Apokalipsa (napisana wiele lat temu ale wciąż aktualna)
Czarna mgła snuje się po watykańskich korytarzach nieprzenikniona dusząca ciemność ogarnęła tych co prowadzić mieli do Bram Niebieskich Wśród wrzasku pogan i wycia charyzmatycznych sekt kroczy bestia a jej imię to człowiek zwany papieżem wybrany by zniszczyć ostatnich co trwają w wierze następca tej której rana śmiertelna została uleczona w masońskim obłędzie tańczy i śpiewa o ludzkiej potędze jego słudzy jak psy pasterskie zaganiają owce na rzeż to kapłani o twarzach zniekształconych z rękami spalonymi , gnają wszystkich na śmierć wierni oddają pokłon na tronach siedzącym karmieni jadem szatańskiej Gospy Siedmiogłowy smok opanował ich dusze każda z nich oznacza namiętności zgubne szatański bełkot zwany dumnie mową językami towarzyszy modernistycznym straceńcom na drodze do piekielnych otchłani Nagle cisza nastała na skinienie bestii i smok wrzasnął przeraźliwie: Oto …. papież wasz mi oddany padnijcie na kolana przed potęgą jego chwały! a skały Golgoty tak odpowiedziały: Zdrajca nie ma …