언어
클릭 수
518

Kard. Caffarra podkreśla wagę Katechizmu



Jeśli całą doktrynę Kościoła należy odczytywać w świetle „Amoris Laetitia” (łac. radość miłości), to z kolei samą „Amoris Laetitia” musi być odczytana w świetle doktryny Kościoła – stwierdził w jednym z wywiadów emerytowany arcybiskup Bolonii i były członek Papieskiej Rady do spraw Rodziny kardynał Carlo Caffara.

Kardynał odniósł się do zamieszania, jakie w ostatnim czasie pojawiło się wokół kwestii małżeństwa. – Katolikom, którzy są zdezorientowani, jeśli chodzi o Doktrynę Wiary dot. małżeństwa, po prostu powiem: Czytajcie i medytujcie nad Katechizmem Kościoła Katolickiego, pkt. 1601-1666 – powiedział kard. Caffarra. – A kiedy usłyszycie jakąś rozmowę o małżeństwie – nawet jeśli będą w niej udział brali księża, biskupi, kardynałowie – jeśli skonfrontujecie jej treść z Katechizmem i nie będzie ona zgodna, nie słuchajcie. To są ślepi, którzy prowadzą ślepych – stwierdził duchowny.

Część Katechizmu, do której odwoływał się duchowny, naucza, że przez małżeństwo „mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury na dobro małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa” oraz że „zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu”.

Caffarra odniósł się również do niejasności w „Amoris Laetitia”, z których potencjału, jak się wydaje, sam papież Franciszek zdaje sobie sprawę. Kardynał powiedział dr. Maike’owi Hickson’owi w OnePeterFive, że jeśli miałby okazję porozmawiać z ojcem świętym o wieloznacznościach adhortacji, a zwłaszcza jej kontrowersyjnym 8 rozdziale. Kardynał stwierdził, że poprosiłby o doprecyzowanie, czy tradycyjne nauczanie Kościoła, mówiące o tym, że pewne działania są zawsze grzechem ciężkim „wciąż uważa się za prawdziwe”.

– W „Amoris Laetitia” Ojciec Święty Franciszek pisze: „Rozumiem tych, którzy wolą bardziej rygorystyczne duszpasterstwo, które nie pozostawia miejsca na błąd.” Wnioskuję z tych słów, że Jego Świątobliwość zdaje sobie sprawę, że nauki adhortacji mogłoby spowodować zamieszanie w Kościele. Osobiście chciałbym – tak jak wielu z moich braci w Chrystusie (kardynałowie, biskupi i świeccy) – żeby zamieszanie zostało usunięte, ale nie dlatego, że wolę bardziej rygorystyczne duszpasterstwo, ale raczej preferowałbym jaśniejszą i mniej dwuznaczną opiekę duszpasterską. To powiedziawszy – z całym szacunkiem, miłością i oddaniem, które czuję, że są należne Ojcu Świętemu – powiedziałbym mu: „Wasza Świątobliwość, proszę wyjaśnić te kwestie. a) Ile z tego, co Wasza Świątobliwość powiedział w przypisie 351, pkt 305, ma również zastosowanie do rozwiedzionych żyjących w nowych związkach par, które mimo wszystko chcą nadal żyć jako mąż i żona; a zatem, jak wiele z tego, co było nauczane przez Familiaris consortio pkt 84, przez Reconciliatio poenitentia pkt 34, przez Sacramentum Unitatis pkt 29, według Katechizmu Kościoła Katolickiego pkt 1650 oraz przez powszechną doktrynę teologiczną, uważa się obecnie za uchylone? b) Stałe nauczanie Kościoła – tak jak to zostało również niedawno powtórzone w Veritatis splendor pkt 79 – istnieją negatywne normy moralne, które nie dopuszczają żadnych wyjątków, ponieważ zakazują aktów, które są ze swojej natury niehonorowe i nieuczciwe – takie jak na przykład cudzołóstwo. Czy to tradycyjne nauczanie wciąż uważa się za prawdziwe, nawet po „Amoris Laetitia”? To jest to, co chciałbym powiedzieć Ojcu Świętemu – stwierdził kardynał Caffarra.

Jeśli ojciec święty miałby zamiar publicznej interwencji, by zniwelować powstałe zamieszanie, ma do dyspozycji wiele różnych sposobów. Rozdział 8 – a konkretnie przypis 351 „Amoris Laetitia” wydaje się sprzeczny z dawnym nauczaniem Kościoła, że ci którzy popełnili obiektywnie grzeszny czyn, taki jak akt małżeńskiej intymności w nielegalnym drugim „małżeństwie”, nie mogą przystępować do Komunii Świętej.

Odpowiadając na ostatnie twierdzenie kard. Christopha Schönborna, że wcześniejsze nauczanie Kościoła dot. rodziny musi być odczytane w świetle „Amoris Laetitia”, kard. Caffarra powiedział: „nie należy tylko odczytywać poprzedniego Magisterium dot. małżeństwa w świetle „Amoris Laetitia”, ale należy również przeczytać „Amoris Laetitia” w świetle poprzedniego Magisterium. Logika żywej tradycji Kościoła jest bipolarna: ma dwa kierunki, nie jeden”.

– W swoim niedawnym wywiadzie dla „Corriere della Sera”, mój drogi przyjaciel kard. Schönborn nie bierze pod uwagę, co działo się w Kościele od czasu publikacji „Amoris Laetitia”. Biskupi i wielu teologów wiernych Kościołowi i Magisterium twierdzą, że szczególnie w jednym – ale bardzo ważnym – punkcie, nie ma ciągłości, a raczej jest sprzeczność pomiędzy „Amoris Laetitia” (AL) i poprzedm Magisterium. Co więcej, ci teologowie i filozofowie nie mówią tego w duchu deprecjonowania autorytetu Ojca Świętego lub buntu przeciwko niemu. A chodzi o to, jak następuje: AL mówi, że w pewnych okolicznościach, stosunek seksualny pomiędzy rozwiedzionymi żyjącymi w nowych związkach cywilnych jest moralnie uzasadniony. Tym bardziej, że mówi, iż to, co Sobór Watykański II powiedział o małżonkach – w odniesieniu do intymności seksualnej – odnosi się również do nich (patrz przypis 329). A więc: kiedy ktoś mówi, że stosunki seksualne poza małżeństwem są zasadne jest zatem twierdzeniem sprzecznym z nauką Kościoła na temat seksualności; a kiedy ktoś mówi, że cudzołóstwo nie jest aktem wewnętrznie nieuczciwym – a zatem mogą być okoliczności, które powodują, że nie będzie to akt nieuczciwy – to też jest twierdzenie wbrew tradycji i doktrynie Kościoła. W takiej sytuacji jak ta, Ojciec Święty, w moim przekonaniu – jak już pisałem – ma zatem na celu wyjaśnienie sprawy. W przypadku, kiedy mówię „S jest P”, a następnie twierdzę, że „S nie jest P”, druga propozycja nie jest rozwinięciem pierwszej, ale jej zaprzeczeniem. Gdy ktoś mówi: nauka pozostaje, ale chodzi tylko o zajęcie się paroma kwestiami odpowiadam: norma moralna „Nie cudzołóż” jest absolutnie negatywną normą która nie dopuszcza żadnych wyjątków. Istnieje wiele sposobów, aby czynić dobro, ale jest tylko jeden sposób, aby nie czynić zła: nie czynić zła – kontynuował kard. Caffarra.

Duchowny wezwał katolików, by powrócili do słów papieża Piusa XII, który w swoich tekstach mówił o małżeństwie, wychowywaniu dzieci i sytuacji etycznej. Podkreślał on także rolę rodziny w przekazywaniu wiary z pokolenia na pokolenie oraz ubolewał nad „dzisiejszym panowaniem nowego duchowo-antropologicznego barbarzyństwa”, a także wyjaśniał jak odrzucenie prokreacji w intymności seksualnej prowadzi do zachowań homoseksualnych i ideologii, że dzieci to prawo a nie dar.

– Nie widzę żadnego innego miejsca poza rodziną, gdzie wiara, której trzeba wierzyć i nią żyć mogłaby być przekazywana w sposób skuteczny – powiedział Caffarra. – Ponadto, w Europie w czasie upadku Cesarstwa Rzymskiego i podczas późniejszych najazdów barbarzyńskich, to co klasztory benedyktyńskie wtedy robiły, może być również teraz czynione przez rodziny wierzących, dziś, gdy panuje nowe duchowo-antropologiczne barbarzyństwo. I dziękuję Bogu, że one [wierne rodziny – red.] istnieją i wciąż się opierają – podsumował duchowny.

Źródło: kontrrewolucja.net/religia/kard-caffarra-p…

댓글 쓰기…
Każdy, kto zna Katechizm Kościoła Katolickiego, wie z całą pewnością, że kard. Schönborn absolutnie nie ma racji w tej kwestii. To jest pewne na 100%. Trzeba jednocześnie przyznać, że ten duchowny jako jeden z nielicznych miał odwagę ostrzegać przed islamskim podbojem Europy.
Quel
* dobrze jest też nie wierzyć temu co udaje ,że wie o czym pisze.
Albo nie wie do czego się odnosi.
Bo jesli jest "coś" niezgodne w katechiźmie Kościoła Katolickiego z
Dekalogiem to prosze to "wykazać" .by móc temu kardynalowi "zarzucić".
Celowe " pomniejszanie-deprecjonwanie" względem "krzewiciela"
innej strategii.

"Tym bardziej, że mówi, iż to, co Sobór Watykański II powiedział o małżonkach –… 더보기
Weronika.S
Nie uwierzę żadnemu z hierarchów, którzy nie odnoszą się bezpośrednio do Bożych przykazań. Z tego co się orientuję, tylko bp. Schneider wypowiada się jasno, inni niestety, łowią ryby w mętnej wodzie,, a inicjatorem tej akcji jest autor AL.