Clicks2.1K
Radek33
2

"Spójrz na tych dwoje bezwstydnych ludzi! Nie zostawią nam nic w spadku!"

„Nigdy, uwierz mi i wbij to sobie do głowy, tato, nigdy nie dopuszczę do tego, żeby jakiś mężczyzna tak mnie traktował i upokarzał, jak ty to ciągle czynisz wobec mamy. Jeśli dojdzie do tego, że mężczyzna będzie mi niewierny i będzie mnie oszukiwał, zemszczę się na nim, zrobię mu to samo. Ze mną tak nie będzie, kochany tato!”

*********************************************************

Gloria Polo jest Kolumbijką, dentystką. Wskutek uderzenia pioruna była tak poważnie ranna, że przez kilka dni znajdowała się w śpiączce,a skóra była niemal całkowicie zwęglona. Przy życiu podtrzymywały ją szpitalne urządzenia medyczne. Gdyby je wyłączono, umarłaby. Opiekujący się nią lekarze spisali ją na straty i chcieli odłączyć aparaturę. Jednak jej siostra, która też jest lekarzem, domagała się, by podtrzymywać ją przy życiu. Podczas śpiączki Gloria Polo znajdowała się po drugiej stronie rzeczywistości, w zaświatach. Potem wróciła do życia, by złożyć świadectwo tym, którzy nie potrafią uwierzyć. Przyniosła stamtąd ważne orędzie dla ludzkości.
Podczas mistycznego przeżycia, Gloria mogła zajrzeć do swej Księgi życia. Doświadczenie to wstrząsnęło nią. Na polecenie Pana Boga stała się głosem wołającym na pustyni wiary obecnych czasów.


******************************************************

Czcij ojca swego i matkę swoją

Doszliśmy do czwartego przykazania: Czcij ojca swego i matkę swoją! Także tu Pan ukazał mi, jak niewdzięczna byłam za życia względem moich rodziców. Jak często i jak strasznie klęłam na nich oraz wymyślałam im. Wyrzucałam im, że nie mogą mi zaoferować tego wszystkiego, co otrzymały moje koleżanki. Stało się dla mnie jasne, jak bardzo byłam nie umiejącą niczego cenić córką, dla której wszystko, co z trudem i wyrzeczeniami dawali mi rodzice, nie miało żadnej wartości. Tak, nawet do tego stopnia żywiłam urazę do rodziców, że twierdziłam, że ta kobieta nie może być moją matką, gdyż po prostu jest dla mnie zbyt prymitywna. Dla mnie była nikim, jak więc mogła być moją matką.
Przerażającą rzeczą było dla mnie ujrzeć rezultat: widzieć siebie jako kobietę bezbożną, która wszystko niszczyła oraz negatywnie wpływała na wszystko, co stanęło jej na drodze. Najgorsze w tym wszystkim było to, że wmawiałam sobie, że jestem kimś wyjątkowym, szczególnie dobrym i świętym. Pan wyjaśnił mi również, dlaczego wmawiałam sobie, że przy tym czwartym przykazaniu nie muszę się niczego obawiać. Byłam pewna, że z łatwością sobie tutaj poradzę, gdyż w ostatnich latach życia rodziców finansowałam lekarzy i leki, których potrzebowali, gdy chorowali. Tylko z powodu tego faktu wmawiałam sobie, że wypełniłam czwarte przykazanie bardziej, niż było to nakazane. Pasowało to do mojej filozofii życia, w której wszystkie moje czyny oceniałam i segregowałam według zasady pieniędzy. Tak samo było i z moimi rodzicami. Mój mąż podjął zobowiązanie pokrycia opłat, a ja mówiłam: „Spójrz na tych dwoje bezwstydnych ludzi! Nie zostawią nam nic w spadku, a w dodatku trzeba na nich wydać fortunę. Rodzice moich przyjaciół, przeciwnie, zostawią im dobra...” I Pan ukazał mi, jak analizowałam wszystko przez pryzmat pieniądza i jak manipulowałam rodzicami, kiedy posiadałam pieniądze i pozycję. Dzięki bogactwu urosłam dla nich, żyjących w prostych warunkach, do rangi bóstwa, które czcili, oślepieni moimi pieniędzmi.
Ta sytuacja, uwarunkowana mamoną, pozwoliła mi także na bezczelne obchodzenie się z moimi rodzicami. Nie możecie sobie wyobrazić, jak bardzo bolało mnie to jasne poznanie – miałam je z łaski Boga – mojego wcześniejszego życia, jaki głęboki ból sprawiało. Musiałam przypatrywać się, jak mój tata z wielkim smutkiem płakał i szlochał nade mną i moim zachowaniem, bo mimo wszystkich swoich słabości był dobrym ojcem. Uczył mnie być pracowitą i prowadzić przykładne życie, gdyż tylko ten, kto dobrze pracuje i dobrze wykonuje swój zawód, będzie postępował naprzód i coś osiągnie. Niestety, mimo że tak starał się mnie dobrze wychować, uszedł mu mały szczegół, bardzo istotny, a mianowicie to, że miałam także duszę, która umierała z głodu, i że on – jako wzór dla swej córki – miał do spełnienia misję: żyć Dobrą Nowiną i wiarą. Pod tym względem całkowicie zawiódł i po prostu nie widział, jak to moje życie tonęło w bagnie wskutek niedostrzegania przez niego tego szczegółu.
Bolało mnie, gdy widziałam, jakim kobieciarzem był mój ojciec. Czuł się szczęśliwy i dobrze mu było, gdy mógł opowiadać mojej matce i wszystkim ludziom – oraz chełpić się przy tej okazji – jakim to on jest „macho”, ponieważ miał równocześnie wiele kobiet i był w stanie trzymać je na wodzy oraz zadowalać. Poza tym wiele pił i palił. Z tych wszystkich wad i złych przyzwyczajeń mój ojciec był nawet dumny. Był bardzo zarozumiały. Błędnie uważał, że nie były to wady, a wręcz przeciwnie – cnoty, które czyniły go kimś wyjątkowym. Już w młodym wieku widziałam, jak mama siedziała w domu zalana łzami, gdy tata zaczynał chełpić się swoimi kobietami i przygodami, jakie z nimi miał. Im częściej to przeżywałam, tym większy był mój gniew, wściekłość i awersja, która mnie ogarniała. A teraz widzę przebieg mojego wcześniejszego życia i pojmuję natychmiast, że te niepohamowane uczucia powoli doprowadzały mnie do „duchowej śmierci”, do obumierania mojej duszy. Ogarniał mnie ogromny gniew, gdy musiałam przypatrywać się, jak tata perfidnie upokarzał mamę na oczach wszystkich.
Zaczynałam się temu przeciwstawiać. Zagadywałam mamę, próbowałam na nią wpłynąć. Mówiłam do niej na przykład tak: „Nigdy nie będę taka jak ty, nie pozwolę sobie na takie rzeczy ze strony mężczyzny. My, kobiety, nie mamy żadnej wartości w społeczeństwie i jesteśmy dlatego tak poniżane, bo są takie kobiety jak ty, pozwalające na wszystko; bo są kobiety, które ulegle poddają się samowoli tych „macho”; kobiety, które nie mają już godności ani dumy, a są bardzo podłamane psychicznie; właśnie takie kobiety, które pozwalają zarozumiałym mężczyznom na znęcanie się nad sobą i traktowanie siebie jak ostatnią szmatę.”
A do mojego ojca powiedziałam, gdy byłam nieco starsza: „Nigdy, uwierz mi i wbij to sobie do głowy, tato, nigdy nie dopuszczę do tego, żeby jakiś mężczyzna tak mnie traktował i upokarzał, jak ty to ciągle czynisz wobec mamy. Jeśli dojdzie do tego, że mężczyzna będzie mi niewierny i będzie mnie oszukiwał, zemszczę się na nim, zrobię mu to samo. Ze mną tak nie będzie, kochany tato!” W odpowiedzi otrzymałam od ojca solidne lanie. Krzyczał na mnie: „Co ty sobie myślisz? Na co sobie pozwalasz? Za kogo ty się masz, żeby tak do mnie mówić?”
Nie możecie sobie wyobrazić, jakim strasznym „macho” był mój ojciec. Nie mogłam trzymać języka za zębami i odpowiedziałam: „Nawet jeśli mnie bijesz i prawie mnie zabijasz, przysięgam ci, że nie pozwolę sobie na coś takiego. Gdyby doszło do tego, że jako zamężna dowiedziałabym się o niewierności męża, zemściłabym się na nim w straszliwy sposób, abyście wy mężczyźni zrozumieli, co przeżywa kobieta, gdy mężczyzna traktuje ją jak ostatnią szmatę, upokarza ją i znęca się nad nią jak nad mokrą ścierką.”
I tak napełniałam się tą awersją, gniewem i wściekłością i wypełniałam nimi myśli i umysł. Zatruwałam swój umysł i charakter. Kiedy dorosłam i byłam samodzielna – i oczywiście miałam już wystarczająco dużo pieniędzy – stale wywierałam presję na moją matkę, mówiąc do niej: „Mamo, wiesz co? Rozejdź się z tatą. Weź z nim rozwód!” Zachowywałam się tak, chociaż szanowałam tatę i lubiłam go. Mimo to ciągle zagadywałam mamę: „Nie może tak być, abyś tak po prostu znosiła takiego typa jak mój ojciec! Jako kobieta bądź świadoma swej godności! Odzyskaj honor i pokaż mu, że jesteś kimś cennym, wyjątkowym, a nie kawałkiem szmaty, którą może się wytrzeć!” Te i podobne frazy powtarzałam nieustannie mojej matce. Możecie to sobie wyobrazić? Robiłam wszystko, by rozdzielić moich rodziców, by skłonić ich do rozwodu.
Mama zwykle mawiała wtedy do mnie: „Nie, moja droga córko, nie rozwiodę się. Nie myśl sobie, że zachowanie twojego ojca nie jest dla mnie bolesne i upokarzające. Cierpię bardzo z tego powodu, co z pewnością możesz sobie wyobrazić. Ale ponoszę tę ofiarę i wytrzymuję, gdyż mam was – siedmioro moich dzieci. Jest was siedmioro, a ja jestem sama. Tak więc lepiej jest, aby tylko jedna osoba musiała cierpieć, a nie – siedem osób. W końcu twój ojciec jest dobrym tatą i nie mam serca, by tak po prostu uciec i pozostawić was, abyście sami dorastali. Pytam cię jeszcze: jeśli rozejdę się z twoim ojcem, kto wtedy będzie się modlił o jego nawrócenie, aby jego dusza została zbawiona? Cierpienie i poniżenie, jakie wyrządza mi twój tata, jednoczę z niewymownymi cierpieniami naszego Pana Jezusa Chrystusa na Krzyżu. Każdego dnia mówię naszemu Panu: ‘To, co muszę cierpieć i znosić, jest przecież niczym w porównaniu z cierpieniami, jakie znosiłeś dla nas na Krzyżu. Aby moje cierpienie miało wartość, proszę Cię o to, bym mogła połączyć i zjednoczyć je z Twoim cierpieniem, tak aby to moje cierpienie otrzymało moc wyproszenia łaski nawrócenia dla męża i dzieci, by mogli zostać uchronieni od wiecznego potępienia!”
Nie rozumiałam tego wszystkiego i tylko potrząsałam głową z powodu „głupoty” mamy. Po prostu nie byłam w stanie tego pojąć. To były myśli, które były mi obce i diametralnie sprzeciwiały się mojemu stylowi życia i myślenia. Wiedzcie jeszcze, że nie tylko nie rozumiałam tego. Wypowiedzi mojej matki drażniły mnie i powiększały mój gniew. Doszło do tego, że zmieniło się całe moje życie, gdyż stałam się prawdziwą rebeliantką. Ten bunt objawiał się najpierw w tym, że angażowałam się w walkę o prawa kobiet i emancypację – i to nie tylko jako bierna uczestniczka... nie. Walczyłam o prawa kobiet na czele tego frontu.
Zaczęłam bronić aborcji, prawa kobiety do decydowania o swoim brzuchu; niezależności i prawa do bycia „singlem” czy życia w wolnym związku – do organizowania sobie życia z przygodnymi partnerami. Propagowałam rozwód jako dobre rozwiązanie problemów małżeńskich. W szczególności broniłam „prawa talionu”[7]. A więc doradzałam zawsze kobietom, by odpłacały tym samym, by również one również mściły się na każdym niewiernym mężczyźnie „skokiem w bok” – jeśli to możliwe – z jego najlepszym przyjacielem. Chociaż sama osobiście nigdy nie byłam niewierna mężowi, to złymi radami wyrządzałam wielkie szkody bardzo wielu osobom. Niestety!
CDN.

*****************************************************
Przekład hiszpańskojęzycznego pisma
kierownika duchowego pani dr Glorii Polo:


Parafia Archidiecezja Bogota
Świętego Krzyża Wikariat Biskupi św. Piotra

Bogota, 13 listopada 2007

Do wszystkich zainteresowanych:

Pismem tym potwierdzam, że pani Gloria Polo jest osobą umocnioną w wierze, osobą która zawsze udzielała się na rzecz Kościoła Katolickiego, ewangelizując ludzi poprzez swoje osobiste świadectwo wiary, dotyczące jej życia.
Pani Polo odznacza się sprawdzoną cnotą i w ciągu tych ośmiu lat, w czasie których towarzyszyłem jej jako kierownik duchowy, zawsze wyróżniała się głębokim życiem modlitewnym i oddaniem Jezusowi Chrystusowi.
W szczególności chcę podkreślić jej pobożność, prawość, świątobliwe życie oraz przejrzystość w głoszeniu Ewangelii Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
Zaświadczam o jej cennym wkładzie w ewangelizację w Kolumbii, jak i za granicą. Działa zawsze pod okiem kierownika duchowego, posłuszna wobec Urzędu Nauczycielskiego i zgodnie z wiarą Kościoła Katolickiego.

Ksiądz Wilson Alexander Mora G. Proboszcz, Calle 143, Nr. 65 – 57, Casa Blanca Norte, Telefon: 682 53 68 Bogotá D.C.


www.teologia.pl/gloria_polo/gloria_polo.htm
Pinochet
@PlusMinus A to żeś mnie zmartwił tym swoim posunięciem. 😉 Przypomnę tylko, że to Ty zacząłeś pierwszy. Chyba, że Alzheimer już dokucza?
Jota-jotka
Jest to ,,poświęcenie,,w dzisiejszym świecie wyśmiewane ,ale ma wartość u Boga