Clicks2.5K

Bóg dopuścił zniszczenie swoich własnych świątyń mimo odprawiania Mszy trydenckiej

«Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie» (Mk 7, 6).

W XIX wieku, a szczególnie na początku XX wieku, wśród ogromnej większości katolików, zarówno świeckich, jak i duchownych, zapanował duch formalizmu, legalizmu i rytualizmu.

Na zewnątrz, w życiu rodzinnym i społecznym na ogół zachowywano pozory cnoty (grzech był powszechnie piętnowany, choć skrycie popełniany). Bardzo często prowadzono życie pozbawione prawdziwej miłości Boga i bliźniego, a religijność większości katolików sprowadzała się do "słuchania" Mszy Trydenckiej i odmawiania pacierzy. Szczególnie grzechy nieczyste i zabijanie dzieci w łonach matek wołały o pomstę do Nieba. Oto jak wyglądała sytuacja w przedwojennej Warszawie:

Według różnych danych, w okresie międzywojennym przeciętna liczba zabójstw dokonywanych na dzieciach poczętych zarówno w lekarskich gabinetach, jak i nielegalnie wynosiła od 100 do 130 tysięcy rocznie! Tylko w latach 1932 – 1939 mogło więc zostać zabitych nawet milion nienarodzonych Polaków! Zjawisko to nasiliło się jeszcze po 1939 roku: okupacyjne władze hitlerowskie śmiało wkroczyły w uchylone przez władze II RP bramy aborcyjnego koszmaru, wprowadzając w 1943 roku „aborcję na życzenie”. Znakomita część zbrodniczych „zabiegów” wykonywana była w Warszawie, możliwe więc, że do 1944 zabito w łonach warszawianek więcej dzieci, niż wyniosły straty w ludności cywilnej podczas samego Powstania Warszawskiego. (...) Do największych problemów z jakim zmagali się stróże porządku przedwojennej Warszawy należała prostytucja. Pod tym względem Stolica była prawdziwym miastem grzechu. Korzystanie z „usług” panien lekkich obyczajów było zjawiskiem mocno egalitarnym. Gdzie znaleźć najbliższy lupanar wiedzieli zarówno biedni i bogaci, gimnazjaliści oraz panowie posunięci w latach („Krew będzie płynęła rynsztokami"; źródło: www.pch24.pl/krew-bedzie-ply…).

«Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary» (Mt 12, 7).

Najbardziej lekceważona była miłość bliźniego wśród katolików "słuchających" Mszy świętej, a miłosierdzie poszło w zapomnienie. Świat robotników i nędzarzy był niemal zupełnie opuszczony, ponieważ większość zamożnych katolików świeckich, jak też większość duchowieństwa, nie interesowała się losem tych cierpiących ludzi. Księża najczęściej trzymali z inteligencją oraz katolikami zamożnymi. Jedynie nieliczni, święci kapłani i zakonnicy szli do ubogich, wspomagając ich.

Nic więc dziwnego, że hasła komunistyczne były tak chętnie przyjmowane przez żyjących w nędzy materialnej katolików. Nawet Pius XI przyznał, że część winy za rozpowszechnienie się ideologii komunizmu ponoszą sami katolicy, którzy odmawiają swym ubogim bliźnim niesienia pomocy materialnej:

Jest to niestety smutna prawda, że postępowanie niektórych katolików przyczyniło się znacznie do osłabienia wśród robotników zaufania do religii Jezusa Chrystusa. Ci właśnie katolicy nie chcieli zrozumieć, że to miłość chrześcijańska żąda uznania pewnych praw przysługujących robotnikom i dlatego Kościół również zdecydowanie się ich domaga. Co sądzić o postępowaniu tych, którzy w swoich kościołach kolatorskich uniemożliwili odczytanie encykliki Quadragesimo anno? Co powiedzieć na to, że katoliccy przemysłowcy nawet dziś jeszcze okazują się być wrogami tego chrześcijańskiego ruchu robotniczego, który My sami zalecaliśmy? Czyż nie jest to rzecz godna ubolewania, że czasem nadużywa się prawa własności uznawanego przez Kościół, aby pozbawić robotnika sprawiedliwej zapłaty i należnych mu praw społecznych? (Encyklika Divini Redemptoris 50; źródło: opoka.org.pl/…/divini_redempto…).

«Miłości pragnę, nie krwawej ofiary» (Oz 6, 6).

Także wśród dusz zakonnych zagnieździł się formalizm i rytualizm pozbawiony miłości Boga i bliźniego, dlatego Pan Jezus powiedział do św. Faustyny:

Dopuszczę, aby były zniszczone klasztory i kościoły. Przerażona św. Faustyna odpowiedziała: Jezu, przecież tyle dusz Cię wychwala w klasztorach. Nasz Pan odpowiedział: Ta chwała rani serce Moje, bo miłość jest wygnana z klasztorów (Dzienniczek nr 1702; źródło: www.faustyna.pl/…/dzienniczek-sw-…).

I tak się stało: podczas II wojny światowej zniszczonych zostało bardzo wiele katolickich świątyń i klasztorów, w których odprawiano Mszę trydencką.

«Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi»(1 J 4, 20).

Bóg nie potrzebuje samych tylko zewnętrznych hołdów, pokłonów i wszelkich zewnętrznych gestów pobożności, gdy nie wypływają z serca POKORNEGO i prawdziwie MIŁUJĄCEGO Boga i bliźnich (Mk 7, 6), ponieważ w bliźnich (1 J 4, 20-21) miłuje się Boga samego (Mt 25, 31-46). Obłudne pokłony i zewnętrzne gesty pobożności faryzeuszów budziły obrzydzenie w oczach Bożych. Nawet obchody świąt i uroczystości budziły obrzydzenie u Pana Boga z powodu złego postępowania Izraelitów względem swoich bliźnich (Iz, 1, 10-18; patrz także: Iz 58, 1-10).

Bóg jest MIŁOŚCIĄ (1 J 4, 8) i pragnie od nas MIŁOŚCI. Same zewnętrzne hołdy nie są Panu Bogu do niczego potrzebne, ponieważ On pragnie naszych serc. Gdy człowiek miłuje Boga i bliźniego, jego zewnętrzne hołdy, klękanie, pokłony, nabierają autentycznego sensu. Jednak miłość do Boga wyraża się także w miłości bliźniego. Nie można miłować Boga i jednocześnie mieć w nienawiści bliźniego (1 J 4, 20-21).

«Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego»(1 J 21).

Już w Starym Testamencie Bóg dopuścił, że została zniszczona świątynia w Szilo, w której znajdowała się Arka Przymierza, ponieważ "pobożność" większości ówczesnych Izraelitów stała się nieznośna dla Pana Boga:

Słowo, które Pan skierował do Jeremiasza: «Stań w bramie świątyni i głoś następujące słowa: Słuchajcie słowa Pańskiego, wszyscy z Judy, którzy wchodzicie tymi bramami, aby oddać pokłon Panu. To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Poprawcie postępowanie i wasze uczynki, a pozwolę wam mieszkać na tym miejscu. Nie ufajcie słowom kłamliwym, głoszącym: "Świątynia Pańska, świątynia Pańska, świątynia Pańska!" Albowiem jeżeli naprawdę poprawicie wasze postępowanie i jeżeli będziecie się kierować wyłącznie sprawiedliwością jeden wobec drugiego, jeśli nie będziecie uciskać cudzoziemca, sieroty i wdowy "i jeśli krwi niewinnej nie będziecie rozlewać na tym miejscu" i jeżeli nie pójdziecie za obcymi bogami na waszą zgubę, wtedy pozwolę wam mieszkać na tym miejscu w ziemi, którą dałem przodkom waszym od dawna i na zawsze. Oto wy na próżno pokładacie ufność w zwodniczych słowach. Nieprawda? Kraść, zabijać, cudzołożyć, przysięgać fałszywie, palić kadzidło Baalowi, chodzić za obcymi bogami, których nie znacie... A potem przychodzicie i stajecie przede Mną w tym domu, nad którym wzywano mojego imienia, i mówicie: "Oto jesteśmy bezpieczni", by móc nadal popełniać te wszystkie występki. Może jaskinią zbójców stał się w waszych oczach ten dom, nad którym wzywano mojego imienia? Ja [to] dobrze widzę - wyrocznia Pana.Idźcie, proszę, do mojego przybytku w Szilo, gdzie dawniej do obrałem mieszkanie dla mojego imienia, i patrzcie, co mu uczyniłem z powodu przewrotności mojego ludu, Izraela. A teraz, ponieważ popełniliście te występki - wyrocznia Pana - i mimo że mówiłem do was nieustannie i niezmordowanie, nie usłuchaliście, a gdy wołałem, nie odpowiedzieliście, uczynię temu domowi, nad którym wzywano mojego imienia, a w którym wy pokładacie ufność, i temu miejscu, danemu wam i waszym przodkom, to samo, co uczyniłem Szilo. Odrzucę was sprzed mego oblicza, podobnie jak odrzuciłem wszystkich waszych braci, całe pokolenie Efraima» (Księga Jeremiasza 7, 1-15).

Warto przeczytać komentarz:

Przeciw naiwnej wierze w moc świątyni. Jeremiasz formułuje tu jedno ze swoich podstawowych twierdzeń. zgodnie z którymi zewnętrzna pobożność nic nie znaczy wobec braku autentycznego związku między kultem i życiem. Złudna jest wiara w niemal magiczną moc samej świątyni, jeśli człowiek jednocześnie nie pełni uczynków sprawiedliwości, pozostaje obojętny na los przybyszów, sierot i wdów i szuka pomocy w obcych kultach. Tragiczny los świątyni w Szilo, zniszczonej przez Filistynów, mimo iż znajdowała się w niej Arka Przymierza, powinna być przestrogą dla naiwnie wierzących, że Jerozolimie nic nie może się stać, ponieważ stoi w niej świątynia Boga. Ta przestroga nie straciła nic ze swej aktualności w odniesieniu do wierzących, którzy pokładają nadzieję w przedmiotach, czy miejscach związanych z kultem, a nie wprowadzają w czyn Bożych Przykazań ( Najnowszy przekład Pisma Świętego z komentarzem opracowany przez Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła).

«Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak, jak Ja was umiłowałem, żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali» (J 13, 34-35).

Jeżeli cała religijność katolicka sprowadzona zostaje jedynie do kultu obrzędowości, wówczas przeradza się w czarną parodię chrześcijaństwa i karykaturę katolicyzmu.

Troska o liturgię (podobnie jak troska o doktrynę) jest sprawą niezwykłej wagi, jest priorytetem w obecnym czasie, gdy ma miejsce tak wiele nadużyć liturgicznych i profanacji Najświętszego Sakramentu.

Jednak gdy cała religijność katolicka sprowadzona zostaje jedynie do "słuchania" Mszy Trydenckiej i nieustannego krytykowania i oskarżania papieża, biskupów i kapłanów, jeśli przesadnie akcentuje się przywiązanie do tradycyjnych form pobożności i pomija troskę o realizowanie w swoim życiu zasad Ewangelii, wówczas mamy do czynienia z prawdziwą parodią chrześcijaństwa i karykaturą katolicyzmu.

«Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie,Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała» (1 J 4, 11-12).

Niestety często zdarza się, że niektórzy zwolennicy liturgii trydenckiej nieustannie atakują papieży posoborowych, a także biskupów i kapłanów, osądzając ich, oskarżając, potępiając i znieważając.

Bardzo często tacy "obrońcy" Tradycji w swoim codziennym postępowaniu i w relacjach z bliźnimi zachowują się podobnie jak fanatyczni islamiści.

Osoby te są wprost nieznośne dla otoczenia, ponieważ niezwykle nachalnie narzucają swoje przekonania innym. Atakują zaciekle każdego katolika, który ma choćby odrobinę inne zdanie, a wszystkich niekatolików spaliliby najchętniej na stosie.

Nie jest temu winna liturgia trydencka, lecz winni są ludzie, którzy w niewłaściwy sposób pojmują Tradycję katolicką, redukując całą swoją religijność do bałwochwalczego uwielbienia obrzędów Mszy trydenckiej.

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego» (Mt 22, 37-40).

Istotą chrześcijaństwa jest osobowa relacja miłości z naszym Panem Jezusem Chrystusem i realizowanie Jego nauki zawartej w Ewangelii. Istotą chrześcijaństwa jest miłość Boga i bliźniego, nie zaś kult obrzędowości. Msza trydencka nie jest Bogiem, lecz obrzędem.

Z całą pewnością należy dążyć do przywrócenia liturgii trydenckiej w każdej polskiej parafii, lecz nie wolno ograniczać religijności do samego obrzędu. Msza Trydencka nie jest Bogiem, lecz uobecnieniem Ofiary Krzyżowej Boga Wcielonego. Nie wolno mylić środków z celem.

Naszym Panem i Bogiem jest Jezus Chrystus, którego winniśmy miłować całym sercem, co wyraża się także poprzez miłowanie bliźniego, czyli każdego bez wyjątku człowieka.

Warto jeszcze raz przypomnieć słowa Pana Jezusa wypowiedziane do św. Faustyny: Dopuszczę, aby były zniszczone klasztory i kościoły. Św. Faustyna odpowiedziała: Jezu, przecież tyle dusz Cię wychwala w klasztorach. Nasz Pan odpowiedział: Ta chwała rani serce Moje, bo miłość jest wygnana z klasztorów (Dzienniczek nr 1702; źródło: www.faustyna.pl/…/dzienniczek-sw-…).

Dlaczego Bóg dopuścił do zniszczenia swoich własnych świątyń, mimo że odprawiano w nich Mszę trydencką? Dlatego, że miał już dosyć "religijności" pozbawionej miłości i ograniczającej się do legalizmu, rytualizmu i kultu obrzędowości. Nie powtarzajmy tego tragicznego w skutkach błędu.
MariaBarbara likes this.
Chcący
Skąd pomysł, by sugerować Tradycjonalistom, że Msza Trydencka wszystko załatwi? "Lex orandi lex credendi" wcale nie ma takiego znaczenia. Nie wynika.
Trzeba po prostu jednego i drugiego. To, że ktoś jest uczciwy nie sprawia, zę nie może być np. mordercą.
predex
Lex orandi, lex credendi, lex celebrandi, lex vivendi - Prawo modlitwy jest prawem wiary,jest prawem kultu, jest prawem zycia.
Elkam
predex 3 godziny temu

Elka, nie wiem co chcesz na siłę udowodnic ,

powiem ci tylko tyle ,że jest stara zasada w kosciele,

Lex orandi, lex credendi, lex celebrandi, lex vivendi - Prawo modlitwy jest prawem wiary,jest prawem kultu, jest prawem zycia.

-------------------------------------------

Chciałem Ci tylko powiedziec że w agresywnej walce o liturgię gubi się miłość bliżniego swego . I …More
predex 3 godziny temu

Elka, nie wiem co chcesz na siłę udowodnic ,

powiem ci tylko tyle ,że jest stara zasada w kosciele,

Lex orandi, lex credendi, lex celebrandi, lex vivendi - Prawo modlitwy jest prawem wiary,jest prawem kultu, jest prawem zycia.

-------------------------------------------

Chciałem Ci tylko powiedziec że w agresywnej walce o liturgię gubi się miłość bliżniego swego . I wówczas Bóg staje się tylko środkiem a liturgia celem

Ofiara ważniejsza niż miłosierdzie !

«Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary» (
Mt 12, 7).
predex
Bóg dopuścił zamordowanie swojego syna, pomimo jego niewinności.

Nie nam zrozumieć drogi jego.

Bóg dopuscil sprzedawanie tysiacami kosciołów na zachodzie, i likwidacje wielu klasztorów i zakonów.

Bog dopuscil prześladowanie jegio apostołow , męczeństwo m,ęczenników rzymskich , obozy koncentracyjne itd

Naprawde wyciąganie stąd jakichkolwiek wniosków jest nierozumne.
Elkam
NIE DOCZYTAŁEŚ predexie - to może jeszcze raz:

"I tak się stało: podczas II wojny światowej zniszczonych zostało bardzo wiele katolickich świątyń i klasztorów, w których odprawiano Mszę trydencką.

«Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi»(1 J 4, 20).

Bóg nie potrz…More
NIE DOCZYTAŁEŚ predexie - to może jeszcze raz:

"I tak się stało: podczas II wojny światowej zniszczonych zostało bardzo wiele katolickich świątyń i klasztorów, w których odprawiano Mszę trydencką.

«Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi»(1 J 4, 20).

Bóg nie potrzebuje samych tylko zewnętrznych hołdów, pokłonów i wszelkich zewnętrznych gestów pobożności, gdy nie wypływają z serca POKORNEGO i prawdziwie MIŁUJĄCEGO Boga i bliźnich (Mk 7, 6), ponieważ w bliźnich (1 J 4, 20-21) miłuje się Boga samego (Mt 25, 31-46). Obłudne pokłony i zewnętrzne gesty pobożności faryzeuszów budziły obrzydzenie w oczach Bożych. Nawet obchody świąt i uroczystości budziły obrzydzenie u Pana Boga z powodu złego postępowania Izraelitów względem swoich bliźnich (Iz, 1, 10-18; patrz także: Iz 58, 1-10)ZAPOMNIANE PRAWDY - KARA ŚMIERCI - ŚW. TOMASZ Z AKWINU."
osdamen likes this.
Elkam and one more user like this.
Elkam likes this.
mk2017 likes this.