Clicks334

ŚWIAT SIĘ WALI ? KONIEC MAŁŻEŃSTWA ? A GDZIE WIARA ?

Cytuję poniżej wartościowy post Kasi "Katarzyna74" z wątku "Moja żona mnie nie kocha... Zarządała rozwodu..." - www.kryzys.org/vie...ghlight= .

Cytat:

Niektórzy widzę błędnie rozumieją frazę "dać czas czasowi", przypisując tu radzącym, że to oznacza bezczynność. Tak, jakby nie czytali całej reszty.

To oznacza tylko tyle:

- UWIERZYĆ, że Bóg w SWOIM CZASIE, który uzna za stosowne (może jutro, a może za pięć lat), zadziała.
Niekoniecznie tak, jak chcemy.
Niekoniecznie w takim czasie, jak chcemy.

Gotowość na wolę Bożą (bądź wola Twoja) oznacza przyjęcie jej nawet takiej, która nam nie odpowiada przecież.

Nie ma w modlitwie słów: bądź wola Twoja, pod warunkiem, że mi się spodoba.

I oczywiście, że nie można tkwić w miejscu.
Pytanie tylko, jakie działania podobają się Bogu, a jakie nie?
Które działania wskazują na to, że ufamy Panu, a które, że wciąż Mu nie dowierzamy i po swojemu chcemy działać, nie czekając na odpowiednią kolejność.

Na pewno nie podoba Mu się rozpaczanie, złorzeczenie, manipulacje, "kłamstwa w dobrej wierze", nadmierne kontrolowanie małżonka, kłótnie, awantury, uciekanie w gniew, w nałogi i wiele innych spraw, nie muszę tego pisać, bo sami wiecie....

A co się podoba?

Rozwój duchowy i osobisty (pogłębianie wiary, poznawanie Boga, terapia, lektury). Praca nad swoimi wadami, KAŻDY JE MA, więc jest nad czym pracować. Cierpliwość. Pokora. Budowanie i pięlęgnowanie więzi z dziećmi, jeśli są. Pożyteczne czynności. Praca nad nałogami i uzależnieniami (jesli są, także te uzależniające od małżonka), odzyskiwanie godności dziecka Bożego i wiele, wiele innych, nie muszę tego pisać, bo sami wiecie.

To mało mamy do roboty?
Ktoś nie ma co robić i "danie czasu czasowi" uważa za bezczynność? W którym momencie?

Nie można jednocześnie zawierzyć Bogu, że On wie dobrze, czego potrzebujemy, a potem działaniem niweczyć to zawierzenie, jakby On niczego nie mógł zrobić, zadziałać, uczynić cudu. Jednego dnia mówić: "bądź wola Twoja", a potem mówić: "u mnie nic się nie zmieni, sytuacja jest beznadziejna, to już koniec, no kiedy wreszcie Bóg uczyni cud???"

No kiedy? Bóg ma czas.

Czytam niektóre wypowiedzi i tak sobie po cichu myślę, że Bóg dobrze wie, co robi, odsuwając od nich partnera czy małżonka. Tak bez oceniania, właśnie z radością sobie myślę. Bo zobaczcie ile osób dopiero w kryzysie prawdziwie zwraca się do Boga, a przecież chyba o to chodzi w naszym życiu, prawda? By je godnie i szczęśliwie przeżyć z Bogiem, po bożemu. Bo tylko takie życie nie kończy się katastrofą.

Bóg przez kryzysy pokazuje, że za bardzo pokładamy nasze szczęścia w czymś mało istotnym (praca, używki, komputer) lub w czymś mało stabilnym (drugi człowiek).

Dopiero w czasie kryzysu większość z nas potrafi stanąć w prawdzie o sobie samym, dowiaduje się, co robił nie tak, co było grzechem i że i tak długo się nam "upiekało", żyjąc tak, jak żyliśmy do tej pory. Współżyjąc przed ślubem, mając nałogi, upatrując bożków w naszych małżonkach, ulegając nałogom, stosując przemoc fizyczną i psychiczną... Dopiero w czasie kryzysu większość z nas dowiaduje się, że tak naprawdę nie kochało siebie i nie potrafiło kochać małżonka miłością mądrą, stanowczą, dojrzałą.

Część z nas nic jednak z tą wiedzą o sobie nie robi. Nie potrafi dostrzec własnych błędów, oczekując od Boga, że za to NIC, które robimy, otrzymamy nagrodę w postaci spełnienia naszych modlitw.

No nie ma tak.

Skąd wiem, co się Bogu podoba, a co nie w naszych poczynaniach? Tego nie wiem, to moje przypuszczenia, ale wystarczy mi choćby spojrzenie z boku na osoby udzielające się na forum.

Tam, gdzie nastąpiło pełne zawierzenie Bogu, gdzie jest cierpliwość, pogoda ducha, która każe akceptować wolę Boga w całości, gdzie jest pokora w dostrzeganiu własnych ułomności, gdzie jest praca nad swoimi słabymi punktami, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, a potem małżonek - stają się cuda. Mężowie wracają, żony wracają, pojawiają się nowe dzieciaczki, a nawet jeśli małżonkowie JESZCZE do siebie nie wracają, osoba porzucona ma siłę i moc, która pomaga jej w czekaniu, w szczęśliwym przeżywaniu życia, które mamy tu na ziemi tylko jedno i krótkie, chociaż rok temu uważała, że bez męża/żony jej życie nie ma sensu. Oczywiście, że ma sens - w przeciwnym razie Bóg stworzyłby nas parami. ;)

Tam, gdzie czuć w słowach gniew, żal do Boga, brak pokory, brak dostrzegania własnych błędów, zamknięcie się na różne formy pomocy, gdzie są klapki na oczach, niedojrzałość, dziecinne postrzeganie miłości jak z amerykańskich filmów, gdzie buziaki i kwiatuszki oraz motylki w brzuchu i spacery po plaży o zachodzie słońca, tam jest wieczny kryzys...

Czytając Mirakulum rok temu, dwa lata temu, myślałam sobie: czuć od niej spokój, pogodę ducha, a przecież jej mąż jest z inną kobietą, a oni sami są po rozwodzie.
Kiedy napisała, że mąż wrócił, jakoś mnie to nie zdziwiło, wydawało się naturalną koleją rzeczy. No przecież właśnie o to chodzi! Kiedy zbliżamy się do Boga, tak naprawdę, w sercu, to siłą rzeczy stajemy się lepsi, milsi, przyjemniejsi w zachowaniu, umiemy wybaczać, stajemy się wyrozumiali, cierpliwi, pracujemy nad nałogami, wyciszamy się, idziemy na terapię. Niwelujemy te sprawy, które w jakiejś części uniemożliwiały naszym mężom/żonom radosne dla nich bycie z nami. Jesteśmy bardziej niezależni duchowo, przestajemy uporczywie czepiać się mężowskich marynarek i żoninych sukienek, a to powoduje w małżonkach ciekawość.
Czasami trwa to kilka miesięcy, czasami kilka lat, czasami małżonkowie nigdy do siebie nie wracają. Ale jeśli się zawierza Bogu, oddaje mu się w pełni, to "niepowrót" małżonka, nie jest żadną tragedią. Nie rodzimy się jedynie po to, by być czyimś mężem i żoną, a skupiamy się na funkcji małżonka, jakby to była nasza życiowa misja.
No pewnie, że to ważna funkcja, jedna z ważniejszych. Ale jeśli skupiamy się tylko na niej i w niej upatrujemy sens życia, to tak, jakbyśmy sami sobie odbierali szansę na szczęśliwe życie, które może trwać nawet wtedy, kiedy mąż/żona jest od nas daleko.

Kiedy byłam w środku mojego kryzysu, a mąż szukał mieszkania i pakował się do wyprowadzki, powyższe słowa przyjmowałam, jako dowód nawiedzenia. Nie wierzyłam, że można czuć się szczęśliwym, w obliczu takiego smutku, zawodu, rozczarowania.

CZAS pokazał, że się myliłam. Nauczyłam się żyć sama, a mimochodem mąż zdecydował, że jednak ta nowa, odmieniona ja jest miłością jego życia (chociaż kilka miesięcy wcześniej twierdził, że nigdy mnie nie kochał, a małżeństwo było pomyłką. chciał też szukać kogoś innego i życzył mi, żebym kogoś nowego poznała).

Dla każdego kryzys wygląda inaczej, inne są okoliczności, są większe, mniejsza dramaty, bo są dzieci, są kłopoty finansowe itd. Dlatego uniwersalną radą, jaką zawsze można dać, jest - zaufaj Bogu i zwróć się do niego całą/całym sobą, bezwzględnie i bezwarunkowo.

Pozdrawiam. :)

Źródło:
www.kryzys.org/viewtopic.php
Radek33
Co dusze czyśćcowe mówiły o rozwodach?
Mistyczka Maria Simma: "Mówiły, że to jeden z największych grzechów przeciwko samemu Bogu. Rozwód pozostawia wielkie rany, a już najbardziej w tych niewinnych. To forma duchowego, emocjonalnego i psychicznego morderstwa popełnionego na największym darze od Boga, naszych dzieciach, które SA owocem naszej zdolności uczestnictwa w dziele tworzenia życia. …More
Co dusze czyśćcowe mówiły o rozwodach?
Mistyczka Maria Simma: "Mówiły, że to jeden z największych grzechów przeciwko samemu Bogu. Rozwód pozostawia wielkie rany, a już najbardziej w tych niewinnych. To forma duchowego, emocjonalnego i psychicznego morderstwa popełnionego na największym darze od Boga, naszych dzieciach, które SA owocem naszej zdolności uczestnictwa w dziele tworzenia życia. Żadne dziecko z rozbitej rodziny nigdy nie dorośnie do pełni według Bożego planu dla niego. W tych czasach szatan wdziera się do rodzin milion razy częściej niż przedtem, atakuje łona kobiet trując i rwąc na kawałki uświęcone nici, które spajają rodziny po Bożemu, trując i rwąc na kawałki dzieci, które zostały dane tym rodzinom. To właśnie pokuta za te dwa grzechy wkrótce nadejdzie, mówią dusze i wstrząśnie ona ziemią. W krajach takich jak USA, gdzie ponad połowa małżeństw się obecnie rozpada, Bóg zatroszczy się o to, by to się zmieniło. Będzie wstawiał się za pokornymi, niewinnymi, modlącymi się ,kochającymi ludźmi i ukarze innych za ich niekończące się ataki na miłość. Przemysł, różne organizacje, prawnicy ,sekty, lekarze i psychologowie, którzy kłamią, spiskują, liczą zyski i w ten sposób zniekształcają prawdę, aby utrzymać ten najstraszliwszy stan wojny, wkrótce doświadczą Bożego gniewu jak NIGDY przedtem! Boże zmiłuj się nad tymi którzy świadomie dopuszczają się takich rzeczy. Naszą misją jest informowanie tych, którzy nie są świadomi zła, aby wiedzieli co czynią."
Nie zawsze trafimy na odpowiednią osobę, dlatego warto się rozwieźć dla własnego dobra! Mi pomógł Krzysztof Bilski, dobry adwokat Katowice (kancelaria-prawna-katowice.eu) i cieszę się, że podjęłam taką a nie inną decyzję!
Rozmowa z Robertem Łajewskim ze wspólnoty Sychar
PRAWO NIE CHRONI RODZINY, ANI DZIECI, MAMY DIABELSKIE PRAWO, A LUDZIE, CHYBA NIE WIEDZĄ, KOMU I CO PRZYSIĘGAJĄ PRZED OŁTARZEM..

TAK TAK, NIEWIERNE ŻONKI I MAŁŻONKOWIE.. DLA CHWILI KOPULACJI STAWIACIE ŻYCIE WIECZNE NA SZALI ?

hmm.. wątpliwy interes..


www.youtube.com/watch
Rafał_Ovile likes this.
JEŚLI PRZYJDZIE POKUSA ROZWODU.... ks. Aleksander Woźny

SĄDY SĄ MASOŃSKIE - WIĘC Z AUTOMATU DĄŻĄ DO ROZBICIA RODZINY, A TYM SAMYM ZMARNOWANIA DZIECI..

ISTNIEJE TZW. ,,SPOŁECZNE,, PRZYZWOLENIE NA CUDZOŁÓSTWO, ROZWODY, KONKUBINATY..

KSIĘŻA NIE GRZMIĄ DO LUDZI:

,,CO BÓG ZŁĄCZYŁ, CZŁOWIEK NIECH NIE ROZDZIELA,, - NIE MA SIĘ CO DZIWIĆ.. RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY, -…
More
JEŚLI PRZYJDZIE POKUSA ROZWODU.... ks. Aleksander Woźny

SĄDY SĄ MASOŃSKIE - WIĘC Z AUTOMATU DĄŻĄ DO ROZBICIA RODZINY, A TYM SAMYM ZMARNOWANIA DZIECI..

ISTNIEJE TZW. ,,SPOŁECZNE,, PRZYZWOLENIE NA CUDZOŁÓSTWO, ROZWODY, KONKUBINATY..

KSIĘŻA NIE GRZMIĄ DO LUDZI:

,,CO BÓG ZŁĄCZYŁ, CZŁOWIEK NIECH NIE ROZDZIELA,, - NIE MA SIĘ CO DZIWIĆ.. RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY, - DZIEŃ DOBRY FRANCISZEKZACHĘCA CUDZOŁÓŻNIKÓWDO KOMUNII ŚWIĘTEJ..

CZĘSTO RODZINA,

,,PRZYJACIELE,,

ZNAJOMI,

ZACHĘCAJĄ DO ROZWODU, DIABEŁ POMAGA PRZEZ NICH PODJĄĆ DECYZJĘ O ROZBICIU MAŁŻEŃSTWA..

CI, KTÓRZY MIMO WSZYSTKO NIE CHCĄ SIĘ ROZWODZIĆ..MAJĄ PRZECIWKO SOBIE SYSTEM SĄDOWNICZY, - KTÓRY NIE LUBI ,,NIETYPOWYCH,, PRZYPADKÓW ORAZ PÓŁ PIEKŁA ,,UMILAJĄCEGO,, ŻYCIE CODZIENNE..

MÓDLCIE SIĘ ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ SIĘ ROZWIEŚĆ, A SĄDY ROZBIJAJĄ ICH RODZINY..
Rafał_Ovile likes this.
„Seks, aborcja, rozwód, okultyzm: oto jak udaje mi się prowadzić ludzi do piekła...”.

A więc, w rejestrze twoich niewolników są także rozwodnicy i rozwódki?

- „Najwyższy, przed którym wszyscy muszą być czyści i bez skazy, nie wpuści do swojego Królestwa, tych którzy żyją na co dzień w grzechu nieczystości. To właśnie ja i moi towarzysze przekonaliśmy przywódców waszych krajów, aby zaakceptowal…More
„Seks, aborcja, rozwód, okultyzm: oto jak udaje mi się prowadzić ludzi do piekła...”.

A więc, w rejestrze twoich niewolników są także rozwodnicy i rozwódki?

- „Najwyższy, przed którym wszyscy muszą być czyści i bez skazy, nie wpuści do swojego Królestwa, tych którzy żyją na co dzień w grzechu nieczystości. To właśnie ja i moi towarzysze przekonaliśmy przywódców waszych krajów, aby zaakceptowali prawo rozwodowe, bez którego promowany przez nas »postęp cywilizacyjny « byłby niemożliwy.

Pierwszymi, którzy zapłacą za to prawo, nazwane przez ciebie niegodnym, a które jest skarbem mojego królestwa, będą jego prawodawcy, odpowiedzialni za grzechy nieczyste osób rozwiedzionych. Karę poniosą także ci, którzy zaakceptowali to prawo.
Libor Halik likes this.
Libor Halik
Czasami trwa to kilka miesięcy, czasami kilka lat, czasami małżonkowie nigdy do siebie nie wracają. Ale jeśli się zawierza Bogu, oddaje mu się w pełni, to "niepowrót" małżonka, nie jest żadną tragedią. Nie rodzimy się jedynie po to, by być czyimś mężem i żoną
ODDANIE SIĘ POD OPIEKĘ NAJŚWIĘTSZEJ PANNY

Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno Chwalebna i Błogosławiona. O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza; z Synem Twoim nas pojednaj, Synowi Twojemu nas polecaj, Synowi Twojemu …
More
ODDANIE SIĘ POD OPIEKĘ NAJŚWIĘTSZEJ PANNY

Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno Chwalebna i Błogosławiona. O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza; z Synem Twoim nas pojednaj, Synowi Twojemu nas polecaj, Synowi Twojemu najmilszemu nas oddawaj.

V. Módl się za nami, Święta Boża Rodzicielko.

R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
Cele masonerii, która jest pod kontrolą iluminatów :

Masoneria dąży do zniewolenia ludzi poprzez: rozbicie rodziny, demoralizacje (przejawiającą się w promowaniu przez wolnomularzy- swobody seksualnej, aborcji, antykoncepcji, rozwodów, ślubów cywilnych, eutanazji, homoseksualizmu, laicyzacji).

Destruktywnymi narzędziami masonerii są też: państwowe szkolnictwo (obowiązkowe, laickie, państwowe, …More
Cele masonerii, która jest pod kontrolą iluminatów :

Masoneria dąży do zniewolenia ludzi poprzez: rozbicie rodziny, demoralizacje (przejawiającą się w promowaniu przez wolnomularzy- swobody seksualnej, aborcji, antykoncepcji, rozwodów, ślubów cywilnych, eutanazji, homoseksualizmu, laicyzacji).

Destruktywnymi narzędziami masonerii są też: państwowe szkolnictwo (obowiązkowe, laickie, państwowe, monopolistyczne), ingerencje państwa we wszystkie dziedziny życia.

Rodzina jest wrogiem masonerii bo jest alternatywą dla masońskiej wszechwładzy biurokracji, masońskiego interwencjonizmu państwa we wszystkie dziedziny życia.

Celem wolnomularstwa jest wyalienowanie człowieka ze wszystkich wspólnot alternatywnych wobec biurokratycznego państwa.

Wyobcowany ze wspólnot człowiek, pozbawiony oparcia rodziny, wydany jest na żer masońskiemu lewiatanowi.

Masoneria chce też zniszczyć relacje między ludźmi. Wolnomularstwo chce sex sprowadzić do przygodnego parzenia się, a nie do zjednoczenia się kochających ludzi (niewolnik ma być lojalny wobec masońskiego nadzorcy, a nie wobec kobiety którą kocha).

Masoneria promuje antykoncepcje i aborcje by matki postrzegały swoje dzieci jako agresora a nie swoje potomstwo, by rozbić naturalną solidarność rodziców i dzieci.

Państwowe szkolnictwo służy masonerii do ukradzenia dzieci z rodziny i wychowania dzieci na pokornych niewolników.

Państwowa ingerencja we wszystkie dziedziny życia (promowana przez większość partii politycznych) służyć ma rozbiciu naturalnych więzi społecznych. Bo społeczeństwo obywatelskie, świadomy naród, jest zagrożeniem dla masońskiej wszechwładzy.
AKSORZ likes this.
Tam, gdzie czuć w słowach gniew, żal do Boga, brak pokory, brak dostrzegania własnych błędów, zamknięcie się na różne formy pomocy, gdzie są klapki na oczach, niedojrzałość, dziecinne postrzeganie miłości jak z amerykańskich filmów, gdzie buziaki i kwiatuszki oraz motylki w brzuchu i spacery po plaży o zachodzie słońca, tam jest wieczny kryzys...
Tak, nie inaczej! [Tuba Cordis 31 VII A.D. 2016]

07:19

Bóg słucha naszych próśb, ale zawsze pamiętajmy, że to On wie co dla nas jest najlepsze.
Weronika.S likes this.
3 more comments from Nemo potest duobus dominis servire !
Jak się z serca przebacza? [Tuba Cordis 23 X A.D. 2016]

05:42

Mamy zawsze bliźnim z serca przebaczać. Czy potrafimy? - Ależ tak, posłuchajcie!
Za wszystko dziękujcie Bogu! [Tuba Cordis 16 X A.D. 2016]

07:04

Trzeba Panu trzeba dziękować nie tylko za to co dobre, ale też za to co po ludzku wydaje się złe, z pełnym zaufaniem iż Bóg potrafi z tego co nas boli wyprowadzić większe dobro.
Cytuję poniżej wartościowy post Kasi "Katarzyna74" z wątku "Moja żona mnie nie kocha... Zarządała rozwodu..."