Clicks18
Quas Primas

ONI JEGO ZDETRONIZOWALI - ABP MARCEL LEFEBVR'E - WSTĘP

ALBUM - Książka w rozdziałach

Ta książka to obowiązkowa lektura każdego katolika. Arcybiskup Lefebvr'e omawia filozoficzne i historyczne przyczyny kryzysu, których efektem był Sobór Watykański II, nazwany tutaj rewolucją francuską w Kościele. Autor rozprawia na temat źródeł i zasad liberalizmu przyczyniającego się do zdetronizowania Jezusa Chrystusa, krytycznie analizuje liberalny katolicyzm oraz liberalną konspirację szatana przeciwko Kościołowi i papiestwu, a także opisuje rewolucję w tiarze i kapie, jaka się dokonała podczas i po soborze — tryumfie katolickiego liberalizmu.

PRZEDMOWA


Pomysł opublikowania tej książki zrodził się podczas pewnych konferencji na temat liberalizmu, które były wygłaszane dla seminarzystów w Ecône. Celem tych konferencji było poszerzenie, u ich uczestników – przyszłych ksieży – zrozumienia najpoważniejszych i najbardziej szkodliwych błędów współczesnych czasów, a także umożliwienie im wydania zgodnego z prawdą i wiarą osądu na temat skutków i przejawów ateistycznego liberalizmu i liberalnego katolicyzmu.

Liberalni katolicy przenoszą liberalne błędy do wnętrza Kościoła i do stowarzyszeń, które nadal są choćby trochę katolickie. Rzeczą wielce pouczającą jest powtórna lektura nauczania papieży na ten temat, jak i refleksja nad wigorem dokonanych przez nich potępień.

Należy przypomnieć aprobatę wyrażoną przez Piusa IX dla Ludwika Veuillota, autora wspaniałej pozycji L’illusion libérale1 oraz aprobatę Świętego Oficjum dla książki don Feliksa Sarda y Salvany’ego Liberalizm jest grzechem (El liberalismo es pecado)2.

Zastanawia nas, co wymienieni autorzy powiedzieliby, gdyby stwierdzili, to co my obecnie, że liberalizm króluje niepodzielnie w Watykanie i w episkopatach?

Stąd właśnie bierze się paląca konieczność uświadomienia tego błędu przyszłym księżom, gdyż liberalny katolik ma fałszywe wyobrażenie aktu wiary, jak to dowodzi3 don Sarda. Wiara nie jest już obiektywną zależnością od boskiego autorytetu, lecz subiektywnym uczuciem, które w rezultacie respektuje wszelkie błędy, w szczególności religijne. W rozdziale XXlll Louis Veuillot wyrażnie wykazuje, że fundamentalną zasadą roku 1789 jest niezależność religijna, sekularyzacja społeczeństwa i ostatecznie wolność religijna.

Ks. Tissier de Mallerais, sekretarz generalny Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, zachęcony przez Przełożonego Generalnego, miał inspirację do opublikowania niniejszego zbioru konferencji. Dzięki temu zarówno seminarzyści, jak i inni mogą korzystać z tego bardzo aktualnego nauczania.

W trakcie prac nad tą publikacją, w Asyżu miał miejsce najbardziej ohydny przejaw liberalnego katolicyzmu. Był to namacalny dowód fałszywego rozumienia wiary przez Papieża i jego zwolenników, modernistyczny zamiar wstrząśnięcia całym gmachem Kościoła. Sam Papież stwierdza to w swoim przemówieniu do członków Kurii w dniu 22 grudnia 1986 r.

Mając za cel ochronę wiary katolickiej przed plagą liberalizmu, wydaje się, iż książka ta pojawia się we właściwym czasie, stając się echem słów Naszego Pana: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy będzie potępiony” (Mk 16, 16). To właśnie jest ta wiara, której wymagało wcielone Słowo Boga od tych, którzy chcą dostąpić zbawienia. To właśnie ta wiara, za którą zapłacił Swoim życiem, a po Nim rzesze męczenników i świadków, którzy ją wyznawali. Religijny liberalizm pozbawia nas męczenników i misjonarzy, pozostawiając jedynie osoby kupczące religią, którym wtórują kobzy głoszące pokój w słowach, a nie w czynach!

Niech liberalizm, grabarz Kościoła katolickiego, będzie z dala od nas.

Naśladując naszego Pana, nieśmy Krzyż, jedyny znak i źródło Zbawienia. Niech Matka Boska Fatimska, w siedemdziesiątą rocznicę jej Objawienia, będzie łaskawa pobłogosławić propagowanie tej książki, która stanowi echo jej przepowiedni.

abp Marcel Lefebvre

Ecône, 13 stycznia AD 1987, w święto Chrztu Pańskiego

Wstęp

Dokąd zmierzamy? Jaki będzie koniec szokujących wydarzeń dzisiejszych czasów? Wydaje się, iż nie jest to pytanie o konflikty wojenne, atomowe bądź ekologiczne kataklizmy, ale, przede wszystkim, o rewolucję na zewnątrz i wewnątrz Kościoła, apostazję, która, mówiąc w skrócie, pochłania całe narody, które przedtem były katolickie, a nawet sięga po szczyty hierarchii Kościoła. Rzym wydaje się być całkowicie ślepy. Wieczny Rzym został zmuszony do milczenia, sparaliżowany przez inny Rzym, Rzym liberalny, który go okupuje. Źródła Bożej Łaski i Wiary wysychają, a w żyłach Kościoła krąży śmiertelna trucizna naturalizmu.
Niepodobnym zrozumieć tego głębokiego kryzysu bez rozważenia głównego wydarzenia naszego stulecia: Soboru Watykańskiego II. Wydaje mi się, że moje odczucia odnośnie tego wydarzenia są dobrze znane, przytoczę zatem samą istotę moich przekonań: nie odrzucając całkowicie Soboru, twierdzę, że była to największa katastrofa naszego stulecia, ale również i wszystkich stuleci od czasu powstania Kościoła. Moje poglądy nie opierają się na niczym innym, jak tylko na kryterium danym nam przez naszego Pana – ocenie po jego owocach4. Obecnie, gdy pytamy kardynała Ratzingera o wskazanie jakichkolwiek dobrych owoców Soboru, nie wie, co odpowiedzieć5. Gdy pewnego razu spytałem kardynała Garrone w jaki sposób „dobry” sobór może wydać tak złe owoce, odpowiedział: „To nie Sobór, to środki społecznego przekazu”6.

W tym miejscu odrobina refleksji może wspomóc zdrowy rozsądek: skoro era posoborowa jest zdominowana przez rewolucję w Kościele, czyż nie jest oczywistym, że to właśnie Sobór ją wprowadził? Kardynał Suenens powiedział kiedyś: „Sobór to rok 1789 w Kościele”, a kardynał Ratzinger mówi: „Problemem Soboru była konieczność asymilacji wartości dwóch stuleci kultury liberalnej”. W dalszych słowach powiada: Pius IX, poprzez Syllabus, zdecydowanie odrzucił świat, który wyłonił się z rewolucji francuskiej, potępiając następujące twierdzenie: „Biskup Rzymu może i powinien pogodzić się, i porozumieć z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”7. Kardynał Ratzinger mówi otwarcie, iż Sobór był anty-Syllabusem, gdyż spowodował pogodzenie Kościoła i liberalizmu, szczególnie poprzez Gaudium et Spes – najdłuższy dokument soborowy, a papieże wieku dziewiętnastego, rzekomo, nie wiedzieli, jak odróżnić co w rewolucji z 1789 r. wywodziło się z prawdy chrześcijańskiej i mogło być zaakceptowane przez Kościół.
Oświadczenie takie jest niesłychanie dramatyczne, zwłaszcza jeśli jest wypowiadane przez przedstawicieli Magisterium Kościoła! Czym w gruncie rzeczy była rewolucja roku 1789? Był to naturalizm i subiektywizm protestantyzmu, zredukowany do norm prawnych i narzucony wciąż katolickiemu społeczeństwu. Stąd bierze się deklaracja praw człowieka bez Boga; stąd pochwała subiektywizmu jednostki kosztem obiektywnej prawdy; stąd ustawienie na tym samym poziomie wszelkich religijnych „wierzeń”, przed Prawem; stąd, mówiąc w skrócie, organizacja społeczeństwa bez Boga, poza naszym Panem Jezusem Chrystusem. Jedno słowo opisuje tę monstrualną teorię: liberalizm.

Niestety! W tym właśnie momencie prawdziwie doświadczamy „tajemnicy bezbożności”8. Już nazajutrz po rewolucji szatan wprowadził do wnętrza Kościoła ludzi napełnionych duchem dumy i nowości, pozujących na natchnionych reformatorów, marzących o pogodzeniu Kościoła z liberalizmem, próbujących wprowadzić nieprawy związek pomiędzy Kościołem a zasadami rewolucji! Jakże można pogodzić naszego Pana Jezusa Chrystusa z takim nawarstwieniem błędów, które są w tak radykalnej sprzeczności z Jego Łaską, Jego Prawdą, Jego Bóstwem, Jego uniwersalnym królowaniem? Nie! Papieże nie mylili się, gdy, wsparci przez Tradycję i wspomagani przez Ducha Świętego, potępiali swym najwyższym autorytetem i z niezmienną ciągłością wielkie odstępstwo liberalnego katolicyzmu. W takim razie, w jaki sposób liberalna sekta zdołała narzucić swoje poglądy powszechnemu soborowi? W jaki sposób związek, zawarty przeciwko naturze, pomiędzy Kościołem9 a rewolucją francuską, zrodził potwora, którego niespójność napełnia przerażeniem nawet najbardziej zagorzałych jego zwolenników? Dołożę wszelkich starań, aby w rozdziałach dotyczących liberalizmu odpowiedzieć na te pytania, wykazując, iż trucizna liberalizmu, raz wlana do Kościoła, prowadzi do apostazji, jako naturalnej konsekwencji.

„Od liberalizmu do apostazji” – oto temat niniejszej pracy. Aby nie było wątpliwości, życie w czasach apostazji nie jest powodem do chwały! Nie zapominajmy jednak, że każdy czas i każdy wiek należą do naszego Pana Jezusa Chrystusa: Ipsius sunt tempora et saecula10, jak mówimy w słowach liturgii paschalnej. Obecny wiek apostazji, bez wątpienia, w inny sposób niż poprzednie wieki wiary, należy do Jezusa Chrystusa. Z jednej strony, apostazja wielu podkreśla heroiczną wiarę nielicznych. Tak było w Izraelu w czasach proroka Eliasza, gdy Bóg zachował jedynie siedem tysięcy mężczyzn, którzy nie ugięli kolana przed Baalem11. Nie zginajmy więc kolan przed bożkiem „kultu człowieka”12, „który zasiadł w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem”13. Pozostańmy katolikami, czcicielami jedynego prawdziwego Boga, naszego Pana Jezusa Chrystusa, wraz z Jego Ojcem i Duchem Świętym!
Z drugiej jednak strony, historia Kościoła uczy nas, że każde stulecie kryzysu przygotowuje wiek wiary oraz, zgodną z Tradycją, prawdziwą odnowę. Waszą sprawą jest włączyć się w ten proces, drodzy Czytelnicy, poprzez pokorne przyjęcie tego, co Kościół nam przekazał, aż do czasów poprzedzających II Sobór Watykański, poprzez słowa papieży – a co ja staram się Wam przywrócić. Jest to spuścizna doktryny Kościoła, którą otrzymałem bezwarunkowo i chcę Wam przekazać również bezwarunkowo: quam sine fictione didici, sine invidia communico14.

Przypisy:

Mt 7, 16.

Kard. Józef Ratzinger, Raport o stanie wiary, Michalineum 1986.

Wywiad z 13 lutego 1975 r.

Syllabus, poz. 80, Denzinger 1780.

2 Tes 2, 7.

A raczej ludźmi Kościoła, lub zewnętrznym aparatem kościelnym.

Jego jest czas i wieczność.

3 Krl 19,18.

Wyrażenie Pawła VI.

2 Tes 2, 4.

Mdr 7, 13: Rzetelnie poznałem, bez zazdrości przekazuję i nie chowam dla siebie jej bogactwa.