Język
Wyświetlenia
866
ewaboryk 5

Kościół a aborcja w Irlandii. Kto odpowiada za haniebny wynik referendum?

REUTERS/Clodagh Kilcoyne / FORUM

Wynik piątkowego referendum to efekt długotrwałego procesu polegającego na upadlaniu i zhańbieniu podstawowych wartości, na jakich przez stulecia opierała się cywilizacja chrześcijańska – mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Grzegorz Kucharczyk.

Co dla nas – katolików – oznacza wynik piątkowego referendum aborcyjnego?

Patrząc na ostateczny wynik referendum w Irlandii nasuwają się dwie refleksje. Po pierwsze: nic nie jest dane raz na zawsze i jest to nauka dla nas - katolików, obrońców życia i wiernych Kościoła w Polsce. Musimy się zastanowić, co się stało z katolicką Irlandią i wyciągnąć z tego wnioski.

Po drugie: przypominają się słowa świętego Jana Pawła II, który w 1996 roku powiedział, że „naród, który zezwala na mordowanie własnych dzieci jest narodem bez przyszłości”. W przypadku Irlandii jest to trafione podwójnie, ponieważ wyniki referendum pokazują, że największe poparcie dla zezwolenia na zabijanie dzieci w łonach matek było wśród najmłodszych głosujących. Prawie 90 proc. Irlandczyków w wieku 18-24 lat powiedziało w piątek, to co prawie 2000 lat temu krzyczano podczas procesu Pana Jezusa, czyli „Precz, precz! Ukrzyżujcie ich!”.

Ani osadnictwo protestanckie za Cromwella, ani tzw. wielki głód w połowie XIX wieku nie dokonały w Irlandii takiego spustoszenia, jak liberalna rewolucja demokratyczna w połączeniu z brakiem odpowiedniego zaangażowania Kościoła. I nie mam tutaj na myśli tylko irlandzkich hierarchów, ale i najważniejszych duchownych Rzymu, których głos był w ogóle niesłyszany w tej sprawie, zwłaszcza w czasie kampanii przedreferendalnej.

No właśnie! Można odnieść wrażenie, że katoliccy pasterze w Irlandii bali się zabrać głos w tej sprawie...

Irlandzcy duchowni są od wielu lat postrzegani jako potencjalni przestępcy, za co niestety sami odpowiadają. Na ich przykładzie widać wyraźnie, że jeden grzech prowadzi do następnego. Zamęt, który sprowokowali irlandzcy kapłani to jedna z przyczyn duchowej, a już niedługo biologicznej śmierci narodu.

Nie popisała się również, tak jak w przypadku referendum sprzed kilku lat w sprawie tzw. małżeństw jednopłciowych, Stolica Apostolska. Tak jak w roku 2015, tak i teraz głos Watykanu był niemal niesłyszalny. Co gorsza w przypadku referendum aborcyjnego byliśmy świadkami dziwnych ruchów dyplomatycznych – starano się zrobić wszystko, aby papież Franciszek udał się z pielgrzymką do Irlandii po referendum aborcyjnym, co jak wiemy, udało się...

Wiele wskazuje na to, że tak jak 3 lata temu teraz również jedyną refleksją duchownych będzie powtarzanie jak mantrę hasła: „Nic się nie stało! Irlandio, nic się nie stało!”.

Co takiego stało się w Irlandii, że jej obywatele dali sobie wmówić, że aborcja jest „podstawowym prawem każdej kobiety”?

Wynik piątkowego referendum to efekt długotrwałego procesu polegającego na upadlaniu i zhańbieniu podstawowych wartości, na jakich przez stulecia opierała się cywilizacja chrześcijańska. Tak jak w wielu innych krajów szeroko pojmowanego Zachodu, tak też w Irlandii wszystko zaczęło się od wmawiania ludziom, że istotą małżeństwa nie jest otwarcie się na nowe życie, tylko wzajemne szczęście. Tego typu narracja doprowadziła do zalegalizowania na Zielonej Wyspie tzw. homo-małżeństw, które zgodnie z nową wykładnią też mają prawo być szczęśliwe i nikt nie ma prawa odbierać im tej możliwości.

Ten sposób myślenia doprowadził do dalszego poszerzania definicji „szczęścia”. Irlandczycy dali sobie wmówić, że wszystko, co zagraża ich „szczęściu” i przeszkadza w „szczęśliwej i pomyślnej egzystencji”, jak na przykład ciąża, należy wyeliminować. „Szczęście” jest najważniejsze, ludzi trzeba kochać i nic, a zwłaszcza dziecko nie ma prawa odbiera innym możliwości samorealizacji, spełnienia i zaspokojenia własnych potrzeb.

Towarzysz Stalin powiedział: „Ludzi trzeba kochać, ale w razie potrzeby poświęcać”. Dzisiaj jego słowa nie dość, że nabierają nowego, „postępowego” znaczenia, to jeszcze pokazują nam, że rewolucja komunistyczna trwa i nadal są między nami ludzie, którzy chcą realizować program polityczny „czerwonego” zbrodniarza.

Po ogłoszeniu wyników referendum premier Irlandii Leo Varadkar powiedział, że dopiero teraz Irlandia stanie się nowoczesnym krajem i dopiero teraz irlandzkim kobietom została podarowana wolność.

Pozwoli Pan, że tego nie skomentuję, ponieważ nie znam kulturalnych słów na określenie tego typu wypowiedzi.

Idąc tą logiką można zacząć się zastanawiać: jeżeli dzisiaj nowoczesnością jest „aborcja na życzenie”, to co będzie nią jutro?

Czy niedługo możemy być świadkami „ostatecznego rozwiązania kwestii dzieci poczętych” również w Polsce?

Wszystko na to wskazuje. Co prawda środowiska aborcjonistów będą potrzebowały na to jeszcze dużo czasu i pieniędzy, ale marsz ku zalegalizowaniu dzieciobójstwa w Polsce również trwa i głównych skrzypiec w wcale nie odgrywa w tej sprawie partia Razem.

Najwięcej będzie zależało od tzw. elektoratu centrum, bo to właśnie on będzie poddawany największym naciskom i to on będzie najbardziej indoktrynowany. Główną rolę odegrają w tym tzw. pożyteczni idioci nazywani dla niepoznaki „centroprawicą” i związane z nią media lewicowo-liberalne, nazywające się dla niepoznaki „głosem wolności”.

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

Read more: www.pch24.pl/kosciol-a-aborc…

Napisz komentarz
Matricaria
Irlandczycy zezwolili na małżeństwa jednopłciowe więc nie bardzo jest tam z kim rozmawiać.
Ale może właśnie dlatego powinien papież tam przyjechać,do tych którzy źle się mają aby wesprzeć nadzieję rodzin wiernych katolickim zasadom.
majav2
Prosiłam codziennie Ojca odmawiając różaniec w intencji dobrego wyboru Irlandczyków, niestety na razie nie udało się, ale Pan jest moją nadzieją
predex
Ostateczne rozwiązanie kwestii dzieci w Irlandii- satanizm trimfuje,oni to nazwali nowoczesnoscią.

U nas na za komuny był piękny program dla rolników: nowoczesność w domu i w zagrodzie.