Radek33
51.7K

Misja różokrzyżowców-zniszczenie Kościoła katolickiego!

Różokrzyżowcy to poprzednicy masonów. Wyznają tę samą religię - kabałę - ale koncentrują się na działaniach bardziej duchowych, próbując zniszczyć Kościół katolicki.
Sami różokrzyżowcy tak mówią o swoim „posłannictwie”:
Pojawienie się Lectorium Rosicrucianum i jego działalność wynika z wiecznej troski o świat i ludzkość. Jest to obecnie ostatnie ogniwo w łańcuchu wspólnot, które w pewnych okresach historii świata wciąż na nowo pojawiają się w służbie ludzkości. Tak więc również młode gnostyczne Braterstwo, Lectorium Rosicrucianum, jest w obecnych czasach narzędziem Powszechnego Braterstwa. Wspólnota ta, która w historii ludzkości występowała pod wieloma nazwami takimi jak Hierarchia Chrystusowa, Gnoza, Braterstwo Shamballa, Szkoła Duchowa, jest braterstwem istot ludzkich, które w praprzeszłości stawiły opór pokusie samowoli i nie oderwały się od boskiego pola życiowego, albo z czasem powróciły do boskiego bytu człowieczego.
Widać z tego fragmentu, że różokrzyżowcy działając w organizacjach o różnych nazwach, zawsze dążyli do tego samego, tzn. by stać się bogami. Wielkie słowa o „trosce o świat i ludzkość” sugerują jednoznacznie, że swoje dążenia wiązali z przekonaniem, że powinni wywierać wpływ na otaczającą ich kulturę. Powstaje jednak pytanie, dlaczego zmierzając do tego, nawiązywali do Ewangelii i twierdzili, że są prawdziwymi chrześcijanami. Wcześniejsze analizy pokazują jednoznacznie, że te ich roszczenia są absurdalne. Są one zwykłą manipulacją i wiążą się z wieloma kłamstwami i przeinaczeniami. Były one zrozumiałe kilkaset lat temu, kiedy chrześcijanie stanowili zdecydowaną większość Europejczyków i jawne przyznanie się do kabały groziło prześladowaniami i wykluczeniem społecznym. Dzisiaj jednak te motywacje nie mają uzasadnienia. Obecnie chrześcijaństwo jest powszechnie krytykowane i wyśmiewane. Nazywanie siebie chrześcijaninem, nawet czysto werbalne, nie wiąże się z zyskaniem popularności, a wręcz przeciwnie może budzić agresję i marginalizację. Powstaje więc pytanie: dlaczego odnowiony Różokrzyż wciąż nawiązuje do chrześcijaństwa i często powołuje się na Ewangelię. Wydaje się, że w tej sytuacji jest tylko jedna racjonalna odpowiedź. Powodem takiego postępowania jest kierowanie swojego przesłania do chrześcijan. To oni bowiem najbardziej pozytywnie reagują, słysząc chrześcijański język. Różokrzyżowcy starają się zniszczyć Kościół od wewnątrz, dokonując destrukcji wiary jego wyznawców.
Potwierdzać to mogą kolejne słowa samych różokrzyżowców:
Stojąc w sile promieniowania Chrystusowego, Powszechne Braterstwo w różny sposób pracuje na rzecz Świętego Dzieła dla ludzkości: z jednej strony poprzez wciąż nowe impulsy religijne, a z drugiej poprzez zakładanie braterstw, które wyławiają ludzi dojrzałych i potrafią wskazać im drogę powrotu do pierwotnego świata.
Różokrzyżowcy skupiają się na przemianach religijnych. Chociaż nie są chrześcijanami, to obszarem ich działalności jest właśnie krąg kultury chrześcijańskiej. Skoro zaś najbardziej fałszywym kościołem jest dla nich Kościół katolicki, to siłą rzeczy na nim powinni skupiać swoje działania. Polegają one na „wyławianiu ludzi dojrzałych”. Sformułowanie to jeszcze raz tylko potwierdza, że Różokrzyża nie interesują masy, ale wybrane jednostki.
Kim jednak są ludzie dojrzali? Są to jakoś wyróżniające się osoby, które poprzez swoje osiągnięcia lub sprawowane funkcje mogą być podatne na przesłanie mówiące, że są kimś więcej niż zwykłymi ludźmi. Trzeba uznać więc, że w sposób naturalny różokrzyżowcy skierowują swoje wysiłki na przekonanie do swoich twierdzeń takich ludzi jak: profesorowie, teolodzy, biskupi, czy kapłani, a zwłaszcza do tych, którzy zajmują ważne urzędy. Takie działanie jest zresztą jedynym właściwym podejściem, jeżeli chce się przejąć kontrolę nad Kościołem i zmienić go od wewnątrz. Jedynie zmiany instytucjonalne, doktrynalne i dyscyplinarne mogą doprowadzić do przekształcenia całego Kościoła.
Autor: Michal Krajski
Źródło: Michał Krajski
prawy.pl/…a-rozokrzyzowcow-infiltracja-i-przejecie-kosciola/

“Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem w synagodze i świątyni, gdzie gromadzą się wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego.” [J18,20]
Bractwo Różanego Krzyża jest jednym z wielu ruchów ezoterycznych działających w świecie. Ma charakter tajemniczego, hermetycznie zamkniętego stowarzyszenia. Trzeba jednak dodać, że nie jest to ruch jednolity, ponieważ w poszczególnych krajach działają jego różne konfiguracje różniące się nieznacznie aspektami doktrynalnymi.
Jak podają jego członkowie, początki bractwa sięgają starożytnego Egiptu i są związane z kilkoma kolejnymi nazwiskami faraonów, którzy wraz z innymi uczestniczyli w tajnych spotkaniach braci. Celem tych spotkań było zgłębianie tajemnej wiedzy – niedostępnej oczywiście dla zwykłych śmiertelników – z zakresu magii, znachorstwa, okultyzmu i alchemii.
(Alchemicy od wieków poszukiwali sposobów przetwarzania pospolitych metali w złoto czy srebro przy użyciu specjalnej substancji tzw. kamienia filozoficznego, który w rzeczywistości nie istnieje w przyrodzie. Szukali również “eliksiru życia”, czyli magicznego płynu, który uczyniłby ludzi nieśmiertelnymi.)
Tradycja różokrzyżowców mówi ponadto, że jeden z faraonów Amenhotep IV wybudował świątynię, aby mogli się w niej spotykać wtajemniczeni bracia. Podobno świątynia ta miała formę krzyża, dlatego to właśnie jemu przypisuje się powstanie symbolu Róży Krzyża.
Po narodzeniu Chrystusa i założeniu przez niego Kościoła chrześcijańskiego różokrzyżowcy zostali jego gorliwymi głosicielami. Jednakże ich rodowód oraz interpretacja zasad wiary chrześcijańskiej spowodowały, że zostali poddani krytyce ze strony pierwszych nauczycieli Jezusa. Toteż odsunęli się w cień, co nie znaczy, że zawiesili swoją działalność. Ta rozwijała się nadal, tyle że “w podziemiu”, rozciągając się na inne kraje. Przeszła również na grunt europejski, co prawdopodobnie było wynikiem wypraw krzyżowych.
Najbardziej przełomowym momentem mającym kluczowe znaczenie dla dalszego istnienia bractwa było pojawienie się w latach 1614-1615 w Niemczech publikacji: “Fama…” i “Confessio…”. Pierwsza dotyczyła tajemniczego Kierownika Zakonu Christiana Rosenkreutza (Chrześcijanina Róży Krzyża), który podobno opanował tajemną wiedzę z zakresu różnych nauk i sztuk i pragnął utworzyć organizację mogącą przechowywać i rozwijać zdobyte przez niego tajemnice alchemii. “Confessio…” zaś zawierała listę 37 celów, do których został powołany Zakon, którego celem miało być “szukanie prawdy”.
Mimo że jak się później okazało, owe broszury były wymysłem pewnego luterańskiego pastora, spotkały się z wielkim zainteresowaniem. Ku wielkiemu zdziwieniu samego autora stały się podwalinami powstających później Kapituł Bractw Różanego Krzyża.
Od tej pory ruch zaczął się prężnie rozwijać. Powstawały liczne publikacje, podręczniki regulujące przynależność i działalność Zakonu. Do ruchu należały ważne osobistości świata kultury, polityki, nauki. W ten sposób Bractwo ogarnęło swym zasięgiem niemal całą Europę, gdzie od 1962 roku ma swoją stałą siedzibę w Hadze.
Doktryna różokrzyżowców wywodzi się z doświadczeń religii pogańskich, a jej podstawę stanowi magia i okultyzm. Świadczą o tym poniższe słowa pochodzące z dokumentu Bractwa dotyczącego zasad: “(…) utrzymujemy, że Prawo działa na zasadzie inwolucji i ewolucji, za pośrednictwem prawa reinkarnacji i karmana, czyli zasady przyczyny i skutku; nasze początki sięgają pradawnych czasów starożytnych mistrzów mądrości i wielkich szkół okultystycznych zamierzchłych czasów, posiadamy oryginalną, prawdopodobnie ezoteryczną i okultystyczną wiedzę synów światłości, czyli synów Boga (…)”. Są to więc hasła nie do pogodzenia z nauką chrześcijańską, mimo że sami różokrzyżowcy mówią: “akceptujemy wszystkie religie i nie mieszamy się w religijne przekonania człowieka.” Z drugiej strony głoszą jakiś bliżej nieokreślony zlepek różnych wierzeń i poglądów oparty na Ewangelii i filozofii Wschodu i Zachodu: “Chcemy przepowiadać i praktykować Ewangelię i Nauki wszystkich wielkich Objawicieli, Proroków, Świętych, Oświeconych, Myślicieli Wschodu i Zachodu…”
Współczesną odmianą różokrzyżowców jest tzw. AMORC – czyli Stary i Mistyczny Zakon Róży i Krzyża, rządzony przez jednego z trzech wielkich Imperatorów Zakonu. Centrala znajduje się w San Jose (Kalifornia), gdzie mieszczą się liczne kompleksy budynków w stylu egipskim min. Uniwersytet Rose Croix, biblioteki, archiwa, laboratoria, świątynia i inne. AMORC rozprowadza również bezpłatnie broszury dostępne dla wszystkich “Sztuka życia”.
Za cel działania Bractwo stawia sobie: “osiągnięcie zdrowia, szczęścia i pokoju w ziemskim życiu dla całego rodzaju ludzkiego oraz “obudzenie we wszystkich (…) umiejętności prowadzenia życia czystego, normalnego, kulturalnego, zgodnego z założeniami natury.” Do Bractwa może zwrócić się każdy, kto potrzebuje wsparcia lub pomocy duchowej, ale nie każdy może do niego należeć. Dobór jest na zasadzie pewnej segregacji.
Spotkania odbywają się w świątyni i mają określony przebieg dostosowany do poszczególnych stopni wtajemniczenia. Bowiem każdemu stopniowi odpowiadają inne hasła, znaki, sygnały, a także przebieg ceremonii. Również inna jest przysięga, którą składa kandydat zanim zostanie wpisany do Czarnej Księgi Magii danej loży. Aby wejść do loży, strażnik wymaga znajomości hasła, a także legitymacji potwierdzającej przynależność. Wszystkich obowiązuje dochowanie tajemnicy ceremonii i wszystkich znaków oraz posiadanej wiedzy. Jest to bardzo rygorystycznie przestrzegane.
Sama struktura organizacji stopnia wtajemniczenia, przebieg ceremonii oraz używane pojęcia do złudzenia przypominają loże masońskie. Wielu znawców zagadnienia uważa nawet, że masoneria wywodzi się właśnie z Bractwa Różanego Krzyża. Co prawda sami wolnomularze nie odcinają się od korzeni różokrzyżowców, ale tajemnicą pozostaje, na ile obie tajne organizacje mają coś ze sobą wspólnego.
Liczba członków lóż różokrzyżowców liczy obecnie około 6 mln, w tym w samej Francji ok. 160 tysięcy. W Polsce działają pod nazwą Wspólnota Religijna Lectorium Rosicrucianum – czyli Filia Międzynarodowej Szkoły Złotego Różokrzyża. Została zarejestrowana w 1986 r. Częściowo przejęła wiedzę od zachodnich twórców doktryny, dopisując równocześnie własne elementy.
Wyznają chrześcijaństwo, ale ma to charakter ezoteryczny, czyli tajemny z elementami buddyzmu. Wspólnota wydaje “listy informacyjne”, które zapraszają na spotkania. Najczęściej odbywają się one w dużych ośrodkach tj. Katowicach, Warszawie, Krakowie, Łodzi. Zainteresowani zapraszani są na zebrania organizowane w wynajmowanych salach wykładowych. Po uiszczeniu odpowiedniej składki można uzyskać publikacje oraz daje to wstęp na następne zebranie. W ten sposób selektywnie wybiera się osoby, która można głębiej wtajemniczyć. Za każdy stopień wtajemniczenia płaci się oddzielnie, a jest ich 10.
Różokrzyżowcy twierdzą, że nie są oni sektą ani religią. Więc kim są?! Odpowiadają – wolnomyślicielami! Tłumacząc to pojęcie dosłownie, zastanawiające jest, czy nazywają tak siebie ponieważ wolno myślą, czy też myślą, bo im wolno, o ile w ogóle myślą. A może “znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne serce” a “podając się za mądrych, stali się głupim ” [Rz 1,21-22].
Oprac. Krystyna Potyrała
sekty.pl/bractwo-rozanego-krzyza/
Jan Zbigniew wojan
Wszędzie masoneria !
marta1012
I właśnie na krzyżu z Pasyjką często spotyka sie różę. Najczęściej widnieją na cmentarzu. Po prostu brak świadomości.
trio plus
A ja myślę, że te róże na pasyjce odnoszą się do Matki naszego Pana.
V.R.S.
Krzyż z Pasyjką to Krucyfiks i w Kościele na nim róży się nie spotyka.
Proszę nie przyjmować współczesnej mody nagrobkowej u ludu za punkt odniesienia.
marta1012
@V.R.S. Bo w Kościele są kapłani którzy rozumieją co ta róża na krzyżu oznacza i nie pozwolą sobie na taką profanację.