Clicks3.2K

Stefan Kosiewski: Białoruś abo prolegomena do krytyki Kaczyńskiego

sowa
Dlatego pracujemy, działamy społecznie, modlimy się niezmiennie i śpiewamy na całym świecie jednako: Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie". Tak nam dopomóż Bóg. sowa.quicksnake.org/…/Stefan-Kosiews…More
Dlatego pracujemy, działamy społecznie, modlimy się niezmiennie i śpiewamy na całym świecie jednako: Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie". Tak nam dopomóż Bóg.
sowa.quicksnake.org/…/Stefan-Kosiewsk…

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski powiedział wreszcie Polakom jakąś prawdę w oczy rozwijając reakcję Bronisława Komorowskiego na "niebywałą" i bez wątpienia skandalicznie haniebną zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego, iż jako ewentualny, przyszły prezydent Rzeczypospolitej Polskiej chciałby ten polecieć do Moskwy nie w sprawie ekshumacji jednak w Polsce ciała bratowej oraz brata Lecha, by ostatecznie rozwiać swoje własne wątpliwości, które nie pozwoliły mu na obligatoryjne przecież podanie po ludzku ręki Putinowi po osobiście dokonanej identyfikacji zwłok, czy też miazgi, która pozostała z ciała spadającego na ziemię zgodnie z zasadą Newtona jak jabłko z drzewa wiadomości złego i dobrego, tyle że z prędkością i masą samolotu odrzutowego, które to szczątki dotarły do Polski po katastrofie pod Smoleńskiem zalakowane i opatrzone klauzulą najwyższej tajemnicy państwowej tak samo jak trumna prezydenta Bieruta, lecz chciałby on polecieć do Moskwy w sprawie podgrzewania w Polsce od lat nastrojów antybiałoruskich, które to podgrzewanie miałoby zaowocować nareszcie niebywałym ożywieniem stosunków na osi Warszawa-Moskwa kosztem usytuowanego geograficznie pośrodku trzeciego, tzn. Mińska i zgodnie z demokratyczną zasadą wyznawaną przez żydów wschodnioeuropejskich "dziel i rządź", opisaną przez Jerzego Andrzejewskiego w powieści "Miazga", czy też mówiąc już wprost i bez kodowań: gdzie dwóch się nie pobije, Gazpadin Miedwiediew, tam trzeci z pewnością na tym nie skorzysta.

Prawda wypowiedziana przez Radosława Sikorskiego w tym kontekście odnosi się do Związku Polaków na Białorusi określanego przez Ministra Spraw Zagranicznych RP słowami: "autonomiczna instytucja".Przypomnijmy słowa ministra: -Protestując przeciwko szykanom władz białoruskich nie sądźmy, że jednocześnie to państwo polskie wybiera komu autonomiczna instytucja w innym kraju ma powierzyć kierowanie. Więc to są decyzje Związku Polaków na Białorusi, które my wspieramy, a których władze białoruskie nie uznają - powiedział Sikorski.

Język polski nie zna pojęcia "autonomiczna instytucja", aliści minister Sikorski ma bogatą przeszłość zawodową i światową; poza afgańskim zna parę innych języków, być może zastosował tu kalkę językową zwrotu usankcjonowanego w innym kręgu kulturowym, a może skojarzył coś naprędce z autonomią socjalistycznych republik sowieckich powoływanych odgórnie przez Stalina nie tylko ze względu na Niemców i Tatarów?

Instytucja bowiem, jaka by nie była, jest zawsze zakładem o charakterze publicznym, zajmującym się określonym zakresem spraw, powołanym odgórnie, przez władze państwowe i finansowanym z budżetu państwa.

Tymczasem Związek Polaków na Białorusi jest ciągle Społecznym Zjednoczeniem, …