Clicks556
Beatus 1
9

Koń trojański w mieście Boga. Błędne reakcje.

UPRAWNIONE I NIEUPRAWNIONE FORMY EGZEGEZY PISMA

Ten ogólny problem odnosi się do egzegezy Pisma. Tu również musimy odróżnić odmienne aspekty istniejącej w tym zakresie praktyki.
Po pierwsze, istnieje egzegeza naukowa oparta na filologicznych badaniach historycznych, której celem jest określenie ścisłości tłumaczeń i tekstów, chronologii różnych Ewangelii, autentyzmu poszczególnych części Starego Testamentu itp. Po drugie, istnieje egzegeza krytyka, która opiera się na założeniach filozoficznych. Ocena autentyczności historycznej poszczególnych części Ewangelii jest nieuchronnie uzależniona od filozoficznego stanowiska tego, kto dokonuje oceny. Po trzecie, istnieje egzegeza specyficznie religijna, która zajmuje się, dla przykładu, znaczeniem przypowieści, pozwalającym sięgnąć do niewyczerpanego bogactwa Chrystusowego słowa.
Egzegeza pierwszego rodzaju jest pracą prawdziwie naukową. Podobnie jak wszelka historyczna i filologiczna praca badawcza, może ona rozwijać się w czasie. Ponadto, ma ona tę cechę wspólną z wszelkimi ściśle naukowymi przedsięwzięciami, że dopuszcza pracę zespołową, a nawet jej wymaga.
Jednakże egzegeza drugiego rodzaju nie jest w tym samym sensie pracą ściśle naukową. Jeżeli ktoś wątpi w prawdziwość cudów, jakich Pan dokonał, to w wątpliwościach tych w oczywisty sposób udział decydujący mają jego przekonania filozoficzne. Jeżeli ktoś twierdzi, że niepodobna od współczesnego człowieka oczekiwać wiary w cielesne ukazanie się anioła Gabriela w momencie Zwiastowania, stanowisko jego, rzecz jasna, nie jest oparte na ściśle naukowej egzegezie pierwszego rodzaju.
Przekonanie o nieprawdopodobieństwie - jeśli nie o niemożliwości - cudów nie jest oparte na odkryciach naukowych, lecz na pewnych założeniach filozoficznych. Toteż istnieje stałe niebezpieczeństwo, że błędne poglądy filozoficzne, jak również szerzące się współczesne uprzedzenia, mogą zahamować zdolność człowieka do rozpoznania historycznej prawdziwości wydarzeń, o których mówi Pismo.
Egzegeza trzeciego typu w ogóle nie ma charakteru naukowego. Wartość interpretacji religijnych zależy od geniuszu poszczególnych teologów, a zwłaszcza - od ich charyzmy i religijnej głębi. Interpretacja autorstwa Ojca Kościoła, świętego lub mistyka, jest ciekawsza i bardziej istotna niż interpretacja uczonego egzegety. Gwarancją głębszego rozumienia niezmierzonego bogactwa przypowieści i wypowiedzi Chrystusa nie są studia naukowe, lecz intuicja religijna konkretnej osoby, o ile znajduje ona potwierdzenie w nieomylnym magisterium Kościoła. Ten trzeci rodzaj egzegezy, podobnie jak inne dziedziny teologii, nie ma więc charakteru naukowego nawet w tym ograniczonym zakresie, co rodzaj drugi. Jego rozwój wymaga zaangażowania ludzi, którzy są co najmniej homines religiosi (ludźmi religijnymi), a nie tylko profesorami.

WŁAŚCIWA ROLA NAUKOWEJ EGZEGEZY PISMA

Otóż zmiana, jakiej potrzeba współcześnie, dotyczy wyłącznie egzegezy pierwszego rodzaju: ściśle naukowej egzegezy filozoficznej. Jeśli chodzi o egzegezę drugiego rodzaju (filozoficzną), aggionamento (modernizacja) nie jest, rzecz jasna, naszym postulatem. Żyjemy w epoce, której umysłowy klimat zagraża rozsądnemu podejściu do cudów i wydarzeń nadprzyrodzonych, o których mówi Ewangelia. Dla oceny istoty tego zagrożenia wystarczy wziąć pod uwagę fetysz, jaki uczyniono z przyrodoznawstwa, tak bardzo rozpowszechniony wśród filozofów relatywizm historyczny, wszelkie ataki na rzeczywiste znaczenie prawdy, a także pomieszanie mitu z religią w Bultmannowym bziku na punkcie demitologizacji. Pojęcia aggiornamento nie można również stosować do egzegezy trzeciego rodzaju (religijnej). Homo religiosus wielkiego wymiaru, święty lub mistyk, obdarzony talentem interpretacji, może pojawić się w dowolnej - i w każdej - epoce historycznej, a wartość jego egzegezy jest całkowicie niezależna od biegu historii.
O tym wszystkim jednak zapomnieli katolicy postępowi, którzy w sposób zasadniczo opaczny pojęli otwartość Soboru wobec nauki i jej dokonań we wszelkich dziedzinach. Są oni skłonni sądzić, że egzegeza Pisma i nauczanie Kościoła winny przystosować się do współczesnych, naukowych odkryć czy też teorii socjologicznych i psychologicznych, pod którymi w rzeczy - wistości kryją się powierzchowne i całkowicie błędne teorie filozoficzne, niesłusznie przedstawione jako rezultaty badań naukowych.

BŁĘDNE FORMY EGZEGEZY PISMA

Progresiści, uzbrojeni w hasła głoszące konieczność przystoso - wania się do mentalności naukowej czy też do epoki, w której człowiek osiągnął dojrzałość, proponują wprowadzenie zmian w samej dogmatyce Kościoła. Widać to, na przykładzie, w ich próbie odmówienia rzeczywistości historycznej cudom, o których opowiadają Ewangelie, przy czym próby te sięgają nawet do podstawowych tajemnic: Zwiastowania i Zmartwychwstania.
Weźmy pod rozwagę argument niektórych egzegetów katolickich, którzy utrzymują, że fragment Ewangelii według św.Mateusza: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego... nie może być autentyczny, ponieważ gdyby św. Piotr naprawdę wierzył, że Jezus jest Synem Bożym, nie zaparłby się Go.
Argument ten, rzecz oczywista, nie ma absolutnie nic wspólnego z nauką. Nie jest on niczym więcej, jak tylko psychologicznym domysłem - przy czym jest to psychologia powierzchowna i domysł naiwny. Sądzić, że człowiek zachowuje konsekwencję w całym swoim postępowaniu, to ignorować ludzką słabość. Nawet ktoś, kto w sposób absolutny wierzy w Chrystusa, może zaprzeć się Go przy niezliczonych okazjach. Nasze codzienne życie uczy, jak bardzo łatwo przychodzi nam zaprzeczać wierze naszymi postępkami. Czyż sama szczerość wiary daje człowiekowi gwarancję, że będzie on gotów ponieść śmierć męczeńską?
Ponadto zaparcie się św. Piotra jest typowym przykładem tragedii logiki immanentnej. Postanowił on zataić swoją tożsamość, aby pójść za Jezusem i śledzić Jego losy - i wewnętrznej logice tej decyzji poddał się aż do końca. Jest to klasyczny przykład ludzkiej słabości, a zarazem przykład ten w sposób zupełnie wyjątkowy pokazuje tragiczną sytuację człowieka, uwikłanego w tajemniczą sprzeczność między największą miłością, najmocniejszą wiarą a własnym postępowaniem. Co powiedzieliby Dostojewski lub Kierkegaard o psychologii, której rezultatem jest tak płytka egzegeza?
Jest rzeczą niewątpliwą, że przed Pięćdziesiątnicą św. Piotr nie miał jasnego rozeznania, iż Chrystus został posłany, aby odkupić ludzkość przez swoją śmierć na Krzyżu. Strofował Pana, gdy zapowiadał On swoją mękę i śmierć. Jest więc zrozumiałe, że pomimo mocnej wiary, iż Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego, św. Piotr stracił orientację i przeraził się, gdy Jezus został skazany.
Nikt nie może uczciwie powiedzieć, że zbadany przez nas komentarz zasługuje na miano naukowego, bądź że powinien on mieć jakiekolwiek znaczenie dla oceny historycznej rzetelności relacji św. Mateusza. Jest to kolejne świadectwo dramatycznego przeciwieństwa między dekretami Soboru a artykułami i książkami katolików postępowych, którzy chcieliby zalać Kościół sekularyzmem. Do kwestii fałszywego aggiornamento i pseudo nauki powrócimy jeszcze - zwłaszcza, gdy będziemy zastanawiać się nad właściwym naszej epoce naukowym fetyszyzmem.
Beatus 1
Rozważaniami o egzegezie pan Hildebrand zakończył rozdział o błędnych reakcjach. Celem mojej publikacji było przypomnienie, że Sobór został zwołany z bardzo ważnych powodów. Oczywiście głównym zadaniem Soboru miało być potępienie komunizmu, ale (jak tu czytaliśmy) również problemy wewnętrzne w Kościele nurtowały wielu. Postępowi katolicy, o których wspomina pan Hildebrand, nie uaktywnili się z …More
Rozważaniami o egzegezie pan Hildebrand zakończył rozdział o błędnych reakcjach. Celem mojej publikacji było przypomnienie, że Sobór został zwołany z bardzo ważnych powodów. Oczywiście głównym zadaniem Soboru miało być potępienie komunizmu, ale (jak tu czytaliśmy) również problemy wewnętrzne w Kościele nurtowały wielu. Postępowi katolicy, o których wspomina pan Hildebrand, nie uaktywnili się z chwilą zwołania Soboru, byli znani w swoich środowiskach. Prądy myślowe, które nimi kierowały wykluły się wiele dekad wcześniej. Rewolucja nigdy nie wybucha spontanicznie. Zawsze jest pieczołowicie przygotowywana przez kilka pokoleń. W Polsce w latach pięćdziesiątych XX wieku odprawiano Msze twarzą do ludu oraz w języku ojczystym. Wierzono, że to będzie dobra zmiana. Pamiętajmy, że nagminne było modlenie się katolików na różańcu podczas całej Mszy Świętej. Papież Leon XIII pozwolił wiernym klęczeć podczas całej Mszy. Wynikało to nie ze wzrostu pobożności, ale z niewiedzy ludu jak powinni się zachowywać i po co odprawiana jest Msza. Tylko czas mógł pokazać jakie będą owoce zmian wprowadzonych po Soborze. Spustoszenie jest ogromne, ale wykasowanie Soboru, moim zdaniem, nie załatwiłoby sprawy! Rewolucyjne idee były w Kościele i ludzie chcieli te idee wprowadzić w życie za wszelką cenę, nawet tylnymi drzwiami.
V.R.S.
Celem mojej publikacji było przypomnienie, że Sobór został zwołany z bardzo ważnych powodów.

---

Oj zapewne, zapewne tam były "bardzo ważne powody" np.:

Sami ludzie Kościoła i to ci bardzo doświadczeni w prawie i zaangażowani w duszpasterstwo, podsuwają pewne sugestie na temat duchownych, którzy pogwałcili prawo celibatu (…) Otóż często stawia się pytanie czy takim całkowicie przeniesionym …More
Celem mojej publikacji było przypomnienie, że Sobór został zwołany z bardzo ważnych powodów.

---

Oj zapewne, zapewne tam były "bardzo ważne powody" np.:

Sami ludzie Kościoła i to ci bardzo doświadczeni w prawie i zaangażowani w duszpasterstwo, podsuwają pewne sugestie na temat duchownych, którzy pogwałcili prawo celibatu (…) Otóż często stawia się pytanie czy takim całkowicie przeniesionym przez Kościół do stanu świeckiego nie pozostawiać jakiejś nadziei na przywrócenie do stanu duchownego z dyspensą od pogwałconego prawa celibatu, a tym samym przeszkody do wyższych święceń, czyli małżeństwa.

Z jakich przesłanek wynika ta propozycja? 1) Chodzi o zbawienie wieczne takiego upadłego kapłana, gdyż prawo do zbawienia każdego człowieka wynika z prawa Bożego, podczas gdy celibat pochodzi raczej z prawa kościelnego. Co więcej, żyjąc w związku cywilnym, taki upadły kapłan pozbawiony jest nadprzyrodzonych środków zaradczych, zatem on, a z nim jego żona i ewentualne potomstwo, wystawieni są na duchowe niebezpieczeństwo. 2) Często stąd wywodzą się wrogowie Kościoła, którzy prześladują go z najwyższą nienawiścią. Po zmianie prawa mogliby oni prowadzić godniejsze życie, dokonując zadośćuczynienia za wywołane przez siebie zgorszenie. 3) Byłoby również łatwiej ordynariuszom działać wobec tych duchownych, którzy z powodu ułomności natury lub życia wewnętrznego nie dopełniają prawa celibatu.”
V.R.S.
" Oczywiście głównym zadaniem Soboru miało być potępienie komunizmu"
---
Zapewne dlatego Roncalli dogadywał się przed otwarciem VII za pośrednictwem Tisseranta w Metzu z komuchami czy też, jakkto woli, "braćmi odłączonymi" z KGB.
Beatus 1
W najnowszym pisemku "Zawsze wierni" od strony 30-ej możesz o tym poczytać. Napisałam miało być, bo niestety do tego nie doszło, ale możesz tam właśnie przeczytać szkice dokumentów dotyczących komunizmu.
Beatus 1
Ojciec Dolindo pisał w swoim liście z Rzymu w 1921 roku: "O, dlaczego Jezus w Najświętszym Sakramencie jest tak mało znany?
Dzień po dniu ciągle przekonuję się, że jedynie On jest odrodzeniem świata! Proszę Go, by uformował swoje gołębice - adoratorki Eucharystii - by zwielokrotnił liczbę Mszy św. i dał wiernym Komunię nieszporną, czyli wieczorną.
O, noce byłyby czystsze, gdyby kończyło się dzień…More
Ojciec Dolindo pisał w swoim liście z Rzymu w 1921 roku: "O, dlaczego Jezus w Najświętszym Sakramencie jest tak mało znany?
Dzień po dniu ciągle przekonuję się, że jedynie On jest odrodzeniem świata! Proszę Go, by uformował swoje gołębice - adoratorki Eucharystii - by zwielokrotnił liczbę Mszy św. i dał wiernym Komunię nieszporną, czyli wieczorną.
O, noce byłyby czystsze, gdyby kończyło się dzień Komunią Świętą! Kiedy na ulicy via Giusti odprawiane jest w ciągu dnia błogosławieństwo (eucharystyczne) i widzę kościół pełen białych sióstr zakonnych, myślę z bólem, że nie otrzymają one eucharystycznego pokarmu. O, czuję, że Jezus z Tabernakulum pała pragnieniem oddania się im i że Komunia św. udzielona wieczorem, oczywiście za zezwoleniem Kościoła, zaszczepiłaby nowe życie w klasztorze.
Demon rano ma małe żniwa, ponieważ składa się Jezusa w ofierze i wiele dusz przyjmuje wtedy Komunię św. Kiedyż nadejdzie ten błogosławiony dzień wieczornej Komunii w Kościele Boga?"
Nadszedł ten dzień, a my go nie doceniamy.
V.R.S.
@Beatus 1
"O, noce byłyby czystsze, gdyby kończyło się dzień Komunią Świętą (...) Demon rano ma małe żniwa, ponieważ składa się Jezusa w ofierze i wiele dusz przyjmuje wtedy Komunię św. Kiedyż nadejdzie ten błogosławiony dzień wieczornej Komunii w Kościele Boga"
---
Albo to złe tłumaczenie albo to jakieś bzdury. W czym Komunia św. wieczorna ma być lepsza od porannej? Poranna np. otwiera dzień z …More
@Beatus 1
"O, noce byłyby czystsze, gdyby kończyło się dzień Komunią Świętą (...) Demon rano ma małe żniwa, ponieważ składa się Jezusa w ofierze i wiele dusz przyjmuje wtedy Komunię św. Kiedyż nadejdzie ten błogosławiony dzień wieczornej Komunii w Kościele Boga"
---
Albo to złe tłumaczenie albo to jakieś bzdury. W czym Komunia św. wieczorna ma być lepsza od porannej? Poranna np. otwiera dzień z Panem Bogiem.
Beatus 1
W 1921 roku nie było Mszy wieczornych, dlatego wieczorem nie można było przyjąć Komunii Świętej. Papież Pius XII warunkowo zgodził się na odprawianie Mszy wieczornej bodajże w 1948 roku. Naiwnie zakładamy, że coś w Kościele katolickim było od zawsze, a okazuje się, że się mijamy z prawdą.
V.R.S.
@beatus 1
Pani komentarz ma się nijak do mojego. Powtarzam pytanie: w czym, według o. Dolindo, Komunia św. wieczorna ma być lepsza od porannej?
Bo mi się od razu przypominają tacy czescy rozwalacze chrześcijańskiej Europy w XV w., którzy sobie wymyślili że ma być Komunia pod dwiema postaciami. Dlaczego miałaby być lepsza od jednej - nie wiadomo było ale wystarczyło to by utopić we krwi znaczną …More
@beatus 1
Pani komentarz ma się nijak do mojego. Powtarzam pytanie: w czym, według o. Dolindo, Komunia św. wieczorna ma być lepsza od porannej?
Bo mi się od razu przypominają tacy czescy rozwalacze chrześcijańskiej Europy w XV w., którzy sobie wymyślili że ma być Komunia pod dwiema postaciami. Dlaczego miałaby być lepsza od jednej - nie wiadomo było ale wystarczyło to by utopić we krwi znaczną część środkowej Europy (nota bene poza tym postulatem kielicha różne sekty husyckie praktycznie nic nie łączyło, nie licząc nienawiści do Kościoła)
Beatus 1
To Ci się źle kojarzy. Chodziło tylko i wyłącznie o to, żeby można było przystępować wieczorem do Komunii Świętej, bo wtedy tak samo jak rano byłyby mniejsze żniwa szatana. Można zaczynać dzień z Panem Bogiem lub go kończyć z Panem Bogiem. Każda opcja jest tak samo optymistyczna.