Clicks559
considera
11

Trochę historii biblijnej i naszej...

Zanim zacznę ten temat, mam wielką prośbę.

Jeśli ktoś ma dostęp do starszego wydania Pisma Św., w którym na końcu zamieszczona jest chronologia biblijna od Adama i Ewy do czasów Pana Jezusa, to bardzo prosiłabym o podzielenie się nią z nami. Wiem, że dawniej była zamieszczana w całości, bo widziałam ją kiedyś „na własne oczy”. Pamiętam, że jako czas stworzenia Adama i Ewy podany był rok 4004 p.n.e. Rok „0” - oznaczał czas Narodzenia Pana Jezusa i on stanowił granicę między latami p.n.e. a n.e. Dawniej nazywały się one latami „przed Chrystusem” lub „po Chrystusie”. A propos roku „0” była tam zamieszczona korekta (chyba nawet taka sama jak w obecnie), że faktyczny czas Narodzenia Pana Jezusa miał miejsce 7/6 lat wcześniej. Osobiście zgadzam się z tym, bo znalazłam potwierdzenie w innym źródle, że Pan Jezus przyszedł na świat w nocy z 24/25 grudnia 7 roku p.n.e., a skoro była to już końcówka roku, więc liczy się pełne 6 lat przed naszą erą (według obecnej rachuby czasu). Pomyłka wynika stąd, że w starożytności trochę inaczej liczono czas, ale to już jest zupełnie osobny temat.

W każdym razie Adam i Ewa zostali stworzeni ok. 4000 lat przed przyjściem Pana Jezusa na świat. Czy wiecie, co obecnie przypomina nam o tym w naszym Kościele Św.? Są to np. „4 Niedziele Adwentu”. Jeszcze nie tak dawno - i bardzo wyraźnie - śpiewało się o tym w kolędzie: „Ach, witaj Zbawco, z dawna żądany, 4000 lat wyglądany” i naprawdę nie powinno to być zmienione.

Zatrzymajmy się na chwilkę przy samym stwarzaniu świata. Czy zauważyliście pewien szczegół? W poszczególnych dniach stwarzania powtarzają się zdania: „Wtedy Bóg rzekł: „Niechaj się stanie”… A kiedy miało nastąpić stworzenie człowieka, czytamy inne zdanie: „A wreszcie rzekł Bóg: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam”. Jak myślicie, dlaczego akurat to zdanie jest wypowiedziane w liczbie mnogiej?... Dlatego, że przy stwarzaniu człowieka brała udział całą Trójca Święta… A więc jesteśmy stworzeni na podobieństwo Trójcy Świętej - i tylko my spośród wszystkich stworzeń na ziemi. Teraz rozumiecie, dlaczego Św. Paweł tak wiele razy mówił, że „jesteśmy świątynią Ducha Świętego”?...

Wróćmy teraz do Adama i Ewy. Pierwszymi ich synami byli Kain i Abel. Gdy Kain zabił Abla i musiał odejść w świat, nic nie pisze, ile mieli wtedy lat, ale można się domyślać, że najprawdopodobniej nie byli już młodzi i że Kain miał już swoje potomstwo, od którego potem rozmnożyła się jego nacja.

Potem urodził się Set. Powstałe od niego pokolenie nazwane zostało Setytami. Rozrastało się i w Starym Testamencie śledzimy to pokolenie z ojca na syna. Wiemy, że dawni ludzie żyli bardzo długo, więc kolejne pokolenia stawały się coraz liczebniejsze. Na początku istniał tylko jeden jedyny język, którym posługiwali się wszyscy. To, że wtedy ludzie żyli tak bardzo długo, nie powinno dziwić, skoro w Raju przeznaczeniem było w ogóle życie nieśmiertelne.

W 7-mym pokoleniu po Adamie pojawił się Henoch (lata 622 – 987 od Adama i Ewy). O nim wspomniane jest, że „żył w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg”. (Rdz 5,22-24). W dawniejszych tłumaczeniach było zdanie, że „chodził z Bogiem”. Od Henocha też istnieje pismo, bo jest on autorem Księgi Henocha. O nim i o jego Księdze nieraz jest wspominane na łamach Pisma św. Jako że Henoch „chodził z Panem Bogiem”, zostało mu pokazanych wiele spraw, o których potem on pisał. Poznał również całą astronomię. To według tej wiedzy skonstruowano potem zegar (tzw. astronomiczny) i posługiwano się nim w starożytności. Na pewno Noe miał już taki zegar-kalendarz w arce, skoro gdy jest mowa o potopie – wtedy pierwszy raz w Starym Testamencie jest podana dokładna data, tzn.: dzień, miesiąc i rok rozpoczęcia potopu. Najprostszą wersją zegara astronomicznego jest zegar słoneczny, o którym również wspomina Stary Testament, nazywając go „zegarem Achaza” - 2 Krl 20,8-11.

Potem nastąpił potop, a konkretnie było to w 1656 roku (od Adama i Ewy -można to jeszcze dokładnie wyliczyć, czytając Stary Testament). Wiemy, że z potopu ocalony został tylko Noe z rodziną i zwierzęta. Noe był 10-tym pokoleniem po Adamie i Ewie . Miał 3 synów: Sema, Chama i Jafeta, od których to znów zaczęły powstawać pokolenia, rody lub plemiona – jak kto woli. W tym momencie od Sema dalsze pokolenia nazywały się Semitami.

Jak już wspomniałam w poprzednim artykule: pokolenie Chama poszło w wielki okultyzm, bałwochwalstwo (a także przeróżne inne grzechy), a także zaczęło sobie budować Wieżę Babel, co było owocem pychy wobec Pana Boga. To nie podobało się Panu Bogu, więc pomieszał wtedy języki. Działo się to już w 14-tym pokoleniu po Adamie, czyli w czasach Hebera (żyjącego w latach 1723 – 2187 od stworzenia świata). Heber był pra-pra-wnukiem Noego. I właśnie od imienia Hebera nosi nazwę język hebrajski, którym posługiwano się aż do czasów Pana Jezusa. Również od jego imienia, dalsi jego potomkowie nazywali się odtąd Hebrajczykami.

Czytamy dalej w Starym Testamencie, o Pelegu (który był synem Hebera i żył 1757 - 1996 od stworzenia świata), że „za jego czasów ludzkość podzieliła się” (Rdz 10,25), albo: „za jego dni ziemia została podzielona” (1 Krn 1,19). A jak została podzielona (?) - do tego tematu wrócę później.

Na razie chciałabym kontynuować dalszy ciąg wydarzeń.

Gdy na świecie był już Jakub, wnuka Abrahama (a więc 22 pokolenie po Adamie - według moich wyliczeń wynika, że żył on w latach 2108 – 2255 po Adamie) - czytamy w pewnym momencie zdanie: „Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem”… (Rdz 32,29).

Jakub miał 12 synów, od których powstało 12 pokoleń Jakuba, czyli Izraela. W ich czasie była wielka susza i głód, więc wywędrowali do Egiptu, o którym głośno wtedy było, że mają wielkie zapasy zboża i żywności. A mogli to zawdzięczać swemu przedostatniemu, czyli 11-temu bratu – Józefowi – którego wcześniej sprzedali kupcom izmaelskim, będącym w drodze do Egiptu. (Rdz 37,23-25). Cała rodzina Jakuba-Izraela wraz z 11-stoma synami i ich rodzinami – wywędrowała potem do Egiptu, aby przetrwać ten głód. Przebywali tam przez 400 lat (o czym wcześniej zapowiadał Pan Bóg Abrahamowi) i stopniowo stali się niewolnikami, wykonującymi ciężkie prace.

Potem, pod wodzą Mojżesza, wrócili z niewoli. Jeszcze w trakcie wędrówki po pustyni otrzymali od Pana Boga 10 Przykazań. Zbudowano wtedy Arkę Przymierza, w której była Obecność Boża. A także całe jedno pokolenie, a konkretnie Lewiego, zostało przeznaczone do kapłaństwa, z którego Aaron i jego potomkowie w linii prostej mogli sprawować ofiary przy ołtarzu i dotykać świętych naczyń. Natomiast pozostali potomkowie Lewiego przeznaczeni byli do pomagania im w innych czynnościach, z dala od ołtarza i najświętszej ofiary.

Po przybyciu do ziemi Kanaan, jak i jeszcze w trakcie wcześniejszej wędrówki, mieli dokładne instrukcje od Pana Boga za pośrednictwem Mojżesza - w którym miejscu ma się znajdować Arka Przymierza z Namiotem Spotkania – i z których stron, tworząc jakby kwadrat dookoła niej, mają być usytuowane obozowiska namiotowe tych 12 pokoleń Jakuba-Izraela.

Ponieważ jedno pokolenie – Lewitów - jakby ubyło (dla celów kapłańskich) i potem, po osiedleniu się, zostało rozdzielone między wszystkie pokolenia, aby w nich spełniać czynności kapłańskie, dlatego z pokolenia Józefa , mającego szczególne błogosławieństwo od Pana Boga, a który miał 2 synów: Manassesa i Efraima (byli przy tym bardzo liczni), uczyniono 2 osobne pokolenia i znów było 12.

Kiedy byli już osiedleni (w czasach Jozuego), Arka Przymierza i Namiot Spotkania znajdowały się w centrum, a oni rozprzestrzenili się w terenie - tak im przydzielono obszary ziemne, na ten sam wzór, według jakiego wcześniej otaczali Arkę w swoich namiotach.

Następnie była epoka Sędziów, którzy zajmowali się rozstrzyganiem różnych spornych spraw między ludem, a gdy trzeba było, stawali na czele wojska spośród swego ludu, aby bronić się – jak również i Arki Przymierza – przed ościennymi narodami.

Potem, widząc, że sąsiednie kraje mają swoich królów, sami zapragnęli mieć króla. Przyjrzyjcie się uważniej tym zdaniom: „Nie podobało się Samuelowi to, że mówili; „Daj nam króla, aby nami rządził”. Modlił się więc Samuel do Pana. A Pan rzekł do Samuela: „Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako Króla nad sobą”. (1 Sm 8,6-7).

Pierwszym królem był Saul, który jednak sprzeniewierzał się Panu Bogu. Jeszcze w trakcie jego królowania, Samuel z polecenia Bożego, namaścił na króla Dawida, z którego to Pan Bóg upodobał sobie, że z jego potomstwa przyjdzie potem na świat Zbawiciel.

Następnym królem był Salomon, syn Dawida, który to wybudował Świątynię w Jerozolimie. Jego panowanie, dzięki mądrości, którą otrzymał od Pana Boga, było sławne w dalekich krajach i związane z niezmiernym bogactwem. Wtedy już słynne były okręty z Tarszisz, które wypływały w rejsy dalekomorskie, a które regularnie przywoziły złoto z Ofiru – przeznaczone później do wyposażenia Świątyni. Królował on w latach 970-930 przed Chrystusem. Znamy historię królowej Saby, która przybyła z dalekiego Południa: „Salomon zaś udzielał jej wyjaśnień we wszystkich zagadnieniach przez nią poruszonych. Nie było zagadnienia nieznanego królowi, którego by jej nie wyjaśnił” (1Krl 10,3). Z zachwytu nad tą mądrością aż błogosławiła Pana Boga. Czytamy jeszcze: …”król Salomon bogactwem i mądrością przewyższał wszystkich królów ziemi. Wszyscy więc udawali się do Salomona, aby posłuchać jego mądrości, jaką Bóg obdarzył jego serce”. (1Krl 10,23-24).

A tak na marginesie, jak myślicie: kto przyczynił się do rozkwitu cywilizacji właśnie w tamtych czasach? Bo przecież można się domyślać, że potem królowie wykorzystywali te nauki w swoich krajach…

Później Salomon jednak zdradził Pana Boga. Miał wiele żon - w tym poganek, nawet córkę faraona – i dla nich zaczął budować ołtarze dla pogańskich bożków.

Po śmierci Salomona, już na samym początku królowania jego syna, Roboama - królestwo Izraela, (zgodnie z zapowiedzią proroka) rozpadło się na 2 odrębne, z dwoma odrębnymi królami. A mianowicie na: Królestwo Judy (do którego należało tylko pokolenie Judy i Beniamina ) i na Królestwo Izraela (do którego należało 10 pozostałych pokoleń).

Ponieważ Świątynia znajdowała się w Jerozolimie, do której wcześniej lud ze wszystkich pokoleń schodził się , aby obchodzić święta Paschy i inne uroczystości, a także składać ofiary, dlatego król nowego państwa izraelskiego, Jeroboam, w obawie, aby nie utracić swej władzy i wpływów – od razu zaczął budować na swoim terenie ołtarze i ustanawiać kapłanów ze zwykłego ludu, aby zniechęcić lud do wędrowania do Świątyni Jerozolimskiej (znajdującej się w Judzie) i by mieli gdzie składać ofiary na miejscu. Jednak ołtarze te były przeznaczone dla kultów pogańskich i dlatego od samego początku naród Izraela wpadł w wielkie pogaństwo, wiążące się nawet ze składaniem ofiar z ludzi.

W Judzie stolicą cały czas była Jerozolima. Natomiast w Izraelu od panowania 6-tego króla, Omriego – stolicą została Samaria.

W całej historii Izraela byli posyłani różni prorocy, jednak w zasadzie bałwochwalstwo nigdy tam się nie skończyło.

W roku 722 przed Chrystusem na Izrael nastąpił najazd króla asyryjskiego, Salmanassara V, o którym czytamy : „Król asyryjski przesiedlił Izraelitów w niewolę do Asyrii i osiedlił ich w Chalach, nad Chabor, rzeką Gozanu, i w miastach Medów”. (2 Krl 18,11). Oprócz tego czytamy: „Król asyryjski kazał przyjść ludziom z Babilonu, z Kuta, z Awwa, z Chamat i z Sefarwaim, i osiedlił ich w miastach Samarii zamiast Izraelitów. Wzięli więc oni w posiadanie Samarię i osiedlili się w jej miejscowościach”. (2 Krl 17,24). Czyli z tego wynika, że od tego momentu te 10 pokoleń Izraela przymusowo „wyemigrowało” ze swej ziemi, a na ich miejscu osiedlili się zupełnie inni ludzie i zajęte przez nich terytoria zaczęły nazywać się Samarią. Można się domyślać, że skoro te 10 pokoleń Izraela tak bardzo tkwiło w pogaństwie, więc w prosty sposób zasymilowało się z tamtymi ludami, pośród których zostali umieszczeni.

W tym czasie, gdy królestwa Izraela nie ma już na swoim miejscu - zostało tylko Królestwo Judy, a więc jedynie 2 pokolenia, na małym terytorium, jednak ze Świątynią. Pamiętajmy, że właśnie w pokoleniu Judejczyków (z którego wywodził się Dawid) Pan Bóg zaplanował sobie przyjście na świat Pana Jezusa.

Z ich wiernością też bywało różnie. Najgorzej było chyba za panowania Manassesa (lata 699 – 643) (2 Krl 21,1-18), który nawet „przeprowadził syna swego przez ogień” – tzn. złożył go w ofierze. Było to rozpowszechnione na bardzo szeroką skalę, skoro wtedy Pan Bóg powiedział przez proroka: „Odrzucę resztę mego dziedzictwa, wydam je w ręce nieprzyjaciół, tak iż staną się łupem i pastwą wszystkich swoich wrogów. Ponieważ czynili to, co jest złe w Moich oczach, i obrażali Mnie od chwili wyjścia ich przodków z Egiptu aż do dnia dzisiejszego”. Nawet krew niewinną przelał Manasses w tak ogromnej ilości, iż napełnił nią Jerozolimę od krańca do krańca – oprócz grzechów, w które wciągnął Judę, czyniąc to, co jest złe w oczach Bożych”. (2 Krl 21,14-16).

Czy nie daje się tu zauważyć pewnego podobieństwa? Jak myślicie, co Pan Bóg powiedziałby dzisiaj na aborcję, eutanazję itp.????? A to, co się dzieje w naszym kraju, czy jest tylko, ot tak, bez powodu?...

Trochę później Jozjasz próbował wszystko naprawić i na pewien czas powrócono do prawdziwego kultu Pana Boga, jednak potem znów nastąpiło wiarołomstwo. Temu od razu towarzyszyło nękanie Królestwa Judy przez wrogów, najpierw przez Egipcjan, z którymi związani byli już jarzmem płacenia daniny i ingerowania w wewnętrzne sprawy kraju. Niedługo potem powstało imperium: Nowy Babilon i zgodnie z zapowiedzią proroka Jeremiasza, zostali przesiedleni do niewoli Babilońskiej. A Świątynię i Jerozolimę – całkowicie zburzono i spalono. Było to w czasach Sedecjasza - w roku 586 przed Chrystusem. Jednak niewola ta zapowiedziana była tylko na określony czas, aby lud mógł się nawrócić i by mogła być zrealizowana Obietnica Bożego Zbawienia.

W Księgach Ezdrasza i Nehemiasza czytamy o powrocie Judejczyków do zniszczonej Jerozolimy i o odbudowie Świątyni oraz miasta. Tutaj muszę jeszcze dodać, że wraz z nimi do ziemi judzkiej przybywali również niektórzy przedstawiciele z pozostałych 10 pokoleń Izraela, uprowadzonych wcześniej w całości do niewoli asyryjskiej. I wśród nich znajdowały się także rodziny szczerze kochające Pana Boga, a które to jeszcze przed ową niewolą starały się zachowywać Prawo Boże i przybywać do Świątyni, by składać ofiary. Piękny tego przykład mamy opisany w Księdze Tobiasza z pokolenia Neftalego. Z tego właśnie wynika, że rodzina ta, jak i zapewne wiele innych, wyczekiwała sposobności, by wrócić do ziemi przodków i być blisko Świątyni. Widzimy więc, że po powrocie z niewoli babilońskiej, na ziemiach judzkich osiedliło się ponownie pokolenie Judy i Beniamina, a także drobniejsi reprezentanci z pozostałych 10 pokoleń.

Jak wiemy z dalszej historii, lud ten nigdy więcej nie odzyskał pełnej niepodległości, ani suwerenności : po imperium babilońskim było jeszcze perskie, greckie i rzymskie…

Był także okres wielkiego prześladowania, o czym czytamy w Księgach Machabejskich.

Wkrótce po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa Świątynię Jerozolimską ponownie zburzono, a naród historycznie przestał istnieć. Narodził się Kościół Pana Jezusa. Tamten kraj nazywano potem Palestyną (aż do połowy XX wieku). Terytoria tamte przechodziły burzliwe dzieje, bo wiemy, że potem narodził się jeszcze islam. Możemy tylko przypuszczać, że żyją tam do tej pory szczątkowi potomkowie tamtego narodu, którzy poświęcili się, żeby na przestrzeni wieków chronić wszystkie święte miejsca i pamiątki: związane z Panem Jezusem, Matką Bożą i Apostołami. Jednak i oni ulegli pewnego rodzaju etnicznym zmianom. Można się domyślać, o kogo chodzi i kto przez wieki na tych ziemiach pielęgnował tam wiarę w Pana Jezusa. Czytałam kiedyś, że jeszcze w latach 60-tych XX w. było tam 80 % chrześcijan, natomiast już w latach 80-tych było zaledwie 20%. A co się tam cały czas działo w okresie powojennym i dzieje do dzisiaj – cały świat jest tego świadkiem…

Cała tę historię napisałam dlatego, żeby teraz przejść do innego tematu. I tu was bardzo zaskoczę.

Czy zauważyliście, że Noe miał 3 synów: Sema, Chama i Jafeta? Opisana przeze mnie historia dotyczy gałęzi Sema. O pokoleniu Chama pisałam trochę w poprzednim moim artykule. A przecież nic nie wspomina się o pokoleniu Jafeta, który także miał swoje potomstwo i z którego to również powstały potem narody… Wymienieni są nawet jego synowie i wnukowie (Rdz 10,1-5). M.in. występuje Tarszisz, który był synem Jawana, a wnukiem Jafeta, a który był założycielem miasta Tarszisz – obecnie Tars.

Jest to miasto znajdujące się na południu Turcji, której wtedy w ogóle nie było, a tym bardziej Turków – zwłaszcza na tamtym terenie. Terytoria tamte zamieszkiwane wtedy były przez zupełnie innych ludzi, niż obecnie. Dotyczy to także wielu innych miejsc i krajów. Po niektórych często została już tylko nazwa, albo zniknęły całkowicie, a obecna ludność nie ma nic wspólnego ze starożytnymi mieszkańcami. Poza tym przypomnijmy sobie jeszcze nazwy krajów, czy krain, po których wędrował Św. Paweł w czasie swoich wypraw misyjnych; albo skąd przybyły ludy, które znalazły się w Jerozolimie w czasie Zesłania Ducha Świętego… (Dz 2,8-11).

A wracając jeszcze do Tarszisz: to właśnie tam rozwinęła się wielka flota morska, z której pochodziły te słynne już w czasach Salomona - okręty z Tarszisz. Nic w tym dziwnego: dawniej wiarę i wszelką mądrość przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie. Przecież Noe miał dokładne instrukcje od Pana Boga, jak zbudować arkę, więc i oni wykorzystali tę wiedzę. A Tarszisz był pra-wnukiem Noego, więc to nie były aż tak bardzo odległe czasy i istnieje prawdopodobieństwo, że nawet mógł znać Noego osobiście…

W Starym Testamencie czytamy jeszcze o błogosławieństwie Noego dla Jafeta: „Niech Bóg da i Jafetowi dużą przestrzeń i niech on zamieszka w namiotach Sema”. (Rdz 9,27). To znaczy: że Jafet był tak samo błogosławiony jak Sem i że życzona mu była „duża przestrzeń”…

Wspominałam wcześniej, że „w czasach Pelega ludzkość podzieliła się”.

Natknęłam się na stare wydanie Pisma Świętego, gdzie w przypisie było tak: „Sem, Cham i Jafet, ci trzej synowie Noego napełnili potomstwem swoim trzy części świata: Azję, Afrykę i Europę. A najpierw potomstwo Jafetowe posiadło wszystką Europę i większą część Azji i wyspy Morza Mediterańskiego, skąd się ich niemało, a zwłaszcza Greków i do Afryki puściło”.

Czy zdajecie sobie sprawę, że my, tzn. Słowianie, jesteśmy jedną z odnóg pokoleń Jafeta? Tak się składa, że to właśnie w naszych krajach, a już szczególnie w naszej Polsce, najwierniej kontynuowana była wiara w Pana Jezusa i wierność Kościołowi św. na przestrzeni dziejów - oczywiście od przyjęcia Chrztu Polski. Wcześniej byliśmy z dala od tego, co się działo w Jerozolimie, a potem już w narodzonym nowym Kościele św., więc pojawiły się pewne naleciałości z kultów pogańskich, tzw. wierzenia słowiańskie. Jednak od czasu, gdy dotarła do nas prawdziwa wiara w Pana Jezusa – nie wypuściliśmy jej już z rąk…

Jak myślicie: po co były zabory w naszej historii? Wojny, w których właśnie nasze kraje najbardziej ucierpiały? Po wojnie było przesuwanie granic? A już w najnowszej historii: dlaczego Czechosłowację, czy Jugosławię podzielono na tyle drobnych państw, gdy akurat Niemcy się zjednoczyły? Teraz znowu przyszła kolej na Ukrainę… Manipulacja i skłócanie panuje niezmiennie… Proszę zrobić rozgraniczenie między rządzącymi a narodami, bo to są dwie różne sprawy. Rządzący czynią politykę, a jaką (?) - to już wiemy z historii i z autopsji – i niekoniecznie wywodzą się z ludu… To z narodami , ze zwykłymi ludźmi, takimi jak my, mamy wspólne korzenie. Choć dziś i w tych narodach też już są inni przybysze.

Jeszcze w niedalekiej historii było powszechnie wiadomo o naszym pochodzeniu od Jafeta. Wspominane było o tym w wielu kronikach na przestrzeni wieków. O istnieniu Lechii słyszało się nawet od V wieku n.e. A już w czasach bliższych nam, choćby Joachim Lelewel - sporo pisał o naszej dawnej słowiańskiej historii i wywodzeniu się właśnie od Jafeta. Czy słyszał ktoś o tym? … Powiem jeszcze tyle, że ze swojej 1000-letniej historii, już jako państwa istniejącego na arenie politycznej, możemy być naprawdę dumni. A nasza największa siła była wtedy, gdy mocno trzymaliśmy się świętej wiary pod sztandarami Pana Jezusa i Matki Bożej. Gdy królowie razem z wiernym ludem zginali kolana przed naszym jedynym Panem i Stwórcą... I pamiętajmy, że wiele razy byliśmy cudownie ocalani…
mart1 likes this.
malgorzata__13
Bardzo ciekawy artykuł,kiedyś też pasjonowałam się archeologią biblijną.
Przedziwne są meandry pielgrzymowania ludzkości od stworzenia po dzisiejszy dzień.Naród Księgi jest symbolem cudownego związku człowieka ze swoim Stwórcą.
A grzechy ludzkości wciąż te same.
Kiedyś rozmawiałam ze starszą panią,która opowiadała mi o sobie.Wyszła za mąż przed drugą wojną światową,mąż był inżynierem,byli więc …More
Bardzo ciekawy artykuł,kiedyś też pasjonowałam się archeologią biblijną.
Przedziwne są meandry pielgrzymowania ludzkości od stworzenia po dzisiejszy dzień.Naród Księgi jest symbolem cudownego związku człowieka ze swoim Stwórcą.
A grzechy ludzkości wciąż te same.
Kiedyś rozmawiałam ze starszą panią,która opowiadała mi o sobie.Wyszła za mąż przed drugą wojną światową,mąż był inżynierem,byli więc dobrze sytuowani,ona jednak nie chciała mieć jeszcze dzieci,dlatego kiedy zaszła w ciążę po prostu ją usunęła,bo "wszystko musi być w odpowiednim czasie".
Mówiła o tym jak o czymś normalnym,miała tylko jednego syna który gdzieś wyjechał więc starość przeżywała samotnie.Przyznaję,wtedy jako młoda mężatka byłam tym wyznaniem przerażona,zero poczucia winy u osoby stojącej nad grobem,to mi uświadomiło że aborcja jest grzechem starym jak świat,że różnimy się teraz uświadomieniem co do świętości życia od poczęcia,ale ten problem będzie istniał.
Pontyfikat Jana Pawła II był krucjatą obrony świętości życia od poczęcia,krucjatą o zasięgu globalnym.Owoce tej krucjaty już są widoczne w świecie,poprzez modlitewne rozbrajanie klinik aborcyjnych.Uruchomiono społeczne mechanizmy zablokowania zła.