Rzymskie Martyrologium
Śpiewaj z nami GODZINKI
Z Bogiem - rozmyślania dla świeckich
Wspólnota modlitewna
Ręka.

Całe ciało jest narzędziem i wyrazem duszy. Ona nie tylko przebywa w ciele, jakoby w domu swoim, ale mieszka i działa w każdym z członków, w każdej tkance, przemawia w każdej linii i formie i w każdym poruszeniu ciała. Atoli ręka i twarz są w szczególnej mierze narzędziem i zwierciadłem duszy.
Co do twarzy - rzecz nie wymaga dalszych wyjaśnień. Ale obserwuj kiedy kogoś - albo siebie samego - jak to za pośrednictwem ręki ujawnia się wzruszenie umysłu: radość, zaskoczenie, oczekiwanie! Czyż nieraz szybkie podniesienie albo tylko lekkie drgnienie ręki nie mówi nam więcej niż słowo? Czy słowo mówione nie wydaje się niekiedy czymś prostackim wobec cichej, tyle wyrażającej wymowy ręki?
Ręka jest - prócz twarzy, a raczej tuż po niej - najbardziej uduchowioną częścią naszego ciała. Oczywiście silna i mocna jako narzędzie pracy, jako broń do ataku i obrony, ale przy tym zbudowana nader delikatnie, rozczłonkowana, ruchliwa, opatrzona siecią czułych i wrażliwych nerwów. W sam raz taki sprzęt, takie narzędzie, z pomocą którego człowiek może uzewnętrznić i odsłonić własną duszę, jak również porozumieć się z duszą cudzą. Albowiem i to porozumienie odbywa się za pomocą ręki. Czyż nie jest podjęciem cudzej duszy, gdy ktoś chwyta wyciągnięte ku sobie dłonie wraz z całym zaufaniem, radością, zgodą czy bólem, który się w nich wypowiada?
Stąd też jest rzeczą zrozumiałą i konieczną, że ręka ma i tam swoją wymowę, gdzie dusza szczególnie wiele wyraża lub doznaje; wobec Boga. Tam, gdzie sama chce się oddać i przyjąć Boga w modlitwie.
Gdy człowiek skupia się w sobie, gdy w duszy przebywa sam na sam z Bogiem, wówczas dłoń przyciska się silnie do dłoni, palec zwiera się o palec, jak gdyby wewnętrzny strumień, mogący wezbrać na zewnątrz, należało przewodzić z jednej ręki do drugiej i kierować go z powrotem ku wnętrzu, by wszystko pozostało tam w głębi, przy Bogu. Skupienie się w sobie to tyle samo co strzeżenie utajonego Boga. Ono głosi: "Bóg jest mój, ja zaś do Niego należę - i jesteśmy z sobą sam na sam, tam w głębi".
Tak samo zachowuje się ręka, gdy zagraża jakaś udręka duchowa, jakiś ból czy wielkie nieszczęście. Znów dłoń przywiera do dłoni - a dusza w ten sposób zmaga się sama z sobą, póki nie zdoła przemóc się i uciszyć.
Natomiast gdy ktoś staje w kornej, pełnej szacunku postawie przed Bogiem, wówczas wyprostowana dłoń spoczywa płasko na drugiej dłoni. Gest ten jest świadectwem silnego rygoru, opanowanego szacunku. Jest to korny, harmonijny sposób wypowiadania słów własnych oraz ochoczego i uważnego słuchania słów Bożych. Jest on też wyrazem uległości i poddania, gdy ręce, którymi się bronimy, równo związane, oddajemy w ręce Boże.
Bywa także, iż dusza otwiera się całkowicie przed Bogiem, w wielkiej radości lub podzięce; iż jak w organach otwierają się w niej wszystkie rejestry i pełnia wewnętrzna rozlewa się hen daleko. Zdarza się również, iż w duszy wzbija się i krzyczy tęsknota. Wówczas człowiek rozwiera dłonie i wznosi je wzwyż rozpostartą powierzchnią, by strumień duszy mógł płynąć swobodnie a dusza mogła w obfitości brać to, czego łaknie.
Wreszcie i tak bywa, że ktoś ogarnia siebie samego wraz ze wszystkim, czym jest i co posiada, by w zupełnej uległości oddać się Bogu, wiedząc, iż chodzi tu o ofiarę. Wówczas składa ręce i ramiona na krzyż na piersiach.
Piękna i wielka jest wymowa ręki. Kościół mówi o ręce, iż dał nam ją Bóg, byśmy "nieśli w niej duszę".
Bierz więc poważnie tę świętą mowę. Sam Bóg jej słucha. Ona przemawia z głębi duszy. Ona też może mówić o lenistwie serca, o roztargnieniu i o innych wadach. Trzymaj ręce, jak należy, i staraj się, żeby wnętrze twoje było naprawdę zgodne z tą zewnętrzne postawę.
Temat, który omawialiśmy tutaj, jest delikatnej natury. O podobnych rzeczach mówi się właściwie niezbyt chętnie, coś w nas się zżyma przeciw nim. Tym większe skrupulatność powinniśmy pod tym względem okazywać w życiu praktycznym. Nie róbmy z naszego postępowania jakiejś próżnej, sztucznością zaprawionej zabawy, ale niech to będzie mowa, przez które ciało z całą szczerością oznajmia Bogu, co myśli dusza.

wstecz | spis treści | dalej