Św. Faustyna 5 października

Siostra Faustyna Kowalska jest współcześnie – przynajmniej w Polsce – jedną z najbardziej znanych świętych. Na polecenie samego Pana Jezusa Chrystusa …
Matricaria
"Wszystko było jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan zażądał, abym malowała ten obraz, już
teraz naprawdę zaczynają mówić i patrzeć na mnie jako na jakąś histeryczkę i fantastyczkę, i już to
jest trochę głośniejsze. Jedna z sióstr przyszła, aby ze mną pomówić w poufałości. I zaczęła się nade
mną litować. – Mówi mi: Słyszę, że mówią o siostrze, że jest fantastyczka, że ma jakieś widzenia.
Biedna …More
"Wszystko było jeszcze do zniesienia. Ale kiedy Pan zażądał, abym malowała ten obraz, już
teraz naprawdę zaczynają mówić i patrzeć na mnie jako na jakąś histeryczkę i fantastyczkę, i już to
jest trochę głośniejsze. Jedna z sióstr przyszła, aby ze mną pomówić w poufałości. I zaczęła się nade
mną litować. – Mówi mi: Słyszę, że mówią o siostrze, że jest fantastyczka, że ma jakieś widzenia.
Biedna siostra, niech się siostra broni przed tym. Szczera była ta dusza i co słyszała –
powiedziała mi szczerze. Ale podobne rzeczy codziennie wysłuchiwać musiałam. A jak to mnie

męczyło, jeden Bóg tylko wie.
Jednak postanowiłam sobie wszystko znosić w cichości, ani się nie tłumaczyć na zadawane mi
pytanie. Jednych drażniło to moje milczenie, a zwłaszcza więcej ciekawych. Drugie – głębiej
myślące – mówiły, że jednak siostra Faustyna musi być bardzo blisko Boga, że ma siłę znieść tyle
cierpień. I widziałam przed sobą jakby dwie grupy sędziów. Starałam się o ciszę wewnętrzną i
zewnętrzną. Nie mówiłam nic, co się tyczyło mojej osoby, chociaż byłam przez niektóre siostry wprost pytana. Zamilkły usta moje. Cierpiałam, jak gołębica, nie skarżąc się. Jednak niektóre siostry
miały jakoby przyjemność, aby mi w jakikolwiek sposób dokuczyć. Drażniła je moja cierpliwość jednak Bóg dawał mi wewnętrznie tyle siły, że znosiłam to ze spokojem.
W pewnym dniu jedna z matek tak się na mnie nagniewała i tak mnie upokarzała, że już
myślałam, że nie zniosę tego. – Mówi mi: Dziwaczko, histeryczko, wizjonerko, wynoś mi się z
pokoju, niech nie znam siostry. Sypało się na głowę moją wszystko, co się dało. Kiedy przyszłam do
celi, padłam na twarz przed krzyżem i spojrzałam na Jezusa, a nie mogłam już ani jednego słowa
wymówić. A jednak taiłam się przed innymi i udawałam, jakoby nic nie zaszło pomiędzy nami.
Szatan zawsze korzysta z takich chwil; zaczęły mi przychodzić myśli zniechęcenia: za wierność i
szczerość – masz nagrodę. Jak można być szczerą, kiedy się jest tak nie zrozumianą. Jezu, Jezu, już
nie mogę. Upadłam znowuż na ziemię pod tym ciężarem i pot wystąpił na mnie, i lęk jakiś zaczął
mnie ogarniać. Nie mam się na kim wewnętrznie oprzeć. – Wtem usłyszałam głos w duszy: Nie
lękaj się, Ja jestem z tobą. I jakieś dziwne światło oświeciło mój umysł, i poznałam, że nie
powinnam się poddawać takim smutkom i jakaś siła napełniła mnie, i wyszłam z celi z nową odwagą do cierpień."
faustyna.lodz.pl/wp-content/uploads/2015/02/Dzienniczek_Swietej_Siostry_Faustyny_Kowalskiej.pdf
Matricaria
Chcieliśmy wywyższenia Polski to i mamy,eksport iskry Miłosierdzia dopiero nabiera rozpędu bo ma przygotować nas na przyjście Zbawiciela.Teraz nikt nie powie że nie wiedział, że se myśloł iż sama pobożność wystarczy i zaświadczenie od proboszcza że gorliwie uczestniczył.Faustyna rozwiała te nadzieje i pisze że za słowem muszą iść konkretne uczynki miłosierdzia.
"W pewnej chwili w nowicjacie, …More
Chcieliśmy wywyższenia Polski to i mamy,eksport iskry Miłosierdzia dopiero nabiera rozpędu bo ma przygotować nas na przyjście Zbawiciela.Teraz nikt nie powie że nie wiedział, że se myśloł iż sama pobożność wystarczy i zaświadczenie od proboszcza że gorliwie uczestniczył.Faustyna rozwiała te nadzieje i pisze że za słowem muszą iść konkretne uczynki miłosierdzia.

"W pewnej chwili w nowicjacie, kiedy mnie Matka Mistrzyni przeznaczyła do kuchni
dziecinnej, ogromnie się tym zmartwiłam, bo nie mogłam poradzić garnków, bo były ogromnie
duże. Najtrudniej mi było odlewać kartofle, czasami mi się połowę wysypało. Kiedy powiedziałam
o tym Matce Mistrzyni, odpowiedziała mi, że się pomału przyzwyczaję i nabiorę wprawy. Jednak
trudność ta nie ustępowała, ponieważ siły moje zmniejszały się z dniem każdym i wskutek braku sił
odsuwałam się, kiedy przychodziło odlewanie kartofli. Jednak siostry to zauważyły, że stronię od tej
pracy, i ogromnie się dziwiły; nie wiedziały o tym, że nie mogłam pomóc mimo wytężenia całej
gorliwości i nieliczenia się z sobą. W południe przy rachunku sumienia skarżyłam się Bogu na brak
sił. – Wtem usłyszałam w duszy te słowa: Od dziś będzie ci to przychodziło z wielką łatwością.
Wzmocnię twoje siły. Wieczorem, kiedy przychodzi czas odlewania kartofli, spieszę pierwsza, ufna
w słowa Pana. Z całą swobodą biorę garnek i całkiem dobrze odlałam. Ale kiedy zdjęłam pokrywę,
żeby kartofle odparowały, ujrzałam w garnku zamiast kartofli całe pęki czerwonych róż, tak
pięknych, że trudno o nich napisać. Nigdy jeszcze takich nie widziałam. Zdziwiło mnie to bardzo,
nie rozumiejąc ich znaczenia – ale w tej chwili usłyszałam głos w duszy: Taką ciężką twoją pracę
zamieniam na bukiety najpiękniejszych kwiatów, a woń ich wznosi się do tronu Mojego. Od tej
chwili nie tylko starałam się w swoim tygodniu 61 , który miałam (27) wyznaczony, gotowania,
odlewać te kartofle, ale starałam się w tygodniu innych sióstr wyręczać je w tej pracy. Ale nie tylko
w tej pracy, ale w każdej ciężkiej pracy starałam się pierwsza przyjść z pomocą, ponieważ
doświadczyłam, jak to się bardzo Bogu podoba."
One more comment from Matricaria
Matricaria
"Dzienniczek" jest fenomenalną lekturą duchową,raz,że napisany czystą polszczyzną,dwa że jest bardzo oszczędny w słowach czyli idealny dla medialnie zagonionych ludzi.Faustynka żyła niedawno,jeździła pociągami,kina może nie zaliczyła ale była osobą nowoczesną i teraz też by sobie świetnie poradziła.Migawki z życia zakonnego opisuje szczerze bez pudrowania,posługa siostry "drugiego chóru" czyli …More
"Dzienniczek" jest fenomenalną lekturą duchową,raz,że napisany czystą polszczyzną,dwa że jest bardzo oszczędny w słowach czyli idealny dla medialnie zagonionych ludzi.Faustynka żyła niedawno,jeździła pociągami,kina może nie zaliczyła ale była osobą nowoczesną i teraz też by sobie świetnie poradziła.Migawki z życia zakonnego opisuje szczerze bez pudrowania,posługa siostry "drugiego chóru" czyli do harówki fizycznej .Niejedna dusza współczesna znajdzie tam zrozumienie swoich bólów, Faustyna, wiele razy krańcowo wykończona pracą czy chorobą była pocieszana mistycznie i niespodzianie.Miewała te same rozterki filozoficzne co i my miewamy,fajnie je opisywała,pytała,Jezus sie pojawiał,dawał odpowiedź ,znikał no i cześć.
"W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o istocie Bożej. Koniecznie chciałam
zgłębić i poznać, kto jest ten Bóg... W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty,
ujrzałam jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z
tej jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążały niebo i ziemię. Nic nie rozumiejąc z tego,
zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności nieprzystępnej wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w
piękności niepojętej, z ranami jaśniejącymi – a z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest
Bóg w istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. – Jezus mi powiedział:
Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po chwili Jezus zakreślił ręką znak krzyża i znikł."