Clicks4.9K

Nadchodzi czas „podziemnego Kościoła”? Watykanista o wstrząsającym proroctwie [WYWIAD]

Saverio Gaeta jest byłym watykanistą, dziennikarzem i autorem książek. Właśnie wydał w Polsce najnowszą: „Proroctwo o dwóch papieżach. Objawienia o końcu Kościoła w czasach Benedykta i Franciszka”

***

Wiele proroctw, o których piszę w tej książce, mówią o utracie wiary, o sporach między biskupami; mówią wręcz o starciu między dwiema duszami Kościoła i to tak silnym, że prowadzącym do Jego podziału. A nawet apostazji we władzach kościelnych – mówi Saverio Gaeta.

***

Krzysztof Gędłek: Przez dłuższy czas powstrzymywał się Pan przed wydaniem książki „Proroctwo o dwóch papieżach”. Dlaczego?

Saverio Gaeta
: Z tego samego powodu, z jakiego udałem się na przedwczesną emeryturę. We Włoszech uprawianie zawodu watykanisty stało się od pewnego czasu bardzo trudne. W grupie dziennikarzy w Watykanie występuje bowiem głęboki podział: jedna ze stron opowiada się „za Franciszkiem”, a druga „za Benedyktem”.

Ja tego podziału nie rozumiem, a już na pewno się z nim nie zgadzam. Dla mnie najważniejszy jest jeden Kościół Powszechny i Jego nauczanie. Dlatego w „Proroctwie o dwóch papieżach” zebrałem objawienia, jakich na przestrzeni wieków doświadczali wielcy mistycy i święci. Chcę poprzez to pokazać, co mówi do nas Pan Bóg o czasach, w których żyjemy. Fragmenty tekstów objawień, jakich oni doświadczali, odnoszą się do czasów szczególnego okresu w życiu Kościoła – okresu współistnienia dwóch papieży. Zauważywszy to, zadałem sobie pytanie: co robić?
Wydać książkę…
Po blisko 6 latach od rezygnacji Benedykta XVI minęło sporo czasu, by spojrzeć na wydarzenia ostatniej dekady życia Kościoła z odpowiedniej perspektywy. I stwierdziłem, że mogę wydać tę książkę. Zaznaczam jednak: nie znajdzie Pan w niej mojej opinii. To zapis tego, co o Kościele mówili mistycy. Ja nie jestem ani w grupie tych, którzy są „za Franciszkiem”, ani tych, którzy są „za Benedyktem”. Troszczę się po prostu o nasz Święty Kościół.

Ale czy wydarzyło się coś konkretnego, że pomyślał Pan: tak, to ten moment, chcę wydać tę książkę?
Na pewno bardzo ważnym przełomem okazały się spory, jakie toczą biskupi i kardynałowie w sprawach zasadniczych – liturgii, kultu eucharystycznego, rodziny. Nie sposób nie zauważyć, jak różne są dzisiaj w Kościele podejścia do tych spraw. Kiedy zdałem sobie sprawę z tych różnic, uznałem, że muszę napisać książkę, która powie ludziom wprost, co o tym wszystkim mówiła nam za pośrednictwem mistyków Matka Boża.

I co mówiła?
Jednym z problemów jest kryzys wiary w to, że Jezus jest realnie obecny w Eucharystii. Ja sam dostrzegam w Kościele, że na terenie niektórych diecezji coraz mniejszą wagę przywiązuje się do kultu Eucharystycznego. W wielu kościołach coraz częściej widzę również, że Maryja jest odsuwana na dalszy plan, a przecież jest Ona niezastąpiona w życiu duchowym katolików.

Co Pan ma na myśli?
Wszyscy zainteresowani obserwują od dłuższego czasu wzrost częstotliwości objawień Matki Bożej. Równocześnie jednak zainteresowanie ze strony wielu biskupów kultem Maryjnym maleje.

Objawienia często wydają się wielu kontrowersyjne. Pojawia się pytanie, czy ich treści są właściwie odczytywanie. Pan nie miał takich problemów?
Faktycznie, często sądzi się, że objawienia to jakieś enigmatyczne, niedookreślone i katastroficzne przesłania. Ale prawda jest inna – to są najbardziej konkretne słowa. Zwłaszcza w przypadku objawień Maryjnych. Ona –wzięta z ciałem do nieba – objawia nam się jako człowiek, w swoim ciele. Zdarza się nawet, że niektórzy widzący mogli dotknąć tego ciała.

A czy przepowiednie, o których Pan pisze, mogą być dla nas optymistyczne? Wiele z nich może nawet przerażać.
Przepowiednie nigdy nie są straszne. Proszę sobie wyobrazić, że mama mówi małemu dziecku: nie przechodź przez ulicę na czerwonym świetle, bo może cię rozjechać samochód. Czy ona straszy dziecko? Nie! Chce tylko zwrócić jego uwagę na niebezpieczeństwo.

Proroctwa zawsze są po to, by pomóc nam uniknąć czegoś złego. Maryja nie mówi do nas: jeśli będziecie źli, ześlę na was wojnę albo trzęsienie ziemi. Mówi nam: zachowajcie pokój w sercach, a unikniecie wojny. Jednak, jeśli będziecie się nienawidzić, niszczyć ten świat, tworzące go wartości, może zdarzyć się coś złego.

Wspomniał Pan o problemach z jakimi zmaga się Kościół. Są wśród nich problem wiary w Eucharystię czy problem kultu Maryjnego. Gdzie to problemy mają swój początek? Wśród wiernych czy duchownych i hierarchów Kościoła?
W każdym kraju może być inaczej, trudno mi je szczegółowo diagnozować. Nie ulega wątpliwości jednak, że problemy dotyczące tych kwestii są dla mnie dostrzegalne. Podam pewien przykład. W Kościele to, co zewnętrzne, jak wiadomo, ma duże znaczenie. Ja, we Włoszech, dostrzegam na przykład, że ksiądz podczas konsekracji nie klęka tylko pochyla głowę.

A co jest przyczyną tych problemów?
A to zależy od osoby. Być może są tacy, którzy nie klękają, bo nie wierzą w Eucharystyczną obecność Chrystusa. Ale trudno wypowiadać się na temat każdego przypadku. Bo każdy jest osobny. Jest faktem, że to, co kiedyś było czymś oczywistym we Włoszech – jak 40 godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu – dzisiaj jest już praktycznie nieobecne w kościołach w moim kraju.

Z mojej książki wynika, że Niebo zachęca nas, byśmy na nowo przyjrzeli się tym problemom i docenili wartość Eucharystii czy Maryi w naszym życiu. A także wartość tego, co w Kościele było wcześniej – parę lat czy parę wieków temu. W dzisiejszym zaś nauczaniu czasami widać skłonność do dokonywania zmian o zasadniczym znaczeniu.

Przykład?
Proszę bardzo: Jan Paweł II zapewniał wielokrotnie, że kapłaństwo jest wyłącznie zarezerwowane dla mężczyzn. Tymczasem dzisiaj pojawiają się głosy biskupów, otwierające możliwość dyskusji na temat kapłaństwa kobiet.

Czy czas dwóch papieży, do którego odnosi się tytuł Pana książki, ma być jakoś szczególnie znaczący w historii Kościoła?
To na pewno wyjątkowy czas, ponieważ pierwszy raz w życiu Kościoła mamy sytuację, gdy w Watykanie mieszkają dwaj papieże, żyjący ze sobą w zgodzie.

Czyli można powiedzieć, że proroctwa, które Pan opisał, odnoszą się do współczesnych nam czasów?
Proroctwa nigdy nie są opatrzone datą, a zatem podlegają interpretacji. A interpretacja z kolei zależy zawsze od tego, w jaki sposób oceniamy sytuację w jakiej się znajdujemy czy czasy w jakich żyjemy.

Wiele proroctw, o których piszę w tej książce, mówią o utracie wiary, o sporach między biskupami; mówią wręcz o starciu między dwiema duszami Kościoła i to tak silnym, że prowadzącym do Jego podziału. A nawet apostazji. Są osoby, które twierdzą, że właśnie czegoś takiego jesteśmy dzisiaj świadkami. Ale są i tacy, którzy zapewniają, iż takie zjawiska jeszcze nie występują, choć można odnaleźć w Kościele ich zapowiedzi.

Czyli żadnej pewności.
Co możemy powiedzieć na pewno, to, że spory w Kościele nigdy nie były tak wyraźne, jak obecnie. Jeśli nawet w przeszłości do nich dochodziło, to odbywały się w wąskim gronie. Nie były dostępne dla szerszej grupy wiernych. Wiele zmieniły oczywiście internet i media społecznościowe.

A Pan co o tym sądzi? Żyjemy w czasach kryzysu Kościoła epoki dwóch papieży?
Nie mnie to oceniać. I nie dlatego, że mam zamiar stać na uboczu, ale dlatego że chciałbym powiedzieć o czymś ważniejszym. Chciałbym przekazać to, co niebo mówi do nas poprzez świętych i mistyków. A w tym przypadku nie są ważne indywidualne poglądy. Można mieć pogląd na temat danej partii politycznej czy stylu gry drużyny piłkarskiej. A ja referuję słowa, które mówią wszystko. Często słowa samej Matki Bożej. Czy żyjemy w czasach, o których mówią te proroctwa? A któż może być tego całkowicie pewien?

Tytuł mojej książki pochodzi od słynnego proroctwa Katarzyny Emmerich. Ona w swojej wizji dostrzega papieża z XVII wieku i XIX wieku. Potem mówi o Kościele męczenników. Następnie zaś prorokuje o czasach, gdy będą dwa Kościoły: ten „oficjalny” i „podziemny”. W tym proroctwie mieszają się czasy, w których Katarzyna żyła, czasy wcześniejsze, ale też zapowiedź tego, co będzie w przyszłości. To są proroctwa.

W Polsce za wielkich proroków i świadków Boga, których życiorysy się uzupełniają, uchodzą św. siostra Faustyna oraz Dolindo Ruotolo. Jakie były ich proroctwa, które możemy odnieść do współczesnych czasów?
Faustyna była wielkim prorokiem Bożego Miłosierdzia. Ale nie możemy jej sprowadzać wyłącznie do przesłania: Bóg jest Miłosierny. Łatwo bowiem dojść wtedy do wniosku, że mogę swobodnie grzeszyć, ponieważ i tak będę zbawiony. To, co w orędziu głoszonym przez św. Faustynę jest ważne, to przesłanie od Jezusa: Miłosierdzie jest ostatnią deską ratunku. Ale potem Chrystus nadejdzie jako Sędzia Sprawiedliwy. Nie możemy uwypuklać Miłosierdzia kosztem Bożej Sprawiedliwości.

Z kolei Dolindo Ruotolo był prorokiem polskiego papieża. Był także komentatorem Pisma Świętego, szczególnie zaś Apokalipsy. W jego rozumieniu czasy, które są naszą epoką to okres wielkiej próby naszej wiary. Dolindo był niezwykłą postacią: zwykły ksiądz niewielkiej parafii w Neapolu, a równocześnie wielki prorok i mistyk. On doskonale wiedział, że Bóg oczekiwał od niego, by poświęcał się dla innych.

za: wiadomosci.onet.pl/…/1p31z3h
Saverio Gaeta: Chciałbym przekazać to, co niebo mówi do nas poprzez świętych i mistyków. A w tym przypadku nie są ważne indywidualne poglądy.
ŚW.FILOMENA likes this.
ŚW.FILOMENA likes this.