Clicks250
Beatus 1

Koń trojański w mieście Boga. Błędne reakcje.

MIŁOŚĆ LUDZKA DAJE SIĘ POGODZIĆ ZE ŚWIĘTOŚCIĄ

Jest prawdą, że w orbitę katolicyzmu często wchodziły idee, których źródłem była mentalność wschodnia lub stoicka, a nie nauczanie Chrystusa. Jednym z przykładów tej sytuacji jest wyobrażenie, że wszelka miłość do stworzenia, oprócz tej, jaką w szczególny sposób nakazuje chrześcijańska miłość bliźniego, jest niemożliwa do pogodzenia z religijną doskonałością.
O ile czymś wartościowym jest troska o unikanie wszystkiego, co mogłoby oderwać nas od miłości do Boga, o tyle błędem jest sądzić, że miłość synowska, miłość rodzicielska, miłość małżeńska czy przyjaźń nie dają się pogodzić z religijną doskonałością.
Jeżeli nasza miłość do stworzenia jest amare in Deo (miłością w Bogu), która została przemieniona w Chrystusie (nie tracąc przez to w żadnym sensie swego charakteru), nie zachodzi żadna niezgodność między wymienionymi rodzajami miłości a doskonałością religijną. Miłość św. Augustyna do św. Moniki z pewnością nie umniejszała jego miłości do Boga, podobnie jak płomienna miłość św. Ludwika Francuskiego do jego żony Małgorzaty, nie umniejszała jego świętości. Jest raczej tak, że te przykłady ludzkiej miłości, przemienionej - jak właśnie w owych przypadkach - w Chrystusie, dały szczególne świadectwo świętości tych, którzy kochali.

MIŁOŚĆ LUDZKA
POWINNA ZOSTAĆ PRZEMIENIONA W CHRYSTUSIE


Znowu jesteśmy świadkami błędnej reakcji ze strony katolików postępowych. Słusznie przeciwstawiają się oni błędnemu ascetyzmowi, jednakże nie dostrzegają konieczności amore in Deo, wielkiego zadania przemienienia miłości przyrodzonej w Chrystusie. Nie pojmują oni wielkiej prawdy, że tylko takie przemienienie przynosi najbardziej autentyczne spełnienie zamysłu zakorzenionego w samej istocie tych rozmaitych form miłości do stworzenia. Ponadto katolicy postępowi przestali zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa odwrócenia naszych serc od Boga. Co gorsza, przestali uświadamiać sobie, że zasadnicze, absolutne pierwszeństwo ma miłość do Chrystusa. Zamiast dokonać niezbędnej korekty, która kładłaby nacisk na amore in Deo, przeczą oni temu, by miłość ludzka mogła stanowić jakikolwiek problem dla chrześcijanina, a przez to popadają w pogański naturalizm.

ŚWIĘTA PRZYJAŹŃ RÓŻNI SIĘ OD KOLEŻEŃSTWA

W przeszłości nadmierne uwrażliwienie na możliwość konfliktu między miłością do stworzeń (z wyjątkiem chrześcijańskiej miłości bliźniego) a religijną doskonałością rozpowszechniło się tak dalece, ze reguły wielu zgromadzeń zakonnych zakazywały ich członkom wzajemnej przyjaźni. Jednakże życie świętych mówi co innego. Liturgia wspomina ostatnią wizytę św. Benedykta u jego siostry, św. Scholastyki: Gdy święta Scholastyka ...prosiła Boga, aby jej brat nie opuszczał, więcej otrzymała od Pana swego serca, ponieważ więcej kochała.
Ponieważ mowa tu o tej miłości, którą żywi ona do swego brata, wynika z tego jasno, że miłość stworzenia - gdy ma charakter amore in Deo - nie jest uznawana za przeszkodę w całkowitym ofiarowaniu siebie Bogu.
Jednakże katolicy postępowi nie tylko bronią, jako czegoś dobrego przyjaźni między członkami zakonów, lecz gotowi są również przyznawać zakonnikom prawo do powierzchownych związków koleżeńskich. Nie dostrzegają oni niezgodności przyjaźni powierzchownych ze świętą atmosferą zakonu, którego członkowie przyjęli powołanie do życia w wymiarze głębi i całkowitego ofiarowania siebie Chrystusowi.
Zamiast skorygować wcześniejszą ograniczoność przekonań poprzez zaznaczenie różnicy między świętą przyjaźnią w Chrystusie, a naturalnym jedynie koleżeństwem (i wykazanie w ten sposób, że aczkolwiek drugie rzeczywiście nie daje się pogodzić z życiem zakonnym, to pierwsze bynajmniej nie jest z nim sprzeczne), postępowcy - w swej reakcji - tracą poczucie różnicy między tym, co święte, a tym, co świeckie, i otwierają drogę dla sekularyzacji życia zakonnego.