petra33
3749
radyjko11
Nie można nazywać szczęściem zakładanie rodziny z mezatka/zonatym. Gdyby ona była panną w ciąży to jak najbardziej.. A tak to faktycznie tragifarsa.
Augustyn z Hippony
nie wiem co ma prmowac ten film? nieszczescie pozucenia i samotnosc macierzynstwa, czy nowe zwiazki? pod plaszczykiem emocji, przemycono slabosc...
V.R.S.
Film jest zdaje się w konwencji tragifarsy. Już sam początek zapowiada konwencję absurdu: "żebraczka" wchodzi do drogiej restauracji po szklankę wody. Wodę dużo łatwiej dostać choćby pod dowolnym sklepem w dowolnej ilości, prosząc by nam kupiono butelkę lub parę zwykłej "mineralnej". Raczej nikt normalny takiej prośbie nie odmówi.