Język
Wyświetlenia
893
ewaboryk

Znany psychiatra: korzeniem zła jest odrzucenie przez ludzi Kościoła prawdy o homoseksualizmie

W kryzysie nadużyć seksualnych w Kościele chodzi nie o pedofilię, a o homoseksualizm. Biskupi i księża muszą przestać się bać. Muszą zacząć głosić jasną doktrynę na temat moralności seksualnej, a zwłaszcza grzeszności samego homoseksualizmu – wskazuje ceniony amerykański psychiatra Rick Fitzgibbons.

Rick Fitzgibbons to członek Akademii Jana Pawła II ds. Życia Ludzkiego i Rodziny, były doradca watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, psychiatra o 40-letnim stażu, leczący między innymi pary małżeńskie. W artykule opublikowanym na łamach portalu „LifeSiteNews” pisze, że powodem nadużyć seksualnych w Kościele katolickim jest przede wszystkim błędne podejście wobec homoseksualizmu.

Jak wskazuje, kryzys ma swoje źródła w roku 1968, w reakcji na publikację encykliki Humanae vitae bł. Pawła VI. Wielu biskupów, księży i świeckich na całym świecie zdecydowało, że nie będą posłuszni Bogu. Efekty okazały się straszne. To „epidemia narcyzmu, rozwodów, dzieci pozamałżeńskich, młodzieży pozbawionej ojca, chorób przenoszonych drogą płciowa, pornografii i homoseksualnego wykorzystywania dorastających chłopców i seminarzystów przez duchownych, a także niewierność złożonym przysięgom” – pisze autor. Jak przypomina, 23 kwietnia 2002 roku św. Jan Paweł II przemawiając do amerykańskich hierarchów powiedział, że biskupi i księża muszą być totalnie oddani prawdzie katolickiej w obszarze moralności seksualnej.

„Ta rada nie została nigdy wcielona w życie” – pisze Fitzgibbons. „Obecny międzynarodowy kryzys agresywnego homoseksualnego zachowania biskupów i księży w Kościele pokazuje zupełnie jasno, że fundamentalne nauczanie zostało odrzucone przez dużą część kapłanów i osób konsekrowanych. W dodatku, co jest najbardziej niepokojące, niektórzy członkowie hierarchii mianowani przez papieża Franciszka w Watykanie oraz w Stanach Zjednoczonych angażują się aktywnie w podważanie nauczania Kościoła na temat moralności seksualnej, a zwłaszcza homoseksualizmu i małżeństwa” – dodaje.

Według Fitzgibbonsa, dzisiaj waga nauczania Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu i moralności seksualnej w ogóle jest tak wielka, jak jeszcze nigdy dotąd. W jego ocenie biskupi i księża muszą zacząć bardzo aktywnie pracować na tym polu. Hierarchowie powinni przygotowywać stosowne wytyczne duszpasterskie, księża w homiliach często przypominać prawdziwą doktrynę i nawoływać do czystości.

„Podczas gdy księża mówią często o kwestiach związanych z miłością Boga i bliźniego, o przykazaniach szóstym i dziewiątym – stanowiących 20 proc. wszystkich przykazań – nie wspomina się prawie wcale” – krytykuje autor.

„Większość katolików nie słyszała nigdy kazania wyjaśniającego wagę Humanae vitae dla małżeństwa, życia rodzinnego, młodzieży i kapłaństwa oraz o poważnych szkodach duchowych, psychologicznych, medycznych oraz kulturowych, które przynosi ignorowanie tego nauczania” – ubolewa. W jego ocenie wielu księży boi się głosić katolicką doktrynę na temat seksualności, bo brakuje im „zwykłej ludzkiej odwagi oraz zaufania do Ducha Świętego”. Obawiają się też odrzucenia przez swoich braci księży i biskupów. Księża bywają egoistami – nie chcą robić tego, co wydaje im się za trudne.

Według Fitzgibbonsa sami wierni powinni domagać się od księży jasnego nauczania na temat moralności seksualnej, a zwłaszcza homoseksualizmu i wywierać odpowiedni nacisk. Tylko to pozwoli przełamać panujący od 50 lat w Kościele impas i zatamować drogę szerzeniu się herezji seksualnych.

„Aktywna rola świeckich jest w tym procesie kluczowa, by ochronić Kościół przed ponownym tuszowaniem” – pisze autor. Jak wskazuje, nazbyt często mówi się dziś o pedofilii, podczas gdy w istocie problemem jest nic innego, jak tylko homoseksualne wykorzystywanie dorastających chłopców.

Źródło: lifesitenews.com

Read more: www.pch24.pl/znany-psychiatr…
Napisz komentarz