V.R.S.
131.4K

AJC a Vaticanum II (6) - sprawa ks. Malachiego Martina

Jak wspomniano, w poprzedniej części, w styczniu 1965 w miesięczniku Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego Commentary ukazał się obszerny artykuł Vaticanum II i Żydzi. Oprócz życzliwego opisu prac nad Nostra Aetate znalazł się w nim tekst krótkiej modlitwy przebłagalnej za “stulecia zaślepienia”, w których nie dostrzegano piękna “Narodu Wybranego”, “znamię Kaina na czole” i “rozlew krwi z powodu zapomnienia o miłości” oraz “klątwę niesłusznie nałożoną na imię żydów”. Autorstwo modlitwy przypisano Janowi XXIII i wskazano że “napisał ją trzy miesiące przed śmiercią w roku 1963 oraz pierwotnie zamierzał odczytać głośno we wszystkich kościołach rzymskokatolickich na świecie.” Autora artykułu, który podpisał się jako “F.E. Cartus” – katolik i obserwator soboru w roku 2008 włoski dziennikarz Andrea Tornielli na podstawie wcześniejszych artykułów i relacji, w tym wypowiedzi sekretarza Jana XXIII L. Capovilli (który już w marcu 1965 roku zaprzeczał autorstwu Jana XXIII) zidentyfikował jako jezuitę Malachiego Martina, który sam napisał tekst modlitwy, którą przypisał papieżowi Roncallemu (por. M. K. Watson: The “Johanine Prayer” that Never Really Was).

Doktor Malachiasz Brendan Fitzmaurice-Martin (znany też jako ks. Malachi Martin SJ oraz F.E. Cartus, Michael Serafian, Puszkin, Forest)), urodzony w roku 1921, studiował przed Vaticanum II w Jerozolimie, od roku 1958 był bliskim współpracownikiem i prywatnym kard. Augustyna Bei (również SJ). Współpracował też z J. Courtneyem Murrayem (podobnie - SJ). Od roku 1960 pracował na rzecz Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan Bei, który, jak wiemy, zajmował się kwestiami żydowskimi. W trakcie pracy kontaktował się z przywódcami żydowskimi takimi jak rabin Abraham Joshua Heschel. W styczniu roku 1964 towarzyszył Pawłowi VI w krótkiej pielgrzymce do Izraela. W tym samym roku napisał pod pseudonimem: Michael Serafian książkę The Pilgrim (w podtytule: Papież Paweł VI, Sobór i Kościół w czasie decyzji) stanowiącą apologię soborowego otwarcia na żydów. Oddajmy głos „insiderowi”, wspomnianemu już ojcu Yvesowi Congarowi: „Ks. Tucci powiedział mi że Pielgrzym opublikowany pod nazwiskiem Serafian, jak uważano dyplomaty, pochodzi, w każdym razie w swej sferze dokumentacyjnej od ojca Martina, jezuity, dawniej z Instytutu Biblijnego, który nagle stamtąd zniknął i pozostawał w Jerozolimie, w kontaktami z różnymi żydowskimi przedstawicielami (Arrighi powiedział mi że ów o. Martin znał bardzo dobrze kardynała Beę i że wiele z fragmentów tej książki wskazuje na informacje z Sekretariatu)”

W Pielgrzymie Martin uprawiał w szczególności apologię nowej linii podejścia w stosunku do żydów wprowadzaną przez Jana XXIII i kard. Beę. Zacytujmy jego myśli z tej książki:
Papież Roncalli nie widział powodu, dla którego Kościół miałby pozostać przywiązany do formy rządów i politycznej linii, które przypuszczalnie nie przetrwałyby następnych dwudziestu lat. Sprawiłoby to jedynie pozostawienie zaszłości historycznych, które znamionowałyby Kościół dalej jako prowincjonalny i skupiony na szczegółach. Jeśli przypominamy tu sukces i politykę Bei jako kolejny czynnik warty wspomnienia, to nie tylko dlatego że utożsamia się go z utworzeniem nowego organu Stolicy Apostolskiej – jego Sekretariatu ds. Promocji Jedności Chrześcijan. Od pewnego czasu nazwisko Bei oznacza ducha i drogę myślową, wydające się cudem ludzkiej pomysłowości i chrześcijańskiej łaski. Jego osiągnięcia należy rozważyć w trzech zasadniczych sferach: ekumenizm, wolność religijna, żydzi. W tych trzech kwestiach Bea spowodował jedne z najgłębszych zmian w myśli katolickiej. To że jego przeciwnicy zbyt późno zrozumieli daleko idące konsekwencje jego działalności eksponuje jedynie metodę, której używa (…) Podstawą myślenia Bei w trzech wymienionych kwestiach była jego zasada: każdy człowiek ma prawo żyć według własnego sumienia, a po wtóre, prawo to musi zostać uznane w konkretnym porządku, w porządku instytucji, w których człowiek żyje i porusza się jako istota społeczna, polityczna i kulturalna. Pierwszy raz nakreślił powyższe w swoim przemówieniu na międzynarodowym spotkaniu w styczniu roku 1963. Przy tej okazji po mowach chrześcijan (katolików i protestantów) i niechrześcijan użył formuły, którą wzięli potem od niego papieże Roncalli i Montini: prawda w dobroci lub też prawda w miłości. Oznacza ona pokrótce że prawda jest jedna, lecz ludzie szukają jej na różny sposób zależny od ich tła, edukacji i środowiska: Jego przemówienie ze stycznia (zwane mową agape, 13.01.1963) wywarło głębokie wrażenie. Zaś Bea wzmocnił je poprzez uczestnictwo w kolejnej konferencji tego samego rodzaju, w Nowym Jorku na wiosnę (01.04.1963). Tutaj ponownie wygłosił tę samą zasadę. Apogeum osiągnięć Bei stanowi okres między tą mową nowojorską a wrześniem roku 1963. Z papieskiego upoważnienia proponował podstawowe zasady ekumenizmu, wolności religijnej i oświadczenia w kwestii antysemityzmu. Przeprowadził cykl wykładów w USA, które pozwoliły na poznanie jego nazwiska a z tym jego doktryny, przez wszystkich – katolików i niekatolików, biskupów i kapłanów. Był autentycznym głosem giovanizmu. Zastąpił Cicognaniego jako centralna postać kardynalska w oczach amerykańskiej opinii publicznej (…) Nie bez powodu został na spotkaniu w Nowym Jorku nazwany pater ecumenicus, nie bez powodu był depozytariuszem żydowskich nadziei przekazywanych mu poprzez oficjalne kanały komunikacyjne żydowskich organizacji. (…)

Musimy oczywiście uświadomić sobie pradawne siły niechęci, opozycji i oporu, które przeciwstawiały się i nadal przeciwstawiają Bei. Nie możemy lekceważyć metod bez skrupułów jakie wobec niego stosowano. I musimy z całego serca mu pogratulować i docenić pragmatyczny sposób, według którego analizował najbardziej złożone problemy kościelne, rozbierając je aż po ich ludzką zawartość. Na przykład Bea był jednym z głównych bohaterów zmagań o uzyskanie przez Sobór świadomości i przyjęcie formuły czy też zasady kolegialności. Kolegialność oznacza że rząd Kościoła powszechnego należą zarówno do papieża, jak i biskupów. (…) Bea wiedział że Kościół strukturalny nigdy nie odwróci się by uznać świat, w którym żyje, zanim nie wyzwoli się z okowów centralistycznej kontroli, zanim nie przestanie uważać się za ciało jurydyczne – to jest zanim Kościół nie przestanie uprawiać narcystycznych rozważań, i nie zatroszczy się o świat i nie uleczy rozłamów z protestantami, prawosławnymi, żydami i muzułmanami, z ludźmi dobrej woli wszędzie gdzie tylko są. Albowiem jak można przy użyciu jurydycznej struktury szerzyć miłość? Jak może dom podzielony i rozdarty przez wewnętrzne napięcia uśmiechać się do świata? I to był również punkt widzenia papieża Roncallego. To był punkt spotkania umysłów ich obu [tj. Roncallego i Bei]. (…)

Bea nie był jedynie symbolem, był dynamem idei, ośrodkiem ruchu pobłogosławionego przez Jana. (…) W sposób koncyliarny Jan pobudził instynkt grupowy biskupów. Większość była przekonana że Kościół będzie musiał zrewidować swoje stanowisko do pradawnych konfliktów, konfliktu z Kościołami Protestanckimi, konfliktu z żydami i judaizmem, konfliktu z innymi religiami i z człowiekiem nowoczesnym, rozpatrywanym religijnie i cywilizacyjnie. Przedstawił ponadto tę nową propozycję “wyglądu” Kościoła Rzymskiego przed światem. Wywołał pozytywne i ciepłe uczucia zarówno w Moskwie, jak i w głównej siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Choć raz, we Włoszech papieża błogosławiły wszystkie frakcje centrowe i centrolewicowe, i w rezultacie – obawiały się i darzyły niechęcią ugrupowania prawicy. Jego encyklika Pacem in Terris na wiosnę roku 1963 zaskoczyła świat: po raz pierwszy papież przemówił modernistycznym językiem, wyraźnie mówił o rozbrojeniu nuklearnym, w jasnych określeniach analizował internacjonalizm naszej epoki, odwołał wojnę z sekularystami, z komunistami, z niechrześcijanami (…) i po raz pierwszy potwierdził prawo każdego człowieka do jego własnych przekonań religijnych, zgodnych z jego sumieniem, bez względu na to co naucza Kościół Katolicki. To właśnie miał na myśli Stefan Wyszyński, mówiąc o “tajemnicy Pacem in Terris oraz Jana XXIII”. (…)
Jan, zwołując swój Sobór, dokonał aktu twórczego geniuszu, albowiem stworzył forum, na którym wybuchowe elementy jego Kościoła mogły w sposób uroczysty, zgodny z prawem, kanoniczny, ukazać najbardziej żywotne z palących kwestii, które uderzały w rygorystyczne mury organizacji Kościoła zużyte, przestarzałe, prześcignięte przez innych. (…) Protestanci, prawosławni i inne ugrupowania chrześcijańskie słuchały (…) Być może, mimo wszystko Biskup Rzymu był Najwyższym Pasterzem? Żydzi słuchali: ‘Jestem brat wasz Józef’ [Jan XXIII do delegacji żydowskiej, 10.1960]”.
Jak pisał dalej M. Martin w Pielgrzymie: „“Jan XXIII postanowił przeprowadzić swój Sobór Watykański by osiągnąć aggiornamento, zniszczyć bariery, wyprowadzić Kościół z getta jakie wzniósł dla siebie, przygotować jedność rodziny chrześcijańskiej, do której zmierzamy.”

Wątek judaizmu i „antysemityzmu” M. Martin rozwijał, zgodnie z oczekiwaniami lobby żydowskiego, następująco:
“Wśród ekstremalnych postaci [antysemityzmu] napotykamy kilka fantasmagoryjnych jego rozwinięć (…) masakry Ich Katolickich Wysokości w Hiszpanii, tak zwany żydo-komunistyczny spisek przeciw chrześcijaństwu, bezbożny sojusz Wielkiej Loży i Synagogi by podkopać wartości chrześcijańskie. W jakiej tylko formie, odcieniu lub barwie napotykamy ów antysemityzm jego szczególnie chrześcijańskie nacechowanie jest oczywiste. (…) Nikt świadomy tego co utworzyło nowoczesną Europę nie może zaprzeczyć że stosy i krematoria, smrodliwy dym i odór obozów zagłady w nazistowskich Niemczech były, jeśli nie logicznym następstwem, to przynajmniej formą ekstremalnego skutku normalnego podejścia chrześcijańskiego do żydów. Widzimy tu chrześcijaństwo stojące na cienkiej krawędzi samozagłady (…)”

“Założyciel [katolicyzmu] Jezus Chrystus był urodzonym obrzezanym żydem, który mówił po aramejsku i trudnił się ciesielstwem w Galilei. Według myśli katolickiej był pierwszą prawdziwie ludzką istotą, która z powodu swej Boskości, posiadała ludzką koncepcję Bożego planu dla świata – jego oczyszczenia, zbawienia i ostatecznego przeznaczenia. (…) Patrząc na pierwszy sobór [jerozolimski] przyznaje się chętnie że był to moment kluczowy, od którego zależała przyszłość. Grupka żydo-chrześcijan zebrała się w jednej izbie (…) Słowo Boga wcieliło się w fizyczną istotę Jezusa Nazareńczyka i to Jego Nazareńskość, Jego Żydowskość oraz wszystko co z tym związane tworzyło problem, którym zajął się pierwszy Sobór. (…) Rozpoczęło się od dejudaizacji pierwotnego przesłania, w procesie tym prorocy i nauczyciele Starego Testamentu został przemienieni w pra-chrześcijańskich chrześcijan, których zbawiła wiara w Chrystusa, w grupę nieżydowskich jednostek, które nie miały nic wspólnego z żywym zjawiskiem jakim był judaizm za czasów Jezusa.”


Malachi Martin wymieniany jest też (por.) jako gość posiedzeń okołosoborowych w instytucie św. Tomasza w Villanova, gdzie gościli m.in. tak znani „eksperci” Vaticanum II jak G. Baum, H. Kung czy ojciec zaszczepienia w posoborowiu amerykańskiego paradygmatu „wolności religijnej” – J. C. Murray. Pewnego wieczoru pojawił się nawet założyciel Opus Dei – Jose Maria Escriba. Martin posługiwał się też pseudonimem Puszkin. Owa kuriozalna publikacja “modlitwy Jana” w styczniu 1965 roku w gazecie AJC miała przypuszczalnie na celu wpłynięcie na ostateczny kształt dokumentu Nostra Aetate. Zaraz po niej, w lutym 1965 roku Martin wystąpił o sekularyzację – zwolnienie z zakonu jezuitów i ślubów zakonnych, które uzyskał 30 czerwca 1965.

W lipcu opuścił Rzym, wyjeżdżając do Nowego Jorku, gdzie zaopiekowała się nim fundacja Guggenheima, której członek pan Henry Moe napisała mu m.in. przedmowę do książki The Encounter. Zacytujmy, bo rzuca światło na działalność Malachiego Martina wokół Vaticanum II:
„Od szeregu lat Fundacja Harry’ego Franka Guggenheima wyrażała zainteresowanie z inicjatywy swego Przewodniczącego rozwojem badań w przedmiocie, mówiąc ogólnie – Relacji Człowieka do Człowieka. Perspektywa Fundacji jest długoterminowa: być może za stulecie lub dwa nadejdzie pewne uregulowanie nieludzkiego podejścia człowieka do człowieka. (…) Na początku roku 1965 przed przejęciem przeze mnie funkcji Zarządcy Fundacji Pan Guggenheim napisał list do Zarządu wskazując mu możliwą owocną linię aktywności. List ów brzmi następująco: ‘Wielcy prorocy wszystkich religii głosili ewangelie mające wiele wspólnego jeśli chodzi o postęp ludzkości. Apostołowie proroków stworzyli sekty religijne dzielące ludzkość na rywalizujące i często pragnące władzy grupy. Ogólnoświatowy projekt edukacyjny z prostym wyjaśnieniem wspólnej ideologii wielkich proroków może przynieść korzyść jeśli chodzi o polepszanie relacji człowieka do człowieka. Edukacja tego typu aby była skuteczna powinna być całkowicie bezstronna i docierać do mas.’

Zarząd uznał sugestię Pana Guggenheima za dobrą i podjął poszukiwania uczonego posiadającego kwalifikacje w zakresie zajęcia się wskazaną przedmiotową sprawą. W roku 1967 znalazł go w osobie Doktora Malachiego Fitz-Maurice’a Martina. Doktor Martin przez szereg lat kształcił się w trzech największych religiach zachodu – judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Studiował je nie tylko z punktu widzenia ich doktryn i organizacji wewnętrznej, ale również z punktu widzenia międzyreligijnych relacji judaizmu, chrześcijaństwa i islam. Poza tym, było oczywiste dla Zarządu Fundacji że jest on zdolnym wykładowcą i pisarzem. W związku z powyższym przyznano Doktorowi Martinowi fundusze pozwalające mu na dokończenie jego badań i napisanie publikowanej obecnie książki Encounter. Tak jak Benjamin Franklin, Zarządcy Fundacji szukają pilnie nowych prawd i dopuszczają dyskusję wszystkich hipotez. (…) W swoim czasie Franklin był nazywany wątpiącym Doktorem znanym ze sceptycyzmu (…) W powyższym duchu Doktorowi Martinowi dano pełną swobodę przy napisaniu książki (…) Bez postępowi ku nowym prawdom, nowym znaczeniom, będziemy skończeni i sprawimy zawód naszym Ojcom Założycielom jeśli chodzi o ich cel – zabezpieczenie błogosławieństw wolności (liberty) oraz dobrego życia dla nich i potomności, dla nas i naszej potomności. Albowiem oczywiste jest że przeszłość nie jest wystarczająco dobra by prowadzić czy to w teraźniejszość czy przyszłość (…) Doktor Martin podjął swoją długą pracę myślową w duchu deklaracji sędziego Handa. Jak nam oświadczył Encounter stanowi studium roszczeń judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, każdej z tych religii do posiadania wyłącznego wyjaśnienia człowieka, wszystkiego co człowiek oznacza i wszystkiego co wyróżnia człowieka”.

W Spotkaniu przeczytamy m.in. apologię posoborowego dialogu z żydami i o jego zbawiennym oddziaływaniu na „rzymskokatolicką hebreofobię”: „“W nowojorskich rzymskokatolickich szkołach parafialnych na jesień zaplanowano nowy kurs judaizmu oraz na temat żyda w literaturze. Siostry Notre Dame de Sion wraz z Unią Amerykańskich Kongregacji Hebrajskich zamierzają wspólnie sponsorować cykl dwutygodniowych sympozjów o judaizmie dla nauczycieli katolickich. 21 stycznia 1968 roku we wszystkich 225 rzymskokatolickich kościołach parafialnych Brooklynu i Queens wygłoszono kazania na temat ‘lepszego zrozumienia i miłości wobec naszych żydowskich bliźnich’. Katolickie uniwersytety zainaugurowały kursy o judaizmie prowadzone przez będących na etacie lub występujących gościnnie rabinów. Jako sposób powstrzymywania, oddziaływania i niszczenia rzymskokatolickiej hebreofobii środki te są konieczne i dobre”

Malachi Martin jest autorem również innych pism o nastawieniu dialogiczno-"ekumenicznym", co miało się zmienić kilkanaście lat później. M.in., w roku 1974 napisał podsumowujący dokonania „soborowe” wobec żydów tekst Koniec dialogu:
„Dialog, o którym mówimy rozpoczął się wraz z wizytą Profesora Julesa Isaaca w roku 1960 u Papieża Jana XXIII. Cel Isaaca był prosty: poprosić by Sobór Ekumeniczny, który miał się rozpocząć w Rzymie potępił dwie długo utrzymywane wśród chrześcijan idee: że żydzi jako rasa i jednostki byli bogobójcami – zabójcami Chrystusa oraz że plemię żydowskie zaciągnęło szczególną klątwę za to że nie stało się chrześcijanami. W rezultacie tego spotkania została utworzona specjalna podkomisja pod kierownictwem kardynała Bea z zadaniem przygotowania propozycji jakie miał przyjąć Sobór (…)Między rokiem 1962 a 1965 Sobór wprowadził prawodawstwo dla wszystkich rzymskich katolików takie jak rozumiał to Isaac. (…) Dzięki decyzjom Soboru w katolickich diecezjach, parafiach i uniwersytetach na całym świecie rozpoczęto całościowy proces. Tworzono katolicko-żydowskie organizacje. Czyszczono katechizmy i podręczniki do teologii. Kazania i wykłady podjęły temat stanowiska Soboru na temat antysemityzmu. Tworzono grupy dyskusyjne. Publikowano artykuły i książki. Chrześcijański ekumenizm rozszerzono tak aby objął relacje chrześcijańsko-żydowskie (…) Końcowe rezultaty były dobre. Choć nikt nie twierdzi że zlikwidowano antysemityzm (…), usunięto całą oficjalną i religijną podstawę antysemityzmu. Pogromy, masakry wielkopiątkowe, wywłaszczenie, wygnanie, dyskryminacja społeczna, kazania nienawiści i wszystkie ślady dawnego oficjalnego chrześcijańskiego i katolickiego antysemityzmu, wszystko to jest teraz niemożliwe (…)”

W roku 1980 ks. G. G. Higgins wspominał w swoim przemówieniu do AJC (por.) o różnych spotkaniach na kolacjach rabina Tanenbauma i Zachariasza Szustera z Malachim Martinem. Zachariasz Szuster współpracował z ks. M. Martinem, na jego ręce wpływały m.in. honoraria za książkę “Pielgrzym”. Sam Rabin Tanenbaum 29 czerwca 1964 r. tak pisał o Martinie: “Serafian mógłby wyświadczyć prawdziwą usługę gdyby się zajął kluczową kwestią problemu bogobójstwa oraz tym dlaczego się wydaje że żydzi są tak zaangażowani jeśli chodzi o Sobór Watykański ostatecznie i na zawsze doprowadzając do upadku tego ‘wielkiego mitu'” (źródło).

Posiadanej obszernej wiedzy na temat okoliczności Vaticanum II Malachi Martin nigdy nie ujawnił, wolał pisać fikcje w stylu Domu smaganego wiatrem. Robert Hickson tak podsumował jego „okołosoborową” działalność (por.): „uczony ojciec Malachi Martin SJ był w latach mniej więcej 1958-1965 osobistym sekretarzem kardynała Augustyna Bei SJ (1881-listopad 1968) i wytrwale pomagał temu Kardynałowi w przygotowaniu do Soboru Watykańskiego II, również pomagał mu bardzo, wręcz w sposób niezastąpiony, podczas Soboru, zwłaszcza w kontaktach kardynała Bei i dyplomatycznych stosunkach z władzami żydowskimi (nie tylko w USA). Jednakże o. Martin był bardzo małomówny jeśli chodzi o ów okres i te tajemnicze działania. Gdy zadano mu (obecnie w roku 1990) kilka szczegółowych pytań o tych wcześniejszych sprawach, ks. [Martin] zachowywał się bardzo wymijająco i wydawał się nadal posiadać pewne zastrzeżenia myślowe jeśli chodzi o tę całą sprawę negocjacji chrześcijańsko-żydowskich i relacji – w jakimś stopniu poufnych.” Biograf rabina A. J. Heszela Kaplan z AJC, w książce Duchowy Radykał (Spiritual Radical), pisząc o kontaktach Martina z Heszelem i Szusterem, ujął rzecz następująco” “… Martin stał się bliskim Heszelowi i Szusterowi. Niezwykle cieszył się ich towarzystwem, zwłaszcza kiedy konkurowali ze sobą, opowiadając sobie nawzajem dowcipy w jidysz (…) Martin głównie doradzał AJC w kwestiach teologicznych, lecz również zapewniał wywiad logistyczny i kopie dokumentów zastrzeżonych” (op. cit., p. 243)

Infrormacje wydawnicze na okładce jednej z książek M. Martina (źródło: mauricepinay.blogspot.com)

przypis:
link do tekstu A. Torniellego o tożsamości F. Cartusa (należy skopiować tekst w nawiasie do paska adresowego odrębnego okna i usunąć spacje bo g.tv "psuje" notorycznie tego typu linki): [ web. archive. org/web/20110813004713/ ilgiornale.it/…no/21-12-2008/articolo-id=316012-page=0-comments=1 ]
V.R.S.
I jeszcze jeden obrazek - tym razem z powodu uprawiania przez pewnego użytkownika prymitywnego obszczymurstwa ( Agentura w Tradycji zarządza dwoma stronami konfliktu. cz. 1. )

PS Facet jeśli myślisz że po pokazie twoich możliwości mam jeszcze ochotę na jakąkolwiek rozmowę z tobą na jakikolwiek temat, to coś z twoim rozumem nie tak. O moralności nie chcę się wypowiadać - zauważam jedynie że to …More
I jeszcze jeden obrazek - tym razem z powodu uprawiania przez pewnego użytkownika prymitywnego obszczymurstwa ( Agentura w Tradycji zarządza dwoma stronami konfliktu. cz. 1. )

PS Facet jeśli myślisz że po pokazie twoich możliwości mam jeszcze ochotę na jakąkolwiek rozmowę z tobą na jakikolwiek temat, to coś z twoim rozumem nie tak. O moralności nie chcę się wypowiadać - zauważam jedynie że to twoje "LJCh!" na początku linkowanego wyżej wpisu świadczy o niej jednoznacznie.
V.R.S.
W Australii też obchodzą dzień judaizmu:
etz-hayim.com/…_liturgical_calendar_2021-2022_5782-5783_L-AHC.pdf
Partnerem kalendarza jest m.in. About us – ISPS-Ratisbonne
One more comment from V.R.S.
V.R.S.
Cytowane książki Malachiego Martina The Pilgrim i The Encounter można "wypożyczyć" cyfrowo np. w serwisie archive.org.