Język
Wyświetlenia
481
Quas Primas 5 2

"Halo, drodzy biskupi. Czy wszyscy jesteście katolikami?"

"Halo, drodzy biskupi. Czy wszyscy jesteście katolikami?"

Na pytanie o wolę rozliczenia się z przeszłością polskiego Kościoła przez biskupów, padła już wielokrotnie odpowiedź negatywna. Stanowisko takie znalazło ostatnio potwierdzenie w wypowiedzi abp Gocłowskiego. Niech nikt nie ma złudzeń - w antylustracyjnym froncie, maszerują zgodnie i ojciec Tadeusz Rydzyk i pewien znany Filozof - abp Życiński. Pora zadać inne pytanie naszym hierarchom. Pytanie, czy wszyscy są katolikami.

Czytając bowiem wypowiedzi niektórych, można mieć spore wątpliwości, czy nie są już na bakier z dogmatami Kościoła. Weźmy choćby abp Życińskiego, który mógłby stanowić przykład antybohatera współczesnej wersji "Spustoszonej winnicy" czy też "Konia trojańskiego w mieście Boga".
Życiński anty-lustracyjną pasję, która czyni go inkwizytorem wobec niepokornych kapłanów (vide: ks. Isakowicz), łączy z wyrozumiałością wobec duchownych heretyków, podważających prawdy Wiary. Ostatnio pupilkiem Życińskiego stał się o. Wacław Hryniewicz. Kapłan ten słynny jest z głoszenia tezy o powszechnym zbawieniu wszystkich istot (a więc także, rzecz oczywista, i szatana). "Nauka" ta jest, i nic dziwnego, bardzo popularna we współczesnym zsekularyzowanym świecie.

Jak ujawnił Tygodnik Powszechny, ks. Hryniewicz miał też w zeszłym roku pewne problemy z Kongregacją Nauki Wiary. Rzecz dotyczyła tekstu pt. „Zbawiciel jest polifoniczny", w którym Hryniewicz zarzucił Benedyktowi XVI ciasne rozumienie prawdy, „romanocentryzm" i „odejście od Vaticanum II"
Sekretarz rzymskiej kongregacji abp Amato zażądał listownie od o. Hryniewicza wycofania tych twierdzeń, które uznał za obraźliwe i niesłuszne. Na to autor artykułu odpisał, że niczego nie odwoła, jest "schorowanym człowiekiem, a swój komentarz napisał w zgodzie z własnym sumieniem". Ks. Hryniewicz wyraził także zdziwienie, że kongregacja ma do niego jakieś pytania, skoro już we wcześniejszych dziełach wyrażał podobne poglądy.

I rzeczywiście, gdy np. w 1992 roku Jan Paweł II ogłosił Katechizm Kościoła Katolickiego, to ks. Hryniewicz wyraził ubolewanie z tego powodu. Napisał: "Miejmy nadzieję, że przyjdzie kiedyś czas na katechizmy bardziej ekumeniczne".Duchowny nie pozostawił też suchej nitki na „Deklaracji Dominus Iesus o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła". Jego zdaniem, „ma ona charakter doktrynerski. Nie ma powodów, aby traktować ją jako definitywne i najważniejsze słowo naszego Kościoła"

Zdaniem Pawła Milcarka, "Hryniewicz nie atakuje dogmatów, tego czy innego (być może poza dogmatem o prymacie i nieomylności papieża, który zdaje się traktować jako katolickie nadużycie, „błędną majoryzację drugiego tysiąclecia"). On po prostu pozbawia dogmaty znaczenia sformułowań definitywnych. W „Zbawicielu polifonicznym" czytamy o „prowizorycznym charakterze wszystkich sformułowań" i o niemożliwości ogarnięcia „pełni prawdy" w ramach jednej tradycji religijnej. Są to kluczowe przekonania tego teologa i dopiero w ich świetle można zrozumieć postulat sformułowany przezeń otwartym tekstem lata temu na łamach książki „Dzieci Soboru zadają pytania" (Więź, 1996): „Dogmaty ogłoszone bez udziału innych chrześcijan muszą być poddane reinterpretacji". Skoro prowizoryczne są dogmaty, jasne, że do głębi prowizoryczna ma być też liturgia. Ojciec Hryniewicz bez zażenowania opowiadał na łamach „Znaku" w roku 2000 o tym, jak sam zmienia teksty modlitw mszalnych, spontanicznie, ale i metodycznie. Pewnego dnia zdecydował nawet, że w modlitwie eucharystycznej nie będzie już wymieniał tylko papieża, lecz także prawosławnego patriarchę i zwierzchnika anglikanów. Co prawda obudziło to protesty, ale - jak sam powiedział - „wywalczyliśmy dla siebie ten »przywilej« (...) do dziś to czynię".

Obrony Hryniewicza podjął się, na łamach TP, abp Józef Życiński. I znów cytuję Milcarka: "Wielki Kanclerz KUL, poszedł po linii emocjonalnego szantażu zasugerowanego przez samego zainteresowanego: czy powinno się gnębić człowieka chorego na raka? No cóż, to oczywiste, że obecną kondycję o. Hryniewicza powinno objąć współczucie i modlitwa nas wszystkich. Nie może to jednak oznaczać, że teologowie zajmujący wcześniej skrajne pozycje, zamiast tłumaczyć się z nich, będą doręczali zaświadczenia lekarskie, a więc sami będą wnosili swoją intymną prywatność tam, gdzie wystarczyłaby doza merytorycznego obiektywizmu. Ton obecnych apologii lubelskiego ekumenisty streszcza się w ilustracji zamieszczonej w ostatnim numerze „Tygodnika Powszechnego": spalenie Husa na stosie. „My", rozżalone na Benedykta XVI już tak samo jak kiedyś na kard. Ratzingera, znalazło wreszcie swój patetyczny gest. Muszę przyznać, że ilekroć słyszę o ciężarze prześladowań, które rzekomo już prawie, prawie miały dotknąć o. Hryniewicza, przypomina mi się zupełnie inna historia. Ojciec Benedykt Huculak był młodym doktorem habilitowanym teologii, wyspecjalizowanym w myśli chrześcijańskiego Wschodu. Jego wspaniale zapowiadająca się kariera zaczęła się chylić ku upadkowi po opublikowaniu pracy „Chrześcijańskiej nadziei warunek konieczny", w której w świetle teologii ojców greckich poddał druzgocącej krytyce konstrukcje o. Hryniewicza. Niedługo potem przełożeni zakonni zakazali mu wypowiadania się publicznie właśnie w sprawie nienaruszalnego autorytetu twórcy „nadziei dla wszystkich". Jakiś czas później odsunięto go od wykładów w seminarium, nie mógł spowiadać, miał szlaban na duszpasterstwo wśród studentów. Wszystko dlatego, że w innej książce przeprowadził źródłową analizę błędów w polskim tłumaczeniu mszału. W końcu wysłano go do Rzymu, żeby zamiast bruździć zajmował się edycją źródeł teologicznych. Oto jak smakuje rzeczywistość wykluczenia i marginalizacji."

Witold Chrzanowski

dakowski.pl/index.php

Ze strony: konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/1111/
Napisz komentarz
henryk33 wspomniał ten post w Czat Obserwuj "Halo, drodzy biskupi. Czy wszyscy jesteście katolikami?".
Ewangelista
Biedny abp Michalik... pomiędzy dwoma takimi usiąść... a w zasadzie to ma po dwóch z każdej strony, aaa jeszcze abp Polak. Budzik w tle? Ten od spotkań z SLD? Dobrze zapamiętałem od kolegi z radia? Kazał wyłączyć sprzęt? Coś takiego było. Kilku nie kojarzę i mają szczęście. Abp Jędraszewski zbyt miękki. No... słowem... to nie jest dobrze.
Quas Primas
„…głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę,
[w razie potrzeby] wykaż błąd” (2 Tm 4, 2).

"Czasy zamętu, ignorancji i błędu nam nastały niemiłosiernie. I po cóż mówić o błędach doktrynalnych, aberracjach liturgicznych i odkształceniach moralności? Czy przez to nie zgorszy się wielu słabej wiary? Czy nie odpadną od wiary, od Kościoła?
Pasterz katolicki ma obowiązek demaskować błąd! Po co? By owce … Więcej
Anty_modernista
Rada stała starszych braci w posoborowej wierze
Quas Primas
Warto przeczytać ten artykuł choćby tylko dla tej wiadomości:

"Obrony Hryniewicza podjął się, na łamach TP, abp Józef Życiński. I znów cytuję Milcarka: "Wielki Kanclerz KUL, poszedł po linii emocjonalnego szantażu zasugerowanego przez samego zainteresowanego: czy powinno się gnębić człowieka chorego na raka? No cóż, to oczywiste, że obecną kondycję o. Hryniewicza powinno objąć współczucie i … Więcej