Clicks174
120 na 90

Dym Szatana w Kościele, satanistyczna pedofilia kapłanów, apostazja biskupów. Nadzieja w Matce Bożej.

Dym Szatana w Kościele, satanistyczna pedofilia kapłanów, apostazja biskupów. Nadzieja w Matce Bożej.

Z książki KRÓLESTWO CIEMNOŚCI, jako samozniszczenie świata, Malachi Martin. str. 101 inn.
wyd. ANTYK, 2015, www.księgarnia.antyk.org.pl Zam. tel 502 266 996

[z wywiadów nagranych w
1992 roku. Od tego czasu „zrobiono ogromny krok naprzód”. Tym bardziej należy podziwiać proroczą przenikliwość i odwagę księdza Malachi Martina – i konsekwencję kapłanów szatana, czyli przywódców NWO. Mirosław Dakowski.]

Bernard: Czy walka pomiędzy dobrem a złem wkroczyła również do samego Kościoła? Czy Szatan może działać nawet wewnątrz Kościoła?


Ks. Martin: Opierając się na naszym doświadczeniu na pytanie to musimy odpowiedzieć twierdząco. Znamy teoretyczne zasady infiltracji diabelskiej. Widzisz, Szatan jest w stanie wniknąć wszędzie tam, gdzie istoty ludzkie korzystają z wolnej woli. Klasycznym przykładem zastosowania tej zasady są wydarzenia opisane w Księdze Hioba. Na początku Księgi Hioba Szatan spiera się z Bogiem, który mówi: "A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on". Szatan odpowiada: "Daj mi tylko szansę, a przywiodę go do upadku". Na to Bóg mówi coś w rodzaju: "To wolny kraj. Jeśli potrafisz przywieść go do upadku, jest twój. Jest na twojej łasce". Każdy człowiek posiadający wolną wolę może upaść. Wszyscy biskupi i kapłani posiadają wolną wolę, tak więc mogą być kuszeni. Nawet papież może być przywiedziony do upadku.

Po drugie: sam Chrystus powiedział Apostołom, że mogą być kuszeni. Z historii Kościoła wiemy, że pokusy doświadczało i ulegało jej wielu duchownych, od samego początku jego istnienia. Pamiętajmy, że Pan Jezus powiedział do św. Piotra: "Szymonie, Szymonie, oto Szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę" (Łk 22, 31 ). Nawet Piotr uległ lękowi, który był w istocie pokusą. Trzykrotnie zaparł się Zbawiciela. Tak więc nie ma co do tego wątpliwości. Szatan może przeniknąć do Kościoła. Historia dostarcza nam wielu przykładów "normalnego" przenikania Szatana do Kościoła za pośrednictwem jego członków. Fakty takie miały miejsce od samego ustanowienia Kościoła po Wniebowstąpieniu Chrystusa i Zesłaniu Ducha Świętego.

Kościół był niejako obleganą twierdzą, w której umocnieniach niektórym mało znaczącym zdrajcom udawało się co jakiś czas poczynić drobne wyłomy.

Obecnie jednak Szatan intronizowany został wewnątrz Kościoła! Choć Paweł VI robił co mógł, jego ostatnie dni przepełnione były goryczą. Pod koniec życia udzielił wywiadu swemu bliskiemu przyjacielowi, Francuzowi Jeanowi Guittonowi. W pewnym momencie Guitton zapytał go: "Jak Wasza Świątobliwość sądzi, jaki będzie przyszły los Kościoła? Powiedział Wasza Świętobliwość, że dym Szatana przeniknął do wnętrza Kościoła i unosi się wokół ołtarza". A Paweł VI odpowiedział: "Tak mój synu, powiedziałem to i jest to prawda. Dym Szatana przeniknął do samego prezbiterium. Ta obecność Szatana sprawi, iż katolicy staną się bardzo nieliczną częścią rodzaju ludzkiego".

Innymi słowy Paweł VI przekonany był, że katolicy zostaną całkowicie zmarginalizowani, ponieważ przywódcy ich ulegli pokusom podsuwanym przez diabła. Oczywiście członkowie duchowieństwa zawsze doświadczali różnego rodzaju pokus. Diabeł kusił ich do chciwości, zmysłowości, pychy i dogadzania swym ambicjom.

Musimy jednak mieć świadomość faktu, iż obecnie Szatan podsuwa im nową pokusę. Mówi im: "Bądźcie po prostu jak cała reszta ludzkości. Oddawajcie cześć jej bożkowi. Bądźcie dobrzy. Okazujcie współczucie. Bądźcie humanitarni. Przyłączcie się do reszty ludzi i wspólnie z nimi starajcie się uczynić ten świat lepszym miejscem". Obecnie nacisk kładzie się przede wszystkim na konieczność poprawy warunków bytowych. Po raz pierwszy w historii ideą tą udało się zarazić również duchowieństwo. Dokumenty ogłaszane przez biskupów są całkowicie bezbarwne i pozbawione treści.

Postawę samego Rzymu wydaje się cechować przesadna kurtuazja wobec świata oraz pewien romantyzm, nie mający nic wspólnego z troską o wieczne zbawienie. Dominuje w nim pogląd, iż Kościół powinien wnieść swój wkład w realizację aspiracji rodzaju ludzkiego. "Przyłączmy się do innych pomagając im rozwiązywać problemy przed jakimi stoi współczesny świat". Problem polega jednak na tym, że celem Kościoła nie jest rozwiązywanie ekonomicznych czy politycznych problemów ludzkości. Jedyne prawdziwe zwycięstwo Kościoła i jedyne zwycięstwo jakie obiecał Chrystus swym wyznawcom ma miejsce wówczas, gdy mężczyzna czy kobieta umiera i nie trafia do piekła, gdy idą do czyśćca albo do nieba, ponieważ za pośrednictwem Kościoła otrzymali łaskę Jezusa Chrystusa.

Jest niezaprzeczalnym faktem, że obecnie Szatan przeniknął do Kościoła w sposób bardzo konkretny. Nie chciałbym przytłaczać nadmiernie wyobraźni i pamięci waszych słuchaczy szczegółami, muszę jednak powiedzieć co następuje: pewni ludzie wprowadzili Szatana do samego Kościoła. Lucyfer, wróg Chrystusa, kusiciel Adama i Ewy, odpowiedzialny za potępienie niezliczonej liczby dusz, który nienawidzi Najświętszej Maryi Panny ale który zostanie zmiażdżony przez Jej piętę i ostatecznie powalony tchnieniem ust Chrystusa w dzień ostatni, został intronizowany wewnątrz twierdzy. Nie musimy już szukać wroga na zewnątrz. Jest on pośród nas.

Bernard: W książce "The Keys of This Blood" sugeruje Ksiądz, że w samym Rzymie istnieje tajemna siła, która skutecznie paraliżuje rządy nad Kościołem.

Ks. Martin: Dokładnie o tym mówię. W samym Rzymie zagnieździły się siły, które w chwili obecnej niemożliwe są do usunięcia. Nie mogą zostać usunięte czysto ludzkimi środkami. Nasuwa się tu myśl o Matce Bożej Fatimskiej, ponieważ Ona to przepowiedziała. Powiedziała, że jedynie Ona może uratować Kościół, ponieważ taka jest wola Jej Syna. Nie jest to Jej własny wybór, zadecydował o tym sam Chrystus.

Z woli Chrystusa to Jego Matka będzie Tą, która ostatecznie uratuje Kościół. Jeśli przeczyta się z uwagą to, co Matka Boża powiedziała s. Łucji, odnaleźć w tym można wyraźną sugestię, iż sytuacja będzie się pogarszać. Wielu wybranych straci wiarę. Wielu ludzi którzy obecnie wierzą wpadnie w rozpacz. Wiele dusz stanie się łupem Szatana. Sytuacja stanie się tak zła, że o ile nie wkroczyłaby w to Matka Boża, nikt nie mógłby zostać zbawiony.

Przypomina nam to o zatrważających słowach wypowiedzianych przez Pana Jezusa do Apostołów: "Czy jednak Syn Człowieczy gdy przyjdzie, znajdzie wiarę na ziemi?" (Łk 18, 8). Chrystus mówił wówczas o swym drugim przyjściu na końcu czasów. Wiesz Bernardzie, słowa te przepełniają mnie trwogą. Uważam, że moja wiara jest silna. Jednak słowa te przewidują możliwość, że i moja wiara się zachwieje. Przeraża to moją duszę, bo pragnę trafić do nieba. Nie chcę iść do piekła. Pragnę posiadać odwieczne piękno i prawdę na zawsze, ponieważ w tym celu zostałem stworzony. Nie chcę stać się łupem Szatana.

Zagrożenie dla dusz jest obecnie większe, ponieważ Magisterium przemawia głosem bardzo cichym. Urzędy Kościoła wciąż istnieją, głosowi ich brak jest jednak zdecydowania. Duchowni, którzy głosić mają doktrynę Kościoła, wypowiadają się w sposób bardzo niejasny. Ich wiara i system wartości zostały zachwiane. Stali się bojaźliwi - a to wpływa na sposób w jaki sprawują swój urząd. Ulegli temu, co Matka Boża określiła mianem diabolicznej dezorientacji. Najświętsza Maryja Panna powiedziała s. Łucji że nie powinna być zaskoczona, jeśli w pewnym momencie zachwieją się nawet najlepsi. Dzieje się tak, ponieważ Kościół przechodzi wielki kryzys wiary. Obecnie nie przywołuje się już nikogo do porządku. Zabrakło głosu, który byłby źródłem inspiracji i ukazywał wszystkim katolikom jasny kierunek. Nie ma go już.

Znajdujemy się więc w stanie oblężenia, w położeniu bardzo poważnym. Nie jestem ani optymistą ani pesymistą. Jestem realistą. Jeśli przyjrzymy się sytuacji w seminariach, jeśli przyjrzymy się biskupom, zakonnicom i teologom, nie sposób dostrzec światełka w tym tunelu. Znajdujemy się obecnie w tunelu i przez jakiś czas w nim pozostaniemy. Ratunek nie nadejdzie szybko. Musimy po prostu starać się przetrwać tę sytuację i zachować wiarę.

Bernardzie, w latach mojej młodości, nawet jeśli byłeś słaby i chwiejny, jeśli miałeś skłonność do schodzenia z prostej i wąskiej drogi, zawsze mogłeś liczyć na pomoc ze strony otoczenia, w którym żyłeś. Twoja rodzina, twój nauczyciel, twoi przyjaciele, twoi sąsiedzi a nawet lokalny policjant naprowadziliby cię na właściwą drogę. Istniały więzi wspólnotowe. Obecnie jednak katolicy nie tworzą już wspólnoty. Nie ma jej już nigdzie! Mamy naszych przyjaciół. Mamy grupy złożone z dwóch, trzech lub dziesięciu osób, które spotykają się od czasu do czasu. Są to małe wspólnoty. Obecnie nie ma już parafii, o których można by powiedzieć, że panuje w niej duch wspólnoty. W całej Ameryce znam jedynie około 10 takich parafii, a każda z nich posiada odznaczającego się wybitnymi przymiotami proboszcza. W jednej z tych parafii biskup zamierza po śmierci proboszcza pozbawić kościół tradycyjnego wystroju. Wiem to, ponieważ sam to powiedział! Zamierza ogołocić kościół, ponieważ nie lubi starych tradycji. Chce żeby parafia była nowoczesna.

Tak więc znajdujemy się obecnie w sytuacji, w której wszyscy są podzieleni i porozbijani na małe grupki. Tak właśnie z woli Chrystusa wyglądać ma nasze ukrzyżowanie. Często przypominam ludziom, że wedle Ojców Kościoła historia Kościoła stanowić ma odzwierciedlenie życia Chrystusa. Jeśli chcielibyśmy poszukać analogii pomiędzy obecnym stanem Kościoła a kolejnymi etapami Męki Zbawiciela, można by powiedzieć, że poddawani jesteśmy aktualnie biczowaniu. Jesteśmy biczowani przez modernistycznych teologów. Jesteśmy biczowani przez występki uwikłanych w pedofilię kapłanów, zakonnic ubierających się u Gucciego oraz biskupów którzy popadli w apostazję.

Są oni niejako cierniami wbijającymi się w nasze głowy i okrywającymi nas hańbą. Mógłbym tu wymienić kilka diecezji w USA, które kierowane są przez biskupów-apostatów - np. diecezję Albany oraz archidiecezję Milwaukee, którą kieruje bp Remberte Weekland. Cierpimy, ciało Kościoła jest bowiem biczowane, choć nie zaczęliśmy jeszcze nieść naszego krzyża na Kalwarię. Nie znaleźliśmy się jeszcze na Kalwarii ani nie zostaliśmy ukrzyżowani. Czeka nas jeszcze wiele cierpienia, jeśli los nasz ma stanowić wierne odzwierciedlenie Męki Zbawiciela.

Bernard: Jeśli historia Kościoła stanowić ma odzwierciedlenie życia Chrystusa, oznacza to również, że ostatecznie nastąpi zmartwychwstanie.

Ks. Martin: Oczywiście, przyjdzie i zmartwychwstanie. Zmartwychwstaniemy w chwale, jednakże pomiędzy chwilą obecną a naszym zmartwychwstaniem będziemy cierpieć ukrzyżowanie oraz śmierć. Skoro próba ta dobiegnie końca, w naznaczonym Jej czasie przyjdzie Matka Boża, dając nam znak, który obiecała [w Fatimie - przyp. tłum.). Tak więc możemy kierować wzrok na Wschód. To ze Wschodu przyjdzie nasze wybawienie.

Póki co jednak Szatan działa wewnątrz Kościoła. Dzięki posianej przez siebie niewierze zyskał w nim znaczne wpływy. I ma obecnie w Kościele wielu sprzymierzeńców.