Clicks2K
Inka
72

♥ KARDYNAŁ STEFAN WYSZYŃSKI ♥

KARDYNAŁ STEFAN WYSZYŃSKI
28 maja 1981 roku zmarł w Warszawie Stefan Kardynał Wyszyński, ur. 3 sierpnia 1901 r., arcybiskup warszawski i gnieźnieński, Prymas Polski. W rocznicę tego odejścia przypominamy postać Sługi Bożego Stefana Kard. Wyszyńskiego.

BŁOGOSŁAWIONE DZIEDZICTWO NARODU

Młode pokolenie Polski idzie w czasy niewątpliwie trudne. Kiedyś mnie zabraknie, ale Wy to przypomnicie! I od Was zażądają wielkich ofiar, potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce — nadziei na Sprawiedliwego Boga. Musicie być wtedy mężni. W takich momentach pomocą Wam będzie doświadczenie, które Naród zdobył w ciągu minionych dziejów.

Wielką mądrością jest umiejętność czerpania z doświadczeń przeszłości. Aby się ostać, musicie sięgnąć do tych sił w Narodzie, dzięki którym trwa on od wieków, mimo tylu niebezpieczeństw, cierpień, wojen. Mamy bogate doświadczenia religijne, moralne, społeczne, narodowe i polityczne. Dobrze wiemy, że wielkie moce, które sprawiły, iż Naród trwa i rozwija się, w dużym stopniu zawdzięczamy naszemu natchnieniu i duchowości religijnej, którą w najtrudniejszych momentach odżywia się nasza duchowość ojczysta i kultura narodowa. Gdybyśmy chcieli z niej usunąć wszystko, co jest z ducha chrześcijańskiego, jakże pozostałaby uboga!

Mamy więc dziedziczne — jakże błogosławione! — obciążenie przeszłością. Właśnie z jej ducha rodziły się zobowiązania, które uprzedziły rozwój społeczny i kulturalny innych narodów. Były to:
Śluby Jana Kazimierza,
Unia Horodelska,
Konstytucja 3 Maja, a ostatnio — Śluby Jasnogórskie i Milenijny
Akt Oddania Bogurodzicy za Kościół.
Stanowią one wspaniałe dziedzictwo, z którym wyruszamy w przyszłość.
Trzeba tylko umieć wczytać się w głosy, które brzmią w przeszłości Narodu. Nie wolno lekceważyć przeszłości!
Kardynał Stefan Wyszyński

(Warszawa, 4.10.1970 r.)
FRAGMENT WIZERUNKU PRYMASA JASNOGÓRSKIEGO

1. „Wszystko postawiłem na Maryję"

Dobrze znana jest już ta książka, która pod takim właśnie tytułem, ukazała się jesienią 1980 r. w paryskim wydawnictwie Księży Pallotynów. Autor: Stefan Wyszyński — Prymas Polski. Objętość 375 stron. Na pierwszej stronie okładki: obraz nieodłączny od Osoby Autora: Matka Boska Jasnogórska, z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Obraz bez koron. „Zbyt uboga jest obecnie Polska, by Jej Królowa miała chodzić w koronie" — mówił jeszcze w 1948 roku postanawiając włączyć Ją do prymasowskiego herbu. Na ostatniej stronie okładki: Prymas Polski w objęciach Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu uroczystej inauguracji pontyfikatu. Zdjęcie to obiegło świat i stało się symbolem najgłębszej przyjaźni tych ludzi. Ten tytuł i zdjęcia spinają w jedno Wielką Tajemnicę życia Stefana Kard. Wyszyńskiego. Książka ukazuje fragmenty wizerunku Człowieka, o którym mówią: „Ojciec Ojczyzny", „Prymas Tysiąclecia". On sam określał się również mianem „Claromontanus" tj. „Jasnogórski". Ta niezwykła publikacja, poprzedzona została Listem Polskiego Papieża: „Chodzi tutaj o teksty autobiograficzne, a zwłaszcza o zapiski z trudnego okresu lat 1953—56, które posiadają wartość nieporównaną. Odsłania się w nich nie tylko jakiś najgłębszy nurt dziejów duszy Prymasa Polski — ale równocześnie jeden z centralnych wątków naszej współczesności: wątek ważny i decydujący dla dziejów Kościoła w Polsce. I nie tylko w Polsce. Bóg w Swej niewysłowionej Opatrzności pisze te dzieje poprzez dzieje duszy ludzi, zwłaszcza tych, którym szczególnie dużo zawierza (...) Książka pod tak wymownym tytułem: „Wszystko postawiłem na Maryję", będzie nade wszystko wielkim świadectwem: chrześcijanina, kapłana, biskupa, Polaka naszej epoki. Książkę pod takim tytułem może opublikować tylko Prymas Polski. Świadectwo bowiem zakłada doświadczenie, A Ksiądz Prymas posiada wyjątkowe doświadczenie Maryjne: doświadczenie na miarę epoki" (s. 11—12).

Ojciec Święty pisał te słowa przeszło rok przed śmiercią Stefana Wyszyńskiego. Nazwał tę księżkę „darem bezcennym" i obiecał wraz z nami „czytać ją z należną czcią i wdzięcznością". Teraz po tych zadziwiających wypowiedziach i uczuciach, które Jan Paweł II wyraził wobec Narodu Polskiego i całego Kościoła w związku ze śmiercią i pogrzebem Prymasa, a zwłaszcza po nawiedzeniu grobu „Swego Przyjaciela" w czasie II Pielgrzymki do Ojczyzny i po tylekroć wyrażonym pragnieniu by było kontynuowane dzieło i linia Kardynała Stefana Wyszyńskiego — wszyscy jeszcze wyraźniej wiemy jak wielka była ta cześć i wdzięczność. Nasza wspólna miłość do Maryi Jasnogórskiej i wezwanie Ojca Świętego, przynaglają aby pochylić się raz jeszcze z szacunkiem nad książką i tajemnicą Serca Wielkiego Prymasa. Nie wszyscy zdążyli przeczytać w całości te zapiski przed śmiercią Autora. Dla wielu jednak będą one, jak fragment ważnego testamentu często odczytywanego, umocnieniem na maryjnej drodze.

2. „Dlaczego wszystko postawiłem na Maryję?"

Prymas często odpowiadał na to pytanie: „Wydaje mi się, że najbardziej bezpośrednią mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mej drodze... Wiem jednak, że z tej drogi zejść nie mogę i nie chcę! Doświadczenie mnie pouczyło, że tylko na tej drodze, przy pomocy Dziewicy Wspomożycielki, Pani Jasnogórskiej, można czegoś dokonać w Polsce. Oczywiście mocami Bożymi" (s. 15—16). Słowa powyższe Prymasa wypowiedziane zostały 12 V 1971 r. do Paulinów, w których szeregi chciał 50 lat wcześniej wstąpić. Na ukochanie tej maryjnej drogi życia złożyło się wiele argumentów: osobiste doznanie cudownych łask przez pośrednictwo Jasnogórskiej Pani; dogłębna znajomość duszy i serca Narodu Polskiego, z którego żaden nieprzyjaciel nie mógł wyrwać miłości do Maryi; wielkie doświadczenia historyczne i współczesne, które raz jeszcze ujawniły, że Jasna Góra i Maryja rzeczywiście broni, wzmacnia i jednoczy Naród. W książce znajdujemy świadectwo Człowieka, który poznał Moc jaką Bóg obdarzył Maryję. Z Jego osobistych doświadczeń wybierzemy okruchy wspomnień...

Z najwcześniejszych lat dzieciństwa utrwalił Mu się obraz ojca opowiadającego o swoich pielgrzymkach do Częstochowy i matki dzielącej się wrażeniami z Ostrej Bramy. Przeplatały się te relacje o miłości Rodziców do Królowej Jasnogórskiej i Ostrobramskiej Matki. „Wiele razy znajdowałem Ojca przed Obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej..."

„Dlaczego przyjechałem na Jasną Górę?"

„W wigilię kapłańskich święceń zakrystian z katedry włocławskiej powiedział mi „Proszę księdza z takim zdrowiem, to lepiej od razu iść na cmentarz, a nie do święceń..." Miał w tym dużo racji — mówi Ks. Prymas — a ja pragnąłem odprawić przynajmniej jedną Mszę św." (s. 30). Odprawił ją właśnie na Jasnej Górze. Później odprawiał Mszę św. przez 57 lat! Co się wtedy stało z jego sercem i z jego zdrowiem? Maryja zna tę tajemnicę Ona „uwięziła wtedy jego serce". Pięknie mówił o tym Kardynał Karol Wojtyła w 50-tą rocznicę jasnogórskich prymicji Stefana Wyszyńskiego. „Tutaj na Jasnej Górze, tutaj przed tym Obrazem, o którym młodzi śpiewają, iż wszystkie serca więzi, tutaj zostało uwięzione twoje serce w dniu, w którym odprawiłeś pięćdziesiąt lat temu swoją pierwszą Mszę św. Przybywając tutaj na to miejsce w dniu dzisiejszym, widzimy głęboką logikę, nie ludzką, ale Bożą, wydarzeń, którą najlepiej zna Duch Święty, pozostawiamy jako tajemnicę pomiędzy twoim biskupim i prymasowskim sercem — a Tą Najlepszą z Matek, która przed 50-ciu laty uwięziła tutaj Twoje serce, po to ażeby dać Ci tą wspaniałą duchową wolność, która zapobiegła jakiemukolwiek zniewoleniu ducha polskiego na tym etapie naszych dziejów" (Oto Matka Twoja, s.262).

Sam Solenizant wyznawał: „Nosiłem się z zamiarem wstąpienia do Zakonu Paulinów i poświęcenia się pracy wśród pielgrzymów. Ojciec Korniłowicz, mój kierownik duchowy oświadczył mi, że życie moje musi jednak iść drogą maryjną, jakkolwiek by płynęło..." (s. 172). Ucieszy serce jeszcze i tym wyznaniem: „Wydaje mi się, że cokolwiek bym powiedział o moim życiu, jakkolwiek bym zestawił moje pomyłki, to na jednym odcinku się nie pomyliłem: na drodze duchowej na Jasną Górę. Drogę "tą uważam za najlepszą cząstkę, którą Bóg pozwolił mi obrać. Pragnąłbym aby nigdy nie była mi odebrana..." (s. 33). Tą swoją „najlepszą cząstkę" oddał Prymas Narodowi, któremu służył tak wiernie i bezgranicznie przez wszystkie lata swego kapłaństwa, biskupstwa i prymasowstwa.

3. „Przychodzę tu wprost z Jasnej Góry"

Tak powie młody biskup Stefan Wyszyński swoim nowym diecezjanom w Lublinie. „Na tarczy biskupiej niosę pogodną, choć zoraną bliznami walki Twarz Maryi" (List Pasterski na dzień ingresu do katedry lubelskiej 26 V 1946 r.). Sakrę biskupią zgodnie z swoim pragnieniem otrzymał na Jasnej Górze. Widział w tym znak Boży. Wspomnijmy notatkę zrobioną w więzieniu 12 V 1965 r. w rocznicę sakry: „Wielką pociechą dla mej nędzy jest to, że urodziłem się do biskupstwa na Jasnej Górze, że „origine" jestem „Claromontanus... (s. 89). Może również z tej właśnie racji, pobyty na Jasnej Górze i bliskość Obrazu Jasnogórskiego stawały się okazją do ujawniania zawsze z nową świeżością jakiegoś rąbka „jasnogórskiej tajemnicy" Prymasa? W 25-lecie prymasowskiej drogi, późną nocą 9 XI 1973 r., mówił wobec grona Paulinów: „Myślę, że to spotkanie w obliczu naszej wspólnej Matki, wprowadza nas w głębię tajemnicy (...) Dla mnie „Soli Deo" nie jest ozdobą pieczęci biskupiej. Dla mnie jest programem (...) Program ten był później uzupełniony na Jasnej Górze. Tajmnica ta pogłębiała się i nadal się pogłębia... Ale ta właśnie tajemnica każe mi niejako ukryć się z nią, dopóki nie wyczerpią się dni i dopóki Pan nie zażąda zmiany warty przy Jego Kościele w Polsce i przy Jego Jasnogórskiej Służebnicy... Niechaj się głowią teologowie nad tym, jak to jest... Ja sam się wahałem, czy mam mówić „per Mariam — Soli Deo", ale teraz tak mówię, bo tak wierzę... Mam na to mnóstwo dowodów, że właśnie Matka Chrystusowa jest zwiastunką mocy Ojca, który miłuje Swoje dzieci wierzące Jego Synowi w Polsce" (s. 22). Krótkie lata, choć wypełnione intensywną biskupią posługą w Lublinie pozwoliły Mu na niezwykłe trafne włączanie w dzieło Kościoła swojej i ludu polskiego pobożności maryjnej. Kiedy żegnał Lublin, mówił o smutku rozstania, ale dodawał: „Wielką pociechą moją jest to, że odkryłem w sercach Waszych miłą słabość — Waszą słabość do wspólnej Matki, Maryi Najczystszej. Przyszedłem do Was pod znakiem Maryi Jasnogórskiej, a dziś idę dalej w swej życiowej misji. Zostawiam Was na kolanach przed Jej Niepokalanym Sercem. Krzepiliśmy się tą miłością. Trwajcie drogie Dzieci w tej czci ku Matce Boga Człowieka, gdyż ta cześć utrzyma Was w miłości społecznej i wierności Bogu. Proszę Was szczególnie, abyście w modlitwach swoich polecali moje trudy apostolskie Panience Krasnobrodzkiej i Serdecznej Matce Chełmskiej i Potężnej Opiekunce Janowskiej...". To wpatrzenie w Jasną Górę a jednocześnie uszanowanie i wywyższenie wszystkich napotkanych miejsc czci Maryi stanie się Jego znamienitą cechą. Jako Prymas Polski dokona przeszło 50 koronacji cudownych figur i obrazów Matki Bożej w różnych sanktuariach Polski.

4. „W Imię Pani Jasnogórskiej pragnę być Wam pasterzem"

Witając się z Warszawą, przy objęciu stolicy arcybiskupiej, Ksiądz Prymas Wyszyński czuje się pośród swoich. Jest to nie tylko miasto Jego młodości uczniowskiej i kapłańskiej, ale również bardzo bliskie mu środowisko ideowe. „Rozumiem, iż po Warszawie, obmytej krwią najlepszych dzieci Waszych, po Warszawie, po której biegałem jako uczeń, jako kapłan w czasie okupacji, po tej Warszawie trzeba chodzić z wielką czcią, z sercem czystym i wiernym aż do śmierci Bogu i Katolickiej Polsce". Była to „Jego" Warszawa, głównie z lat okupacji. Wracały wspomnienia z lat gdy jako „siostra Cecylia" pełnił obowiązki kapelana Zakładu dla Niewidomych w Laskach u sióstr Franciszkanek. Znowu stały Mu przed oczyma tajne komplety młodzieży akademickiej Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Ziem Zachodnich, wykłady na ul. Chłodnej u sióstr Zmartwychwstanek, czy na ul. Kredytowej w „Kółku Pawiowym", lub na ul. Wiślanej u Szarych Urszulanek. „Jest jakimś tajemniczym narzędziem, przepływa z Niego potęga"; „Ten człowiek ma jakieś posłannictwo. Jeszcze wstrząśnie chrześcijaństwem" — pozostawały w pamięci takie zdania z okupacyjnych dyskusji młodzieży akademickiej. W tamtym okresie, pod Jego kierownictwem pracowały już zespoły młodzieży żeńskiej przygotowujące się do pracy nad duchowym odrodzeniem Polski. To ich dziełem była ulotka rozpowszechniona podczas Powstania Warszawskiego „Mobilizacja Walczącej Warszawy" na dzień 26 VIII 1944 r. „W rocznicę Cudu nad Wisłą (15 VIII) a w przeddzień święta Królowej z Jasnej Góry (26 VIII) Warszawa — wierne, macierzyńskie serce Polski krwią i męką rodzące wolność Ojczyzny, wzywa synów i cały Naród do nowej mobilizacji, do walki o wewnętrzne przemienienie Narodu w duchu Bożej i braterskiej miłości, do szturmu już, nie o wolną ale i i świętą Polskę... Bracia do broni! do nowej, niezawodnej odwiecznej broni Polaka, ufnej, zwycięskiej modlitwy całego Narodu! W dniach od 15. do 26. VIII cała Warszawa przyjmuje Komunię świętą we wspólnej narodowej intencji; Walcząca Warszawa codziennie powtarza jedną wspólną modlitwę — różaniec... Zgromadzeni przed Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej we wszystkich naszych domach, mówimy modlitwę walczącej Warszawy, wyrażającą dziejowe posłannictwo Polski: „Matko nasza Jasnogórska, Królowo Narodu Polskiego, daj nam Jezusa, oddaj nas Jezusowi i racz sprawić byśmy przez Ciebie całej Ojczyźnie, a przez wolną Ojczyznę — całemu światu wywalczyli Jezusa". Bracia uderzmy w wielki dzwon wzywający Warszawę na modlitwę do Jasnogórskiej Matki. Rzućmy Ojczyznę na kolana w przeddzień cudu Bożego Miłosierdzia... Za wysłuchanie modlitwy nie obiecujemy świątyń i pielgrzymek, ale coś więcej: obiecujemy, że Obraz Jasnogórskiej Matki wprowadzimy do naszych serc, że on przemieni nasze życie narodowe i osobiste, że znajdzie się na narodowym sztandarze".

Czy — Prymas Polski — dawny kapelan okręgu wojskowego Żolibórz-Kampinos i szpitala powstańczego w Laskach, ojciec i kierownik duchowy tych grup młodzieży, nie myślał o tej „mobilizacji w Imię Jasnogórskiej Pani" gdy niecałe pięć lat później podczas ingresu do Warszawy, mówił: „Przyszedłem do Was w Imię Matki Bożej Królowej Polski. Sakrę biskupią przyjąłem u stóp Pani Jasnogórskiej i w Jej Imię pragnę być Wam pasterzem, bowiem Jej zaufałem...".

Idąc tym śladem chcielibyśmy też wiedzieć: jakie myśli rodziły się w sercu Prymasa Polski i członków tych dawnych grup apostolskich, które ślubowały wprowadzenie Obrazu Jasnogórskiej Pani na „narodowy sztandar", gdy 30 lat później, na Placu Zwycięstwa, pod Jej Obrazem, w otoczeniu narodowych sztandarów, przemawiał Jan Paweł II, rówieśnik tego pokolenia walczącej Warszawy?

Z komentarza otrzymanego od samego Ks. Prymasa, wiemy jak głęboko traktował ten Znak Jasnogórski pod Krzyżem Papieskim na Placu Zwycięstwa. Widział w nim wielki manifest chrześcijaństwa w Polsce. Sama Opatrzność według Niego wskazuje na ten Znak tożsamości narodowej i Źródło mocy Bożej, z którą trzeba się związać.

Kiedy przyszły trudne lata pogłębiającego się sporu z ateizmem o to co święte w Narodzie, w historii, w kulturze — Prymas Polski stanął mężnie w obronie tych wartości. On wiedział, że zamach na kulturę ojczystą zaczyna! się w historii Polski często od zamachu na religię i wolność sumienia. Podczas procesji Bożego Ciała 4 VI 1953 r. mówił do 200 tysięcy wiernych: „Najmilsze Dzieci. Gdy wokół nas stoicie tak licznie i tak zwarcie, cieszymy się Wami, cieszymy się oczyma Waszymi, cieszymy się każdą twarzą, każdym rumieńcem, tak nam droga jest każda łza duszy czystej, bośmy razem z ludu wzięci, bośmy z łona matek Polek się urodzili. I choć drugą Ojczyzną jest Rzym, tam gdzie jest pierwszy Kapłan... to jednak myśmy postawieni tu przez Chrystusa, abyśmy w pierwszej Ojczyźnie ziemskiej przypominali Pana Niebios, bośmy z ludu i dla ludu...". Niedługo miał się cieszyć oglądaniem tych kochanych twarzy!

Nadchodził bardzo trudny czas, w którym związek z Kościołem, z Narodem, z Jasnogórską Matką miał być poddany heroicznej próbie. 25 IX 1953 r. przed południem, rozmawiał jeszcze Prymas, z bliską osobą, którą znał z okupacji: „Gdyby ci mówili, że Twój Ojciec działa przeciwko Narodowi we własnej Ojczyźnie, nie wierz! Gdyby ci mówili, że Twój Ojciec stchórzył, nie wierz! Twój Ojciec nigdy nie zdradził i nie zdradzi sprawy Kościoła, choćby miał za to zapłacić życiem i własną krwią (...) Twój Ojciec kocha ojczyznę więcej od własnego serca i wszystko czyni dla Kościoła i dla niej. (...) Nie bój się moje dziecko, bo Twój Ojciec niczego się nie boi, tylko Boga". Wieczorem tego dnia podczas kazania w kościele św. Anny, na uroczystości patronalnej św. Ładysława z Gielniowa powiedział: „Obchodzimy dziś święto Patrona Warszawy. Dziwne połączenie: z jednej strony herb Warszawy syrena z mieczem w ręku, jakby przygotowana do odbicia ciosu, z drugiej człowiek w habicie, przepasany sznurem. Tam piękna legenda, tu życie i trzeba się opowiedzieć, albo za legendą albo za życiem, ale żeby się opowiedzieć za życiem, trzeba mieć wiele odwagi, bo takie życie to świętość...".

Na Prymasa Polski był już podpisany nakaz aresztowania i internowania. Msza św. skończyła się po 21.00. Przed kościołem żegnał go tłum młodzieży. Powiedział im: Znacie obraz Michała Anioła — Sąd Ostateczny, Anioł Boży
wyciąga z przepaści człowieka na różańcu. Mówcie za mnie różaniec". Po północy został wywieziony pod silną eskortą. Wziął tylko brewiarz i różaniec. Nie wiedział, że przez te przeszło 3 lata jego uwięzienia dniem i nocą trwały czuwania, Msze św. i różaniec na Jasnej Górze w jego intencji. Ludzie, którzy doświadczyli tych samych „mocy jasnogórskich" jakie były źródłem jego siły, chcieli swemu Prymasowi i Ojcu zapewnić stały dopływ tej niewidzialnej energii.

5. „Modlitwy i więzienne cierpienia ku uczczeniu Pani Jasnogórskiej"

Czytając teksty Dziennika z tamtych więziennych lat, dotykamy tajemnicy Prymasa Wyszyńskiego. Jan Paweł II ofiarował nam do niej komentarz, a jego słowa wpisały się głęboko w pamięć Polski: „Czcigodny i umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża-Polaka (...) gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła; Gdyby nie było Jasnej Góry, i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem" (23 X 1978).

Jakże dziś mówić o tym okresie więziennym: „In vinculis pro ecclesia?". Tutaj przecież kształtował się cały program pracy Kościoła w Polsce wybiegający w dziesiątki lat. Rydwałd, Stoczek, Prudnik, Komańcza. Na tych etapach internowania Prymas wykonuje olbrzymią pracę dla przyszłości. Program dla życia Kościoła w Polsce oparty o Jasnogórskie Centrum, rodzi Się tu, w całkowitej izolacji, a przecież dociera do wiernych! Ślady przemyśleń zdradzają zapiski z kolejnych więzień, przemycone listy, instrukcje, komentarze. Ujawnią go w pełni późniejsze dzieła, które się tutaj rodzą. W więzieniu, opracowuje program Wielkiej Nowenny przed Tysiącleciem Chrztu Polski: Tu powstaje i krystalizuje się myśl Nawiedzenia Polski przez kopię Obrazu Jasnogórskiego, a nade wszystko zamiar przeprowadzenia dzieła oddania Narodu w Macierzyńską Niewolę Maryi za wolność Kościoła w Polsce i w świecie. Gdy zbliżał się Jubileusz 300-lecia „Obrony Jasnej Góry" Prymas zapisywał: Obrona Jasnej Góry dziś — to obrona chrześcijańskiego ducha Narodu, to obrona kultury rodzimej, obrona jedności serc ludzkich w Bożym Sercu. Jest to obrona swobodnego oddechu człowieka, który chce wierzyć bardziej Bogu niż ludziom, a ludziom — po Bożemu" (18 XII 1954, s. 82—83). W pierwszym dniu Roku Jubileuszowego (1 I 1955 r.) zanotuje: „Już dziś oddaję wszystkie swoje modlitwy i więzienne cierpienia ku uczczeniu Pani Jasnogórskiej — za Naród Chrystusowy, by wytrwał w łasce i miłości..." (s. 85).

Bardzo intensywnie pracował Prymas nad przygotowaniem Akcji Odnowienia Ślubów Jasnogórskich. W więzieniu powstaje ich nowy tekst. Cały okres 1956 r. wypełniony jest myślą o tych wielkich wydarzeniach, które w przekonaniu Prymasa-Więźnia muszą nastąpić. Do Generała Paulinów pisał 21 VI 1956 r.: „Bodaj nigdy tak dobitnie jak teraz, nie uświadomiłem sobie tego, jak potężna jest wola Boża, by Jasna Góra była stolicą chwały Bożej, która rozlewa się na Polskę (...). I dziś musi być przeprowadzona w Polsce obrona Jasnej Góry — już nie z pomocą armat i pocisków, ale przez potężny ładunek myśli i uczuć roznieconych przez Ojca Świętego" (s. 117). „Trzeba związać bliżej jeszcze Naród cały z Jasną Górą. Idzie mi szczególnie o inteligencję naszą, tak słabą, tak żyjącą zaledwie okruchami ze stołu ewangelicznego, a jednak tak religijną, choć na swój sposób, i kochającą Matkę Bożą. Nasze obecne przeżycia wskazują na to, że inteligencja polska, choćby istotnie teologicznie była niewyrobiona, to jednak na Kościół patrzy oczyma narodowej racji stanu. Możemy widzieć błędy i braki tego patrzenia, ale nie możemy nie wiedzieć, że jest to doniosły dla Kościoła Bożego punkt wiążący, dzięki któremu schizma i herezja są w Polsce niemożliwe. Co więcej nie jest możliwa ateistyczna apostazja Narodu. Możemy i musimy poprawiać to widzenie Narodu, ale nie możemy go nie doceniać. Nie możemy go nawet potępiać. Kościół polski musi być zawsze wrażliwy na to widzenie narodowe Kościoła Świętego. Ostatecznie takie widzenie sprawia, że Naród ciąży ku Kościołowi. W tym ciążeniu Narodu centralnym punktem jest Jasna Góra..." (s. 122—23). Na inteligencji bardzo mu zależało. Tym bardziej, że znane były opory niektórych środowisk w stosunku do „maryjnej drogi" duszpasterstwa Kościoła w Polsce. 6 VIII 1956 notuje: „Wyruszam" dziś z Pieszą Pielgrzymką Warszawską na Jasną Górę. Modlić się będę razem z pielgrzymami (...) Towarzyszę duchem dzieciom moim, które mają łaskę wezwania na Jasną Górę...".

26 VIII 1956, w dniu Ślubów Narodu, fotel Prymasa Polski na Jasnej Górze pozostał pusty. Tylko ogromny bukiet biało-czerwonych kwiatów spoczywał na nim. Ale to wystarczyło. Te kwiaty, te polskie kolory i to miejsce — wszystko mówiło o Człowieku, który wtedy Polskę uosabiał. On sam w swej celi w Komańczy pisał w tym dniu: „Dzień Ślubów Narodu na Jasnej Górze. Teraz wiem prawdziwie, że jestem Twoim Królowo Świata i Królowo Polski, niewolnikiem. Bo dziś w dniu wielkiego święta Narodu katolickiego, każdy kto tylko zapragnie może stanąć pod Jasną Górą... A ja mam pełne do tego prawo... A jednak, mając tak potężną i tak Dobrą Panią, mam zostać w Komańczy. Przecież to z Twojej woli (...). Tylko my oboje, Matko, możemy chcieć jednego. W tej chwili cała Polska modli się o moją obecność na Jasnej Górze. Tylko my dwoje wiemy, że jeszcze nie przyszedł czas... Jestem już w pełni spokojny. Dokonało się dziś wielkie dzieło. Spadł kamień z serca, aby stał się chlebem Narodu".

6. „Co się stało na Jasnej Górze?"

3 dni po Jasnogórskich Ślubach (29 VIII 1956 r.) po otrzymaniu relacji o wspaniałych uroczystościach o milionowym zgromadzeniu pielgrzymów i o żarliwej modlitwie Narodu spotykamy w dzienniku z Komańczy te słowa: „może wreszcie wszyscy uwierzą w potęgę Jasnej Góry w Polsce! Wszyscy! Ja wierzę już od dawna. Bóg jeszcze raz pokazał, w imię jakiej Siły trzeba jednoczyć i odradzać Naród..." (s. 131). 23 lata później w czerwcu 1979 roku Jan Paweł II, dziękując Prymasowi Polski za genialne wyczucie znaczenia Jasnogórskiego Sanktuarium, odpowiadał na pytanie które Kard. Wyszyński postawił w Komańczy we wrześniu 1956 r. cytując słowa Stefana Wyszyńskiego, „co się stało na Jasnej Górze? Dotąd nie jesteśmy w stanie dobrze na to odpowiedzieć, stało się coś więcej, niż zamierzaliśmy. („O tak! stało się coś więcej, niż zamierzaliśmy..."! — zawołał Papież, a wszystkim starczyło to radosne zawołanie za najpiękniejszy komentarz)... Okazało się, że Jasna Góra jest wewnętrznym spoidłem życia Narodu, jest siłą, która chwyta głęboko za serce i trzyma Naród w pokornej a mocnej postawie wierności Bogu, Kościołowi i jego Hierarchii. Dla wszystkich nas była to wielka niespodzianka, że potęga Królowej Polski jest w Narodzie aż tak wspaniała" (Oto Matka Twoja, s. 359; Wszystko postawiłem na Maryję, s. 133-134).

Dwa tygodnie przed uwolnieniem z więzienia Kard. Wyszyński składając Bogu dziękczynienie w rocznicę zwycięstwa chocimskiego dorzucił jeszcze w dzienniku: „Choćbym miał umrzeć nie wysłuchany przez Ciebie, Matko, to jeszcze będę uważał za największą łaskę życia, żem mógł do Ciebie mówić" (10 X 1956 r. s. 106—107).

7. Tyle wspaniałych rzeczy dokonało się później na naszej ziemi z pomocą Jasnogórskiej Królowej Polski!

Znamy to wszystko. Widzieliśmy wielkie zmagania. Prymas wraz z Episkopatem i całym. Kościołem w Polsce występował z programem ocalenia. Wszystko toczyło się z jakąś przedziwną logiką. Moc Jasnogórskiego Znaku Ocalenia, okazywała się w kolejnych misjach Kościoła w Polsce podjętych nie tylko dla ocalenia najistotniejszych wartości, ale i dla wsparcia wielkich ewangelicznych idei. Millenium, Peregrynacja, Akt Oddania w Niewolę Maryi za Wolność Kościoła, program przygotowania Jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry. Wybór Polskiego Papieża, Bierzmowanie Narodu podczas pierwszej Pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny i wielki ruch odnowy moralnej, ogłoszenie Papieskiego Aktu Zawierzenia Kościoła Maryi... To są wielkie etapy najnowszych dziejów Kościoła w Polsce i dziejów Prymasa, który „Wszystko postawił na Maryję". Oglądały jeszcze jego oczy te radosne tajemnice...
Niemożliwe jest streszczenie orędzia Prymasa Tysiąclecia. Rozsiane jest ono w dziesiątkach książek — zapisów kazań i naukowych opracowań. Mieści się tam zarówno wielka, żywa, ewangeliczna — to znaczy „służebna" mariologia, jak i doświadczenia socjologa, znawcy ducha pracy ludzkiej, organizacji chrześcijańskich związków zawodowych, kierownika dusz, uczestnika powstania, wykładowcy tajnych i jawnych uniwersytetów, Męża stanu, Kardynała i teologa, niekwestionowanego przywódcy Narodu — a nade wszystko Pasterza Kościoła i Polaka. Jest to myśl Biskupa, stojącego w szeregu tych wielkich biskupów, których tradycja w Polsce jest taka piękna. Jego „doświadczenie maryjne" — jak mówi Jan Paweł II — jest rzeczywiście „na miarę epoki!".

Cała książka „Wszystko postawiłem na Maryję" ogarnięta jest mariologią eklezjalną. Prymas Polski nie tworzy jakiejś „narodowej kapliczki". We wszystkich poczynaniach ukazuje i umacnia związek z Ojcem Świętym. Jakże Go cieszy, poświęcony przez Piusa XII Obraz, który pójdzie w Nawiedzenie poprzez Polską ziemię: „Dzisiaj rano wróciłem z Rzymu. Ale nie wróciłem sam. Przywiozłem ze sobą dar — Oblicze naszej Królowej i Matki, Pani Jasnogórskiej, Dziewicy Wspomożycielki (opowiada o tych dwu kopiach obrazu zawiezionych do Rzymu 13 V 1957 r. Pius XII jedną przyjął dla siebie, a drugą pobłogosławił dla Polski. „Odtąd na Watykanie, wśród najrozmaitszych cudów świata, będzie miała swoje władanie Matka Boża Jasnogórska. Patrząc spokojnym wzrokiem na Namiestnika Jej Syna na ziemi, będzie przypominała Ojcu Świętemu Polskę! (s. 171—172), Warszawa, 18 VI 1957).

10 lat później, 3 V 1967 r. Prymas czyta w liście Pawła VI: „Sprawimy, aby dokument Waszego oddania się w Niewolę Matki Najświętszej z całą troskliwością przechowywany był na Watykanie, obok Grobu św. Piotra". Komentarz pełen entuzjazmu, wskazuje na wielką radość: „Jest to rzecz niesłychana. Jest to niezwykły symbol i znak! Oto Papież (...) na oczach świata, zamyka nas niejako w sercu Kościoła, u fundamentów Piotra, na znak wieczystej i nierozerwalnej jedności... Kładzie nas jak kamień świętego budowania na Opoce — przy Grobie Księcia Apostołów. Tysiącletnie doświadczenie więzi z Kościołem doprowadziło nas aż dotąd..." (s. 268). Czyżby człowiek o tak potężnej wyobraźni, proroczym przeczuwaniu i wiary w niemożliwe, sądził że nie można już dalej pójść? Mówił to 3 V 1967 r. Czy mógł jednak przewidzieć, już wtedy jak bardzo zakróluje na Watykanie Jasnogórska Pani i jak często Jej kopie będą wędrować do Rzymu?

Jakże dziwny, wielki i miłosierny jest Bóg! Jaką mocą darzy On tych, którzy Mu ufają na sposób Maryi i „przez Maryję". Teksty z tamtych odległych lat, czytamy dziś z przejęciem, jakby dotykając tajemnicy, którą byliśmy otoczeni tak długo, z którą stykaliśmy się tak blisko: „Jesteśmy z Tobą Ojcze Święty, w całej Twej pokojowej pracy jednoczenia narodów i godzenia zwaśnionych (...) Polska jest z Tobą, Polska modli się za Ciebie, Polska Ci ufa, Polska oddaje Ci się na wierną służbę, Polska zawsze na Ciebie czeka". Kto z Polaków potrafi teraz bez wzruszenia słuchać takich słów zmarłego Prymasa Polski, chociaż słyszał je już w 1967 roku? Jakie to czekanie, ta modlitwa, i to zamknięcie w sercu Kościoła — przeszły wszelkie oczekiwania!

8. Ku najwyższemu uczczeniu Jasnogórskiej Matki Kościoła

Od stycznia 1961 r. Prymas zaczyna oddawać w niewolę Maryi, tak jak wcześniej siebie, „wszystko co Polskę stanowi". Aktu Uroczystego Oddania Narodu Maryi za Kościół w Polsce i na świecie dokonał na Jasnej Górze w dniu 3 V 1966 r. Niezwykle głęboki komentarz do tego wydarzenia wygłosił wtedy Kard. Karol Wojtyła.

Od 1964 r. Prymas Polski i Episkopat Polski zabiegają na Soborze o tytuł „Matki Kościoła dla Maryi" i oddanie Jej całej Rodziny Ludzkiej. Papież Paweł VI dokonuje oddania 21 XI 1964 r. Kolegialne oddanie, tzn. Papieża wraz ze wszystkimi biskupami świata ma nastąpić później... W listopadzie 1973 r., gdy mówił w Gnieźnie o tym tytule Maryi, potwierdzonym przez Pawła VI, pytał sam siebie jakby z jakimś proroczym przeczuciem: „Czy to już jest zwycięstwo? Na zwycięstwo czeka się na Krzyżu... Przychodzi ono w chwili, gdy człowiek oddaje w ręce Ojca swego ducha...".

Jakże przedziwna jest tajemnica tego serca, które Bóg wybrał i ubogacił, aby Jemu Jedynemu i nam służyło 'przez Maryję'! Patrzymy na tytuł książki 'Wszystko postawiłem na Maryję' i zaczyna nam się coś rozjaśniać. Prosimy aby Prymas Polski mówił dalej, tak jak wtedy w Rzymskim Kościele del Gesu 22 X 1978 r.: "wszystkie nasze uczucia wiążemy z aktem dziekczynnym za proroczą wizję Kard. Prymasa Hlonda, który mówił; 'Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej'. Meldujemy Tobie radosny przyjacielu z ojczyny niebieskiej : Zwycięstwo, które ukazałeś, krzepiąc nas na duchu, przyszło! I przyszło w Imię Matki Chrystusowej, której dochowalismy wierności, idąć za Nią, ku Jej Synowi, który jest Jedynym Zbawicielem świata" (s.324).

9. „Dopóki Pan nie zażąda, zmiany warty przy Jego Jasnogórskiej Służebnicy..."

Słowa te wypowiedział Prymas Polski jeszcze 9 X 1973 r. przy okazji dzielenia się z najbliższymi rąbkiem swej tajemnicy, która każe mu „niejako ukryć się dopóki nie wyczerpią się dni"... (s. 22). Dni te nadeszły w maju 1981 r. Poprzez Polskę szła potężna fala odrodzenia sumień. Wielki zryw narodowej, społecznej i politycznej odnowy znalazł w Prymasie Polski nie tylko wsparcie duchowe ale i ogromną pomoc formacyjną. Ostatnie 9 miesięcy życia pozwoliły mu dać komentarz do podstaw rzetelnej odnowy. Naród otrzymał od Prymasa Wyszyńskiego testament, którego wypełnienie gwarantuje trwałość tego procesu choćby był z różnych stron zagrożony. Świat wstrząśnięty został zamachem na Ojca Świętego. Prymas Polski leżał śmiertelnie chory. Polska trwała na modlitwie za dwie ukochane osoby: Jana Pawła II i swojego Prymasa. Za Nich Obu, za Kościół i za Polskę szły bezustanne wołania do Jasnogórskiej Matki Miłosierdzia. Kto z nas nie rozumie, że cząstką tajemnicy Prymasa jest także Jego dar z 14 maja?: Proszę Was aby te heroiczne modlitwy, które zanosiliście w mojej intencji na Jasnej Górze i gdziekolwiek, abyście to wszystko skierowali w tej chwili wraz ze mną ku Matce Chrystusowej, błagając o zdrowie i siły dla Ojca świętego... aby Chrystus rozeznał ogromną miłość, którą mamy do Jego Zastępcy na ziemi...".

Kiedy cały Naród wraz z dużą częścią chrześcijaństwa odprowadzał Prymasa Wyszyńskiego na wieczny odpoczynek do katedry warszawskiej poprzez Plac Zwycięstwa, nad wszystkimi unosiły się niepowtarzalne słowa Ojca Świętego skierowane do Kościoła w Polsce i słowa pożegnalne Zmarłego: „Testamentu nie piszę żadnego. Przyjdą nowe czasy, wymagają nowych świateł, nowych mocy. Bóg je da w swoim czasie (...) a wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby ludzie się zmienili" (Kościół w służbie Narodu, s. 347). Nie trzeba nam wyjaśnień dodatkowych. I my mamy powody, tysiące powodów, aby ufać. Już nie trzeba nam tłumaczyć, że „twarz Matki najbardziej przypomina Chrystusa". Kardynał Wyszyński wytłumaczył tę prawdę swoją myślą, życiem i wiarą i przez to stał się naszym narodowym geniuszem. Zrozumiał i przybliżył nam najważniejsze dla naszej duchowości prawd i mocy. Czytając Jego książkę „Wszystko postawiłem na Maryję" nie tylko umacnia się w nas radość wyboru prawidłowej drogi „ku Jasnej Górze". Czujemy też, że stykając się z dziełami i myślą Tego Człowieka dotykamy świętego ognia. Także teraz rozumiemy to lepiej: Człowiek Boży był wśród nas. Prorok żył na naszej ziemi. Znaki Boże działy się na naszych oczach. Czy można pozostać zimnym żyjąc w tym samym kręgu Światła, które tak rozświetliło Prymasa Jasnogórskiego?

Rufin Józef Abramek, ZP (*2.01.1938 - +30.04.1990)
artykuł opublikowany w: Miesięcznik 'Jasna Góra'. Rok II. Nr 5(7) z maja 1984 r., s. 21-32.
oprac. o. Stanisław Tomoń

-----------------
Poniższy tekst 'Od Redakcji' zamieszczony został w: Stefan Kardynał Wyszyński, Wszystko postawiłem na Maryję. Éditions Du Dialogue. Sociéte D'Éditions Internationales. Paris 1980, s. 7-10.

OD REDAKCJI

14 lutego 1953 r. Kardynał Prymas Wyszyński powiedział znamienne słowa: „Wszystko postawiłem na Maryję". Gdy mówił te słowa, wiadomo było, co one znaczą: że nie tylko wszystko postawił na Maryję w życiu osobistym jak dotąd, ale że postawił wszystko na Nią w życiu Narodu i Kościoła w Polsce, w całym swoim posłannictwie i odpowiedzialności za losy sprawy Chrystusowej na ziemi ojczystej.

Był to przecież czas straszliwych udręk i niewoli Kościoła w Polsce. Ucisk stalinowski rozkładał po kolei wszystkie instytucje kościelne. Nad Prymasem i wieloma biskupami wisiała groza aresztowania. I wtedy to właśnie, podczas tej ciemnej nocy dla katolicyzmu polskiego i dla ochrzczonego Narodu, padły te znamienne słowa: „Wszystko postawiłem na Maryję".

Ksiądz Prymas miał głęboki kult maryjny od samego dzieciństwa. Jako biskup lubelski wszystkie swoje prace wiązał z Matką Najświętszą. Ale teraz, w godzinie ciemności i zagrożeń, postanowił wszystko w Polsce i w Kościele polskim złożyć w Jej dłonie i ratować Jej mocami. Nie były to tylko słowa, uczucia i przekonania. Za tym poszło olbrzymie dzieło maryjne Prymasa Wyszyńskiego, które trwa do dzisiejszego dnia i które przetrwa w pokolenia.

Przyszło aresztowanie. Heroiczny Prymas wiązał się coraz głębiej ze swą ukochaną Panią Jasnogórską, oddając się Jej w niewolę za Kościół i Naród Chrystusowy (8.XII.1953) i przemyśliwując coraz głębiej, jak ratować wiarę Polaków i zagrożony Kościół. W więzieniu powstała idea odnowienia Ślubów Królewskich w trzechsetną rocznicę ich złożenia Matce Najświętszej przez Jana Kazimierza. W więzieniu powstał nowy ich tekst, dostosowany do potrzeb współczesnych. W więzieniu powstała myśl Wielkiej Nowenny — wielkie dzieło moralnego odrodzenia Narodu pod przewodem Matki Najświętszej, przed Tysiącleciem Chrztu Polski. W więzieniu również powstała idea Nawiedzenia Polski przez kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, a nade wszystko — idea oddania Narodu w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w Polsce i na świecie.

16 maja 1956 r. Prymas napisał w Komańczy tekst Ślubów Jasnogórskich. Naród złożył je uroczyście na Jasnej Górze 26 sierpnia tego samego roku. A 28 października Prymas powrócił wolny, wśród radości wszystkich Polaków i całego świata, do pełnienia swej wielkiej misji. „Postawił wszystko na Maryję" i rozpoczął wiernie i konsekwentnie realizować dzieło odrodzenia Narodu oraz ratowania udręczonego Kościoła — w Niej, z Nią i przez Nią.

3 maja 1957 r. rozpoczęła się Wielka Nowenna Tysiąclecia. W sierpniu tegoż roku rozpoczęła się od Warszawy wędrówka obrazu Nawiedzenia. Od stycznia 1961 r. Ksiądz Prymas zaczyna wszystko oddawać w dłonie Maryi. Tak jak oddał siebie w Jej macierzyńską niewolę w więzieniu, tak pragnie „wszystko, co Polskę stanowi", rzucić w Jej ramiona, by wszystko uratowała dla Chrystusa. Nadszedł czas oddawania się biskupów, kapłanów, alumnów, parafii i diecezji, stanów i zawodów pod opiekę Maryi, aby zakończyć wielkim aktem Oddania Polski Matce Najświętszej w Jej świętą niewolę miłości. Ksiądz Prymas woła do kapłanów i do ludu Bożego : pomóżcie mi wszystko w Polsce oddać Matce Najświętszej! Oglądałem się za pomocą, szukałem, gdzie mam ubezpieczyć prześladowany Kościół i zmagający się Naród. I znalazłem Jej dłonie. Nie bójcie się oddać Matce Najświętszej. Pomóżcie mi wszystko złożyć Jej aż w świętą niewolę miłości. Ona pomoże nam uratować Kościół i Ojczyznę naszą.

3 maja Roku Milenijhego 1966 Ksiądz Prymas z całym Episkopatem polskim dokonał wiekopomnego aktu Oddania Narodu w niewolę Maryi za Kościół w Polsce i na świecie. Przez akt ten miała być nie tylko uratowana wiara Polaków, ale Polska miała stanąć ku pomocy Kościołowi Powszechnemu.

Od 1964 r. Prymas Polski wraz z całym Episkopatem zabiega u Stolicy świętej na Soborze o tytuł „Matki Kościoła" dla Matki Chrystusowej i o oddanie Jej całej Rodziny ludzkiej kolegialnie, to znaczy przez Papieża razem ze wszystkimi biskupami globu ziemskiego. Ojciec święty Paweł VI przychylając się do próśb Episkopatu Polski, ogłasza Maryję Matką Kościoła w obecności wszystkich ojców soborowych 21 listopada 1964. Kolegialne oddanie Jej świata ma się dokonać później. Prymas i biskupi nie ustają w swych zabiegach. Piszą do Stolicy świętej memoriały w tej sprawie. Ale oto następuje rzecz niesłychana, prawdziwy cud łaski Bożej i cud Matki Najświętszej : po śmierci Pawła VI i Jana Pawła I papieżem zostaje wybrany Polak — Kardynał Karol Wojtyła z Krakowa. Zapowiadał już gasnącymi ustami Kardynał August Hlond, że zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej. I zwycięstwo przyszło : na stolicy Piotrowej zasiada Polak, który jak sam powiedział, wziął z Polski święty „nawyk" zawierzania wszystkiego Matce Najświętszej. Wyrósł na glebie polskiej, na glebie walki Episkopatu Polski o wolność Kościoła i Narodu, na glebie prymasowskiej wiary aż do męczeństwa i Jego heroicznego zawierzenia Maryi — na glebie tego, że Prymas wszystko postawił na Matkę Najświętszą. Sam to zresztą powiedział Ojciec święty po swoim wyborze na Stolicę Piotrowa.

Jesteśmy świadkami wielkich dzieł Bożych. Magnalia Dei dokonują się przed naszymi oczyma. Ale ktoś o to samotnie walczył, cierpiał, zabiegał, nie ustępował... W godzinach największych udręk i ciemności, ktoś się nie ugiął, nie załamał, afe odnalazł dłonie, które uratowały Kościół Chrystusowy i Polskę. Ktoś umęczone oczy dzieci Narodu zwracał bezustannie na Jasną Górę Zwycięstwa i rzucał Naród w modlitwie na kolana przed Panią Jasnogórską, aby ratować najbardziej zagrożone placówki. Zostały uratowane seminaria, zakony, katechizacja ; została uratowana wiara Polaków i podstawowa wolność Kościoła w Polsce. Więcej — Kościół w Polsce kwitnie ku podziwowi całego świata, a na Stolicy Piotrowej zasiada Papież Polak. To owoc „postawienia wszystkiego na Maryję". To odpowiedź Chrystusa na pokorną miłość Prymasa i Narodu polskiego do Jego ukochanej Matki.

Książka, którą oddajemy Czytelnikom, próbuje przedstawić wielkie dzieła Boże, jakie są owocem tego, że Kardynał Prymas „wszystko postawił na Maryję". Jest to zbiór Jego przemówień i kazań maryjnych nie pisanych, lecz wygłoszonych, oczywiście wybranych i podanych w wielkim skrócie. Inaczej książka zawierałaby dziesiątki tysięcy stron. Prolog, czyli kilka kazań autobiograficznych, zawiera wręcz odpowiedź, dlaczego Prymas „wszystko postawił na Matkę Najświętszą". Potem kazania „biegną" chronologicznie, są ułożone według powstających dzieł maryjnych. Po listach biskupa lubelskiego następuje przedziwna część książki, jedyna część napisana : duchowy pamiętnik uwięzionego Prymasa, ale tylko w wyjątkach maryjnych. A potem wszystko idzie już w kolejności, a więc — Śluby Jasnogórskie i Wielka Nowenna, Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, oddawanie wszystkiego w dłonie Maryi, starania o tytuł „Matki Kościoła" i wreszcie — wybór polskiego Papieża. Są to wszystko dzieła maryjne Prymasa i Episkopatu Polski, będące owocem tego, że Prymas postawił na Nią — na Maryję Jasnogórską !
W ramach każdego działu książki przemówienia i kazania są również przeważnie ułożone chronologicznie — od rozpoczęcia danej akcji duszpasterskiej aż do chwili obecnej, do roku 1979.

W książce tej nie ma wielu innych dzieł Prymasa Wyszyńskiego i Jego maryjnych przemówień, jak na przykład z koronacji cudownych obrazów i figur Matki Najświętszej, których Ksiądz Prymas dokonał około 50, a więc więcej niż było koronowanych przez całe tysiąclecie do okresu Jego Prymasostwa. Podajemy tylko takie przemówienia, które mówią o dziełach specyficznie prymasowskich, które narodziły się w sercu Kardynała Wyszyńskiego i są owocem Jego życia i posłannictwa. Radosnym sercem Wydawnictwo oddaje tę książkę do rąk Czytelników, aby zobaczyli ogromne sprawy Boże. Aby najpierw ujrzeli bezgraniczną wiarę Człowieka, który z dziecięcą ufnością zawierzył wszystko w życiu osobistym, narodowym i kościelnym — swej Niebieskiej Matce. I aby ujrzeli drugą rzecz : co to znaczy, gdy ktoś w godzinie ciemności, doświadczeń i udręki, stawia na Matkę Chrystusową.

Oto Magnalia Dei — Per Mariam !...

ÉDITIONS DU DIALOGUE
Zrodlo : www.chrzescijanie.pl/…/kardyna-stefan-…
mk2017 and 2 more users like this.
mk2017 likes this.
Radek33 likes this.
Deon
Coraz bliżej beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia

Zamknięcie diecezjalnego procesu o domniemanym uzdrowieniu młodej osoby za przyczyną Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego odbędzie się dziś wieczorem w bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie. Dokumentacja trafi następnie do Watykanu, gdzie zostanie zbadana w ramach toczącego się procesu beatyfikacyjnego kard. Wyszyńskiego. Dziś przypada 32. …More
Coraz bliżej beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia

Zamknięcie diecezjalnego procesu o domniemanym uzdrowieniu młodej osoby za przyczyną Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego odbędzie się dziś wieczorem w bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie. Dokumentacja trafi następnie do Watykanu, gdzie zostanie zbadana w ramach toczącego się procesu beatyfikacyjnego kard. Wyszyńskiego. Dziś przypada 32. rocznica jego śmierci.
i
Proces o domniemanym cudownym uzdrowieniu otworzył 27 marca ub. roku abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński. Sprawa dotyczy 42-letniej dziś kobiety, która w wieku 19 lat zachorowała na raka tarczycy.

17 lutego 1988 r. wykonano w Szczecinie rozległą operację usuwając zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. Po początkowym pozornym polepszeniu stan zdrowiapacjentki pogorszył się. Podczas pobytu w Instytucie Onkologii w Gliwicach w styczniu i marcu 1989 kobietę leczono jodem radioaktywnym. W gardle wytworzył się guz wielkości 5 cm, który dusił pacjentkę i zagrażał jej życiu.

14 marca 1989 r., po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem Prymasa Tysiąclecia, stwierdzono przełom. Kolejne badania prowadzone w gliwickim Instytucie Onkologii, potwierdzały dobry stan kobiety. W ciągu 23 lat nie stwierdzono u niej reemisji nowotworu i jest całkowicie zdrowa.

Dziś wieczorem nastąpi podpisanie dokumentów dotyczących domniemanego cudu, co oznacza zamknięcie diecezjalnego dochodzenia w tej sprawie. Jak dowiaduje się KAI zgromadzone materiały liczą około 300 stron. Są to zeznania świadków oraz kompletna dokumentacja lekarska uzdrowionej osoby.

Zgodnie z procedurą przygotowano cztery egzemplarze materiałów: dwa po polsku, dwa w języku włoskim. Swoje podpisy złoży abp Andrzej Dzięga oraz członkowie trybunału beatyfikacyjnego. Jednym z nich będzie o. Gabriel Bartoszewski OFM Cap, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym kard. Wyszyńskiego.

Dzisiejsza sesja rozpocznie się o godz. 17.30, o 18.00 odprawiona zostanie uroczysta Msza św. pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi, homilię wygłosi warszawski biskup pomocniczy Tadeusz Pikus.

Po Mszy św. nastąpi złożenie kwiatów pod pomnikiem Prymasa Tysiąclecia.

O. Bartoszewski zwraca uwagę, że zakończenie dochodzenia diecezjalnego o domniemanym cudownym uzdrowieniu jest w toku całego procesu wydarzeniem bardzo ważnym. "Sprawy beatyfikacyjne, które zawierają materiał o domniemanym cudzie dają takim sprawom 'zielone światło' i pierwszeństwo do dyskusji teologicznej i do ewentualnej beatyfikacji" – tłumaczy kapucyn.

Jednakże sprawa zostanie przebadana przez siedmioosobową grupę biegłych lekarzy pracujących na zlecenie Kongregacji ds. Kanonizacyjnych dopiero po ogłoszeniu dekretu o heroiczności cnót kard. Wyszyńskiego. Nieoficjalnie mówi się, że może to nastąpić za 2-3 lata.

O. Bartoszewski od lat pracuje nad przygotowaniem „Positio super virtutibus”, czyli dokumentacji o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia. Obecnie materiały te są przygotowywane do druku.

Zakonnik zwraca uwagę, że pomimo, iż kard. Wyszyński żył w innych czasach, jego nauczanie zachowuje aktualność także dla chrześcijan żyjących po przełomie 1989 r. "On wyraźnie mówi jak trzeba żyć, co trzeba robić. To jest wciąż aktualne, obecnie może jeszcze bardziej niż za czasów komuny" – ocenia.

W jednym z wcześniejszych wywiadów dla KAI, o. Gabriel, który pracował przy wielu procesach beatyfikacyjnych podkreślał, że sprawa kard. Wyszyńskiego jest szczególna, co związane jest m.in. z wielkością tej postaci, jej dokonaniami, rozległą działalnością.

Kapucyn zwracał też uwagę, że kult Prymasa w Polsce jest żywy, na co wskazuje np. opublikowany niedawno zbiór świadectw różnych osób – świeckich i duchownych, zwykłych ludzi i uczonych – w których wyrażali wdzięczność, za łaski otrzymane dzięki wstawiennictwu Kardynała. Dotyczyły one, precyzuje o. Bartoszewski, zmiany w sytuacji duchowej, materialnej, zdrowotnej, rodzinnej.

Na pytanie, dlaczego Prymas Polski powinien zostać beatyfikowany, o. Bartoszewski odpowiedział, że Stefan Wyszyński jako chrześcijanin, katolik, biskup, kardynał praktykował cnoty heroiczne, "wierzył w Boga, uwielbiał Matkę Bożą, spoglądał na rzeczywistość oczyma wiary oraz szerzył i umacniał ją swoim nauczaniem".

Ponadto, zwraca uwagę wicepostulator, kard. Wyszyński bronił wiary, odbywając liczne rozmowy z komunistami, począwszy od urzędników niższego szczebla, poprzez ministrów, aż do I sekretarza PZPR. "Podczas tych spotkań, które trwały godzinami, broniąc Kościoła, wykładał jego naukę. Nawet Gomułce, z którym niejeden raz rozmawiał po kilka godzin, a raz nawet sześć..." – zaznacza o. Bartoszewski.
info.wiara.pl
Engel44
"..26 VIII 1956, w dniu Ślubów Narodu, fotel Prymasa Polski na Jasnej Górze pozostał pusty. Tylko ogromny bukiet biało-czerwonych kwiatów spoczywał na nim. Ale to wystarczyło. Te kwiaty, te polskie kolory i to miejsce — wszystko mówiło o Człowieku, który wtedy Polskę uosabiał. On sam w swej celi w Komańczy pisał w tym dniu: „Dzień Ślubów Narodu na Jasnej Górze. Teraz wiem prawdziwie, że jestem …More
"..26 VIII 1956, w dniu Ślubów Narodu, fotel Prymasa Polski na Jasnej Górze pozostał pusty. Tylko ogromny bukiet biało-czerwonych kwiatów spoczywał na nim. Ale to wystarczyło. Te kwiaty, te polskie kolory i to miejsce — wszystko mówiło o Człowieku, który wtedy Polskę uosabiał. On sam w swej celi w Komańczy pisał w tym dniu: „Dzień Ślubów Narodu na Jasnej Górze. Teraz wiem prawdziwie, że jestem Twoim Królowo Świata i Królowo Polski, niewolnikiem..."
Inka
Dzis jest rocznica smierci KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO
28 maja 1981 roku zmarł w Warszawie Stefan Kardynał Wyszyński, ur. 3 sierpnia 1901 r., arcybiskup warszawski i gnieźnieński, Prymas Polski.

„Młode pokolenie Polski idzie w czasy niewątpliwie trudne. Kiedyś mnie zabraknie, ale Wy to przypomnicie! I od Was zażądają wielkich ofiar, potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce…
More
Dzis jest rocznica smierci KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO
28 maja 1981 roku zmarł w Warszawie Stefan Kardynał Wyszyński, ur. 3 sierpnia 1901 r., arcybiskup warszawski i gnieźnieński, Prymas Polski.

„Młode pokolenie Polski idzie w czasy niewątpliwie trudne. Kiedyś mnie zabraknie, ale Wy to przypomnicie! I od Was zażądają wielkich ofiar, potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce — nadziei na Sprawiedliwego Boga. Musicie być wtedy mężni. W takich momentach pomocą Wam będzie doświadczenie, które Naród zdobył w ciągu minionych dziejów.”
Kard. Stefan Wyszyński.


Modlmy sie za Jego dusze, oraz o Jego beatyfikacje.
„Dlaczego wszystko postawiłem na Maryję?"

Prymas często odpowiadał na to pytanie:

„Wydaje mi się, że najbardziej bezpośrednią mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mej drodze... Wiem jednak, że z tej drogi zejść nie mogę i nie chcę! Doświadczenie mnie pouczyło, że tylko na tej drodze, przy pomocy Dziewicy Wspomożycielki…
More
„Dlaczego wszystko postawiłem na Maryję?"

Prymas często odpowiadał na to pytanie:

„Wydaje mi się, że najbardziej bezpośrednią mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mej drodze... Wiem jednak, że z tej drogi zejść nie mogę i nie chcę! Doświadczenie mnie pouczyło, że tylko na tej drodze, przy pomocy Dziewicy Wspomożycielki, Pani Jasnogórskiej, można czegoś dokonać w Polsce. Oczywiście mocami Bożymi" (s. 15—16).
Inka
„Takiego Ojca, pasterza, prymasa Bóg daje raz na 1000 lat” – mówił o nim Jan Paweł II.
Kardynał Stefan Wyszyński napisał Społeczną Krucjatę Miłości, aktualną dla każdego pokolenia.
1.
Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w Nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, Twojego brata.
2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.
3. More
„Takiego Ojca, pasterza, prymasa Bóg daje raz na 1000 lat” – mówił o nim Jan Paweł II.
Kardynał Stefan Wyszyński napisał Społeczną Krucjatę Miłości, aktualną dla każdego pokolenia.
1.
Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w Nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, Twojego brata.
2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.
3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.
4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.
5. Przebaczaj wszystko – wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągaj rękę do zgody.
6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby Tobie czyniono. Nie myśl o tym, co Tobie jest ktoś winien, ale co Ty jesteś winien innym.
7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.
8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców Twej pracy korzystają inni, jak ty korzystasz z pracy drugich.
9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.
10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.
Kard. Stefan Wyszyński
Engel44
14 lutego 1953 r. Kardynał Prymas Wyszyński powiedział znamienne słowa:
„Wszystko postawiłem na Maryję". Gdy mówił te słowa, wiadomo było, co one znaczą: że nie tylko wszystko postawił na Maryję w życiu osobistym jak dotąd, ale że postawił wszystko na Nią w życiu Narodu i Kościoła w Polsce, w całym swoim posłannictwie i odpowiedzialności za losy sprawy Chrystusowej na ziemi ojczystej.
Inka
Dzis jest rocznica smierci KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO
28 maja 1981 roku zmarł w Warszawie Stefan Kardynał Wyszyński, ur. 3 sierpnia 1901 r., arcybiskup warszawski i gnieźnieński, Prymas Polski.

„Młode pokolenie Polski idzie w czasy niewątpliwie trudne. Kiedyś mnie zabraknie, ale Wy to przypomnicie! I od Was zażądają wielkich ofiar, potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce —…
More
Dzis jest rocznica smierci KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO
28 maja 1981 roku zmarł w Warszawie Stefan Kardynał Wyszyński, ur. 3 sierpnia 1901 r., arcybiskup warszawski i gnieźnieński, Prymas Polski.

„Młode pokolenie Polski idzie w czasy niewątpliwie trudne. Kiedyś mnie zabraknie, ale Wy to przypomnicie! I od Was zażądają wielkich ofiar, potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce — nadziei na Sprawiedliwego Boga. Musicie być wtedy mężni. W takich momentach pomocą Wam będzie doświadczenie, które Naród zdobył w ciągu minionych dziejów.”
Kard. Stefan Wyszyński.


Modlmy sie za Jego dusze, oraz o Jego beatyfikacje.