V.R.S.
643

AJC a Vaticanum II (8) - wdrażanie soborowej deklaracji

24 października 1974 roku Zachariasz Szuster z AJC donosił rabinowi Markowi Tanenbaumowi o utworzeniu przez Pawła VI (22 października) Komisji ds. relacji między Kościołem Katolickim a judaizmem talmudycznym jako "kolejny krok procesu ponowngo zbliżenia między katolikami a żydami zainaugurowanego wraz z deklaracją o żydach przyjętą przez Sobór Watykański II w październiku 1965 roku." Komisja miała być wyodrębnionym ciałem w ramach Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan, jak pisał Szuster z uwagi na "szczególny charakter religii żydowskiej oraz wspólne dziedzictwo judaizmu i chrześcijaństwa głoszone w deklaracji Vaticanum II". Sekretariatowi przewodniczył kard. Johann Willebrands. Ks. Willebrands u boku kard. Augustyna Bei wszedł na ścieżkę szybkiej kariery - w roku 1964 został biskupem a niecałe 5 lat później kardynałem a potem nawet prymasem Holandii. Doniesienie AJC podkreślało też kwestię konieczności wdrożenia deklaracji Nostra Aetate.

Ta ważna dla żydów kwestia została wkrótce rozwiązana: dokument "Wskazówki i sugestie w sprawie wdrażania soborowej deklaracji "Nostra Aetate" (Komisja do spraw stosunków religijnych z żydami) podpisany przez kard. Willebrandsa powstał 1 grudnia roku 1974.
Będę tu bazował na angielskim tłumaczeniu dokumentu opublikowanym przez Watykan: “Guidelines and Suggestions for Implementing the Conciliar Declaration Nostra Aetate (n. 4)”
Dokument, oprócz preambuły, zawiera zewnętrzne wprowadzenie objaśniające jego naturę, które uznano jak widać za niezbędne wobec samej treści dokumentu. Jak się podaje w treści wprowadzenia dokument ma charakter "prawie wyłącznie praktyczny" "przemyślanie praktyczny", w szczególności "nie prezentuje chrześcijańskiej teologii judaizmu", która "nadal wymaga odpowiednich badań". Sama nowo powołana komisja ma pełnić właśnie rolę aktywnego uczestnika przy takich przyszłych badaniach. Jak się wskazuje dalej we wprowadzeniu, celem dokumentu jest:
- przypomnienie "głównego nauczania Soboru o potępieniu antysemityzmu i wszelkiej dyskryminacji i obowiązku wzajemnego zrozumienia oraz odnowieniu wzajemnego szacunku",
- wyrażenie postulatów "zwiększenia po stronie chrześcijańskiej wiedzy o istocie religijnej tradycji judaizmu i o tym jak sami żydzi się określają",
- sformułowanie konkretnych wytycznych i sugestii związanych z "braterskim dialogiem" i "wdrożeniem głębokich doktrynalnych badań" wraz ze "wspólną modlitwą" jako "formą spotkania",
- określenie powiązań między współczesną liturgią chrześcijańską a "liturgią żydowską",
- zalecenie "ostrożności" przy formułowaniu komentarzy do Pisma św., objaśnień i tłumaczeń liturgicznych,
- określenie wytycznych do zastosowania na polu nauczania i edukacji wraz z zachętą do tworzenia po stronie katolickiej studiów hebraistycznych oraz "współpracy z uczonymi żydowskimi tam, gdzie to możliwe",
- określenie możliwości wspólnych działań na forum publicznym w kwestii sprawiedliwości społecznej i pokoju,
- rozwinięcie "ekumenicznego aspektu relacji z judaizmem"
(jak można przeczytać w cytowanych tu wcześniej memorandach strony żydowskiej - są to działania zgodne z postulatami strony żydowskiej kierowanymi przed i podczas Soboru do kard. A. Bei oraz soborowych papieży).
Jak się wyjaśnia wprowadzenie sam dokument stanowi punkt wyjścia do dalszych działań Komisji. Ponieważ brak jest tłumaczeń ww. dokumentu w języku polskim, pozwoliłem sobie na przetłumaczenie fragmentów z wersji angielskiej, które stanowią niejako objaśnienie genezy dzisiejszej postawy części duchownych wewnątrz Kościoła.
Preambuła dokumentu (nie mylić z opisanym wyżej wprowadzeniem) potwierdza, że istotną przyczyną soborowych i posoborowych zmian w Kościele dotyczących "kwestii żydowskiej" był i jest problem Holokaustu: "Krok podjęty przez Sobór [tj. przyjęcie Nostra Aetate] znajduje swoje historyczne osadzenie w okolicznościach głęboko przenikniętych pamięcią o prześladowaniu i masakrze żydów, które miały miejsce w Europie tuż przed i podczas II wojny światowej".
Następnie mamy typowe dla okresu posoborowego, a wygodne dla przeciwników Kościoła pomieszanie pojęć między częścią treści deklaracji, gdzie judaizm rozumie się jako aktualną (współczesną religię) żydów (np. w opisanym w kolejnym akapicie punkcie preambuły, czy w pkt III deklaracji: "dzieje judaizmu nie zakończyły się wraz ze zniszczeniem Jerozolimy, ale trwały, rozwijając religijną tradycję") a rozumieniem judaizmu jako religii biblijnego Starego Przymierza tj. religii Mojżesza, Eliasza, Izajasza czy Jeremiasza (preambuła): "Chociaż chrześcijaństwo wyrosło z judaizmu, biorąc zeń pewne istotne elementy swojej wiary i kultu religijnego, luka rozdzielająca je [tj. obie religie] pogłębiała się coraz bardziej, także chrześcijanin i żyd praktycznie się nie znali."
Jak się dalej podnosi w preambule "duchowe i historyczne więzi" między Kościołem a judaizmem tworzą nie tylko konieczność potępienia antysemityzmu, ale również obowiązek "lepszego wzajemnego zrozumienia" i "odnowienia wzajemnego szacunku" - na polu praktycznym ma to przybrać postać obowiązku po stronie chrześcijan "uzyskania lepszej wiedzy o podstawowych składnikach religijnej tradycji judaizmu" oraz "istotnych cechach identyfikujących żydów według nich samych w świetle ich własnego doświadczenia religijnego" [co jest nota bene realizowane na tym forum poprzez cytowanie opracowań katolickich np. o Talmudzie]

Dialog
Pierwszą część dokumentu zatytułowaną "Dialog" rozpoczyna zdanie "Prawdę powiedziawszy dotychczasowe relacje między żydem a chrześcijaninem rzadko wykraczały poza poziom monologu". Następnie dokument objaśnia zasady dialogu m.in. "badanie bogactw poszczególnych tradycji" oraz "szacunek dla drugiego takim jakim jest, przede wszystkim, szacunek dla jego wiary i przekonań religijnych". Oznacza to wg dokumentu iż:
- głoszenie Ewangelii Chrystusowej przez Kościół i katolików "nie może stanowić ataku na żydów"
[Zauważmy że dokument sformułowano w określonym stanie historycznym to jest znając wskutek okołosoborowej wymiany informacji stanowisko strony żydowskiej w kwestii tego co żydzi uznają za obrazę/atak. Analizując np. memoranda i wystąpienia rabiego Heszela kierowane do strony katolickiej twórcy dokumentu mogli zatem stwierdzić, iż żydzi uznają za obrazę każdą wzmiankę o ich nawróceniu (por. np. wystąpienie Heszela z 03.09.1964 r., w którym "rozdzierał on szaty", grożąc że jest gotów udać się do Auschwitz jeśli ktoś będzie próbował go nawracać), a w istocie wszystko co mogłoby sugerować że ewangeliczne słowa, że "nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie" są prawdziwe. Ostatnio bp Ryś trafnie zidentyfikował żydowskie poglądy na ten temat w passusie "łączy nas wiara Jezusa - dzieli nas wiara w Jezusa", z którego tylko drugi człon jest prawdziwy, przy czym posoborowe podejście bazuje na przyjęciu pierwszego, błędnego twierdzenia i pominięciu drugiego, tego prawdziwego]
- katolicy "muszą żyć i szerzyć wiarę chrześcijańską, zachowując najbardziej rygorystyczny szacunek do wolności religijnej w linii zgodnej z nauczaniem Drugiego Soboru Watykańskiego (deklaracja Dignitatis Humanae)" i "starać się rozumieć trudności jakie stają przed duszą żyda, prawdziwie przenikniętą najwyższym i najczystszym wyobrażeniem boskiej transcendencji postawioną przed tajemnicą Słowa Wcielonego",
[W wersji angielskiej dokument posługuje się słowami "extremely high/pure" co oznacza stopień najwyższy i oczywiście rodzi zasadne pytanie w jaki sposób można uznawać wcielenie Boga, które katolicy uznają za prawdę za element sprzeczny z najwyższym stopniem pojęcia boskiej transcendencji. Takie twierdzenie zakłada bowiem, iż transcendencja Boga wyklucza Wcielenie (a zatem wiara katolicka jest wewnętrznie sprzeczna), abstrahuje również od treści przypominanego wielokrotnie w pozostałych częściach dokumentu Starego Testamentu. Tymczasem, same Ewangelie jednoznacznie wskazują, że treść Starego Testamentu ułatwiała, a nie utrudniała żydom przyjęcie Wcielenia - tej okoliczności poświęcona jest w szczególności Ewangelia św. Mateusza. Tymczasem, bariera do przyjęcia chrześcijaństwa nie tkwi ani w pojęciu Boga transcendentnego, ani w Starym Testamencie, lecz nabudowanej wokół niego tradycji rabinackiej stanowiącej podstawę obecnego judaizmu, w którym dokument w dalszej części dostrzega "bogate wartości"].
- należy podejmować wspólne inicjatywy spotkań i badań wspólnych problemów, przy czym kluczowe jest zapewnienie po stronie katolickiej "nie tylko taktu, ale wielkiej otwartości ducha i braku pewności siebie w zakresie własnego nastawienia".
Część o dialogu kończy się zachętą do "wspólnych spotkań przed Bogiem, w modlitwie i milczącej medytacji", zwłaszcza w "związku z wielkimi sprawami takimi jak walka o pokój i sprawiedliwość.

Liturgia
Druga część dokumentu jest poświęcona "istniejącym związkom między liturgią chrześcijańską a żydowską", a w istocie uznaniu elementów Starego Testamentu (formuł, świąt i obrządków) w życiu liturgicznym Kościoła katolickiego. Jak się wskazuje "Stary Testament zachowuje swą wieczystą wartość", "albowiem nie został odwołany poprzez późniejsze interpretacje Nowego Testamentu". Podkreśla się również kierunek reformy liturgicznej Pawła VI jakim jest zwiększenie ilości czytań ze Starego Testamentu oraz wzywa do takiego redagowania homilii opartych na czytaniach z Pisma św. by "nie zniekształcać ich znaczenia, zwłaszcza jeżeli chodzi o cytaty, które wydają się ukazywać lud żydowski jako taki w niekorzystnym świetle". Jest to kuriozum, które prowadzi do utworzenia nowego kryterium interpretacji tekstów z Pisma św. Wzywa się również komisje dokonujące przygotowań liturgicznych tekstów w językach świeckich by przyłożyły szczególną uwagę do sposobu tłumaczenia fragmentów, "które niedoinformowani chrześcijanie mogliby błędnie zrozumieć z powodu uprzedzeń", a także stosownego opracowania wprowadzeń, modlitwy wiernych i "komentarzy zamieszczanych w mszałach, z których korzystają świeccy".
Nauczanie i edukacja.
Część trzecia dokumentu przyjmuje jako założenia wyjściowe m.in. następujące jak to się określa "fakty":
- "Stary Testament i tradycja żydowska jaka powstała na jego podstawie nie mogą być przeciwstawiane Nowemu Testamentowi w taki sposób, że tym pierwszym elementom przypisuje się stworzenie religii opartej wyłącznie na sprawiedliwości, obawie i legalizmie, bez odwołania się do miłości Boga i bliźniego".
[Tu następują cytaty m.in. z Pięcioksięgu z pominięciem np. Jezusowej przypowieści o dobrym Samarytaninie oraz pominięciem elementu "żydowskiej tradycji" wyrosłej ze Starego Testamentu, do której należy Talmud]
- "Dzieje judaizmu nie zakończyły się wraz ze zniszczeniem Jerozolimy, lecz trwały, rozwijając religijną tradycję. I chociaż uważamy, że waga i znaczenie owej tradycji zostały silnie dotknięte wpływem przyjścia Chrystusa, to niezależnie od tego, zachowuje ona nadal bogactwo wartości religijnych."
[Oczywiście ów "fakt", a w istocie nie fakt, lecz dokonana ocena abstrahuje od bazy na jakiej rozwijała się powstająca po zmartwychwstaniu Chrystusa i zniszczeniu Jerozolimy tradycja żydowska, której ocena ta dotyczy - a zatem negacji podstawowej prawdy chrześcijaństwa. Judaizm obecny, którego podstawowym wyróżnikiem jest opozycja do Słowa Wcielonego, a zatem zniekształcenie zawartych przez Boga z ludźmi obu Przymierzy, nie posiada sam w sobie pozytywnych wartości religijnych. Warto zauważyć, że mechanizm skonstruowania powyższego tekstu jest podobny jak mechanizm skonstruowania niedawnego tekstu cząstkowego sprawozdania synodalnego przypisującego pozytywne wartości/aspekty homoseksualizmowi, który jest zniekształceniem miłości]
Przyjęcie w dokumencie z roku 1974 powyższego, arbitralnego, oderwanego od Magisterium Kościoła założenia jako podstawy edukacji i katechizacji chrześcijańskiej daje obecnie widoczne zepsute owoce. Dokument sformułował zalecenia działań informacyjnych prowadzonych stosownie do opisanych wyżej założeń prowadzonych na poziomie "katechizmów i książek religijnych, książek historycznych [sic!], a także przekazów medialnych (prasa, radio, film, telewizja)". Jak wskazuje dokument "skuteczne korzystanie z powyższych środków zakłada gruntowną formację instruktorów i edukatorów w jednostkach szkoleniowych, seminariach i na uniwersytetach". Wykraczające poza treść soborowej deklaracji Nostra Aetate, a stanowiące realizację postulatów strony żydowskiej uznanie przez dokument "praktyczny" kard. Willebrandsa pozostawania we współczesnym judaizmie "bogactwa wartości religijnych", przekłada się dziś np. na treść adhortacji "Evangelii Gaudium", zawierającą refleksję, iż "Kościół wzbogaca się przyjmując wartości judaizmu."
Dokument wzywa przy tym do aktywnej współpracy z uczonymi żydowskimi i tworzenia w szkołach katolickich studiów żydowskich, co jak wiemy powszechnie następowało.
Wspólne akcje społeczne.
Dokument posługuje się tu słowem-kluczem przyjętym z okołosoborowych memorandów rabina Heszela: "w duchu proroków" żydzi i chrześcijanie powinni współpracować razem "szukając sprawiedliwości społecznej i pokoju", co ma wzmacniać "wzajemne zrozumienie i szacunek".

Podsumowanie
Konkluzja dokumentu, wykraczającego, jak wskazano wyżej, poza treść soborowej deklaracji Nostra Aetate, odwołuje się do ducha Soboru. Sobór miał zatem "wskazać ścieżkę", którą "należy podążać głosząc głębokie braterstwo między żydami a chrześcijanami", zaś jak konstatują twórcy dokumentu z roku 1974 jest to "długa droga przed nami".
Wychodząc poza treść deklaracji soborowej wskazuje się także we wnioskach dokumentu na "ekumeniczny" aspekt "relacji religijnych" katolików z żydami - wynikający ze współpracy z judaizmem "powrót przez chrześcijan do źródeł i początków ich wiary zaszczepionej na poprzednim Przymierzu" ma pomóc wg autorów dokumentu w "poszukiwaniu jedności w Chrystusie".

26 grudnia 1974 roku rabin Tanenbaum sporządził analizę dokumentu. Zauważano w niej że "w pewnych krajach, zwłaszcza we Francji i USA, relacje katolicko-żydowskie osiągnęły postęp wykraczający poza poziom wskazany w tych Wskazówkach". Tanenbaum wskazywał, iż w krajach tych m.in. pojęto i uznano wagę i religijny charakter syjonizmu, czego zabrakło we Wskazówkach. Zauważał jednak iż nota wprowadzająca kard. Willebrandsa przewidywała Wskazówki jako pewne minimum, "nie hamujące bardziej zaawansowanego manifestowania relacji katolicko-żydowskich. Podkreślał iż dokument jest adresowany nie do żydów lecz do wiernych katolickich. Doceniał propagowanie przez dokument Willebrandsa aktywności międzyreligijnej, w tym wspólnej modlitwy z żydami, co jak jednak zastrzegał "może być nie do przyjęcia przez pewne segmenty społeczności żydowskiej". Jak podsumowywał - jest to ze strony Watykanu "nowy wysiłek zrozumienia judaizmu i współpracy między tymi dwiema wielkimi religiami."
Kolejne milowe kroki ewolucyjne na tej drodze miały przypaść Janowi Pawłowi II, co szczegółowo opisano w publikowanym wcześniej cyklu "Jan Paweł II i judaizm".

Jan Paweł II i rabin Mark Tanenbaum