Dla gniewu nie masz nic świętego, nic nietykalnego; on nawet przeciwko niebu się zrywa. Stąd tyle bluźnierstw, tyle wyrzekań na Boga, tyle bezbożnych skarg przeciw Opatrzności! – Gniewamy się nie tylko na tych, którzy nas obrazili, ale także i na tych, których mamy w podejrzeniu, iżby nam w przyszłości mogli ubliżyć i tak obchodzimy się z nimi, jakby z naszymi winowajcami. Do tego stopnia dochodzi nasza genialność na polu występków. Często nawet nie wiemy, na kogo się gniewać, jednak się gniewamy, a jeżeli tego gniewu nie mamy na kim wywrzeć, wywieramy go na sobie samych.
„Dla gniewu nie masz nic świętego" - chyba że jest to święty gniew. Owszem, gniew nie tylko może być, ale powinien być świętym. Klasycznym przykładem braku takiego - jest stan obecnej Polski, wobec ujeżdżającego ją do skonania okupanta. Chrystus uniósł się świętym gniewem skręcając bat, i gnając bankierów. Całkowita demonizacja gniewu, jest takim złem jak same demony, a idzie w parze z pacyfikacją ludu, źle rozumianym nadstawianiem drugiego policzka.