Świat nie zna nas (1 Jan 3, 1). To jeszcze nie najgorsze. My sami już się nie znamy. „Prawdziwie rozpacz to i niezastąpiona strata, że zatraciła się w nas świadomość tego, że jesteśmy synami Bożymi, że każdemu z nas przysługują prawa, więcej warte niż korony królewskie”.
Nie ma myśli, która mogłaby nas napełnić tak wielkim uczuciem wolności i radości, taką dumą i takim szczęściem, jak świadomość tego. Należałoby sądzić, że wśród bezustannego uniesienia dźwięczą u nas chrześcijan radosne dzwony świąteczne. Nie! Nic z tego nie słychać!” (Emil Fiedler).
Czyś możemy wymagać, by świat nas znał?
Sami wpierw poznajmy się na nowo. Musimy zrozumieć, kim jesteśmy, odzyskać świadomość nadprzyrodzonej boskiej naszej wielkości. Przepełniać nas powinna niewymowna wdzięczność dla Ojca, święta duma, błoga radość i pewność zwycięstwa. A reszta sama się spełni.

niewolnikmaryi.com

Rycerz Maryi – zdobywca świata w słońce odziany!

Czasy nasze nazywamy już apokaliptycznymi, końcem świata, czasami strasznej walki duchów i potężnych rozstrzygnięć. W Księdze Objawienia św. Jana przedstawione są te olbrzymie zapasy między niebem i piekłem jako walka dwóch wielkich zjawisk. „I ukazał się znak wielki na niebie; Niewiasta obleczona w słońce, a księżyc pod jej nogami, a na jej głowie korona z gwiazd dwunastu…. I ukazał się inny znak na niebie, to jest smok wielki, ryży, mający siedem głów i rogów dziesięć, a na głowach jego siedem koron… A smok stanął przed niewiastą, która miała porodzić, aby, gdy porodzi, pożreć jej syna. I porodziła syna, mężczyznę, który ma rządzić wszystkie narody laską żelazną: i porwany został syn jej do Boga i do Tronu Jego… I rozgniewał się smok na niewiastę i poszedł walczyć z resztą jej potomstwa, z tymi, co zachowują przykazania Boże i mają świadectwo Jezusa Chrystusa” (Apok 12). Tą niewiastą jest Kościół. Jest nią też Maryja. Owym smokiem zaś jest Lucyfer. Czasy końca świata noszą wyraźne …

1399
sługa Boży

Ciekawy wpis ze świetnym tytułem.
Duma jest czymś wtórnym.
Początkiem dobrej drogi - Bojaźń Boża.
Przez nią poznajemy naszą małość i nicość.
Przez tę nicość poznajemy niepojętą wielkość Boga.
Pracująca w nas, Boża Bojaźń, zaczyna leczyć zranienia i otwierać serce,
a wraz z tym otwieraniem zaczynamy poznawać Prawdziwą Miłość.
Bez tej Miłości nie ma nadziei.