Clicks284
V.R.S.

Don Pietro Leone: Kościół i świat

kolejna część cyklu Sobór i przyćmienie Boga

Tradycja Katolicka dzieli cały rodzaj ludzki na dwie wyróżniające się części: Kościół i Świat. “Świat” to określenie nadawane tej części ludzkości, która nie cieszy się (na razie) członkostwem w Kościele. W powyższym znaczeniu określenie to jest neutralne moralnie. W związku z tym że Bóg miłuje Świat i umarł zań posiada pozytywną konotację, w związku z tym że świat jest przepojony duchem niekatolickim posiada negatywną konotację. We wszystkich trzech przypadkach Kościół i świat postrzegane we wzajemnej relacji są przeciwstawne.

Nauczanie Soboru o relacji Kościoła do Świata dotyczy zastosowania do społeczności ludzkiej w ogólności zasad przedstawionych jeśli chodzi o relacje Kościoła z innymi chrześcijanami, innymi religiami i Państwem. Innymi słowy, zasady ekumenizmu, indyferentyzmu i wolności religijnej znajdują tu zastosowanie w interesie politycznego pokoju między wszystkimi ludźmi, humanitaryzmu zaś społeczne panowanie Chrystusa Króla oraz ostateczny cel istnienia są albo ignorowane, albo odkładane na bok. Teraz, ponieważ chodzi o cel rzeczy, jej przyczynę celową, która określa jej naturę, przeanalizujemy w obecnym rozdziale nauczanie Soboru dotyczące: (1) Celu Kościoła jeśli chodzi o to życie. (2) Celu Kościoła jeśli chodzi o życie przyszłe.

ad. (1)

Sobór faktycznie podmienia cel Kościoła w tym życiu z celem Świata. Nauczanie Soboru o Kościele i Świecie zostało zapowiedziane przez grupę wczesnych chrześcijańskich demokratów zwanych Sillonem. M. Davies opisuje ich doktrynę jako “podejście utopijne, w którym zachęca się katolików do współpracy z ludźmi o dowolnych poglądach lub nie posiadających poglądów w budowie ziemskiego raju opartego na ideałach Wolności, Równości i Braterstwa – a w budowie tego ziemskiego raju katolicyzm ma być uważany jedynie za coś co występuje na równych prawach z innymi religiami lub filozofiami”. Ich idea demokratyczna, bardziej masońska niż katolicka, wraz z innymi błędami, miała zostać potępiona przez św. Piusa X w jego encyklice Notre Charge Apostolique (1910), którą poniżej cytujemy

Tymczasem, celem Kościoła, jak powiedzieliśmy wcześniej, jest zbawienie i uświęcenie całego rodzaju ludzkiego. Pokażemy teraz jak Sobór ogranicza bądź zamienia ten cel z celem Świata, a zwłaszcza z celem Rewolucji, w ten sposób niwecząc go. Pokażemy następnie jak twierdzi że doktryna ta jej poparta Boskim Autorytetem. Część ta zostanie zatem uporządkowana w następujący sposób:

a) Redukcja celu Kościoła. b) Podstawienie celu Świata pod cel Kościoła. c) Podstawienie celu Rewolucji pod cel Kościoła. d) Uroszczenie poparcia nowego celu Kościoła przez Boski Autorytet.

a) Redukcja celu Kościoła

“… jasne jest, że wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości, dzięki zaś tej świętości chrześcijan, także w społeczności ziemskiej rozwija się bardziej godny człowieka sposób życia”
(Lumen Gentium 40)

We fragmencie tym, podobnie jak w całym rozdziale, w którym się znalazł odnajdujemy wzniosłe słowa o Miłości i świętości. Jednakże, pomimo tytułu tego rozdziału “Powszechne powołanie do świętości”, owej Miłości i świętości wymaga się jedynie od hierarchii i wiernych, nie jest ona czyniona przedmiotem misyjnej i ewangelizacyjnej działalności Kościoła. Zbawienie i uświęcanie nie jest już zatem przedstawiane jako cel Kościoła ad extra lecz jedynie ad intra. Wydzieliśmy pododobne zapatrywanie wyrażone powyżej na polu ekumenizmu, na którym katolicy zachęcani są do prowadzenia “świętego życia” (UR 7) lecz nie są wzywani do pomocy niekatolikom by czynili podobnie. Zauważamy również w tym cytacie, nawet jeśli jest to ideał drugoplanowy, zaprzęganie świętości do celów humanitaryzmu. Zobaczymy w paragrafie (c) poniżej jak duchowe wartości jako takie zostają faktycznie podporządkowane humanitaryzmowi.

b) Podstawienie celu Świata pod cel Kościoła

(i) “Przeto, choć należy starannie odróżniać postęp ziemski od wzrostu Królestwa Chrystusowego, to przecież dla Królestwa Bożego nie jest obojętne, jak dalece postęp ten może przyczynić się do lepszego urządzenia społeczności ludzkiej.”
(Gaudium et Spes 39)

(ii) “…Kościół, którego zadaniem jest popierać i podnosić wszystko, co prawdziwe, dobre i piękne w społeczności ludzkiej, umacnia między ludźmi pokój na chwałę Bożą.” (GS 76)

(iii) “… Kościół, czyli Lud Boży, wprowadzając to Królestwo [Chrystusowe], nie przynosi żadnego uszczerbku dobru doczesnemu jakiegokolwiek narodu, lecz przeciwnie, wspiera i przyswaja sobie uzdolnienia i zasoby oraz obyczaje narodów, o ile są dobre, a przyjmując oczyszcza je, umacnia i podnosi.” (LG 13)

(iv) “Chrystus… nie tylko budząc pragnienie przyszłego wieku, lecz tym samym też ożywiając, oczyszczając i umacniając te szlachetne pragnienia, dzięki którym rodzina ludzka zabiega o uczynienie własnego życia bardziej ludzkim i o poddanie całej ziemi temu celowi.” (GS 38)

(v) “Powinni tedy wierni (…) dopomagać sobie wzajemnie do bardziej świętego życia, tak aby świat przepojony został duchem Chrystusowym i w sprawiedliwości, miłości i pokoju tym skuteczniej cel swój osiągał. (…) Dzięki zatem swej kompetencji w umiejętnościach świeckich i przez swą działalność uwzniośloną wewnętrznie łaską Chrystusową, winni oni wydatnie przyczyniać się do tego, aby dobra stworzone doskonalone były dzięki ludzkiej pracy, technice i cywilizacji społecznej (…) były między nich bardziej odpowiednio rozdzielane i aby na swój sposób przyczyniały się do powszechnego postępu w ludzkiej i chrześcijańskiej wolności. W ten sposób Chrystus przez członki Kościoła oświecać będzie coraz bardziej całą społeczność ludzką zbawiennym swoim światłem.” (LG 36)

Pomimo rozróżnienia między celem Kościoła i celem Świata w tekście (i) Sobór we wszystkich tych fragmentach przedstawia jako cel Kościoła propagowanie celu Świata. Tekst (i) przedstawia cel Kościoła jako działanie czysto światowe, opisując go jako “postęp ziemski”. Tekst (ii) wskazuje że obowiązkiem Kościoła jest “popieranie i podnoszenie” oraz “umacnianie pokoju”. Podobny mu tekst (iii) wzywa Kościół do “oczyszczania, umacniania i podnoszenia” elementów naturalnych w interesie “doczesnego dobrobytu”. Tekst (iv) twierdzi że Chrystus “ożywia, oczyszcza i umacnia” elementy naturalne by “uczynić życie bardziej ludzkim”. Tekst (v) zachęca wiernych by przepajali Świat i całą społeczność ludzką Duchem Chrystusowym i Jego oświecającym światłem w celu sprawiedliwości, miłości, pokoju oraz “postępu w ludzkiej i chrześcijańskiej wolności”.

To prawda że wszystkie te teksty odnoszą się przychylnie także do wartości duchowych (…) Mimo to owe duchowe wartości są ogólne i niesprecyzowane, nie są one przedstawiane jako cele mające charakter katolicki, to jest jako istotowo nadprzyrodzony, zorientowany na zbawienie i uświęcenie rodzaju ludzkiego, zaś w tekstach (iii)-(v) są przedstawiane jedynie jako przygotowanie do światowych celów i im podporządkowane. Jednym słowem, uznaje się owe duchowe wartości, ale nie propaguje w żaden szczególny sposób – pozostają przyćmione celami niekatolickimi, to jest celami Świata. Widzimy podobną sytuację na polu ekumenizmu w związku z dziełem ewangelizacji (UR 4)

c) Podstawienie celu Rewolucji pod cel Kościoła

“Jeżeli krzewić będziemy na ziemi w duchu Pana i wedle Jego zlecenia godność ludzką, wspólnotę braterską i wolnoś
ć (humanae dignitatis, communionis fraternitatis, et libertatis)…” (GS 39)

Tekst ten przedstawia jako cel Kościoła szerzenie “godności ludzkiej, braterskiej wspólnoty i wolności”, w konwekwencji zatem “Wolności, Równości i Braterstwa”, całkowicie światowych i masońskich ideałów Rewolucji Francuskiej. Tekst ten przedstawia je jako elementy im obu [tj. Kościołowi i Rewolucji] wspólne. Wobec propozycji tej jednakże występują dwa zastrzeżenia:

Pierwsze, że propozycja ta pomija porządek nadprzyrodzony. To jest, próbując znaleźć wspólną płaszczyznę między Kościołem i Światem, ignoruje to co dzieli, to jest porządek nadprzyrodzony, który jest porządkiem, do którego w rzeczywistości przynależą prawdziwa godność, braterstwo i wolność katolików. Albowiem godność, która jest właściwa katolikowi to jego godność wypływająca z jedności z Chrystusem poprzez Chrzest i Miłość. Braterstwo, które jest mu właściwe to jego jedność z innymi katolikami jako braćmi i siostrami w Chrystusie. Wolność mu właściwa to jego wolność czynienia aktów nadprzyrodzonej miłości (caritas) i uzyskiwania w ten sposób zasług dla Nieba.

Drugie zastrzeżenie polega na tym, że propozycja ta nie tylko abstrahuje od porządku nadprzyrodzonego, ale również rzeczywiście jest mu przeciwstawna. Albowiem przywołane tu rzekome wspólne elementy posiadają pozytywne rewolucyjne, masońskie powiązanie, można przypomnieć okrzyk bojowy: “Wolność, Równość, Braterstwo”, historyczny symbol wrogości przeciw porządku nadprzyrodzonego reprezentowanego przez Kościół [podobnie jak porządku doczesnego reprezentowanego przez Państwo i Króla].

Jakie są zatem owe domniemane “dobra” rewolucyjnej, masońskiej wizji rzeczywistości? Nie są, jak to właśnie wyjaśniliśmy, dobrami nadprzyrodzonymi, lecz jedynie “dobrami” naturalnymi godności ludzkiej, wolności, braterstwa i równości. Nie są również żadnymi autentycznymi dobrami naturalnymi: godnością polegającą na poznaniu i umiłowaniu tego co Prawdziwe i Dobre z Bogiem jako ich ostateczną podstawą, wolnością czynienia dobra, braterstwem miłości do bliźniego, równością, którą wszyscy ludzie posiadają na poziomie naturalnym jako stworzenia wobec Stwórcy i jako poddani przed Boskim Sędzią i Królem. Nie, te “dobra” naturalne według ich wizji rzeczywistości polegają raczej na wartościach radykalnie przeciwnych Wierze: są wolnością robienia tego co się chce, godnością, która (rzekomo) pochodzi z powyższego i z tak zwanych innych “praw” człowieka, braterstwem i równością egalitarianizmu: w skrócie “dobrami” człowieka, który uczynił siebie bogiem w miejsce Boga. Co do ostatecznego celu Rewolucji nie jest nim Królestwo Niebieskie na tym świecie i przede wszystkim w świecie przyszłym, lecz jedynie hedonizm, pewien rodzaj “idealnej szczęśliwości pozbawionej cierpienia”, jak pisze św. Pius X.

Ten sam Papież pisze: “prawdą jest że przywódcy Sillonu są zadeklarowanymi i niepohamowanymi idealistami” na początku swojej encykliki napisanej o czasach: “… gdy zło i błąd prezentowane są w porywającej mowie, która – ukrywając niejasność pojęć i dwuznaczność wyrażeń pod żarem uczuć i górnolotnych słów – może rozpalić serca dla atrakcyjnych, niemniej jednak zgubnych, spraw. Takimi były niedawno tylekroć potępiane doktryny rzekomych filozofów XVIII-go wieku, doktryny rewolucji francuskiej i liberalizmu…” Papież skarży się że zwolennicy Sillonu twierdzą że Kościół “ie zrozumiał społecznych pojęć władzy, wolności, równości, braterstwa oraz ludzkiej godności” oraz że głoszą oni “budowlę czysto werbalną i utopijną” ze “słów o wolności, sprawiedliwości, braterstwie, miłości, równości, wywyższeniu człowieka, opierając to wszystko na źle pojętej godności ludzkiej.”

Krytykuje on szczególnie ich pojęcia: “braterstwa, którego fundament silloniści umiejscawiają w umiłowaniu wspólnych interesów bądź, poza wszystkimi filozofiami i religiami, w prostym pojęciu ludzkości, obejmując w ten sposób jednakową miłością i taką samą tolerancją wszystkich ludzi wraz ze wszystkimi ich utrapieniami…” Ich koncepcja jest koncepcją “„rządów sprawiedliwości i miłości”, z pochodzącymi ze wszystkich stron robotnikami, wyznającymi wszystkie religie albo niewyznającymi żadnej, posiadającymi przekonania albo bez przekonań, byleby tylko zapomnieli o tym, co ich dzieli, o swoich przekonaniach religijnych i filozoficznych, oddając wszystkim do dyspozycji to, co ich łączy, tj. szlachetny idealizm oraz moralne siły, czerpane tam „gdzie jest to możliwe”.”Beneficjentem tej kosmopolitycznej działalności społecznej może stać się jedynie demokracja, która nie będzie ani katolicka, ani protestancka, ani żydowska. Będzie to religia (…) bardziej uniwersalna niż Kościół katolicki, łącząca wszystkich ludzi, którzy w końcu stali się braćmi i towarzyszami w „królestwie Bożym”.”

Ruch ten, według tego samego Papieża, “został ujęty w swoim biegu przez współczesnych nieprzyjaciół Kościoła i od tego momentu tworzy już tylko nędzny dopływ wielkiego, zorganizowanego ruchu apostazji we wszystkich krajach, zmierzającego do zbudowania jakiegoś uniwersalnego Kościoła, w którym nie będzie już ani dogmatów, ani hierarchii, ani prawideł dla ducha, ani hamulca dla namiętności a który, gdyby mógł odnieść zwycięstwo, przywróciłby w świecie (…) panowanie przebiegłości i siły oraz ucisk słabych, wszystkich tych, którzy pracują i cierpią.”

d) Uroszczenie poparcia nowego celu Kościoła przez Boski Autorytet.

Sobr nie tylko przypisuje Kościołowi cel Świata, lecz idzie tak daleko, że twierdzi iż cel ten został nakazany Kościołowi i jest głoszony przez samego Boga.

(i) Jeżeli krzewić będziemy na ziemi w duchu Pana i wedle Jego zlecenia godność ludzką, wspólnotę braterską i wolność…” (GS 39)

(ii) “”Chrystus… ożywiając, oczyszczając i umacniając te szlachetne pragnienia, dzięki którym rodzina ludzka zabiega o uczynienie własnego życia bardziej ludzkim i o poddanie całej ziemi temu celowi.” (GS 38)

(iii) “Powinni tedy wierni [działać] (…) tak aby świat przepojony został duchem Chrystusowym i w sprawiedliwości, miłości i pokoju tym skuteczniej cel swój osiągał. (…) aby dobra stworzone (…) na swój sposób przyczyniały się do powszechnego postępu w ludzkiej i chrześcijańskiej wolności. W ten sposób Chrystus (…) oświecać będzie coraz bardziej całą społeczność ludzką zbawiennym swoim światłem.” (LG 36)

Wszystkie te trzy teksty przedstawiają nakaz Boży i wolę Bożą wobec Kościoła jako wyłącznie humanitarne. Tekst (i) naucza że opisane tu cele humanitarne są “w duchu Pana i wedle Jego zlecenia”, teksty (ii) i (iii) że Chrystus sam wspiera te cele, dodatkowo tekst (iii) że osiągnięcie tychże celów napełnia świat “Duchem” Chrystusa i Jego “zbawiennym światłem”.

Św. Pius X wyraźnie potępia próby takie jak tu opisywane – uzasadniania tego typu idei społecznych Ewangelią [Notre Charge Apostolique]: “… w celu usprawiedliwienia swoich społecznych mrzonek powołują się na Ewangelię, interpretowaną na swój własny sposób i – co jest jeszcze bardziej znaczące – na zniekształconego i pomniejszonego Chrystusa”. Podobnie pisze “…ich ideał jest pokrewny rewolucyjnemu, nie obawiają się czynić bluźnierczych porównań pomiędzy Ewangelią i rewolucją…” Natomiast Jezus nie przybył by zapoczątkować: “… panowanie doskonałej szczęśliwości (…), w którym cierpienie zostałoby usunięte ale (…) nakreślił drogę możliwego szczęścia na ziemi oraz doskonałej szczęśliwości w niebie – królewską drogę Krzyża.”

Boży Nakaz i Wola Boża wobec Kościoła nie jest humanitarna, a tym bardziej nie jest zatem rewolucyjna, lecz dotyczy całkowicie porządku duchowego i nadprzyrodzonego to jest: Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im Chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego oraz uczcie je zachowywać wszystko co wam przykazałem [Mt 28,19-20, podobnie w Ewangeliach wg św. Marka i wg św. Łukasza]

Wykonywanie tych trzech urzędów – munera Kościoła zostało nakazane przez Naszego Błogosławionego Pana by przedłużyć Jego dzieło Odkupienia. Co do “Ducha” Chrystusowego” (tekst (iii)), to jest Ducha Świętego, relacja Ducha Świętego do Kościoła z konieczności odpowiada relacji Chrystusa do Kościoła: jak zauważono wyżej Duch Święty jest Duchem Prawdy i Uświęcenia Kościoła.

Mówiąc zatem jednym słowem, celem Kościoła jest, jak zawsze nauczał i podejmował wysiłki by go osiągnąć zgodnie z Przykazaniem Chrystusa, jako przedłużenie i naśladowanie Jego dzieła na ziemi oraz jako dzieło Ducha Świętego, jest zbawienie i uświęcenie całej ludzkości. Kościół naucza dogmatycznie że jego celem jest to co nakazał mu Pan poprzez wykonywanie trzech urzędów (munera) to jest: “ustawiczne przekazywanie dzieła zbawienia” (ut salutiferum redemptionis opus perenne redderet) [Pius IX i Sobór Watykański: Pastor aeternus]. Jednakże Sobór implicite podważa ten cel, propagując ekumenizm, sprawia że jest niepotrzebny, twierdząc cała ludzkość została zbawiona poprzez Odkupienie bez konieczności Chrztu, Wiary i dobrego życia, stawia w miejscu tego celu cel Świata to jest humanitaryzm.

To prawda że Kościół posiada cel drugorzędny w zakresie ludzkiego dobrobytu i rozwoju, zwłaszcza na polach edukacji, opieki dobroczynnej i kultury, lecz cel ów wypływa z jego celu naczelnego i jest mu zasadniczo podporządkowany. Przemilczanie jego naczelnego celu i jedynie odwoływanie się do niego w sposób nieprzejrzysty, bądź podporządkowywania go celowi drugorzędnemu jest równoznaczne z zaprzeczaniem mu i wyrzekaniem się go. Jednakże zaprzeczanie mu i wyrzekanie się go poprzez preferowanie celów Świata jest zajęciem stanowiska wrogiego Kościołowi: przyjęciem świadomie antychrześcijańskiego humanitaryzmu Świata. Stanowisko to jest stanowickiem takich ciał jak masoni oraz światowe organizacje “zdrowia” z całą ich pogardą i buntem wobec Boga, życia, czystości i świętości.

ad. (2) [Cel Kościoła jeśli chodzi o życie przyszłe]

“Oczekiwanie jednak nowej ziemi nie powinno osłabiać, lecz ma raczej pobudzać zapobiegliwość, aby uprawiać tę ziemię, na której wzrasta owe ciało nowej rodziny ludzkiej, mogące dać pewne wyobrażenie nowego świata. (…) Jeżeli krzewić będziemy na ziemi w duchu Pana i wedle Jego zlecenia godność ludzką, wspólnotę braterską i wolność, to znaczy wszystkie dobra natury oraz owoce naszej zapobiegliwości, to odnajdziemy je potem na nowo, ale oczyszczone (…), rozświetlone i przemienione (…)Na tej ziemi Królestwo obecne już jest w tajemnicy; dokonanie zaś jego nastąpi z przyjściem Pana”
(GS 39)

Zgodnie z nauczaniem katolickim prefiguracją Nieba na ziemi jest Kościół na ziemi, Kościół Walczący, przeznaczony, tak jak ma to miejsce, do tego by został przemieniony w Niebie, w chwalebny i ostateczny Kościół Triumfujący. W powyższym tekście soborowym przeciwnie, Kościół Walczący zostaje zastąpiony całkowicie światową, naturalistyczną i świecką działalnością: działalnością, która rzekomo pewnego dnia zostanie przemieniona w jej ostateczną doskonałość w Niebie. Z metafizycznego punktu widzenia jest to niemożliwe albowiem zakłada że coś całkowicie naturalne może, dzięki swej własnej dynamice, stać się czymś nadprzyrodzonym, podczas gdy coś z niższego porządku nie może stać się, samo z siebie, czymś należącym do porządku wyższego: ex minore non fit maius [większe nie pochodzi od mniejszego]. Sobór snuje tutaj całkowitą fantazję nie różniącą się od marzeń człowieka pochłoniętego przez sprawy doczesne: że Niebo (o ile istnieje rzeczywiście) przypomina ten świat w momencie, w którym sprawy pomyślnie się toczą, tylko jest [w tym zakresie] lepsze.

Rozróżnienie między doktryną tradycyjną i nową doktryną można wyraźnie zobaczyć, porównując dwa rodzaje aktywności, które zapowiadają (czy też rzekomo mają zapowiadać) “przyszły świat”. W pierwszym wypadku jest to miłość nadprzyrodzona Kościoła Wojującego, w drugim wypadku jest to humanitaryzm. W pierwszym przypadku jest to dzieło wykonywane w stanie Łaski z miłości do Boga i bliźniego, w drugiem – dzieło niekoniecznie podejmowane w stanie Łaski i niekoniecznie z miłości do Boga i bliźniego. Tekst ten przedstawia nieszczęśliwe pomieszanie nauczania katolickiego ze światowym myśleniem, w którym ludziom tego świata obiecuje się Niebo jako owoc ich ziemskich trudów. Podobnie jak widzieliśmy w poprzedniej części że cel Świata w tym życiu zostaje przypisany Kościołowi, tak tutaj obserwujemy jak cel Kościoła co do przyszłego życia zostaje przypisany Światu.

Podsumowanie Części I

W naszym krótkim podsumowaniu nauczania soborowego w rozdziałach 1-5 widzieliśmy jak Sobór stopniowo dokonuje erozji koncepcji Kościoła. W pierwszym rozdziale widzieliśmy jak tłumi katolicką doktrynę o Mistycznym Ciele Chrystusa a zwłaszcza o Chrystusie jako zasadzie formalnej Kościoła. Widzieliśmy potem jak dokonuje erozji nauczania katolickiego o hierarchii Kościoła na poziomie ludzkim, rozpuszczając Urząd Papieski w Kolegium Biskupów, Kolegium Biskupów w Konferencjach Biskupów a Kapłaństwo w laikacie, jak dokonuje erozji nauczania Kościoła dotyczącego Kościoła jako Jednego, Świętego, Katolickiego i Apostolskiego. W drugim rozdziale widzieliśmy jak powoduje dalsze rozpuszczanie Kościoła w mieszaninie wyznań chrześcijańskich, w trzecim i czwartym – w mieszaninie Religii Światowych, w czwartym także jak rezygnuje z obowiązku Kościoła do sprawowania rządu nad społeczeństwem, zadowalając się wolnością, której jest orędownikiem dla każdej religii. W rozdziale piątym widzieliśmy jak powoduje rozpuszczanie Kościoła w Świecie, utożsamiając Jego cel z celem Świata.

W tym procesie rozpuszczania, któremu tu poddawany jest Kościół zauważamy też rozpuszczanie jeśli chodzi o koncepcję uniwersalizmu, do którego Kościół aspiruje: określenie “Katolicyzm”, jak zauważyliśmy wyżej, oznacza uniwersalizm inter alia w tym znaczeniu że Bóg pragnie aby wszyscy ludzie weszli do Kościoła. Ideał ten ustępuje ideałowi “ekumenizmu”, który oznacza uniwersalizm obejmujący nie tylko Kościół, lecz również wszystkie niekatolickie denominacje chrześcijańskie a w kolejnym kroku – wszystkie Religie. Ostatecznie ustępuje on koncepcji “Globalizacji”, która obejmuje całą ludzkość.

Extra Ecclesiam non est Salus

Podczas gdy granice i zarysy definiujące Kościół są stopniowo usuwane, dogmat Extra Ecclesiam non est Salus traci całe swe znaczenie, zaś Kościół i Świat zlewają się ze sobą, zajmując ten sam obszar i wchłaniając się wzajemne by stworzyć owo rzekome ciało Kościół-Świat, Jeden Kościół Światowy [używając słów św. Piusa X w cytowanej wyżej Notre Charge Apostolique], znany dziś jako “Nowy Porządek Świata”, który obejmuje całą ludzkość.

Członkostwo owego domniemanego ciała, podobnie jak samo Zbawienie, przedstawia on jako dawane automatycznie, jako prosta konsekwencja z jednej strony człowieczeństwa jego członków a z drugiej strony Wcielenia, Śmierci i Zmartwychwstania Naszego Pana. Jego nakazanym z “bożego” nadania celem jest społeczny hedonizm w tym życiu oraz Niebo w życiu przyszłym. Podczas gdy Świat zostaje w ten sposób wyniesiony do pseudo-boskiego statusu, Kościół, jako pochłaniany przez Świat, zostaje coraz bardziej zdegradowany i zubożony, przyjmując w tym procesie upiorne kształty komunizmu i wolnomularstwa oraz formę jeszcze bardziej groteskową: po pierwsze dwugłową [zob. nasze rozważania o Hierarchii w Rozdziale I], następnie częściowo połączoną z innymi ciałami [zob. nasze rozważania o Jedności Kościoła w Rozdziale I], aż wreszcie zmieni się ów potworny konstrukt intelektualny Kościół-Świat całkowicie pozbawiony światła nadprzyrodzonego: Monstrum informe, nefandum, ingens cui lumen ademptum [monstrum bez formy, odrażające, gigantyczne, pozbawione światła – Wirgiliusz: Eneida, III.658]