Mszą Trydencką rośnie również liczba księży, którzy odprawianie takich Mszy Św. oferuje. Jest rzeczą słuszną i godziwą, by księża, a nawet „kapłani Tradycji” za odprawienie Mszy Świętej pobierali wynagrodzenie, gdyż właśnie oprawianie Mszy Św., którą nota bene każdy kapłan raz dziennie odprawić powinien (CIC 1981, kan. 276 § 1), stanowi w sumie główną pracę księdza.

Kan. 945 – § 1. Zgodnie z uznanym zwyczajem Kościoła, każdy kapłan celebrujący lub koncelebrujący Mszę św. może przyjąć ofiarę złożoną, aby odprawił Mszę św. w określonej intencji.

Zatem każdy ksiądz ma prawo do odpłatności za tzw. intencje, chociaż może odprawić także za darmo:

2. Usilnie zaleca się kapłanom, ażeby także nie otrzymawszy ofiary odprawiali Mszę św. w intencji wiernych, zwłaszcza ubogich.

Natomiast stawkę za mszę świętą określa, według CIC 1983 [Kodeksu prawa kanonicznego], dany synod prowincjalny:[1]

Kan. 952 – § 1. Do synodu prowincjalnego lub do zebrania biskupów prowincji, należy określić dekretem wysokość ofiary składanej za odprawianie i ofiarowanie Mszy św., i kapłanowi nie wolno domagać się wyższej ofiary. Może jednak przyjąć dobrowolnie złożoną ofiarę wyższą od określonej, jak również ofiarę niższą.

2. Gdzie nie ma takiego dekretu, należy zachować zwyczaj obowiązujący w diecezji.
3. Członkowie wszystkich instytutów zakonnych winni zachować dekret lub miejscowy zwyczaj, o których w §§ 1 i 2.

Czy tyle co dniówka?

O ile w bardziej spoganiałych krajach istnieje niezmienny cennnik intencji (Francja 17 EuR, Niemcy 5 EUR), to niestety w Polsce obowiązuje nieostre określenie „co łaska”, które oznaczać może wszystko i nic.[2] Nie będziemy tego zagadnienia rozstrząsać, bo robią to inni, a chcemy jedynie podkreślić, że ksiądz ma prawo do wynagrodzenia, a przedsoborowe teologie moralne mówią zgodnie, iż tzw. stypednium mszalne, czyli to, ile się za intencję płaci, jest „środkiem do utrzymania kapłana” (medium sustinentationem Ministri)[3]. Jednakże biskup Müller spieszy precyzować, że nie ma w tym kontekście mowy, o utrzymaniu kapłana, np. Tradycji, na cały jeden dzień, a mowa jest jedynie o ulżenie jego potrzebom, a nie zaradzenie ich wszystkim. Ze względu ważkość tego tematu oraz na czekającą nas awanturę z „kapłanami Tradycji” przytoczymy słowa przedsoborowej, tradycyjnej Teologii moralnej biskupa Wiednia w całości:

[…] non tamen opus est, ut eleemosyna tanta sit, quae integram sustentationem sacerdoti celebranti pro integra die suppeditet, quia Ecclesia stipendium permittit, ut sacerdos aliquod ex ipso stipendio levamen ad vitam sustentandem, non vero totam sustentationem suscipiat; ut cum Benedicto XIV. communiter Doctori docent.

[…] nie jest jednak rzeczą konieczną, by jałmużna [tj. opłata za mszę Red.] była tak wielka, by zapewniła całe utrzymanie kapłanowi celebrującemu na cały jeden dzień, ponieważ Kościół zezwala na stypendium mszalne po to, by kapłan coś z niego otrzymał jako ulgę w tym, co potrzebne jest [mu] do utrzymania życia, jednakże nie otrzymał całego utrzymania [na dany dzień]. [4]

Za źródła tej nauki biskup Müller podaje Benedykta XVI.[5], który to papież, jeszcze jako kanonista Prosper Lambertini zebrał całe dotychczasowe ustawodawstwo kościelne, na rzeczony temat podając:

[…] S. Mater Ecclesia pro Missae Sacrificio stipendium permittit, nempe, ut Sacerdotes ad vitam sustentandam aliquod ex ipso stipendio levamen suscipiant, non vero, ut divitiis cumulentur […][6] (Inst. 56.4)

[…] Święta Matka Kościół zezwala na stypednium za Ofiarę Mszy Świętej w tym celu, by kapłani dla utrzymania życia otrzymali jakąkolwiek ulgę z tegoż stypendium [mszalnego], nie jednak po to, by gromadzili bogactwa […]. (Inst. 56.4)

Natomiast w kontekście dosyć obszernego i liczącego 25 stron punktu 56 Instytucji kościelnych Benedykta XIV., w którym tematyka stypendium mszalnych jest omawiana, bardzo często padają pojęcia symonii, to jest świętokupstwa, chciwości (avaritia) oraz brudnego zysku (turpis lucrum), co świadczy o tym, że temat ten zawsze był gorący, a kapłani łasi na pieniądze.

Zdaniem większości doktorów, które przytacza św. Alfons Liguori, którego także zacytujemy w całości, stypendium mszalne winno być mniejsze niż całodzienne utrzymanie danego kapłana:

Circa taxam autem justi stipendii communiter dicunt DD (v. Suar. D. 58 sect. 2. Viva q. 5 art. ult n.2. Croix lib. 6 p. 2. n. 126 et Salm. C. 5 n. 4. Ex Decrecto S.C [Trid.]) stipendium justum Missae non esse quidem victum unius diei, ut dixerunt Sotus, et Cajet., nam Sacerdos praeter actionem sacrificandi potest in reliquo diei se occupare concionando, docendo et similibus exercitiiss licitis, ut lucretur integram sustentationem; se esse illud, quod taxatum es ab Episcopo, vel consuetudine, vel saltem a viro prudenti, si deest taxa consuetudine, vel ab Episcopo facta. Ita Suar. L.c. Conc. Tom. 8 p. 460 n.2. Tamb. In Meth. L. 3. c. § 1 n. 2. Et |Bon. P. 8 n. 8. Cum Coninch. Fill. Reg et. Communi ex Declaratione S. C. Concilii (apud Bened. XIV. Notif 56 n.10) edita die 15 Novem. 1698 ubi dictum fuit: Attendendam esse consuetudinem loci, vel legem Synodalem, quatenus adsit, sin minus, statuendam esse per Episcopum eleemosynam competentem ejus arbitrio. [7]

Na temat sprawiedliwej opłaty powszechnie (communiter) mówią doktorzy [następnie wymienieni ….Red.], iż właściwym sprawiedliwym stypednium mszalnym nie może być wyżywienie jednego dnia (quidem victum unius diei) [dniówka], jak twierdzili Sotus i Cajetan, gdyż kapłan oprócz czynności ofiarowania [Mszy Świętej] może podczas pozostałego dnia zajmować się głoszeniem kazań, nauczaniem lub innymi czynnościami godziwymi [dla kapłana], by w ten sposób uzyskać całe utrzymanie; sprawiedliwe stypendium mszalne winne być tym, co ustalone zostało przez biskupa lub ustalone jest zwyczajowo lub według uznania roztropnego człowiea, jeśli brakuje ustalenia zwyczajowego lub ustanowienia biskupa [następnie podawane są źródła..] [..] gdzie powiedziane jest: Należy przestrzegać zwyczaju miejsca lub prawa synodalnego, jeżeli takowe istnieje lub jeśli go brak, ustanowniona być powinna jałmużna poprzez kompetentnego biskupa [w rozumieniu biskupa miejsca] wedle jego uznania.

Zatem według powszechnego zdania doktorów, to jest teologów i doktorów Kościoła, a jest to kwalifikacja teologiczna i) według stopni pewności teologicznej, będąca zdaniem większości, stypednium mszalne wynosić winno mniej niż dniówkę, wbrew temu co życzą sobie ks. Marek Kruszewski i ks. Andrzej Orczykowski TChr. Ten ostatni pisze:

„Zamiast podsumowania warto przypomnieć, że przyjmuje się tradycyjnie, iż zamawiający Mszę Świętą składa ofiarę mszalną. Ma ono znaczenie materialne i duchowe. Materialnie: ofiarodawca sponsoruje dzienne utrzymanie księdza sprawującego Eucharystię. Na pytanie: ile powinien składać w ofierze mszalnej, słuszną wydaje się odpowiedz, że oddaje „swoją dniówkę”. Wtedy każdy ofiarowałby dar proporcjonalny do swoich zarobków. Kto zarabia mało, uczciwie daje mało, kto zaś zarabia więcej, proporcjonalnie więcej ofiaruje”.[8]

Jednakże według większości wyżej podanych teologów ksiądz za stypednium mszalne może pobierać zdecydownie mniej niż „swoją dniówkę”, gdyż kapłan, a nawet „kapłan Tradycji” jednego dnia może:

Odprawić Mszę i przyjąć stypendium mszalne

Pochować parafianina i przyjąć opłatę

Udzielić ślubu i przyjąć opłatę

Wygłosić rekolekcje i przyjąć opłatę

Wygłosić odczyt i przyjąć opłatę

Wystąpić w telewizji jako „ekspert” i przyjąć opłatę

Bóg wie, co jeszcze… i przyjąć opłatę

co też jasno zamożność naszego kleru tłumaczy.

Reasumując: ksiądz może pobrać opłatę poniżej dniówki ofiarowawcy, a opłatę powinien ustanawiać biskup diecezji lub konferencja episkopatu.

Komu się należy lub czy może odprawiać?

Natomiast ksiądz, który w ogóle intencję przyjmuje musi być inkardynowany do jakiejś diecezji, o czym stanowi kanon 265:

Kan. 265 – Każdy duchowny powinien być inkardynowany do jakiegoś Kościoła partykularnego albo do prałatury personalnej, albo do jakiegoś instytutu życia konsekrowanego lub do jakiegoś stowarzyszenia, które posiada tę zdolność, tak że nie może być duchownych nikomu nie podlegających czyli tułaczy.

Każdy ksiądz lub nawet „kapłan Tradycji” diecezjalny musi w być stanie wylegitymować się tzw. aktualnym celebretem, który wygląda tak lub tak. Jeżeli dany ksiądz jest zakonnikiem, należy do prałatury personalnej lub do jakiegoś instytutu życia konsekrowanego, to winien być on do danego zakonu lub instytutu inkardynowany i widnieć w wykazach danej instytucji. Jeżeli na skutek różnych dziwnych dziejów jakiś kapłan lub były zakonnik został ze swojego byłego zakonu ekskardynowany, a znalazł biskupa, który go do swojej diecezji przyjął, jak przydarzyło się to pewnemu byłemu Franciszkaninowi Niepokalanej, który został pustelnikiem, to dany kapłan winien zamieścić informację o zgodzie biskupa na swojej stronie internetowej.

Z punktu widzenia praktycznego oznacza to, iż pragnąc zamówić mszę np. internetowo u jakiegoś księdza, którego nie znamy, winniśmy:

Poprosić go o pokazanie nam jego celebretu.

Sprawdzić w jego zakonie lub instytucie, czy nadal do niego przynależy, czy nie jest czasami suspendowany lub czy też nie został z niego wydalony.

W podejrzanych przypadkach poprosić o pismo inkardynacji do diecezji.

Kapłani prowadzący działalność internetową oraz umożliwiający zamawianie mszy, zdecydowanie powinni podawać informacje o swojej inkardynacji, jeśli ich brak mamy prawo żądać wyjaśnień. Jeżeli dany kapłan, nawet „kapłan Tradycji”, zestawu dokumentów okazać nie zechce, to fakt ten świadczyć może o tym, że ich najprawdopodobnie nie posiada. Jeżeli potraktuje nas obelżywie lub agresywnie, wówczas pewni być możemy, że jest tak napewno. Ksiądz nieinkardynowany lub suspendowany nie może udzielać sakramentów, a jego msze, jako że sprawowane w grzechu ciężkim, owocne nie są, chociaż są ważne. Celebret i inkardynacja są po prostu „licencją” na sprawowanie posług kapłańskich wraz z ich odpłatnością. A ponieważ „błąkający się duchowny” (clericus vagans) był zmorą Kościoła od zawsze, stąd wprowadzono zarówno obowiązek inkardynacji i celebretu. Normalny ksiądz się na taką prośbę nie obrazi, swoją „godnością kapłańską” nie uniesie, ani nam piekłem nie zagrozi, natomiast od pozostałych księży należy stronić. Amen.

[1] Por. episkopat.pl/…/INSTRUKCJA_dobr…

[2] Por. niedziela.pl/…/Klopoty-z-inten…

[3] Gury, I.P. SJ, Compendium theologiae moralis, Vol. II, Romae 1896, 265.

[4] Müller, Theologia moralis, Vol. III, Wiedeń 1895, 58.

[5] Benedictus XIV., Institutiones Ecclesiasticae, Tom. II, Lovanii 1762, Inst. 56, str. 185-210 ; De Syn. Dioes. Lib. V. c. 9 n 1.

[6] Tenże, Institutiones, Tom II. n 56., str. 190.

[7] Alphons Liguori, Theologia moralis, Lib. VI. Tract. III. De Eucharistia, n.319. Nasze wydanie to : Theologia moralis, Tom V., Antwerpiae 1822, strona 184.

[8] www.katolik.pl/o-ofiarach-msza…
ŚW.FILOMENA likes this.