Język
Wyświetlenia
680
ledun 5 3

"Mamy świetną relację". Historyczne spotkanie Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem

W hotelu Capella w Singapurze prezydent Donald Trump i przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un uścisnęli sobie dłonie i przez 40 minut rozmawiali w cztery oczy, tylko w obecności tłumaczy. Później dołączyli do nich przedstawiciele delegacji obu krajów.

Spotkanie delegacji USA i Korei Północnej rozpoczęła trwająca około 40 minut rozmowa Donalda Trumpa i Kim Dzong Una w cztery oczy, tylko w obecności tłumaczy.

Najważniejszy temat spotkania to stworzenie harmonogramu całkowitej i nieodwracalnej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.
W obecności kamer i fotoreporterów przywódcy obu państw zamienili kilka zdań. Donald Trump zapewniał, że wierzy w sukces tego spotkania.

- Spotkanie jest dla mnie zaszczytem. Nie mam wątpliwości, że będziemy mieć dobre relacje - stwierdził prezydent Stanów Zjednoczonych.

Kim Dzong Un zwrócił uwagę na wysiłek, jakiego wymagało doprowadzenie do rozmów.

- Doprowadzenie do tego spotkania nie było proste. Przeszłość, stare uprzedzenia i metody działania przeszkadzały nam w tym, żeby pójść do przodu, ale przezwyciężyliśmy to wszystko i dlatego tu dziś jesteśmy - mówił przywódca komunistycznego reżimu.

Przywódca komunistycznej Korei mówił, że "złe praktyki" w przeszłości przesłaniały "nasze oczy i uszy", ale "pokonaliśmy to wszystko, aby zajść tak daleko". Kim Dzong Un zwrócił uwagę na wysiłek, jakiego wymagało doprowadzenie do tego spotkania.
Donald Trump i Kim Dzong Un na zakończenie szczytu w Singapurze podpisali wspólny dokument. Prezydent USA podkreślił, że jest "bardzo ważny dokument", a denuklearyzacja rozpocznie się "bardzo szybko".


- Obaj chcemy coś zmienić, obaj to zmienimy. Wypracowaliśmy ze sobą szczególne relacje. Stawimy czoło naprawdę niebezpiecznemu problemowi. Osiągnęliśmy lepszy rezultat rozmów niż spodziewał się ktokolwiek. Widziałem, co mówiono w mediach i rezultat jest o wiele lepszy - podkreślił Trump.

- Podpisując ten dokument pozostawiliśmy za sobą przeszłość - stwierdził przywódca komunistycznej Korei.

Kim Dzong Un zapowiedział, że świat będzie świadkiem "wielkiej zmiany". Podziękował też Donaldowi Trumpowi za doprowadzenie do singapurskiego szczytu.

Jest to pierwsze spotkanie przywódców obu krajów. Szczyt w Singapurze ma na celu likwidację północnokoreańskiego arsenału nuklearnego i unormowanie relacji tego kraju z resztą świata. W zeszłym roku reżim z Pjongjangu ogłosił się mocarstwem atomowym, które ma możliwość zaatakowania całego terytorium USA. Komunistyczne władze groziły również atakami krajom regionu: Korei Południowej i Japonii.

W zamian za obietnicę denuklearyzacji, reżim KRLD oczekuje zniesienia części sankcji. Północnokoreańskie władze są oskarżane m.in. o całkowite izolowanie od świata swojego społeczeństwa, przetrzymywanie części obywateli w obozach koncentracyjnych i stosowanie tortur.

Źródło: IAR

telewizjarepublika.pl/quotmamy-swietn…

Napisz komentarz
WALDZIO
Mówią o pokoju,to trzeba szykować się na wojnę.
KR44 lubi to. 
Piotr2000
Dzisiaj slodkie slowka - jutro ameryka uderzy NOZEM w PLECY !
Tak to juz ma w zwyczaju...
Matricaria
Prezydent Trump zrobi wreszcie porządek z tym przedpieklem które komunistyczni przywódcy stworzyli dla swych obywateli.Tak docelowo wygląda raj komunistyczny,człowiek bez prawa do wypowiedzi,harujący za miskę trawy,w razie sprzeciwu obóz karny.Pracownicy marketów mogli by niejedno na ten temat dopowiedzieć.Przywódca Koreański od dziś będzie stawał się Nikim.