Clicks756

Gdy zostanie wygnany Duch Święty - o. Augustyn Pelanowski OSSPE

woj_tek
2
KRÓTKIE NAUKI HOMILETYCZNE

na niedziele i uroczystości całego roku

WEDŁUG

Postylli Katolickiej Większej

O. Jakuba Wujka SI

OPRACOWAŁ

BP WŁADYSŁAW KRYNICKI

––––––––––––

Niedziela szósta po Wielkanocy

† Dalszy ciąg Ewangelii według św. Jana, 15, 26-27 i 16, 1-4. – Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim: Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego ja wam poślę od Ojca, Ducha Prawdy, …
More
KRÓTKIE NAUKI HOMILETYCZNE

na niedziele i uroczystości całego roku

WEDŁUG

Postylli Katolickiej Większej

O. Jakuba Wujka SI

OPRACOWAŁ

BP WŁADYSŁAW KRYNICKI

––––––––––––

Niedziela szósta po Wielkanocy

† Dalszy ciąg Ewangelii według św. Jana, 15, 26-27 i 16, 1-4. – Onego czasu: Rzekł Jezus uczniom swoim: Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego ja wam poślę od Ojca, Ducha Prawdy, który od Ojca pochodzi, On o mnie świadectwo dawać będzie i wy świadectwo dawać będziecie, bo ze mną od początku jesteście. Tom wam powiedział, abyście się nie gorszyli. Wyłączą was z bożnic: ale idzie godzina, że wszelki który was zabija, mniemać będzie, że czyni posługę Bogu. A to wam uczynią, iż nie znają Ojca, ani mnie. Alem to wam powiedział, abyście, gdy godzina przyjdzie, wspomnieli na to, żem ja wam powiedział. (1)

Dobrotliwy Pan nasz, Jezus Chrystus, często obiecywał apostołom, a przez nich całemu swemu Kościołowi, że im ześle Ducha Świętego. Czemu to czynił? Pragnął w ten sposób okazać i wielką potrzebę naszą i szczególną pieczołowitość o zbawienie ludzi. Mając bowiem odejść do nieba, nie chciał nas tu zostawić sierotami, lecz nam zapewnił Opiekuna, Obrońcę i Pocieszyciela, któryby nas umacniał, bronił i cieszył w utrapieniach i niebezpieczeństwach zbawienia. O tym właśnie poucza Ewangelia dzisiejsza, przypominając, kto jest Duch Święty, od kogo pochodzi i co sprawuje, a nadto – ile cierpieć będą od złych ludzi wierni słudzy Boży, a jak się w tym winni zachować.

1. Zbawiciel nasz w dzisiejszej Ewangelii nazywa trzecią Osobę Boską Duchem, nie człowiekiem, aby kto nie mniemał, że i Duch Święty ma przyjąć naturę ludzką (jako przyjął Syn Boży) i że ma z ludźmi na ziemi w ludzkim ciele przebywać, cuda czynić i nauczać. Nazywa Go Pocieszycielem, ponieważ On cieszy strapionych, leczy niemocnych, umacnia niedoskonałych, daje dobre natchnienia nieumiejętnym, oczyszcza wiernych, oświeca, naucza, pociesza, odnawia myśli i serca ludzkie. Te zaś wszystkie sprawy czyni dlatego, że jest Bogiem prawdziwym, gdyż tylko Bóg może człowieka umocnić przeciwko wszelkiej trwodze i dać mu zwycięstwo nad złymi żądzami i nad namiętnościami; tylko Bóg wlać zdoła niewymowne wesele w serca wiernych swoich. Nazywa Go Duchem Prawdy, a przeto jeszcze wyraźniej okazuje Boską Jego godność, albowiem sam tylko Bóg jest Duchem Prawdy, bo jest samą i istotną Prawdą. Może być wiele innych duchów prawdziwych, jako są święci aniołowie Boży; ale ten tylko jeden jest Duchem Prawdy, ponieważ nie tylko nie zdradza, jako duch zły, lecz spełnia obietnice swoje, naucza wszelakiej prawdy, ludzi prawdziwymi czyni w szczerym wyznawaniu grzechów, w mówieniu prawdy, w każdej sprawie i zamiarach swoich. Ten to Duch Prawdy jest Duchem Chrystusa, Syna Bożego, który o sobie powiedział: Jam jest droga, prawda i żywot (Jan XIV, 6), i o którym Paweł św. pisze: Jeśli kto Ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest Jego (Rzym. VIII, 9).

Nadto w tejże dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus wyraźnie nauczył, od kogo trzecia Osoba – Duch Święty pochodzi. Powiedziano tu naprzód: Gdy przyjdzie Pocieszyciel. To znaczy według nauki Ojców świętych, że Duch Święty przychodzi sam od siebie, ma więc własną bytność czyli jest sam przez się, więc jest osobną Osobą Boską Trójcy Przenajświętszej, różną od Osoby Ojca i od Osoby Syna. Powiedziano dalej: którego Ja wam poślę od Ojca. To znaczy, że Duch Święty pochodzi od Ojca i od Syna; znaczy to, jak gdyby Pan Jezus powiedział: którego Ja i Ojciec wam poślemy; od Obudwu bowiem jest posłany, gdyż od Obudwu pochodzi. Powiedziano na koniec: który od Ojca pochodzi, aby każdy wiedział, iż Duch Święty nie tylko jest Duchem Chrystusowym, nie tylko od Syna Bożego pochodzi, będąc od Niego posłanym, ale i od Ojca. Jako więc Ojciec i Syn, tak i Duch Święty, choć trzy różne Osoby, są jednym prawdziwym Bogiem. – Tu nadto każdy chrześcijanin ma zwrócić uwagę, że gdy Ojciec i Syn posyłają Ducha Świętego, nie należy tego brać w ludzkim rozumieniu, jakoby Ten kto posyła, był wyższym od Tego, kogo posyła. Duch Święty nie tak jest posłany, jak np. posyłani są od Boga aniołowie, kapłani, kaznodzieje; albowiem posyłanie, o jakim mowa w dzisiejszej Ewangelii, nie znaczy tyle, co poddanie, służebność mniejszego względem większego, lecz znaczy pochodzenie Osób Boskich. Dlatego nigdzie nie czytamy, aby Ojciec był od kogo posłany, bo On od nikogo nie pochodzi; natomiast czytamy, że Syn posłany jest od Ojca, bo jest przed wiekami z Ojca zrodzony; zaś Duch Święty posłany jest od Ojca i od Syna, ponieważ od Obudwu pochodzi i On jest dawcą i sprawcą wszelkiej łaski, którą mamy od Ojca i od Syna Bożego. – I to także wiedzieć należy, że gdy jest mowa o posłaniu, przyjściu, albo zstąpieniu Ducha Świętego, nie znaczy aby Duch Boży, opuściwszy niebo, tak na ziemię zstąpił, jakoby przedtem na niej nie był; albowiem będąc jednym Bogiem z Ojcem i Synem, istotą swoją wszystko napełnia i wszędzie jest obecny. Że Duch Święty zstępuje i przychodzi do nas, to znaczy, że daje nam dary i łaski swoje. Bo jako promienie słoneczne, nie odstępując słońca, zstępują do nas, oświecają nas i ogrzewają, tak i Duch Święty, nie opuszczając Majestatu swego, którym wszystko napełnia, jako promienie wylewa na nas łaski i dary swoje.

Uczy Pan Jezus dalej, co Duch Święty będzie sprawował: On o mnie świadectwo dawać będzie. Ten więc jest urząd Ducha Świętego – karać świat z grzechu, ze sprawiedliwości i z sądu (o czym patrz Ewangelię na niedzielę czwartą po Wielkanocy), a nadto dawać świadectwo o Chrystusie Panu, to jest przez rozmaite cuda i naukę apostołów i ich prawowitych następców, przez wewnętrzne natchnienie okazywać ludziom, że Chrystus jest prawdziwy Mesjasz, Syn Boży, Zbawiciel i Odkupiciel rodzaju ludzkiego. I wy (uczniowie moi) świadectwo (o Mnie) wydawać będziecie, ponieważ prócz tego, że ze Mną od początku mojego nauczania jesteście, Duch Święty jeszcze wyraźniej wypisze w sercach waszych i przypomni wam, com wam kiedykolwiek powiedział. Wam, którzy się teraz lękacie, da niezwyciężoną siłę; wam, którzy jesteście nieumiejętni, da dostateczne zrozumienie nauki mojej i nauczy was wszelkiej prawdy; wam, którzy tylko jednym językiem mówicie, da mówić rozmaitymi językami; wam ludziom prostym użyczy możności działania wielkich cudów Bożych. Tym sposobem Duch Święty da przez was świadectwo o Mnie wszystkiemu światu. Na koniec nauczy i okaże, że się nic ze Mną nie stało, czego by przedtem nie przepowiedzieli prorocy. – Do tego zaś wszystkiego Duch Święty użyje apostołów, którzy od początku na sprawy Chrystusowe patrzyli i nauki Jego słuchali, aby przez nauczanie apostolskie i towarzyszącą temuż nauczaniu łaskę wewnętrzną, oświecającą i pociągającą słuchaczów, świat przyszedł do poznania prawdy Bożej, przyjął ją i stał się uczestnikiem łask i darów Ducha Świętego.

2. Nie wszyscy przecież zechcą uznać i przyjąć prawdę. Zawsze znajdować się będą niechętni, którzy nienawiść swą posuną aż do prześladowania głosicieli nauki Bożej. Wiedział o tym Zbawiciel i postanowił uprzedzić apostołów, aby ich zabezpieczyć przed zgorszeniem, w jakie by łatwo z tego powodu wpaść mogli. To wam powiedziałem, abyście się nie gorszyli. Niepodobna wprawdzie uniknąć zgorszenia, gdyż życie ludzkie pełne jest pokus i ustawicznego niemal bojowania z przeszkodami na drodze do nieba, lecz chrześcijanin w przeciwnościach upadać nie powinien, ani dać się zwyciężyć pokusom. Przepowiada więc Pan Jezus apostołom, co na nich i na innych wybranych przyjść miało; że ich miano prześladować na sławie, wyklinać i wyrzucać z bóżnic żydowskich, kaleczyć i zabijać, jakby jakich bluźnierców i przeciwników Bożych; a zabijając mniemać, jakoby się przez to rzecz miłą Bogu czyniło. Tego się Pan Jezus wiernym sługom swoim od złych i zaślepionych ludzi spodziewać każe. Tak też zawsze bywało i tak do końca świata będzie, że nieprzyjaciele prawdy Bożej nie tylko przeciwko niej występować i ludzi od niej odwodzić i nie dość w nauce wiary utwierdzonych bałamucić będą, lecz nadto głosicieli i stróżów tejże prawdy oszczerstwami obrzucać, a nawet prześladować ich nie przestaną. To samo i dziś napotkać można, o tym się nasłuchać, tego się naczytać. Lecz ty, chrześcijaninie katoliku, nie daj się omamić gładko mówiącym, czy piszącym nieprzyjaciołom Boga i Kościoła świętego. Mów ich nie słuchaj i pism ich, choćby ci darmo dawali – nie czytaj, a jeśli ci co pisanego i nauce wiary katolickiej przeciwnego w rękę wpadnie, zniszcz to jak truciznę szkodliwą, a gorszą od trucizny cielesnej, bo duszę zabić mogącą. Znajdziesz wprawdzie i pomiędzy nieprzyjaciółmi Kościoła ludzi skądinąd uczciwych i rzetelnych, lecz niestety obałamuconych, nie umiejących dostrzec fałszu, który sobie za prawdę mają i któremu służąc, rozumieją że czynią rzecz miłą Panu Bogu. Za takich módl się często i gorąco, aby ich Duch Święty oświecił, przywiódł do poznania błędu, w jakim zostają, i do przyjęcia prawdy, której się sprzeciwiają. Módl się i za tych nieszczęśliwych, grzeszących przeciwko Duchowi Świętemu, którzy widzą albo łatwo widzieć mogą, gdzie jest prawda, a jednak przez szatańską zapamiętałość albo karygodne lenistwo, ani jej szukać, ani uznać nie chcą, owszem wprost jej nienawidzą. Módl się za nich, aby Duch Święty okazał na nich cud łaski i przedziwnej wszechmocy swojej. A jeśliby ciebie kto za wiarę twą, za prawdę przez Kościół Chrystusowy od Boga podaną prześladował, znieś to cierpliwie, pamiętając, że Pan Jezus wszystkim wiernym sługom swoim przepowiedział prześladowanie i ucisk na tym świecie; trzymaj się mocno nieomylnej wiary katolickiej; odrzucaj to, co ona jako błąd potępia; ciesz się świadectwem dobrego sumienia twego, wiedząc, że na wszystkich przyjdzie sprawiedliwy sąd Boży i że każdemu wówczas będzie dano według zasług doczesnego żywota.

–––––––––––

Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku według Postyli Katolickiej Większej Ks. Jakóba Wujka opracował Ks. Władysław Krynicki. Włocławek 1912, ss. 168-172. (2)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; przypisy od red. Ultra montes).

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pozwolenie Władzy Duchownej:

N. 154.

IMPRIMATUR.

Wladislaviae, die 10 Januarii 1912 a.

Officialis Generalis Prael. Cath.

Protonotarius Apostol.

St. Chodyński.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przypisy:
(1) Tekst Ewangelii (w przekładzie O. Jakuba Wujka SI) przytoczono za: Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych, opracował O. G. Lefebvre benedyktyn. Przekład polski poprawili ks. dr Stefan Świetlicki i ks. Henryk Nowacki. Opactwo Św. Andrzeja Lophem lez Bruges [1931], ss. 957-958.

(2) Por. 1) Ks. Jakub Wujek SI, a) Postylla Katolicka Mniejsza. b) Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku. c) Postilla Catholica... Iż zbory Lutrów, Kalwinów i innych Sektarzów, nie są Kościoły Pana Chrystusowe, ale Bożnice Szatańskie. d) Grzech żydów i heretyków przeciwko Duchowi Świętemu. e) Historia Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa, Boga i człowieka prawdziwego, ze czterech Ewangelistów zebrana, na dziewięć części podzielona.

2) O. Maurycy Meschler SI, a) Dar Zielonych Świąt. Rozmyślania o Duchu Świętym. Modlitwa. b) Trzy podstawy życia duchownego. c) Dar Zielonych Świąt. Rozmyślania o Duchu Świętym. Urząd nauczycielski w Kościele.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMV, Kraków 2005
Przez łaskę Duch Święty wlewa nam swe życie

1. Jeżeli Trójca Święta przez łaskę z duszą naszą tak ściśle się łączy, a szczególnie Duch Święty, Duch Ojca i Syna w nas mieszka, to obecność ta nie może być bezowocną. Bóg jest żywym Bogiem, a Duch Święty jest Duchem, albo tchnieniem życia Boskiego. Musi więc także w duszy naszej mieszkać Duch Święty jako tchnienie życia Bożego i zarazem jako dusza …
More
Przez łaskę Duch Święty wlewa nam swe życie

1. Jeżeli Trójca Święta przez łaskę z duszą naszą tak ściśle się łączy, a szczególnie Duch Święty, Duch Ojca i Syna w nas mieszka, to obecność ta nie może być bezowocną. Bóg jest żywym Bogiem, a Duch Święty jest Duchem, albo tchnieniem życia Boskiego. Musi więc także w duszy naszej mieszkać Duch Święty jako tchnienie życia Bożego i zarazem jako dusza naszej duszy, wlewając jej życie własne, życie nowe i Boskie.

Dusza nasza ma zapewne i swoje życie własne, nie tylko to, którym ożywia ciało, porusza i daje mu czucie zmysłowe, jakiego nawet zwierzętom nie brakuje, lecz posiada ona nadto życie prawdziwe, duchowe, ugruntowane i kwitnące w jej władzach: rozumie i wolnej woli, za pomocą których może poznawać i ukochać rzeczy duchowe, prawdę, piękno i dobro; inaczej nie byłaby z natury swej obrazem Boga żywego. Lecz życie to jest zaledwie cieniem życia Boskiego; jest ono tak małe, słabe i ograniczone, że duszę nim obdarzoną a przyrównaną do Boga raczej umarłą, aniżeli żywą nazwać by można. Statua martwa króla jest zawsze bardzo drogą i czcigodną; lecz jeżeliby ktoś tę statuę duszą króla ożywił, to musiano by ją zupełnie jako króla samego czcić i poważać. Oto Bóg wlał do duszy naszej, do tego obrazu swego ducha własnego, i ożywił ją tchem życia Bożego, a właśnie łaska jest tym Boskim tchnieniem. Przez łaskę Duch Święty łączy się z nami, przez łaskę użyźnia grunt duszy naszej zarodkiem żywota wyższego i niebieskiego w sposób wyższy i więcej niepojęty, aniżeli niegdyś przy stworzeniu, kiedy to unosząc się nad wodami zapłodnił ziemię martwą i pustą zarodkami żywymi roślin, zwierząt i ludzi. Przez łaskę wstępuje On w duszę naszą podobnie, jak niegdyś do łona Przeczystej Dziewicy wstąpił, kiedy to różdżka Jessego, Syn Boży, ten kwiat niebieski zakwitnął. Jednym z cudów najpiękniejszych i najwspanialszych, o jakich w Piśmie św. czytamy, jest doskonałe przez proroka Elizeusza wskrzeszenie z martwych syna niewiasty Sunamickiej, która Elizeusza tak gościnnie podejmowała. W Piśmie św. czytamy o proroku takie słowa: "Położył się na dziecięciu: położył usta swe na usta jego i oczy swe na oczy jego i ręce swe na ręce jego; nachylił się na nie i zagrzało się ciało dziecięcia" (1). Atoli bez porównania większy cud i wspanialszy odbywa się przy wlaniu łaski uświęcającej w duszę naszą, ponieważ tu nie przywraca człowiek życia ludzkiego bliźniemu, ale Bóg wzbudza duszę do życia Bożego. Bóg z miłością i słodyczą niewypowiedzianą zniża się do duszy naszej, do obrazu swego, kładzie usta swe na jej ustach; wlewa w nią tchnienie życia Bożego i ducha miłości swojej: łączy oczy swe z oczyma duszy naszej to jest z rozumem, moc poznawania swoją z naszą, swe ręce z naszymi, potęgę Boską z siłą naturalną duszy naszej i w ten sposób prowadzi duszę do życia nowego; odtąd żyje dusza już w Bogu, a Bóg w niej. Albowiem skoro Bóg swe życie wlał do duszy, to nie może jej już opuścić, jak Elizeusz dzieciątko po wskrzeszeniu opuścił; dusza też nie może być oddzielona od Boga, jak żyje nasienie oddzielone od drzewa, które mu dało początek. Bóg zatem pozostaje w duszy tak, jak dusza w ciele, które ożywia. Bóg wlewa do niej swego ducha, pozostaje tam i działa, podobnie jak dusza działa w ciele, Bóg porusza nią, prowadzi i ustawicznie wskrzesza i podtrzymuje w niej światło Boskiego poznania i żar miłości Bożej. Bóg niejako zaszczepia ducha życia swego na słabym drzewku duszy a wskutek tego zamienia jej przyrodzone życie w Boskie, podnosi i przemienia je w niebieskie tak, iż ona tym życiem Boskim żywiona rodzi już kwiaty niebieskie i Boskie i żarem Boskim przepełniona wydaje owoce miłości Boskie, które na wieki nigdy nie przeminą.

To drzewko nowe i uszlachetnione zlewa Bóg ustawicznie ową żywą wodą, według słów Zbawiciela do Samarytanki (2) powiedzianych, tryskającą ku żywotowi wiecznemu, a wypływającą z łona Boga żywego, ta zaś woda, to Duch Święty. Dlatego to pisze Apostoł: "Zapłaty grzechowe śmierć; a łaska Boża", którą Duch Święty w nasze serca wlewa, "żywot wieczny" (3).

2. Zastanów się więc mój drogi Bracie, czyś dotąd wartość tego żywota Boskiego i niebieskiego dobrze zrozumiał, albo lepiej mówiąc, czy ją już będziesz cenił według godności i słuszności przynależnej. Życie w ogóle jest w sobie czymś tak drogim, iż każde nawet najmniejsze stworzenie żywe więcej warte, aniżeli wszystkie inne rzeczy największe i najpiękniejsze ale pozbawione życia. Stąd słusznie wnioskował Augustyn św., iż robaczek i owad mały wyższy jest, aniżeli firmament okrywający ziemię, gwiazdy wszystkie a nawet słońce, które jest źródłem światła wszelkiego; podobnie twierdzą i nauczają także inni uczeni, iż życie jest szczytem i koroną natury widzialnej. Zaiste powodem do tego twierdzenia może być i to, iż rzeczy martwe nie mogą używać i korzystać z tego co posiadają tak, jak stworzenia żywe. Roślina np. chociaż nie posiada świadomości i czucia, może całą materię, z jakiej powstała, i inną, jakiej potrzebuje jeszcze, opanować i do swych celów używać, a wskutek tego rozwija się coraz bardziej w swej piękności i wydaje kwiat i owoce właściwe. Zwierzęta czują nadto, czym są i co mają i mogą różnych dóbr nie tylko używać, ale i poniekąd nimi się cieszyć. Atoli nie mogą ich tak używać i tak nimi się cieszyć jak człowiek, istota rozumna, poznająca siebie i przeznaczenie swoje i obierająca środki do jego osiągnięcia potrzebne. Człowiek sam sobą według tych środków kieruje i do tego może sobie przyswoić nie tylko dobra zmysłowe, lecz także i duchowe, a oraz nimi się cieszyć.

Już życie przyrodzone duszy ludzkiej jest dla tego samego bardzo cenne, bez porównania cenniejsze, aniżeli życie innych stworzeń na ziemi. Lecz jak to już wyżej wspomnieliśmy, zakres czynności owego życia jest jeszcze za ciasny, ponieważ tylko rzeczy stworzone może dusza bezpośrednio władzami przyrodzonymi pojmować, przyswoić i zużytkować. Przez łaskę podnosi i rozszerza się ten zakres nieskończenie, bo za pomocą łaski napełnia się dusza miłością prawdziwą siebie samej, i staje się zdolną do poznawania Boga najwspanialszego i do zatapiania się w głębiach Jego dobroci nieskończonej a wskutek tego przyjmuje dobro najwyższe i podobnie jak Bóg go używa. Łaska tedy udziela duszy nieskończenie obficiej i wznioślej życia Boskiego, pełnego mocy i szczęśliwości niewymownej a piękniejszego od życia przyrodzonego, z którym to życiem nowym, żadne inne przyrodzone nie da się porównać!

Tę wzniosłość i szczytność życia nadprzyrodzonego można jeszcze uwidocznić w inny sposób. Życie jakiejś istoty głównie poznajemy z ruchu, jaki się w niej rozwija. I tak już wodę nazywamy "żywą", jeżeli nie stoi spokojnie, ale płynie i tryska ochoczo. Rośliny również są żywe, ponieważ rosną, wznoszą się z korzeni i coraz bardziej się rozwijają, woda nawet bieżąca porównana do nich, jest martwą. Jednakże nie odbywają dróg jak zwierzęta, które mogą się z miejsca na miejsce przenosić i okiem bujać i wodzić po przestrzeniach niezmierzonych. Nieskończenie zaś doskonały ruch posiada człowiek; on rozumem wnika do wnętrza i istoty rzeczy, przebiega krainę możliwości, rzeczy, na które spogląda, zgłębia nie tylko zmysłowo, lecz także i duchowo, a nawet pełen przeczucia podnosi wzrok swój z głębin ziemskich do wysokości niedościgłych, gdzie Bóg nieskończony króluje. Atoli jak długo duch Boży nie przyjdzie do nas ze swoją łaską, dusza lgnie do ziemi podobna do kamienia, który nie posiada siły żywotnej, a stąd nie może się wznieść ku niebu, aby światło słoneczne w siebie przyjąć i nim się cieszyć. Dusza taka pozbawiona łaski podobna jest do robaka pełzającego po ziemi, to znaczy, że przylega do stworzeń będących tylko śladami wspaniałości Bożej, jednakże do Boga nie potrafi ona wzlecieć śmiałym lotem orła, nie może się z Nim połączyć i oglądać tego Ojca najlepszego. Jak tedy nazwać można kamień w porównaniu do rośliny, a robaka w porównaniu do orła martwym, tak i duszę musimy uważać za martwą, dopóki jej Duch Boży nie ożywi tchnieniem swym wszechmocnym i nie udzieli jej życia swego. Jeżeli zatem już życie naturalne stworzeń tak wielką posiada wartość, o ileż cenniejszym będzie życie Boże! A jeżeli ciało tak bardzo duszę miłuje, która je ożywia, o ileż więcej dusza powinna miłować Ducha Świętego, który ją życiem niebieskim napełnia!

Moglibyśmy już wreszcie to życie niebieskie duszy przynajmniej ocenić tak, jak szacujemy sobie to życie przemijające, ograniczone i nędzne ciała naszego, bo wszakże to życie cielesne jest tylko śmiercią zawsze się zbliżającą, wszakże ono codziennie i co godzinę ma się ku rozwiązaniu i już w sobie w początkach swych zarodek śmierci zawiera! A przecież czegóż nie czynimy, aby je tylko zachować! Na jakież to ciężkie ofiary narażamy się, abyśmy tylko oddalili śmierć, uważaną za zło ostatnie i największe! A przecież wiemy, iż godziny śmierci raz postanowionej nie możemy cofnąć. Dusza przeciwnie, łaską Ducha Świętego ozdobiona, nosi w sobie zarodek żywota wiecznego, które zamiast powoli niknąć, codziennie się odmładza. Tak pisze Apostoł św.: "Chociaż ten, który zewnątrz jest nasz człowiek psuje się: wszakże ten, który wewnątrz jest, odnawia się ode dnia do dnia" (4). Łaska Ducha Świętego jest nadto życiem wiecznym nie tylko dla duszy, ale i dla ciała; Apostoł bowiem tak dalej mówi: "A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych w was mieszka: który wzbudził Jezusa Chrystusa z martwych, ożywi i ciała wasze śmiertelne dla Ducha jego w was mieszkającego" (5). Czyż nie powinniśmy tedy życia łaski przynajmniej tak bardzo, albo jeszcze więcej miłować, jak życie ciała?

Wtenczas właśnie, kiedy życie cielesne bardziej miłujemy aniżeli Boże, umieramy na duszy i na ciele. Tak bowiem woła na nas Apostoł św.: "Jeżeli podług ciała żyć będziecie, pomrzecie" (6); przeciwnie jeżeli Duchem Bożym ożywieni ciało umartwiamy i karcimy, żyć będziemy wiecznie nie tylko z duszą, ale i z ciałem.

Jakże tedy prawdziwa i oczywista jest nauka Zbawiciela Boskiego: "Kto miłuje duszę swą, traci ją; a kto nienawidzi duszy swojej na tym świecie, ku wiecznemu żywotowi strzeże jej" (7). Lecz jakże mało jest takich, którzy tę naukę pojmują, jakże mało takich, którzy by według niej odmierzali prawdziwą wartość życia duszy i ciała! Jakże mało pamięta o tych słowach straszliwych: "Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat zyskał a na duszy swej stratę poniósł?". Na cóż ci się zdadzą, śmiertelniku nierozsądny i nędzny, owe uciechy i rozkosze ziemskie, owo gnuśne i wygodne życie, owe starania wielkie, ponoszone około pielęgnowania i pieszczenia ciała grzesznego? Wszystko to jest zgubą, trucizną, śmiercią i zagładą niepowetowaną. Gdybyś chociaż połowę a nawet mniej z tych trosk i starań łożył na zbawienie duszy, zapewniłbyś sobie życie wieczne i szczęście niezmienne, co byłoby dla ciebie zyskiem nieocenionym.

3. Jeżeli jednak życie niebieskie duszy jest nieskończenie lepsze i cenniejsze, aniżeli życie ciała lub życie przyrodzone duszy, to i utrata tego życia będzie śmiercią najstraszniejszą i najgroźniejszą. Jeżeli kiedy, to tutaj sprawdzają się te słowa: "Zepsucie najlepszego najgorsze" (8). Zapewne nie ma nic szkaradniejszego, wstrętniejszego i podlejszego dla zmysłów naszych nad ciało ludzkie pozbawione duszy. Jak niegdyś ożywione duszą przewyższało bez porównania pięknością i wspaniałością wszystkie rzeczy martwe, tak obecnie pozbawione życia o wiele jest od nich szkaradniejsze i wstrętniejsze. Jest ono trupem, w zepsucie i zgniliznę przechodzącym, którego widok straszliwy i fetor zaraźliwy odpędza każdego zbliżającego się już z daleka. A czyż nie będzie owa śmierć i utrata życia nadprzyrodzonego duszy, jaką sobie sam samobójstwem okrutnym sprowadzasz, jeszcze straszniejszą? Jakaż to trucizna złości piekielnej zaraża twą duszę, iż się odważasz na popełnienie tej zbrodni niesłychanej i wtrącasz się w stan podłości najpotworniejszej przez wypędzenie Ducha Bożego z duszy!

Zaiste, gdybyś własnymi oczyma zobaczył duszę swoją w tym stanie straszliwym, jak ją Bóg, Anioł stróż i niektórzy Święci z dopuszczenia Bożego widzą, o wtenczas mocno byś się przestraszył i struchlał i nie pierwej byś spoczął, aż byś oddalił tę ohydę szkaradną.

Antoninus św. opowiada (9) o jednym zakonniku, który wśród podróży potknął się na trupie smrodliwym, iż natychmiast nos zakrył sobie płaszczem, podczas kiedy Anioł towarzyszący mu w ludzkiej postaci, nie zdawał się zwracać nawet uwagi na ten wielki fetor. Kiedy dalej obaj podróż odprawujący napotkali młodzieńca nadobnego i przystojnie ubranego, znów Anioł zakrył sobie ręką oblicze, do zdziwionego zaś zakonnika powiedział: Aniołów nie razi fetor trupa, ale odtrąca dusza w grzechu śmiertelnym zostająca, przed którego smrodem obrzydliwym i nieznośnym cały dwór niebieski ucieka. Coś podobnego czytamy w życiu św. Katarzyny Sieneńskiej. Chociaż przebywała w Sienie z dala od Rzymu, przecież czuła fetor szkaradny wychodzący z tych, którzy w Rzymie ciężkim grzechem Boga obrazili. A kiedy razu jednego dama pewna pięknie ubrana przybyła do Świętej w odwiedziny z wieloma pytaniami, Święta nie mogła ani zgłoski wymówić, bo dla fetoru obrzydliwego i zaraźliwego a wychodzącego z trupa duszy tej damy, jak to sama później spowiednikowi swemu, pytającemu się o to, wyznała, ani stać nawet nie mogła, a cóż dopiero rozmawiać. Słusznie pisze św. Bazyli (10): "Jak dym pszczoły a ścierwo gołębie, tak grzech płoszy od nas Aniołów" a z nimi wszystkie inne dusze czyste.

Tylko ci, którzy trupa w sobie noszą, nie czują zazwyczaj szkarady i fetoru złego, atoli jest to tylko znakiem śmierci, bo umarli z życiem i czucie tracą. Oby miłosierdzie Boże dało i takim umarłym uczucie ich straszliwego stanu; oby poznali go przynajmniej z obrzydzenia, które wywołuje u jeszcze żyjących.

Jak życie duszy nieskończenie cenniejsze jest od życia ciał wszystkich, tak i trup duszy zeszpeconej grzechem śmiertelnym daleko szkaradniejszy jest od trupów wszystkich ciał ludzkich. Patrząc zaś na trupy wszystkich ludzi, kiedykolwiek zmarłych, okryte ranami, wrzodami, poszarpane przez ptaki drapieżne, na pół opalone, porozrywane i zgniłe, czybyś potrafił znieść ten widok straszliwy i czy nie udusiłbyś się zaraz owym fetorem zaraźliwym a z nich się wydobywającym? Mając tylko jednego trupa rozkładającego się przed tobą, nie mógłbyś ani jeść, ani pić dla smrodu obrzydliwego. Obecnie zaś nie tylko cierpisz trupa w bliskości swej, ale nawet we wnętrzu serca go nosisz, a jesz i pijesz z uśmiechem i z zadziwiającym spokojem! Zaiste taki brak czucia jest gorszy od śmierci samej! Albowiem on to wykrada ci pragnienie życia niebieskiego, robi cię niezdolnym do zmartwychwstania i wydaje cię, chociażbyś mógł być jeszcze ocalony, na śmierć straszliwą i wieczną.

–––––––––––

Uwielbienia łaski Bożej, według Dr. M. J. Scheebena i O. E. Nieremberga T. J. z czwartego wydania niemieckiego wolno przełożył X. J. Tylka. Tarnów 1891, ss. 159-171.

Przypisy:
(1) IV Król. IV, 34.

(2) Jan IV, 14.

(3) Rzym. VI, 23.

(4) II Kor. IV, 16.

(5) Rzym. VIII, 11.

(6) Rzym. VIII, 13.

(7) Jan XII, 25.

(8) Corruptio optimi pessima.

(9) 4. p. tit. 14, c. 6. §. 1.

(10) Or. 3. de pecc.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXIII, Kraków 2013
Powrót do spisu treści dzieła pt.
Uwielbienia łaski Bożej

według Ks. Dr. M. J. Scheebena i O. E. Nieremberga SI