Clicks850
Anja39
1

Katastrofa której nie było

W dniu 10 kwietnia 2010, do tupolewa, nikt z członków delegacji katyńskiej nie wsiadał w każdym razie żywy lub przytomny. Zwłoki ofiar dowieziono do Rosji później i to nie wszystkie. Okoliczności startu samolotu są całkowicie niejasne.
Katastrofy Tu-15M 101 w Smoleńsku nie było – widzieliśmy jakieś szczątki samolotu i to nie kompletne. Szczątki te pochodzę z demontażu i podrzucenia do lasku i tam wysadzono to wszystko
w powietrze. Zrobiono to bardzo nieudolnie. A co zauważył Shoigu w trakcie rozmowy z Putinem. Shoigu powiedział to do Putina przez zęby ale kamery TV ten moment złapały.
Zamach był przeprowadzony po polskiej stronie, a inscenizacja rzekomego wypadku przypadła stronie rosyjskiej. Zaplanowano, że wydarzy się spektakularny wypadek lotniczy na terenie Rosji. To celem - „oddania śledztwa w ręce Rosjan”. W ten sposób cały ciężar dowodowy pochodzi z Rosji, która jest niczym innym jak „pralnia faktów i dowodów”. To na takiej samej zasadzie jak pralnia pieniędzy wśród przestępców. Wielka dumna Rosja praczką brudów polskojęzycznej szumowiny.


+++
Katastrofa, której nie było.
Smoleńsk 10 kwietnia 2010.


W 10 kwietnia 2010, w Smoleńsku nie było żadnej katastrofy samolotu TU-154M 101 z
prezydentem Lechem Kaczyńskim oraz cala tzw „delegacja katyńska” na pokładzie. Załoga samolotu, prezydent, osoby towarzyszące, w sumie – umownie – 96 osób zostało zamordowane lub zaginęły w Polsce, a nie w Rosji.
Był to krwawy zamach stanu z ofiarami osób całkowicie postronnych.

„Katastrofa smoleńska” była jedynie aranżacją medialną, mającą na celu wykluczenie śledztwa z terenu Polski i urządzenie jakiejś farsy w Rosji. To celem ukrycia tego faktu - zamachu stanu z użyciem siły i masowym skutkiem śmiertelnym postronnych osób.

„Katastrofa smoleńska” była jedynie manipulacją „okrągłego stołu” - nowym rozdaniem stołków. Jak za komuny lub później dopuszczano się skrytobójstw mających na celu właściwe uformowanie zestawu osobowego strony opozycji, która w składzie odpowiednich person miała układać się z bandziorami, tak teraz należało dokonać gruntowniejszej korekty tego składu. I tak się stało.

Nowością są tylko dwa nowe elementy tej techniki okrągłostołowej: podłączenie do gry Rosji i masowość zabójstw. Rosja jest wyeksponowana w tym zamachu, a nie jest świadectwo jej siły lub roli głównej ale słabości i głupoty. ZSRR nie dał się wmieszać bandycie Jaruzelskiemu w krwawe jatki w Polsce – bo ZSRR był bardziej odpowiedzialny i ludzki niż dzisiejsza Rosja, która jest słaba i chodzi na smyczy „ okreslonych sił na Zachodzie”.

Obrazy medialne oraz ogólny charakter informacji nt. rzekomego zdarzenia , którego nie było,
zdołały swą olbrzymią nawałą informacji zagłuszyć racjonalne spojrzenie na wypadki związane
katastrofą. Do nawały gigantycznego zagłuszania włączono „tydzień żałoby” , gdzie w akompaniamencie ustawicznie nadawanego neurotycznego fragmentu muzyki maglowano w koło
fakty będące relacjami z relacji. W trakcie tego zacierano fakty niewygodne, a podrzucano sfabrykowane. Prezydenta przywieziono w zalutowanej trumnie. Pochowano go bez sekcji zwłok w Polsce i identyfikacji ze strony uprawnionych przedstawicieli władzy państwowej. Aby i to kolejne przestępstwo zamaskować, ustalono pochówek na Wawelu, który swymi kontrowersjami w kolejny już raz odwrócił uwagę od istoty problemu.

Powiedzmy dobitnie raz jeszcze, tam w „katastrofie smoleńskiej” żadnych faktów „lotniczych” nie ma. Nie ma dowodów na to, że samolot leciał i rozbił się w lesie koło lotniska w Smoleńsku. Tam nie było katastrofy nie było też i zabitych w tej katastrofie.
Należy zauważyć bardzo proste i podstawowe fakty:

1.Nie ma ani jednego dowodu na to, że wypadek miał miejsce w rzeczywistości.

2.Nie ma ani jednego dowodu na to, że ktokolwiek z 96 ofiar rzekomej katastrofy opuścił
terytorium Polski żywy.

Ad1.

1.10
Lotu samolotu Tu-154M 101, na terytorium Rosji, nikt nie widział.
1.11 Próby podejścia do lądowania Tu-154M 101, w Smoleńsku, nikt nie widział
(Wiśniewski nie mówił prawdy twierdząc, że widział samolot, który lądował
i natychmiast potem rozbił się – a był to samolot z polska szachownica. Takie
spostrzeżenie w warunkach tam opisywanych nie jest możliwe).
1.12 Momentu rozbijania się samolotu, którego fragmenty wraku widzieliśmy, nikt nie
widział.
1.13 Na miejscu położenia wraku – krótko po wybuchu, który opisał Wiśniewski -
nikogo żywego lub martwego nikt nie widział .
1.14 Czarna skrzynka nie została zabezpieczona w jej oryginale na miejscu rzekomej
katastrofy i jako taka nie stanowi dowodu w sprawie.
1.15 Odstępując tu od chronologii wydarzeń podajmy; startu samolotu TU-154M 101
z lotniska w Warszawie nikt nie widział.
Podkreślmy tu dwa dodatkowe zagadnienia.
- Nie jest znana godzina odlotu samolotu TU-154M 101 z lotniska na Okęciu.
- Fakt startu samolotu z lotniska w Warszawie nie może być dowodem na, że
samolot ten opuścił terytorium Polski jako sprawny statek powietrzy (aerodyna).
Rozróżniamy tu oczywiście sprawnie lecący samolot, od wraku tego samolotu
transportowanego w częściach.
1.16 Ślady zniszczeń środowiska – rzekomego miejsca katastrofy - sugerują wręcz
eksplozję wielu ładunków wybuchowych, które w ten sposób utworzyły pas
zniszczenia lasu – wzdłuż rzekomego tragicznego przebiegu lądowania - wlotu
samolot w las. Śladów tych nie mógł dokonać spadający samolot.
Zniszczenia podłoża ściółki w lesie, a pokazane na pierwszych ujęciach filmu
Wiśniewskiego świadczą właśnie o tym. Odsłaniają one błąd w inscenizacji.
Film Koli wykazuje zaś odwrotność, że tamta druga część lasu (wrak podwozia)
jest nienaruszona, czym dobitnie świadczy o podrzuceniu tam skrzydeł i
podwozia głównego. Gdyby bowiem fragmenty te odpadły od rozbitego
samolotu to ślizgając się po podłożu zniszczyłyby to podłoże – tak właśnie jak
na na filmie Wiśniewskiego. Też widać tu błąd w inscenizacji.
Samolot miał rzekomo nadlecieć od strony kamery Wiśniewskiego a spaść po
stronie kamery Koli. Konsekwentnie więc; tak sfilmowane zniszczenia
otoczenia powinny narastać a nie maleć. Licząc od kamery Wiśniewskiego do
kamery Koli.
Samolot bowiem, który leci na trawami bagien nie może tych traw
zniszczyć na pasie o szerokości 20-40 metrów i długości 100 metrów prawie - co
widać u Wiśniewskiego.
Fragmenty wraku, ślizgające się po gruncie, muszą
zniszczyć wszystko na swojej drodze, zanim się zatrzymają - czego nie widać u
Koli.

Czyli: film Wiśniewskiego powinien ukazać ograniczoność zniszczenia
środowiska – tak ja u Koli. U Koli zaś powinno być widoczne pobojowisko
takie jak na filmie Wiśniewskiego. Jest zaś odwrotnie.
1.17 Obrazy pokazywane na miejscu sugerowanego wypadku tupolewa nie bilansują
części wraku jako całości samolotu, z którego fragmenty te mogłyby powstać.
To dodatkowo bez przesądzania o tym, czy części tego wraku powstały skutkiem
wypadku katastrofy lotniczej, czy też pochodziły od samolotu, wcześniej,
celowo rozbitego za pomocą maszyn specjalistycznych. Bez przesądzania także
o tym, czy fragmenty te pochodziły od jednego samolotu czy od wielu.
1.18 Fotografia składowiska wraku tupolewa 154 pokazywanego przez oficjalna
stronę MAK jest prowokacyjna wręcz (nie wiadomo czemu ma to służyć).
-Ukazuje jedynie ok 40% samolotu jako całości.
-Brak tam 80% kadłuba w tym kabiny pilota w 100%.
-Brak foteli w 100%
-Brak podłogi wewnętrznej w prawie 100%.
Zdjęcie ukazuje – tak jak w lasku – marginalne zniszczenia statecznika
pionowego co jaskrawo przeczy tezie o lądowaniu na plecach.
Dodatkowo statecznik poziomy prawy stawia znaki zapytania co do swego
pochodzenia.
Cześć ogonowa – podobnie jak statecznik pionowy – nie wykazuje uszkodzeń
potwierdzających wersję uderzenia o ziemię. Fragment ten jest tak oddzielony
od części kadłuba, że wskazuje dobitnie na działanie sił odrywających
(wzdłużnych do osi) - sprzecznych z teza o oderwaniu tej części konstrukcji
jako skutku uderzenia w ziemię. Siły wzdłużne do osi mogą być dowodem
explozji. Tak samo o explozji świadczą oderwane materiały termoizolacyjne ( na
filmie Wiśniewskiego białe kłęby rozrzucone na długo przed szczątkami
zalegającymi szczątkami kadłuba i ogona)
1.19 Lądowisko i rozbicie odbyło się w lesie. Podczas kiedy części wraku leża na
polanie.
Polanę łatwo rozpoznać na zdjęciach satelitarnych z daty przed 10 kwietnia
2010. Co za zbieg okoliczności.
1.20 Części wraku, szokująca poprawność – systematyka - ułożenia:
- cześć ogonowa kadłuba – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu
Dodatkowo ogon ten leciał do tyłu co widać po charakterze wbicia się w
ziemię.

- część przyogonowa kadłuba – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu
- skrzydło lewe (podwozie) – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu
- skrzydło prawe (podwozie) – do góry nogami – tyłem do kierunku lotu
- skrzydło prawe (końcówka) – do góry nogami – tyłem do kierunku
1.21 Części kadłuba wykazują wyraźnie efekt - explozję, co widać na „wyplutych”
zawartościach kabin: okładzin kable etc. Fragmentu wraku autentycznej
katastrofy lotniczej są rozrzucone a nie rozdmuchane tak jak to było widać
na filmie Wiśniewskiego i kilku fotografiach.
1.22 Rozwleczone fragmenty samolotu i połamane drzewa miały świadczyć
o fakcie katastrofy i jej przebiegu. Są jednak dowodem na fikcje katastrofy i
jej prymitywną inscenizacje.
Samolot nie mógł na tak długiej trasie gubić swe elementy konstrukcyjne, tracić
część skrzydła, opadać, lecieć pod górę zbocza, przeskoczyć drogę
samochodową przewrócić się na plecy i potem rozbić się – to równocześnie
w trakcie jednej i tej samej katastrofy. Podobnie, ułamane wierzchołki
drzew, które wciąż wiszą na drzewie – a jest tego wiele przypadków.
Jak to możliwe, że uderzenie samolotu z prędkością 250-300km/h
pozwala na to aby odcięta skrzydłem korona brzozy pozostała na swym miejscu?
Normalnie powinna rozpaść się w proch nie do rozpoznania, a tu wisi i ma
być dowodem katastrofy lotniczej.
1.23 Elementy podłużnic kadłuba przechodzące z kadłuba na część ogonową -
via wręga - są równo odcięte na prawie całym obwodzie przekroju kołowego
ogona. Świadczy to sile osiowej , która oderwała ogon od kadłuba – a wiec
wybuchu , co wyżej nadmieniano. Dodatkowo wygląd tych uszkodzeń
może być podstawą do podejrzeń o to, że podłużnice te zostały przecięte
piłą lub podobne.

Ad2.

2.10
Osób wchodzących na pokład tupolewa w Warszawie nikt nie widział.
Boardingcard (karta pokładowa) nie była podawana osobom mającym wchodzić
na pokład tupolewa, a jej oderwany odcinek, jako dowód wejścia na pokład
samolotu Tu-154M 101, nie istnieje.
2.11 Odprawa celno-paszportowa członków delegacji w Warszawie w dniu 10
kwietnia nie miała miejsca.
Min Arabski, który organizował odlot do Moskwy rodzin ofiar – po 12
godzinach od czasu ogłoszenia katastrofy nie posiadał „aktualnej listy ofiar”.
2.12 W Smoleńsku nie potrafiono podać nawet godziny uderzenia TU-154M 101
w ziemie. (Nie ma zatem też mowy o jakimkolwiek świadectwie zgonu
jakiejkolwiek osoby – ofiary katastrofy - jako dokumentu spełniającego jakieś
normy formalne).
2.13 Nie było jakiejkolwiek pracy ratowniczej nad wyszukiwaniem ofiar.
2.14 Nie było pożaru.
2.15 Władze Smoleńska podały, że samolot rozbił się ze 132osobami na pokładzie.
Wszystkie osoby zginęły. Duża cześć ofiar zginęła w ogniu i zwłoki są nie do
rozpoznania. Wiadomość podano niemal natychmiast po alarmie.
2.16 Jak nie było akcji wyszukiwania ofiar, które mogły przeżyć katastrofę,
to prawie natychmiast zaczęto zwozić trumny.
2.17 Nigdy nie podano, gdzie i jak odnajdowano ciała poszczególnych ofiar.
2.18 Można nawet przypuszczać, że ciała wielu zamordowanych pozostały w
Polsce, a do Moskwy wysłano materiał DNA pobrany od rodzin ofiar, który to
kod następnie podrzucono do obcych ciał. Kodów DNA ofiar nie wysłano
bowiem do Polski celem weryfikacji ale odwrotnie zażądano pobrania takich od
rodzin.

Jakież są to zatem części wraku, skąd pochodzą? Nie wiemy, a to jest mniej istotne. Chociaż przypuszczalnie jest tu jakiś związek fizyczny lub pojęciowy polskim tupolewem 101.

Biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe – konieczność nakładu pracy ok 2-3 godzin na to aby normalny samolot typu TU-154M doprowadzić do takiego stanu jak to pokazano w TV – jest całkowicie uzasadnione stwierdzenie mówiące, że samolot z którego sporządzono te szczątki
(70 minut lotu) nie mógł znajdować się na lotnisku w Warszawie o godz 7.00 krytycznego dnia.
Powtarzając to co podano na wstępie można przyjąć, że:
- szczątki pokazywane w telewizji (Smoleńsk) pochodziły z samolotu bliźniaka, który został przemalowany na samolot 101.
- Alternatywnie: są to szczątki prawdziwego samolotu 101 podczas kiedy bliźniak samolotu 101 znajdował się w Warszawie krytycznego dnia ok godz 7.00 i odleciał z Okęcia do Smoleńska, podczas kiedy prawdziwy samolot 101 był już na miejscu w Smoleńsku, gdzie przerabiano go na wrak upozorowanej katastrofy lotniczej.

Tu możliwe jest nawet i to, z Okęcia nie wyleciał jakikolwiek samolot typu tupolew jako
typ samolotu. Wystarczy, że coś wyleciało a to zafałszowano na start Tu-154M 101.
Posuwając się dalej można podejrzewać, że samolot taki z Warszawy Okęcie w ogóle nie
wystartował – bo go tam - FIZYCZNIE - nie było. Jest jednak wpisany rejestrach startu i
lotu. Lub też był i wystartował ale o kilka godzin wcześniej – gdzie zafałszowano jedynie
godzinę odlotu. Taka mistyfikacja jest możliwa w czasach techniki digitalnej. Pewne
informacje nt. sygnałów lub ich braków można zafałszować droga działań hackerskich.
Tego nie da się wykluczyć.

Należy zauważyć i podkreślić:
Wszyscy obserwatorzy medialni zgodni są co do tego, że odlot ten z Okęcia jako zupełny wyjątek odbył się bez jakichkolwiek świadków, którzy do tamtego dnia zawsze towarzyszyli odlotowi samolotu z prezydentem na pokładzie. Do dnia dzisiejszego godzina odlotu nie jest nigdzie oficjancie opublikowana
Zachodzi tu pytanie, co zatem stało się załogą i pasażerami? Otóż są przesłanki wskazujące na to, że osoby te zaginęły lub zostały zamordowane przed dotarciem do lotniska, czy samolotu.
Tym tłumaczyć można brak ciał -pierwsze godziny- w Smoleńsku (Wisniewski, Bahr i inni), tym tłumaczyć można także wielkie mistyfikacje związane z obdukcją i identyfikacją zwłok – konieczność pobrania kodu DNA od członków rodzin. I nie po to, aby na podstawie tych kodów
pozytywnie zweryfikować ciała ofiar ale po to aby ten prawdziwy kod DNA podrzucić
obcym zwłokom
( zmasakrowanym do niepoznania). Niezrozumiałe dla rodzin ofiar warunki obdukcji, przesłuchań. Zwrot osobistych przedmiotów ofiar, które to przedmioty swym stanem zewnętrznym w żaden sposób nie pasowały do totalnie zniszczonych części wraku tupolewa. Podawanie naiwnych wręcz faktów o rozmowach telefonicznych ofiar z pokładu tupolewa, gdzie ofiary te dodzwoniwszy się do kogoś wypowiadały jakąś formułkę powitalną po czym nie odpowiadały na pytanie, bo rozmowa została przerwana. Np. Jarosław Kaczyński zeznał, że Lech Kaczyński dzwoniąc do niego o godz 6.00 rano poradził mu aby ten się przespał. Radę taką daje się wieczorem, a nie na początku dnia. Może to wskazywać, że właśnie wtedy słowa te były nagrane a prezydent już był w rekach zamachowców i jako poddany działaniom narkotyków – nagrywał frazy, które były mu dyktowane przez zamachowców. Długotrwały brak informacji co do identyfikacji bardzo dużej liczby ofiar wypadku w tym brak ciał pilotów. Brak listy boardingowej u min Arabskiego aż na kilkanaście godzin po „katastrofie” etc.

Coż zatem czynić?
To proste, należy składać do polskiego aparatu ścigania żądania o wszczęcie śledztwa ws zaginięcia osób ofiar członków delegacji do Katynia w dniu 10 kwietnia 2010 lub dzień wczesniej.
Polski aparat ścigania musi wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie zaginięcia tych 96 osób. Fakt bowiem , że ciała tych ofiar widziano w Rosji nie uzasadnia do mniemania, że
osoby te zostały pozbawione życia w Rosji. Jest absolutnie zasadne wymagać aby polska prokuratura udowodniła, że osoby te żywe i z własnej woli opuściły terytorium Polski.
Należy zbadać cała drogę osoby zaginionej od momentu rozstania się z bliskimi do momentu
opuszczenia terytorium RP. Tu jest ta wielka tajemnica. Poruszenie tego kamienia ujawni prawdę.
A to moga zrobic nawet blisc ofiar, ważne jedynie aby nie robic tego samotnie a wszelkie dane wykładać natychmist w sieci.

Krzysztof Cierpisz
100728

+++
zamach.eu/…/Katastrofa.htm

www.zamach.eu
Anja39
KIM JEST MGR. INŻ. KRZYSZTOF CIERPISZ

Mgr Inż. Krzysztof Cierpisz: Wezwanie, Canadian Polish Congress
+++
Mgr Inż. Krzysztof Cierpisz Lund, dnia 27 01 2012
zamach.eu
Szwecja / Lund.

Jako wydawca strony Zamach.eu i autor większości tam zamieszczonych artykułów
traktujących o oszustwie smoleńskim 10 kwietnia 2010 wzywam:

Canadian Polish Congress,
Association of Polish Engineers in Canada,
More
KIM JEST MGR. INŻ. KRZYSZTOF CIERPISZ

Mgr Inż. Krzysztof Cierpisz: Wezwanie, Canadian Polish Congress
+++
Mgr Inż. Krzysztof Cierpisz Lund, dnia 27 01 2012
zamach.eu
Szwecja / Lund.

Jako wydawca strony Zamach.eu i autor większości tam zamieszczonych artykułów
traktujących o oszustwie smoleńskim 10 kwietnia 2010 wzywam:

Canadian Polish Congress,
Association of Polish Engineers in Canada,
The Polish Institute of Arts and Sciences in Canada,
Do rezygnacji z autoryzowania panelu dyskusyjnego, anonsowanego pod nazwą:
“UNANSWERED QUESTIONS CRASH OF THE POLISH PRESIDENTIAL PLANE TU-154M”,
który ma się odbyć w dniu 3 luty Friday, 2012 at 7:00 p.m.
w Auditorium, Saint Paul University,
223 Main Street, /Ottawa

Z zawartości anonsu wynika, że 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku, miała miejsce katastrofa lotnicza, w której m. in. miał zginąć Prezydent RP Lech Kaczyński – łącznie 96 osób delegacji do Katynia.
Jest to nieprawda, i na łamach zamach.eu krok po kroku wyjaśniam, że w Smoleńsku nie było żadnej katastrofy, a w każdym razie, jak do tej pory, nikt nie przedstawił dowodów na taki wypadek lotniczy. To w sensie profesjonalnej rzeczowości.

Proszę zauważyć, że środowisko inżynierów specjalistów budowy samolotów, nauczycieli akademickich: Politechnika Warszawska, wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa, www.meil.pw.edu.pl, Instytut Techniki Lotniczej i Mechaniki Stosowanej mel.pw.edu.pl/itlims, z licznym wyspecjalizowanym zakładami – milczy.

Zwracam się do tych z Państwa, którzy reprezentujecie te znane i szanowane instytucje, gdyż w takim stanie rzeczy już w samym tytule zaproszenia firmujecie oszustwo.

Jestem głęboko przekonany, że udział Państwa w tym panelu jest rezultatem różnych czynników, jak manipulacja czy zbieg okoliczności. A ja, w mej skromnej osobie -niniejszym, domniemająco – podkreślam dobrą wolę u Państwa i pozostaje w szacunku do Państwa organizacji.

Byłoby szczególnie oburzające to, że w oszustwie tym współdziałać by miała „Association of Polish Engineers in Canada”, która jest organizacją polskich inżynierów, w tym inżynierów budowy samolotów – moich kolegów z MEiL, która – w powyższych okolicznościach – te kłamstwa zawarte w zaproszeniu firmuje.

To ostanie byłoby szczególnie haniebne, bo oszustwo smoleńskie rozgrywa się głównie na płaszczyźnie techniki i to tu inżynierowie –MEiL-owcy jako pierwsi – winni stać na straży TEJ prawdy. Dodam, ze główni „eksperci” nie tylko, że nie znają problematyki budowy samolotów, lub mają problem z nomenklaturą, ale ich sposób wykładania problemu nie spełnia warunków średniego poziomu kultury technicznej na inżynierskim poziomie.

Odbiorców tego wezwania zapraszam na stronę zamach.eu celem zapoznania się z mymi wywodami. W skrócie podam, że z wniosków tam zawartych wynikają dwie proste i przejmujące prawdy:
1. Katastrofy smoleńskiej nie było, bo wrak samolotu tam eksponowany nie był zdolny do lotu na długo przed feralnym momentem z dnia 10 kwietnia. Ponadto został tam podrzucony, jako niekompletny szmelc, który później został wysadzony powietrze, w celu upozorowania katastrofy. Eksplozja (dwie) spowodowała zniszczenia płatowca, jakich jednak nigdy nie można było osiągnąć w normalnym uderzeniu samolotu w ziemię. A to był jeden z wielu dziecinnych błędów tej, jak się okazuje, inscenizacji.
2. Ofiar katastrofy też nie było, bo nie ma ewidencji nawet na to, że ktokolwiek z delegacji Katyńskiej odleciał z Okęcia. Dowodem na odlot delegacji z Okęcia miał być rachunek trupów w Smoleńsku. I to właśnie był główny cel tej medialnej aranżacji w lasku smoleńskim. Skoro w punkcie pierwszym zlikwidowaliśmy katastrofę, to tym samym przepadł cały mechanizm dowodowy (substytut) lotu do Katynia. Faktem jest, że osoby delegacji zaginęły, a ich ciała – częściowo – odnaleziono w Moskwie. Prosektorium to nie to samo, co miejsce katastrofy i tych dwóch spraw automatycznie nie łączmy. Członków delegacji do Katynia wyłapano w Polsce i tam zamordowano, bo innej alternatywy nie ma.

Katastrofa smoleńska nie miała miejsca, jest jedynie oszustwem medialnym. Aby odwrócić uwagę od tego faktu, magluje się wkoło zarzuty co do rzetelności dowodowej oficjalnych dokumentów, czyta się zapisy kopii czarnych skrzynek, znajduje ślady materiałów wybuchowych w jakiejś trumnie, etc. Mnogość faktów, co do „dowodów”, a nawet ich podważanie, tworzy środowisko katastrofy w Smoleńsku.

Panel – w tym kontekście – to będzie zwykła goebbelsszczyzna. Ten wszystkim znany trick Goebbelsa – a nieznudzenie stososowany w Smoleńsku – ma kolejny już raz rozegrać się – 3 lutego. Tym razem Państwo macie brać w tym udział. Dokładać do tego ręki.

Wracając jednak do zwartości ogłoszenia i panelu, które Państwo autoryzujecie, oświadczam, że zawiera on treści tak wysoce kłamliwe, że nie można mieć wątpliwości, co do negatywnych intencji środowisk, które to forum dyskusyjne organizują.

Autorzy ogłoszenia prawdziwie podają fakty mówiące o tym, że całość dokumentacji znajduje się w rękach strony rosyjskiej; wrak, instrumenty pokładowe, zapisy techniczne lotu, etc. Daję im także racje w tym, że nie ma dowodu na uderzenie w brzozę, bo sam od dawna tę tezę wykładam na www.zamach.eu. Ale ja – w przeciwieństwie do tego trio oszustów (osoby główne) – wykładam analizę jakościową, która wykazuje niemożliwość kolizji z tamtym drzewem, a tym bardziej zajścia takich skutków, jakie podaje MAK.

Jednej z osób wyliczonej w ogłoszeniu wysłałem mailem teksty www.zamach.eu i ostrzeżenie, że lansowanie brzozy jest sprzeczne z prawami fizyki, a nawet i geometrii na poziomie szkoły podstawowej.Bo tupolew to obiekt prawie 50mx50m, a wysokości 12m i małe tylko zmiany wartości kąta położenia w przestrzeni, dają poważne konsekwencje odczytu lub rozumienia lotu (zaś te liczone są w metrach i porównywane z topografią czy geometrią lotu). A to ma konsekwencje zawodowe na szerszej płaszczyźnie, aniżeli klakierskie fora internetowe. Trwało to dość długo, ale obecnie samolot leci już bezpieczniej i w brzozę nie trafia. Trudno powiedzieć, czy osoba ta sama poszła po rozum do głowy, czy jest to wynik intensywnego czytania stron www.zamach.eu, czy też zlecenie służb, albo też może paniczna gonitwa myśli odgrywa tu rolę zasadniczą. Ważna jest deklaracja, że samolot leci i tego się trzymamy.

Powyższy akapit wyczerpuje mniej istotne problemy, a tu poniżej podamy rzeczy bardzo poważne, które nie mogą być tolerowane.

Autorzy ogłoszenia piszą, że zapisy lotu zostały sfałszowane, że jakoby samolot miał lecieć na wysokości 26 metrów i tam wystąpiły dwa silne wstrząsy nieznanego pochodzenia, co musiało spowodować katastrofę (rozpad samolotu w powietrzu). Anons powtarza, że do wniosków takich doszli „niezależni eksperci”.

Jak można opowiadać takie brednie, skoro dokumentacja jest w rękach Rosjan! To jak jest wiadome to, że została ona sfałszowana lub jest prawdziwa?
Czy w Kanadzie autentyczność lub fałszerstwo banknotu dolarowego poznaje się na kopii xero? Czy banknotami skopiowanymi na kserografie płaci się w sklepie i czy takie kopie są traktowane, jako autentyczne, czy też sklepikarz dzwoni na policję lub do czubków?

Czy Obamianie zawojowali już i Ottawę i pozbawili tam polskich inżynierów (Association of Polish Engineers in Canada) i rozumu, i wstydu, że mieliby zgadzać się na firmowanie takich treści!?

Jak można, w sensie powagi i wiarygodności, posługiwać się materiałami cyfrowymi – podatnymi na najprostsze nawet metody manipulacji – jako dowodami w sprawie skoro:
– nie ma oryginałów, aby fakt fałszerstwa – zarzucany przez „niezależnych ekspertów”- stwierdzić;
– a wcześniej nie było nawet (!!!) komisyjnego zabezpieczenia znalezisk na miejscu katastrofy.

O niewiarygodności czarnych skrzynek pisałem już: zamach.eu/…/Klamstwo.htm

Jaki sens ma spekulacja o autentyczności lub fałszerstwie zawartości zapisów, kiedy jasnym jest, że najprościej zapis takiej skrzynki wymienić zapisem z innej katastrofy, których w Rosji było prawie 70.

Wiktor Suworow, agent KGB na Zachodzie, miał jakieś powody ku temu, aby puścić w świat uwagę – ostrzeżenie – odnośnie samego właśnie pochodzenia czarnych skrzynek. Stwierdził, że – kiedy tylko – Rosjanie „dotknęli się” skrzynek – już wtedy – od razu „przyznali się do winy”. Czyli skrzynki nie są dowodem w jakiejkolwiek sprawie, bo Rosja zawładnęła ich zwartością, a miała w tym cel. Dowodem teraz jest papier raportu MAK, którego nikt nie zmieni. Suworow jest agentem wielkich sił, osobnikiem wysokiej inteligencji, a nie znerwicowanym blogerem i nie rzuca słów na wiatr. Dostał polecenie podania takiej właśnie informacji, która wyklucza jakiekolwiek spekulacje na temat zapisów. Raz na zawsze. Słowami Suworowa Rosja albo odcina się, albo kpi sobie z problematyki „katastrofy”.

MAK – jednak – prowokacyjnymi, przerysowanymi błędami swego raportu ukazuje prawdę: katastrofy nie było! Czyni to poprzez wykazanie braku zapisu lotu, który kończy się z chwilą uderzenia w brzozę, a więc nie podaje zapisu samego przebiegu katastrofy. W procesie dowodowym brak dowodu zdarzenia świadczy o tym, że zdarzenia nie było. Aby ten trywialny fakt podkreślić, MAK podał szkice manewru półbeczki tupolewa, już po uderzeniu w brzozę i utracie części skrzydła lewego. Szkic ten wykazuje TU-154 w pełnej krasie z kompletnym (!) skrzydłem. Samolot utracił cześć skrzydła, ale ono pozostaje na miejscu, czyli nic się nie stało. Tak więc katastrofy nie było. zamach.eu/110125/110125.htm
zamach.eu/110208/Untitled_1.htm

Sam raport MAK ma dwa aspekty systemowe:
1. Wymawia współpracę zamachowcom w Polsce, Rosja swoje zrobiła i to, co dalej, nie jest jej problemem.
2. MAK pokazuje absurd dowodowy, czym oświadcza, że prawdy trzeba szukać tam gdzie jest logika, a nie jej brak. Czyli nie szukać dalej w bredniach raportu czy zapisu lotu.

Szukać u źródeł, bo tylko tam można ułożyć prawdę, to znaczy szukać w Polsce, czynić to składnie i według pewnej metodyki. Np. nie można upierać się w jakichkolwiek kwestiach problemów trupów smoleńskich w Moskwie. Trzeba najpierw uwodnić to, że Delegacja wyleciała z Polski „żywa i zdrowa”. Bo zasada jest prosta, aby móc coś wyjąć, trzeba to najpierw włożyć. Nie można wnosić zażaleń w sprawie umarłych, skoro milczy się w sprawie żywych. Nie można mówić o locie, skoro nie dowodów o odlocie!
Oszuści – (w panelu) licencjonowani przez Państwa organizacje – czynią wysiłki przeciwne. Są popularyzowani, bo obecne władze w Warszawie nie mogą udowodnić tego, że ktokolwiek żywy odleciał do Katynia. Z tego powodu odwracają uwagę od problemu braku ewidencji odlotu na Okęciu. Władze napędzają dyskusje w sprawie problemów zwartości skrzynek i inne. Np. wywołują prowokacje – często w świadomej współpracy i pomocy rodzin ofiar – mające na celu wywoływania awantur, a to o pomnik w Smoleńsku, a to o wyniki sekcji zwłok. Doszło nawet do tego, że tworzy się kopie „tablic smoleńskich” i tak dalej, te „tablicowe kłamstwa” poświęca się i instaluje w kościołach.

Jedno hasłowo wspólne: odwracać uwagę Polaków od odlotu delegacji z Warszawy! W świetle tego, co powiedziano, Państwa panel w Ottawie ma spełniać taki właśnie cel, a wtedy będziecie narzędziem zamachowców.
Tu trio ubeckich oszustów odwraca uwagę od Okęcia poprzez niedorzeczność odkryć w zapisach lotu, które swą nieautentycznością nie pasują nawet do poziomu zabaw 14 letnich radioamatorów. Postawę takiej formy oszustwa poprzez koncentrowanie naszej uwagi na faktach zmyślonych, ale po rosyjskiej stronie, zauważyłem i opisałem już dawno, a ostatni bardziej kompletny wpis znajduje się na: zamach.eu/110416/Untitled_1.htm . Oszustwo to jest określone jako PLAN B.

Oszuści utrzymują, że dokumentacja została sfałszowana, a mimo to czerpią z niej „prawdę” – i to pełnymi garściami. Zachowanie oszustów jest uwiarygodnianie tytułami międzynarodowych fachowców. Kiedy fakty przez nich głoszone są niespójne, to aby ukryć bladość golizny ich krętactw i niefachowości, wprowadza się nawet zakłócenia konferencji z ich wywodami, czego niedawno byliśmy świadkami.
Nawet te proste i krótkie fakty podane w anonsie nie mogą być w sposób pełny czy z należytą powagą wyjaśnione, lub też są już nieaktualne. Jeżeli dokumentacja została sfałszowana, a wg. MAK zapis kończy się na uderzeniu w brzozę to:
– skąd wiadomo, że samolot leci i ma zapis, i gdzie w tym kontekście tu – na skali czasowej – znajduje się brzoza, w którą nie uderzono? Tzn. gdzie tu kończy się zapis w stosunku do brzozy?
A wcześniej:
– skąd wiadomo, że samolot na wysokości 26 metrów doznał wstrząsów?
– skąd wiadomo, że wstrząsy doprowadziły do rozpadu płatowca w powietrzu?

Skąd to wszystko?
Skoro – powtarzam- materiały są sfałszowane, a oryginały leżą u Anodiny? Kim są niezależni eksperci, jak duże jest ich grono? Skąd wzięli tę tajemną wiedzę o parametrach lotu? Czy pod tym ukrywa się Anodina? Jeżeli tak, to we te rewelacje mogę uwierzyć, bo ufam blondynkom. Jeżeli jednak to nie jest Anodina, to znowu powtarzam: skąd nagle na tym pustkowiu są te rewelacje o 26 metrach i o wstrząsach? Dlaczego te 26 metrów opowiadane od pół roku nagle przechodzą na 14 metrów? Bo na dziś tupolew leci na 14 metrach i tam ma te wstrząsy. A jutro? Na jakiej wysokości będzie ten lot?
Z niezrozumiałych dukań jednego z „expertów” wynikać może, że kalkulacje o przebiegu „katastrofy” – tzn. wysokości lotu – skalkulował on na podstawie położenia końca skrzydła lewego. Przeczytał on w zamach.eu/110208/Untitled_1.htm, że skrzydło leży zbyt daleko od domniemanej brzozy. Wyciąga on wnioski – boję się pomyśleć (!) - że w takim razie, samolot musiał lecieć wyżej, a rozpad nastąpił dalej. To po to, aby dopasować „katastrofę” do końcówki skrzydła. A mojej pracy nie zrozumiał do końca, gdyż jest tam wyraźnie napisane to, że końcówka została w te krzaki podrzucona i jej położenie nie ma nic wspólnego „z przebiegiem katastrofy”.

Można by mnożyć tego typu uwagi, ale nie mam pojęcia o tym, co w tych kłamstwach expertów jest aktualne, a co nie, nie chcę też nadużywać cierpliwości Państwa.

W imię prawdy i poszanowania porządku, wzywam Państwa organizacje do wycofania się poparcia tego panelu. Proszę o to uniżenie.

W kontekście przedstawionych uwag okazuje się (powtarzam), że głównym celem panelu jest odwrócenie uwagi od zamachowców w Polsce i uwiarygodnienie faktu katastrofy, której nie było. Plan B.

Kończąc informuję, że treść niniejszego oddaję do publicznej wiadomości: list będzie zamieszczony w Internecie, głównie w Gazecie Warszawskiej gazetawarszawska.com oraz na zamach.eu

Z poważaniem
(-) Krzysztof Cierpisz
+++

CC:
Teresa Berezowski
President
tberezowski@kpk.org
Jan Cytowski
First Vice President / Polish Affairs
jcytowski@kpk.org
Ludwik Klimkowski
Vice President Canadian Affairs
lklimkowski@kpk.org
Jerzy Barycki
Vice President Youth Affairs
jbarycki@kpk.org
Antoni Muszynski
Vice President Western Region
amuszynski@kpk.org
Adam Taff
Vice President Central Region
ataff@kpk.org
Stanisław Godzisz
Secretary General
sgodzisz@kpk.org
Elizabeth Morgan
Treasurer
emorgan@kpk.org
Krystyna Sroczynska
Press Secretary
ksroczynska@kpk.org
Toronto Branch
Krystyna Sroczyńska
206 Beverley Street
Toronto, Ontario M5T 1Z3
Telephone/Fax: 416-486-7346
URL: toronto.polisheng.ca
Ottawa Branch
Bogdan Gajewski sip@kpk-ottawa.org
1945 South Lavant Rd.
Poland, Ontario, K0G 1K0, Canada
Telephone: (613) 259-5015
E-mail: sip@kpk-ottawa.org
URL: www.kpk-ottawa.org/sip
Kitchener Branch
Jerzy Bulik bulik@sympatico.ca
2-285 Sandowne Drive
Kitchener, Ontario N2K 2C1
Telephone: (519) 747-1402
URL: kitchener.polisheng.ca
Montreal Branch
Lech Bilinski lxbilins@bechtel.com
5696 Somerled Montreal, Que
H3X 1Z5
Tel.: 514.996.9723
URL: montreal.polisheng.ca
Edmonton Branch
Andrzej Jedrych ajedrych@shaw.ca
Telephone: 780-450-9367
URL: edmonton.polisheng.ca
Hamilton Branch
Andrzej Felińczak, andrzej.felinczak@sympatico.ca
Telephone: (905) 578-6584
URL: hamilton.polisheng.ca
Mississauga Branch
Slawomir Basiukiewicz slawbas@rogers.com
6800 Kitimat Rd, Unit 34
Mississauga, Ontario L5N 5M1
Telephone: (905) 602 – 5814
URL: mississauga.polisheng.ca
London Branch
Bartlomiej Froncisz labatron@execulink.com
80 Ann Street
London, Ontario N6A 1G9
URL: london.polisheng.ca
The Polish Institute of Arts & Sciences in Canada
Biblioteka Polska im. Wandy Stachniewicz
3479 Peel
Montreal, H3A 1W7
Phone: 398-6978
Fax: 398-8184
E-mail: cxsw@musica.mcgill.ca