Clicks348
Beatus 1

Zgorszenie

...Odtąd począł Jezus okazywać uczniom swoim, że potrzeba aby szedł do Jerozolimy i tam cierpiał wiele od starszych i uczonych w Piśmie, i przedniejszych kapłanów; i był zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstał. A Piotr, odwiódłszy go na stronę, jął go strofować mówiąc: Boże cię uchowaj, Panie, nie przyjdzie to na ciebie. A obróciwszy się rzekł Piotrowi: Odejdź ode mnie, szatanie, jesteś mi zgorszeniem, bo nie pojmujesz tego, co z Boga jest, ale co z ludzi.

...Baczcie, aby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie w imię moje, mówiąc: Jam jest Chrystus, i wielu zwiodą. Usłyszycie bowiem o wojnach i o wieściach wojennych. Baczcie, abyście się nie trwożyli, gdyż stać się to musi i nie na tym koniec. Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu, i będą zarazy, głód i miejscami trzęsienia ziemi. A wszystko dopiero początki boleści. Wtedy wydadzą was na udręczenie i zabijać was będą, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów dla imienia mego. Wówczas wielu podda się zgorszeniu i wydawać będą jeden drugiego, i jeden drugiego nienawidzić będą...

– I odmówiwszy hymn, wyszli na Górę Oliwną. Wtedy rzekł im Jezus: Wy wszyscy zgorszycie się ze mnie tej nocy. Powiedziane jest bowiem: Uderzą w pasterza a rozproszą się owce trzody...


Czy Apostołowie właściwie zrozumieli zamysł Boży? Nie, gdyż słowa Pana Jezusa mogli rozumieć tylko po ludzku. Ich świat ograniczał się do doczesności. Dlatego uznawali, że wszystko co obiecywał Chrystus, czyli wyzwolenie i królowanie, musiało się spełnić na ziemi, za ich życia. Co ważne oni mieli czerpać z tego korzyści.
Wydarzenia na Górze Oliwnej zaskoczyły Apostołów i uczniów: „Uderz w pasterza, a rozproszą się owce trzody”. Wszyscy uciekli przerażeni, nawet Jan. Ich Mistrz został pojmany i skuty jak złoczyńca. Był bity, opluwany, męczony, wyszydzany i wielu widząc to uległo zgorszeniu. „Widocznie zostaliśmy zwiedzeni i Jezus nie jest Mesjaszem” – myśleli. Zapomnieli o cudach, których byli świadkami, o miłości i miłosierdziu, którego doświadczyli oraz nauce, która ich porwała. Czy prawdziwy Syn Boży mógłby oddać się w ręce grzeszników?
Czy dzisiejsi wyznawcy Jezusa Chrystusa są w stanie właściwie rozumieć zamysł Boży? Uważam, że mimo upływu 2000 lat nie potrafią. Na naszych oczach Kościół został wydany w ręce grzeszników, a my się gorszymy. Wyciągamy daleko idące, a niczym nie poparte wnioski, że Chrystus nie jest już głową Kościoła...takiego Kościoła. Nie wierzymy, aby w nim nadal działał Duch Święty. Co za tym idzie, wszystkie jego działania poddajemy w wątpliwość. Nie stajemy przed Bogiem w pokorze, poddając się Jego woli, ale żądamy interwencji, znaku, bo nie podoba nam się to co widzimy. Poddajemy się zniechęceniu, frustracji, bo nikt nie chce patrzeć na naszą Matkę Kościół Święty odarty z godności, bezbronny, wyszydzony, wewnętrznie rozdarty. Zapominamy, że zbawienie przyszło przez krzyż i każdy kto chce być zbawiony nie powinien unikać cierpień, ale przyjąć je z pokorą próbując zasłużyć na życie wieczne.
Miłość bliźniego...Ilu z nas kompletnie się pogubiło i już nie pamięta, że wszyscy ludzie są naszymi bliźnimi. Próbujemy wybierać sobie takiego bliźniego, którego łatwo nam kochać. Resztą możemy pogardzać i oceniać odsądzając od czci i wiary. Jak to wpływa na stan naszej duszy? Czy nasze postępowanie podoba się Bogu? Czy miłość do bliźniego powinna być warunkowa? Wszak Bóg kocha nas nie dla naszych zasług. Czyż nasza miłość nie powinna być taka właśnie?
Zgorszenie prowadzi do zwątpienia i zachwiania wiary. Może doprowadzić do całkowitego odejścia od Kościoła, a przecież tylko w nim jest zbawienie. Pamiętajmy o tym w chwili próby.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!