Clicks264
Beatus 1

Modlitwa Różańcowa naszym pocieszeniem.

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu!

„Panie, wskaż mi drogi swoje, ścieżek swoich naucz mnie!
Prowadź mnie w prawdzie swojej i nauczaj mnie.”
W słoneczną, lipcową niedzielę poczułam silny ból i zaczęłam krwawić, a byłam w bliźniaczej ciąży. Pojechaliśmy z mężem do szpitala i okazało się, że poroniłam. Następnego dnia wróciłam do domu i dopiero wtedy dotarło do mnie , że straciłam moje dzieci. Ogarnęła mnie czarna rozpacz i gdyby nie najbliższa rodzina oddałabym się jej bez reszty.
Zaczęłam rozważać całe swoje życie i dociekać dlaczego Bóg dopuścił do tego nieszczęścia. Nie złorzeczyłam, nie pomstowałam...po prostu zastanawiałam się co zrobiłam źle. Wcześniej postrzegałam siebie jako osobę religijną, dobrą, prawie świętą. Uważałam, że Pan Bóg będzie mi błogosławił we wszystkich moich planach. Wyobrażacie sobie jaka byłam pyszna i zadufana w sobie. Dziękuję Mojemu Stwórcy, że mnie zawrócił z tej błędnej drogi. Lekcja była bolesna, ale poskutkowała.

„Wysławiajcie Pana, święci jego, i wyznawajcie święte imię jego!
Bo tylko chwilę trwa gniew jego, ale życzliwość jego całe życie.”
Rok później postanowiliśmy z mężem spróbować jeszcze raz. Z moim lekarzem przygotowaliśmy mój organizm na ciążę. Łykałam witaminy, hormony i udało się - byłam przy nadziei. Jednak nauczona pokory czułam niepokój. Bałam się i ten strach nie pozwalał mi cieszyć się moim błogosławionym stanem. Moja siostra i dwie córeczki jechały na pielgrzymkę autokarową do Sanktuarium maryjnego. Poprosiłam je o modlitwę. Następnego dnia rankiem Matka Boża natchnęła mnie myślą o odmawianiu Różańca świętego. Wcześniej nie modliłam się na różańcu systematycznie, ale raczej sporadycznie i w nagłych potrzebach (jak trwoga, to do Boga). Teraz zaczęłam odmawiać jedną część rano i jedną wieczorem. Nareszcie poczułam radość i ogarnął mnie spokój.
W ósmym miesiącu ciąży dostałam bólów porodowych. Okazało się, że nie mogę jeszcze rodzić, bo dziecko jest za małe i może mieć niewydolne płuca. Przyjęto mnie na oddział „Patologii ciąży”. Trafiłam do pokoju z dwiema wesołymi i miłymi dziewczynami. Jedna była mamą trzech synów i spodziewała się wymarzonej dziewczynki. Niestety ciąża była zagrożona, a była w piątym miesiącu ciąży. Druga dziewczyna tak jak ja była w ósmym miesiącu.
Był kwiecień i do Wielkanocy brakowało dwóch tygodni. Przystąpiłam do spowiedzi i codziennie przyjmowałam Komunię świętą. Kiedy tylko mogłam modliłam się w kaplicy przyszpitalnej i nadal odmawiałam różaniec rano i wieczorem. Nikomu nie narzucałam się z moimi praktykami religijnymi. Po kilku dniach moje współlokatorki zaczęły odprowadzać mnie do kaplicy.
„Błogosławiony, komu odpuszczone są winy i komu darowano nieprawości
Błogosławiony, komu nie poczytuje się grzechu, a w duchu jego nie masz obłudy”
W Wielki Tydzień stało się coś cudownego. Moje współlokatorki zapragnęły przystąpić do Sakramentu Pokuty. Było to dla nich bardzo trudne, bo obie nie spowiadały się od wielu lat. Obawiały się , że ksiądz podczas spowiedzi okaże dezaprobatę. Zapewniłam, że nic takiego nie nastąpi i każdą z osobna odprowadziłam do konfesjonału. Wszystko przebiegło pomyślnie i teraz w trójkę przyjmowałyśmy Komunię Świętą.
W Wielki Piętek 13 kwietnia urodziłam zdrowego syna. Nigdy więcej nie zaszłam w ciążę, a po kilkunastu latach przeszłam konieczną operację usunięcia macicy z przydatkami. Codziennie dziękuję Panu Bogu za to, że okazał mi swoje miłosierdzie.
„Albowiem Bóg jest światłem i obroną, Pan nam użycza swej łaski i chwały.
On darów swoich nie odmawia tym, którzy chodzą w niewinności. O Panie zastępów, szczęśliwy człowiek, który ufa Tobie!”

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus