Clicks183
Edward7

Św. Pius V i Msza Św.

Przez Dr. Joseph Shaw
W 1570 r. papież św. Pius V promulgował nowe wydanie Missale Romanum, czyli Mszału Rzymskiego, zgodnie z nakazem Soboru Trydenckiego (1545-1563). Wydarzenie to było ważne, ale często było źle rozumiane. W czasie kryzysu liturgicznego dobrze byłoby przypomnieć sobie jego prawdziwe znaczenie. Na pierwszy rzut oka, istnieje silne podobieństwo do tego, co wydarzyło się w 1969 roku, kiedy to po Soborze Watykańskim II opublikowano Novus Ordo Missae. Każdy Sobór Ekumeniczny nakazywał rewizję ksiąg liturgicznych, nie wnikając jednak szczegółowo w to, co ta rewizja miała zawierać. Panujący papież w każdym przypadku powoływał komisję do wykonania koniecznej pracy i ogłaszał jej wyniki.

Istnieją jednak trzy ważne obszary, w których ta paralela się załamuje: w istocie, założenie, że paralela jest prawdziwa, stworzyło mity, które często odnoszą się do Mszału z 1570 roku.

Mit 1. W 1570 r. Msza trydencka była nowością.
W 1969 roku Novus Ordo Missae było nowością. Zawierał on elementy niespotykane dotąd w liturgii Kościoła zachodniego lub wprowadzone dopiero w okresie poprzedzającym jego ostateczne promulgowanie, m.in. możliwość używania wernakularnego (języka narodowego) w każdym czasie i lekcjonarz z cyklami rocznymi.

Natomiast Mszał z 1570 roku był prawie identyczny z pierwszym drukowanym wydaniem Mszału Rzymskiego, tym z 1475 roku, który kopiował wcześniejsze wydania Mszału Rzymskiego. Zostały one prześledzone poprzez XIII-wieczne Missale Romano Seraphicum aż do liturgii rzymskiej pierwszych wieków.

Rewizja zarządzona przez Sobór Trydencki była kwestią sprawdzania i dalszego sprawdzania, w stosunku do kopii Mszału z dwóch poprzednich wieków, aby uzyskać możliwie najlepszy tekst. Aby podać tylko jeden przykład, dobrze znany hymn adwentowy, który odnosi się do Matki Bożej: "Niebiosa, rosę spuśćcie nam z góry; Sprawiedliwego wylejcie, chmury. O wstrzymaj, wstrzymaj Twoje zagniewanie I grzechów naszych zapomnij już" (Iz 45, 8): łac. "Rorate caeli...") kontynuował "i niechaj sprawiedliwość razem wzejdzie..." w Mszale z 1474 r., ale zostało to poprawione na "Niebiosa mówią o chwale Boga, a firmament ogłasza dzieła Jego rąk" (Psalm 18, 2, z Wulgaty). Wydaje się, że drukarze, z lenistwa lub niedbałości, zastąpili werset psalmu, który powinien znajdować się po antyfonie, kontynuacją tekstu samej antyfony.

Jeśli brzmi to dość niejasno i technicznie, to nie jest to błąd. Trzeba było mieć uważne ucho i fotograficzną pamięć, aby zauważyć różnicę między Mszałem z 1570 roku a jego poprzednikami.

Mit 2. Mszał z 1570 r. był uproszczony w stosunku do swoich poprzedników.
Mszał z 1969 roku został znacznie uproszczony w stosunku do Mszału z 1962 roku, zgodnie z nakazem Soboru Watykańskiego II (Sacrosanctum Concilium 50 "obrzędy powinny być uproszczone", passim). Mszał Rzymski z 1570 roku był również dość prosty (często używa się słowa "surowy") w porównaniu z mszałami używanymi we Francji i w innych krajach w poprzednich wiekach. Tej "gallikańskiej" tradycji zawdzięczamy niektóre chwalebne teksty liturgiczne, takie jak sekwencje Lauda Sion na Boże Ciało czy Dies irae do Mszy za zmarłych. W Mszale z 1570 r. są cztery sekwencje, ale w liturgii galijskiej jest ich znacznie więcej, na przykład jedna na Boże Narodzenie, ale nie zostały one wyeliminowane w 1570 r., ponieważ nigdy nie zostały włączone do Mszału Rzymskiego. Jeśli chodzi o reformę trydencka, Mszały gallikańskie byłyby kontynuowane z całą swoją chwalebną złożonością, co prowadzi nas do następnego punktu.

Mit 3. Mszał z 1570 r. zastąpił inne mszały używane do tej pory w Kościele.
Mszały gallikańskie z Francji należały do dużej liczby mszałów używanych w XVI wieku: kilka w Anglii, inne w Niemczech; Mediolan we Włoszech miał Mszał Ambrozjański, a Mszał Mozarabski był używany w niektórych częściach Hiszpanii. Podobnie dominikanie, kartuzi, karmelici i norbertanie mieli swoje własne mszały, a franciszkanie, gdziekolwiek się znajdowali, używali Mszału Rzymskiego. Wszystkie one przez wieki pozostawały pod wpływem Mszału Rzymskiego, którego autorytet i prestiż był szczególnie wielki, miały więc ze sobą wiele wspólnego, ale istniały też znaczące różnice.

Św. Pius V zezwolił, aby wszystkie mszały, które istniały od ponad 200 lat, pozostały w użyciu. Celem tego wymogu było wykluczenie tych, które zostały skażone przez wpływy protestantyzmu i innych herezji. Wszystkie wspomniane wyżej mszały były używane po 1570 r., z wyjątkiem angielskich, które padły ofiarą reformacji (jedynie obrządek Sarum przetrwał nieco dłużej). W końcu francuskie i niemieckie mszały przestały być używane, a proces ten zakończył się dopiero w XIX wieku. Mszały Ambrozjański i Mozarabski, a także te należące do zakonów, były używane aż do Soboru Watykańskiego II, a większość z nich jest używana do dziś.

Św. Pius V zezwolił diecezjom i zakonom na przyjęcie Mszału Rzymskiego, jeśli tego chciały, i to właśnie dzięki temu procesowi adopcji księża przygotowywani do misji angielskiej zaczęli być nauczani Mszału Rzymskiego, a diecezje francuskie i niemieckie ostatecznie utraciły swoje odrębne księgi liturgiczne. Św. Pius ustanowił zasadę, że wszyscy kapłani Kościoła łacińskiego mogą używać Mszału Rzymskiego, ale nie wyeliminował alternatywnych rozwiązań.

Pewne jest to, że Sobór Trydencki był ważnym kamieniem milowym w utwierdzaniu władzy papiestwa nad liturgią. Do tego czasu biskupi mogli autoryzować nowe teksty liturgiczne, a w kontekście wrzenia protestanckiej rewolty była to sytuacja niebezpieczna. Niektórzy biskupi stali się protestantami, porzucając swój urząd i liturgię; inni, co bardziej podstępne, próbowali kontynuować normalną działalność, wprowadzając herezję do swojego kaznodziejstwa i liturgii. Kolejni papieże wahali się przed potępieniem i usunięciem z urzędu biskupów, którzy utracili wiarę lub byli po prostu skorumpowani, aby nie doprowadzić do formalnej schizmy. Czasami sytuacja mogła zostać odwrócona przez katolickich wiernych na polu bitwy, wykonujących pracę przepowiadania i wykorzeniania korupcji, której nie zdołali wykonać biskupi: był to szczególny talent nowo założonych jezuitów.

To oczywiście rodzi pytanie: jeśli liturgia nie była bezpieczna w rękach biskupów, to czy będzie bezpieczna w rękach papieży? Biskupi mieli być strażnikami wiary i tradycji swoich kościołów, ale mieć obowiązek to nie to samo co go wypełniać. Papieże mają ten sam obowiązek i, podobnie jak ich współbracia biskupi, oni także są ludźmi. Już przed rokiem 1570 było oczywiste, że nie wszyscy papieże podzielają szacunek św. Piusa V dla tradycji. Sobór Trydencki rozpatrywał, ale nie rozstrzygnął kontrowersji wokół nowego Brewiarza Quiñoneza. Ten dziwny wytwór, nadający się bardziej do recytacji niż do śpiewu, łamiący zasadę, że w ciągu każdego tygodnia powinna być czytana cała księga Psalmów, został skutecznie narzucony duchowieństwu diecezjalnemu przez papieża Urbana VII w 1535 roku. Papież św. Pius V zniósł go w 1568 roku.

Brewiarz Quiñoneza był przykładem powierzchownie racjonalnego i wygodnego wyboru liturgicznego, który w ciągu wieków miał kusić strażników Kościoła. Kolejną ofiarą tej tendencji stały się starożytne hymny brewiarzowe. W 1631 r. papież Urban VIII wydał ich nowe wersje, ponieważ uważał, że średniowieczna łacina nie jest zbyt elegancka. Te okaleczone, trudniejsze do śpiewania wersje, choć nigdy nie zostały przyjęte przez zakony, do dziś znajdują się w niektórych wersjach Brewiarza.

Podobny projekt został podjęty w przypadku równie niemożliwego do zaśpiewania Psałterza łacińskiego przez kardynała Augustina Bea, a promulgowany przez papieża Piusa XII w 1947 roku. Jeśli chcesz wiedzieć, czy patrzysz na przekład dzieła kardynała Bea, spróbuj sprawdzić Psalm 83, 7, pochodzenie wyrażenia "dolina łez", "lacrimarum valle" z Salve Regina. Bea wyeliminował je jako nie dość bliskie oryginalnemu hebrajskiemu, a tłumaczenie Knoxa daje nam odpowiednio "dolinę pragnienia". Sobór Watykański II nakazał dokonanie nowego przekładu, "biorąc pod uwagę styl łaciny chrześcijańskiej, liturgiczne użycie psalmów, także gdy są one śpiewane, oraz całą tradycję Kościoła łacińskiego" (Sacrosanctum Concilium91). Niestety, instrukcja ta nie była przestrzegana zbyt dokładnie i obecnie mamy inną inkantacyjną wersję łacińskiego Psałterza, która niewiele przypomina to, czego używali nasi przodkowie w wierze, "Neo-Vulgatę", która trzyma się per vallem sitientiem Bea.

Św. Pius V daje nam przykład wierności tradycji liturgicznej. Dlaczego - możemy zapytać - ta wierność jest tak ważna? Dlaczego mamy przedkładać słowa używane przez naszych poprzedników nad wytwory najnowszej mody akademickiej czy literackiej?

Jednym z problemów jest to, że liturgia oparta na najnowszych badaniach i modach szybko stanie się przestarzała i nieaktualna. Pięćdziesiąt lat temu najlepsze nauki mówiły nam, że we wczesnym Kościele Msza była zwykle odprawiana z kapłanem zwróconym twarzą do ludu; dziś mówi się coś zupełnie przeciwnego. Zła nauka lat 50. usprawiedliwiła reorganizację dziesiątków tysięcy sanktuariów, niewyobrażalnym kosztem i zniszczeniem niezastąpionej sztuki historycznej. Czy teraz mamy je wszystkie odrestaurować?

I znowu, co z zdecydowanie przestarzałymi teoriami rozwoju dziecka, które przyczyniły się do powstania Dyrektorium o Mszach z udziałem dzieci w 1974 r. Co z badaniami nad koncentracją uwagi, które wpłynęły na debaty nad długością czytań w Lekcjonarzu Reformowanym z 1969 r. Czy należało przerobić Neowulgatę, gdy odnaleziono zwoje znad Morza Martwego? Czy na zawsze mamy być więźniami stanu wiedzy z lat 50. i 60. ubiegłego wieku?

Utrzymanie całej liturgii w stanie aktualnym oznaczałoby jej gruntowną rewizję w każdym pokoleniu. Oznaczałoby to całkowitą utratę ciągłości liturgicznej. Ludzie w średnim wieku nie czczą już tak jak w dzieciństwie, a tym bardziej jak ich dziadkowie. I znowu, nie możemy być pewni, że nowy konsensus akademicki jest lepiej uzasadniony niż stary.

Jeśli chcesz kupić samochód lub garnitur, który nie będzie wyglądał "zbyt zeszłoroczny" za rok, nie kupuj najnowszej mody w kolorze lub wzorze, ale coś bardziej klasycznego. Liturgie, którą przywrócił Kościołowi papież św. Pius V, była z pewnością wspomagana przez nauki historyczne, ale te nauki miały na celu zachowanie dziedzictwa przeszłości, a nie przekazywanie nam najnowszych idei. Debaty teologiczne i kazania mogą nam mówić o tym, co najnowsze, jeśli warto ich słuchać, ale starożytna liturgia przynosi nam coś zupełnie innego: samą atmosferę i słowa z czasów Ojców Kościoła, które od wieków są wpisane w duchowość i sztukę katolicką, zarówno przed świętym Piusem V, jak i po nim. Kiedy liturgia wydaje się zagadkowa lub tradycja łacińska różni się od greckiej czy hebrajskiej, niekoniecznie jest to znak dyletanckiego błędu, który należy skorygować: zazwyczaj odzwierciedla to "tradycję Kościoła łacińskiego", która uczy nas ważnej prawdy.

Liturgia jest jak wielkie i złożone dzieło sztuki. Może mieć zagadkowe fragmenty, a nawet wydawać się nie na miejscu, ale jest dla nas wyzwaniem, abyśmy ją lepiej zrozumieli, a nie znaleźli sposób na "spłaszczenie" jej tak, aby nie miała nam nic szczególnego do powiedzenia. Być może to właśnie najbardziej zagadkowe cechy najdłużej przykuwają naszą uwagę i mają największą moc przekształcania nas. Ponownie, możemy zrozumieć rzeczy, których nie potrafimy wyjaśnić. Fakt, że lekcje liturgii nie mogą być skodyfikowane jako księga aforyzmów, jest punktem na ich korzyść, a nie na niekorzyść.

Św. Pius V uczy nas, że jeśli szanujemy i kochamy liturgię naszych poprzedników w wierze, to oni mogą przez nią do nas przemawiać, a Bóg może przemawiać przez nich.

Ten artykuł został po raz pierwszy opublikowany w czasopiśmie Calx Mariae . adelantelafe.com/san-pio-v-y-la-misa/

...Zakazywanie Mszy Trydenckiej , jak obecnie - jest zupełnie czymś sprzecznym z cała historią Kościoła , Msza która jest największym skarbem , rzeczywistością tak wielu świętych ... ograniczać ją w taki sposób bezprecedensowy może tylko wilk który pragnie zniszczyć Kościół ... reakcja powinna być tylko odwrotna ... masowy powrót do Mszy czasów w których Kościół był prawdziwą ostoją wiary ...