Clicks295

Koronawirusowy zakaz wstępu do lasu to zbiorowy eksperyment więzienny Zimbardo

by Olgierd Rudak
Co się odwlecze, to nie uciecze, więc jak się okazało koronawirus może być powodem wprowadzenia tymczasowego zakazu wstępu do lasu — oraz poddania nas wszystkich zbiorowemu eksperymentowi społecznemu.

Nadal spory kawał powierzchni Polski porastają lasy, w większości takie, że można iść pół dnia i spotkać 5 osób na krzyż. Stąd też nie mam wątpliwości, że powołanie się na epidemię jako podstawę wprowadzenia zakazu wstępu do lasu dowodzi, że jesteśmy jako społeczeństwo poddani zbiorowemu eksperymentowi więziennemu Zimbardo

Spróbujmy uporządkować fakty (także te nieznane), wydedukować jak mogło do tego dojść — no i pokusić się o ocenę; w punktach, bo tak prościej (nic już nie jest proste, po co dodatkowo gmatwać):

• jeśli dobrze rozumiem komunikat opublikowany na stronie lasy.gov.pl sekwencja rozwiązań jest następująca: premier wydał Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych polecenie (nadleśnictwo Krzeszowice ujawnia, iż było ono „ustne”) wydania polecenia do wprowadzenia zakazu wstępu do lasów — RDLP przesłała je do podległych nadleśniczych — zaś nadleśniczy zaczynają wydawać stosowne zarządzenia (nb. sprawdziłem na stronach podmiotowych kilku nadleśnictw i nie znalazłem żadnego dokumentu, ale nie da się ukryć, że strona zakazywstepu.bdl.lasy.gov.pl/zakazy/ mocno się zażółciła — z adnotacją, że chodzi o „zakaz wprowadzony przez administrację rządową”);

Na podstawie art. 11 ust. 2 i 7 ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych i w związku z § 17 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, dyrektor generalny Lasów Państwowych polecił wprowadzić okresowy zakaz wstępu — do 11 kwietnia br. włącznie. [z komunikatu Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych]

• czy premier może wydawać polecenia tego rodzaju? RDLP powołuje się na jeszcze jeden przepis-worek (art. 11 ust. 2 ustawy w/s COVID-19), który rzeczywiście daje premierowi prawo do wydawania osobom prawnym, jednostkom bez osobowości prawnej i przedsiębiorcom — jednak polecenia te muszą mieć formę decyzji administracyjnej, co oczywiście wyklucza ich oralny charakter;

• nie mam jednak wątpliwości, że ktoś mógł się pomylić: RDLP jest państwową osobą prawną [edit: jednak Lasy Państwowe nie maja osobowości prawnej — merytorycznie jest to bez znaczenia] toteż podstawą do wydania polecenia — które nie musi mieć postać decyzji administracyjnej i podlega „natychmiastowemu wykonaniu” — mógł być tylko art. 11 ust. 1 [a jednak podstawą tą jest art. 11 ust. 2] ustawy; moim zdaniem nie zmienia to faktu, że nadal polecenie takie z oczywistych przyczyn powinno mieć formę pisemną [edit: rzeczywiście ust. 7 przewiduje możliwość wydania polecenia w formie decyzji ustnej (!), jednak nawet wówczas podlega ona zaprotokołowaniu];

art. 11 ust. 1 ustawy w/s COVID-19
Wojewoda może wydawać polecenia obowiązujące wszystkie organy administracji rządowej działające w województwie i państwowe osoby prawne, organy samorządu terytorialnego, samorządowe osoby prawne oraz samorządowe jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej w związku z przeciwdziałaniem COVID-19. Polecenia podlegają natychmiastowemu wykonaniu. O wydanych poleceniach wojewoda niezwłocznie informuje właściwego ministra.


• drugą sprawą jest to czy nadleśniczy mogą wprowadzić takie zakazy? Przypomnijmy, że okresowy zakaz wstępu do lasu będącego własnością Skarbu Państwa można wprowadzić tylko w trzech ściśle określonych przypadkach: (i) ze względu na ochronę drzewostanu lub runa leśnego; (ii) duże zagrożenie pożarowe; (iii) wykonywanie określonych prac gospodarczych (art. 26 ust. 3 ustawy o lasach);

• co oznacza, że de facto brak jest podstawy prawnej do wprowadzenia zakazu wstępu do lasu ze względu na koronawirusa — podstawą taką nie może być „polecenie” premiera, które nie może prowadzić do podejmowania działań niezgodnych z prawem;

• dla jasności: wprowadzone (prawem kaduka lub nie) zakazy nie dotyczą lasów prywatnych — przypominam, że Lasom Państwowym podlegają wyłącznie obszary stanowiące własność Skarbu Państwa — o tym komu wolno lub nie wolno wejść do prywatnego lasu decyduje jego właściciel;

• kolejną sprawą jest oczywiście nieszczęsny art. 17 ust. 1 rozporządzenia w/s ograniczeń, nakazów i zakazów, na który też powołała się Dyrekcja Generalna LP;

art. 17 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. z 2020 r. poz. 566)
W okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r. zakazuje się korzystania z pełniących funkcje publiczne i pokrytych roślinnością terenów zieleni, w szczególności: parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, zoologicznych, jordanowskich i zabytkowych, a także plaż.


• na pozór wszystko się zgadza: do 11 kwietnia 2020 r. zakazane jest korzystanie z „pokrytych roślinnością terenów zieleni” (kwantyfikator bardzo ogólny), które pełnią „funkcje publiczne” (czyli jednak mamy pewne zawężenie) — a później ustawa wymienia kilka przykładów;

• katalog form zieleni objętych zakazem (parki, zieleńce, promenady, bulwary, ogrody botaniczne, zoologiczne, jordanowskie i plaże) ma charakter otwarty („w szczególności”) — czy to oznacza, że chociaż nie wspomniano o lasach (logika wskazuje, że najprościej byłoby tam je wpisać), to prawodawca oczywiście chciał zakazami objąć lasy?

• [edit: jak słusznie zauważyli P.T. Czytelnicy „tereny zieleni” w ten właśnie sposób — nie zaliczając lasów — definiuje ustawa o ochronie przyrody (art. 5 pkt 21), co oznacza, że rozszerzenie zakazu w drodze zarządzenia nadleśniczego jest piętrowo wadliwe]

• otóż moim zdaniem nie: niezależnie od tego, że nie wiemy co autor miał na myśli mówiąc o formach zieleni „pełniących funkcje publiczne”, to przepis nie pozostawia wątpliwości — jakkolwiek sprzeczny z ustawą, zakaz w założeniu miał dotyczyć tylko miejskich form zieleni, czyli takich, na których rzeczywiście może dojść do grupowania się ludności;

• ostatnia wątpliwość: czy taką lukę (załóżmy, że rząd doszedł do wniosku, że będą tłumy w lasach) można „nadgonić” odgórnie poleconym zarządzeniem zakazującym wstępu do lasu?

• jak widać: można („czy można zabić człowieka? — można, ale trzeba liczyć się z konsekwencjami”), co nie zmienia faktu, że taki zakaz jest oczywiście sprzeczny z prawem — bo premier nie może nikomu polecić działań, które nie są zgodne z prawem (nawet jeśli działanie to wygląda na formalnie właściwe), na przykład wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu wbrew art. 26 ustawy o lasach.

Na zakończenie smutna konstatacja: wszystkie nasze zachowania — od władzy dokręcającej śrubę na oślep, poprzez policjantów goniących ludzi idących do sklepu po piwo, aż do ludzi, którzy ponoć temu dopingują — sprawia, że o całej epidemii koronawirusa coraz częściej myślę jak o zbiorowym eksperymencie więziennym Zimbardo. Po prostu mam wrażenie, że podlegamy jednemu wielkiemu testowi: jak daleko władza może się posunąć w działaniach oczywiście bezprawnych i jak bardzo jej ulegniemy, a zwłaszcza jak wiele osób z radością podda się reżimowi i będzie domagać się przykładnego napiętnowania naruszających coraz bardziej absurdalne obostrzenia. Bo przecież wcześniej, zamiast sensownie przygotować system opieki medycznej do sytuacji (zapewnić im sprzęt ochronny, etc.), trzeba było przepychać — palcem posłanki Lichockiej — 2 mld złotych na TVP.

czasopismo.legeartis.org/…/koronawirus-zak…
m.rekinek
Stanfordzki eksperyment więzienny
pl.wikipedia.org/wiki/Stanfordzki_eks…