Clicks44.7K
dawidp94
131
ABORCJA - DRASTYCZNE !!! www.youtube.com/watchMore
ABORCJA - DRASTYCZNE !!!

www.youtube.com/watch
Nemo potest duobus dominis servire !
lekarz nie ma prawa ZABIJAĆ zgodnie z przysięgą HIPOKRATESA

ŁAMIĄC PRZYSIĘGĘ AUTOMATYCZNIE PRZESTAJE BYĆ LEKARZEM, A STAJE SIĘ MORDERCĄ, Z WŁASNEJ WOLI.

lekarz, zabijający dziecko, to PŁATNY ZABÓJCA NA ZLECENIE MATKI


25 LAT WIĘZIENIA, ZA ZLECENIE ZAMORDOWANIA WŁASNEGO DZIECKA.. ZE SZCZEGÓLNYM OKRUCIEŃSTWEM !

PRAWO POWINNO KARAĆ ZABÓJCÓW !

PRAWO BOŻE:

NIE …
More
lekarz nie ma prawa ZABIJAĆ zgodnie z przysięgą HIPOKRATESA

ŁAMIĄC PRZYSIĘGĘ AUTOMATYCZNIE PRZESTAJE BYĆ LEKARZEM, A STAJE SIĘ MORDERCĄ, Z WŁASNEJ WOLI.

lekarz, zabijający dziecko, to PŁATNY ZABÓJCA NA ZLECENIE MATKI


25 LAT WIĘZIENIA, ZA ZLECENIE ZAMORDOWANIA WŁASNEGO DZIECKA.. ZE SZCZEGÓLNYM OKRUCIEŃSTWEM !

PRAWO POWINNO KARAĆ ZABÓJCÓW !

PRAWO BOŻE:

NIE ZABIJAJ !
SzaryCzłowiek
SzaryCzłowiek
Spodlał rodzaj ludzki!!! biblia.phorum.pl/viewtopic.php
jolanta Żukowska shares this
44.7K
Życie!!! Człowieka!!!
Nemo potest duobus dominis servire !
...
Bóg pokazał nam jakie są skutki grzechu aborcji - świadectwo

.

www.youtube.com/watch
.
alica32
Wyniki badań OBOP pokazują niestety, że ponad połowa Polaków uznała, że rolą lekarza jest bycie zabójcą. I dlatego, nawet jeśli on sam nie ma ochoty rozrywać dziecka na strzępy, to i tak ma to zrobić. www.fronda.pl/a/masz-sumienie-n…,39129.html
Nemo potest duobus dominis servire !
Nawrócenie Bernarda Nathansona

autor: ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Bernard Nathanson, urodzony w 1926 r. profesor Cornell University, był ateistą i jednym z największych na świecie zwolenników aborcji. Dążył uparcie do tego, by w USA uczynić aborcję legalną, tanią i dostępną. W 1968 r. był jednym z założycieli National Abortion Rights Action League (Narodowej Ligi Walki o Prawo do Aborcji)…
More
Nawrócenie Bernarda Nathansona

autor: ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Bernard Nathanson, urodzony w 1926 r. profesor Cornell University, był ateistą i jednym z największych na świecie zwolenników aborcji. Dążył uparcie do tego, by w USA uczynić aborcję legalną, tanią i dostępną. W 1968 r. był jednym z założycieli National Abortion Rights Action League (Narodowej Ligi Walki o Prawo do Aborcji). Prowadził największą klinikę aborcyjną w Stanach Zjednoczonych. Przyznaje się do dokonania 75 000 aborcji. Mówi teraz z wielkim bólem: „W tej liczbie jest także zabicie mojego nie narodzonego dziecka, które uśmierciłem własnymi rękami”. W życiu Nathansona dokonał się jednak cud przemiany umysłu i serca. Z czołowego światowego aborcjonisty stał się przodującym obrońcą życia dzieci nie narodzonych. Po wielu latach przygotowań, w 1996 r. przyjął chrzest w Kościele katolickim.


Dom rodzinny i szkoła

Jego ojciec, profesor medycyny, syn żydowskich emigrantów, jeszcze w latach studenckich odwrócił się od tradycji ortodoksyjnego judaizmu. Nie wierzył w Boga, a jedynie w jakąś „wyższą siłę”. To właśnie ojciec wyrył trwałe piętno na życiu i osobowości Bernarda, wpajając swojemu synowi nihilistyczne postawy i wierzenia. Bernard wzrastał w domu, w którym tylko zachowywano zwyczaje i obrzędy wiary żydowskiej, ale jej nie praktykowano. Na dodatek ojciec Bernarda nienawidził swojej żony.
Rodzice wysłali Bernarda do jednej z najlepszych szkół w Nowym Jorku (Columbia Grammar School), gdzie uczyły się dzieci najbogatszych żydowskich rodzin. Bernard, wpatrzony w ojca, odwrócił się również od religii, uważając ją za bezużyteczną i utrudniającą życie, „jak kamień u szyi”. Mimo swojej niewiary ojciec zmusił Bernarda, aby trzy razy w tygodniu chodził do ortodoksyjnej szkoły hebrajskiej. Uczył się tam na pamięć hebrajskich modlitw i wyniósł przekonanie, że religia żydowska jest surowa i bezlitosna. „Bóg mojego dzieciństwa – wspomina po latach – przypominał ponurą, majestatyczną, brodatą postać Mojżesza z rzeźby Michała Anioła. Widzę Go, jak siedzi przygarbiony, dumając nad moim losem na chwilę przed wygłaszaniem nieuchronnie skazującego wyroku. Taki był Bóg mojej żydowskiej religii – potężny i przerażający jak lew. Jak wielkiego doznałem olśnienia, gdy służąc w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, z czystej frustracji i nudy zacząłem uczęszczać na wieczorowe kursy biblijne! Wtedy odkryłem, że Bóg Nowego Testamentu jest kochający, wyrozumiały, łagodny i wszystko przebaczający ludziom o skruszonych sercach”.
Studia na wydziale lekarskim prestiżowego Uniwersytetu McGilla rozpoczął w 1945 r. Podczas wykładów na czwartym roku medycyny wielkie wrażenie wywarł na nim profesor psychiatrii, Karl Stern. Ten wspaniały nauczyciel i wybitny naukowiec również był Żydem. Nathanson uwielbiał prof. Sterna za jego niezwykle ciekawe wykłady oraz szczególny duchowy pokój. Nie zdawał sobie sprawy, że Stern w 1943 r. nawrócił się na katolicyzm, po wielu latach rozmyślań, analiz i lektur. Proces swojego nawrócenia opisał w książce The Pillar of Fire (Słup ognia), która po raz pierwszy została opublikowana w 1951 r. Nathanson przeżył prawdziwy szok, kiedy po raz pierwszy przeczytał ją w 1974 r. Lektura tej książki w dużym stopniu przyczyniła się do jego nawrócenia się na katolicyzm. W ostatnim rozdziale swojej książki Stern wyjaśnia swojemu bratu, ortodoksyjnemu Żydowi, dlaczego stał się katolikiem: „Kościół pozostaje niezmienny w swym nauczaniu. Istnieje tylko jedna nadprzyrodzona prawda, podobnie jak istnieje tylko jedna prawda naukowa. Tym, czym dla doskonalenia materii jest prawo Postępu, dla spraw duchowych jest prawo Zachowania. Pamiętam, jak pokazałem ci kiedyś papieską encyklikę o nazistach. Zrobiła na tobie spore wrażenie i powiedziałeś: «Zupełnie, jakby została napisana w pierwszym wieku». Właśnie o to chodzi!”.

Szatański świat aborcji

Jesienią 1945 r. na balu uniwersyteckim Bernard poznał czarującą, niewinną, siedemnastoletnią Ruth. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Spędzali ze sobą coraz więcej czasu, planowali ślub. Ruth zaszła w ciążę. Fakt ten zburzył sielankowy nastrój zakochanych. Nie chcieli tego dziecka. Postanowili je „usunąć”. Po wielu poszukiwaniach udało im się znaleźć lekarza abortera, który w prywatnym gabinecie, w ukryciu, wykonywał ten proceder, wtedy jeszcze nielegalnie. Kiedy dziecko zostało zabite, Bernard i Ruth zachowywali się jak spiskowcy po haniebnej zbrodni, o której nie wolno mówić. Po latach Bernard wspomina: „Jestem pewien – że mimo jej dzielnej miny, jej lojalności i miłości do mnie – w jakichś melancholijnych zakamarkach umysłu Ruth rodziły się pytania: »Dlaczego się ze mną nie ożenił Dlaczego nie mogliśmy mieć tego dziecka? Dlaczego musiałam narażać swoje życie i życie moich przyszłych dzieci dla jego wygody i studiów? Czy Bóg ukarze mnie za to, co zrobiłam, i uczyni mnie bezpłodną?«”.
Dla Bernarda w tym czasie pytania natury religijnej były nieistotne. Dojrzewał w nim – jak sam pisze – „charakter żydowskiego ateisty o twardym karku”. Martwił się tylko o zdrowie Ruth i jej zdolności rozrodcze w przyszłości. Wkrótce jednak ich drogi się rozeszły. To doświadczenie stało się dla Nathansona pierwszą podróżą w szatański świat aborcji.
W połowie lat sześćdziesiątych Bernard ukończył staż na położnictwie i ginekologii. Stał u początku wspaniale zapowiadającej się kariery. Miał jednak już za sobą dwa nieudane małżeństwa, zniszczone – jak sam dziś przyznaje – przez „egoizm, narcyzm i nieumiejętność kochania”. W tym czasie począł dziecko z kobietą, która go bardzo kochała. Błagała go, aby pozwolił jej je donosić i urodzić. Nathanson był jednak nieugięty: zażądał, aby natychmiast usunęła ciążę, bo on nie może sobie pozwolić na utrzymanie dziecka, a jeżeli nie podda się aborcji, to się z nią nie ożeni. Zaproponował jej, że osobiście dokona aborcji ich dziecka. Pozbawił je życia w sposób bardzo fachowy... Nie miał żadnych wyrzutów sumienia, ani nawet cienia wątpliwości, że źle postąpił. W swojej świadomości lekarza-abortera miał tylko poczucie dobrze wykonanej roboty...
Przed dokonaniem aborcji zarówno Nathanson, jak i inni lekarze nie informowali swoich pacjentek o niebezpiecznych następstwach przerwania ciąży. Po swoim nawróceniu on sam napisał: „Okazuje się, że aborcja może być powiązana z rakiem piersi, że tysiące kobiet utraciło płodność w wyniku nieudanej aborcji, a śmiertelność kobiet poddających się temu zabiegowi po trzynastym tygodniu ciąży jest wyższa niż wskaźnik urodzeń. Arogancja ludzi praktykujących medycynę zawsze była uważana za nieznośny dodatek nieodłącznie towarzyszący ich profesji, ale niebotyczna zarozumiałość lekarzy trudniących się aborcją do dziś nie przestaje zadziwiać. Na każde dziesięć tysięcy dziewczyn, takich jak Ruth, przypada jeden aborter: zimny, pozbawiony sumienia, bez skrupułów wykorzystujący swoje talenty do nikczemnych celów, brukający swoją etyczną odpowiedzialność i skłaniający – wręcz uwodzący – kobiety swoim lekarskim spokojem i uspokajającym profesjonalizmem, by zdecydowały się na zabójstwo. Nie przypadkiem następny krok w tym perwersyjnym wynaturzaniu umiejętności lekarskich dokonuje się tam, gdzie lekarze są upoważnieni przez państwo do dopomagania – zawsze w imię współczucia! – w akcie samobójstwa. Jakże inaczej wyglądałby świat, gdyby jakiś nierozważny »ekspert« od rachunku cierpienia w godzinę po ukrzyżowaniu wspiął się na drabinę i podał Jezusowi dawkę cykuty...”.
W 1968 r. dr Nathanson został jednym z założycieli National Abortion Rights Action League (NARAL), która miała doprowadzić do zalegalizowania aborcji w USA. Po jej legalizacji w 1970 r. w stanie Nowy Jork otrzymał nominację na dyrektora największej kliniki aborcyjnej w świecie. Przyznaje się do odpowiedzialności za 75 000 aborcji. W jednym z artykułów napisanym tuż przed swoim nawróceniem, zatytułowanym Wyznania eks-aborcjonisty, Nathanson opisał taktykę, jaką zastosowali on i jego koledzy z NARAL, aby przełamać wszelkie prawa ograniczające aborcję w USA oraz na całym świecie. Trzeba pamiętać, że w latach sześćdziesiątych większość Amerykanów była przeciwna aborcji. W ciągu 5 lat, dzięki intensywnej kampanii reklamowej, „specjaliści” z NARAL przekonali Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych i ten w 1973 r. wydał decyzję legalizującą aborcję na żądania i bez ograniczeń, aż do 9. miesiąca ciąży.
„Jak to zrobiliśmy? Ważne jest zrozumienie taktyki, jaką zastosowaliśmy, bo jest ona w dalszym ciągu praktykowana w krajach zachodnich w dalszej liberalizacji aborcyjnego prawa”.
Pierwszym kluczem skuteczności ich taktyki było przekonanie mediów, że akceptacja dla aborcji jest znakiem oświeconego liberalizmu. Wiedzieli, że gdyby przeprowadzono sondaż opinii publicznej, przegraliby z kretesem. Dlatego fabrykowali dane statystyczne w oparciu o fikcyjne sondaże. Informowali media, że według najnowszych sondaży 60% Amerykanów popiera aborcję. Podawali jako prawdziwe informacje, że na skutek nielegalnej aborcji rocznie umiera 10 tys. kobiet, podczas gdy prawdziwa liczba wynosiła 200 – 250. Twierdzili, że w ciągu roku w USA przeszło 1 mln kobiet dokonuje nielegalnej aborcji, podczas gdy rzeczywiście było ich około 100 tys. Nieustanne powtarzanie wielkich kłamstw w publicznych mediach przekonuje słuchaczy. Tego rodzaju akcja propagandowa okazała się bardzo skuteczna. W ciągu 5 lat udało im się przekonać większość społeczeństwa, że należy jak najszybciej zalegalizować aborcję.
Drugim elementem ich taktyki było granie tzw. katolicką kartą. Nieustannie szkalowali Kościół Katolicki i jego „wsteczne” poglądy, wskazując na hierarchów Kościoła jako na pełnych hipokryzji łajdaków, którzy przeciwstawiają się aborcji, chcąc ograniczyć wolność wyboru. Ten motyw był ciągle powtarzany. Karmili media różnymi kłamstwami, takimi jak: „Wszyscy wiemy, że przeciwnikami przerywania ciąży są tylko duchowni, natomiast świeccy katolicy w zdecydowanej większości są za aborcją”.
Trzecim sposobem działania było uwiarygodnianie akcji propagandowej przez blokowanie informacji o naukowych dowodach, świadczących o tym, że ludzkie życie zaczyna się od chwili poczęcia: „Twierdziliśmy, że nauka nie będzie mogła nigdy tego określić, ponieważ nie należy to do jej kompetencji, a tylko do filozofii i teologii. Było to wielkie kłamstwo, ponieważ fitologia (nauka o początkach życia ludzkiego) przedstawia niezaprzeczalne dowody, że życie człowieka zaczyna się w chwili poczęcia i że potrzebuje ono takiej samej ochrony, jaką my się cieszymy”.
„Gdy dziś się cofam – pisze Nathanson – o dwadzieścia pięć lat, do tamtej odrażającej gry odbywającej się wśród ciał ciężarnych kobiet i ich mordowanych dzieci, zaskakuje mnie absolutny brak krytycyzmu wobec zadania, jakie sobie wyznaczyliśmy, całkowita moralna i duchowa pustka, leżąca u podstaw tego koszmarnego przedsięwzięcia, nasze niepodważalne przekonanie o wysokim poziomie moralnym naszych działań. A przecież to, co robiliśmy, było po prostu podłe! Dlaczego nie potrafiliśmy dostrzec zakłamanej etyki i niegodziwości praktykujących lekarzy, połączenia tej ewidentnej chciwości z pozbawioną wyższych uczuć motywacją: beznadziejnej głupoty samego przedsięwzięcia z tępotą uczestniczących w nim ludzi; wszystkich wskazówek etycznych z niemoralnością samego aktu!”.

Nawrócenie

W 1973 r. Nathanson został ordynatorem wydziału położniczego w Szpitalu św. Łukasza w Nowym Jorku. Po raz pierwszy zainstalowano tam ultrasonograf – najnowocześniejszą wtedy aparaturę, dzięki której można było oglądać i badać płód w łonie matki. Ultrasonograf otworzył przed Nathansonem nowy świat. Ginekolog wspomina: „Pierwszy raz mogliśmy naprawdę zobaczyć ludzki płód – mierzyć go, obserwować, przyglądać mu się, a także związać się z nim i pokochać go. Pokazywane na USG obrazy płodu robią niewiarygodnie silne wrażenie na oglądającym”.
Po wprowadzeniu ultrasonografu nastąpił radykalny przełom w podejściu Nathansona do ludzkiego płodu: „Dzięki USG mogliśmy nie tylko przekonać się, że płód jest normalnie funkcjonującym organizmem, ale także wykonać pomiary jego funkcji życiowych, ważyć go i określać jego wiek, widzieć, jak przełyka i oddaje mocz, widzieć go w stanie uśpienia i przebudzenia, a także obserwować, jak porusza się nie mniej celowo niż noworodek”.
Od tego momentu Nathanson już nie był przekonany o słuszności aborcji na życzenie. Drastycznie ograniczył liczbę dokonywanych przez siebie „zabiegów” do przypadków, które według niego miały medyczne uzasadnienie. Ostatniej aborcji dokonał w 1979 r.
Od 1984 r. zadawał sobie coraz więcej pytań na temat przerywania ciąży. Chciał wiedzieć, co się rzeczywiście dzieje podczas jej wykonywania. Przeprowadził ich przecież tak wiele, ale czynił to bez zastanowienia, mechanicznie, na ślepo. Wprowadzał narzędzie do macicy, włączał silnik, a maszyna wysysała jakieś strzępy tkanek. Zapragnął wiedzieć, co się wtedy rzeczywiście dzieje. Poprosił więc swojego przyjaciela Jaya, który dokonywał do 20 aborcji dziennie, aby podczas „zabiegu” włączył USG i nagrał przebieg aborcji na taśmie filmowej. Kolega zrobił to z wielką sumiennością. Kiedy później obaj obejrzeli taśmy w studiu montażowym, przeżyli prawdziwy szok, a Jay powiedział, że już nigdy nie podejmie się przerwania ciąży. „Był to wstrząs dotykający korzeni mojej duszy” – napisał później Nathanson. Wówczas to po raz pierwszy zobaczył, co rzeczywiście dzieje się podczas aborcji i czym ona naprawdę jest. Po profesjonalnym opracowaniu taśm powstał film The Silent Scream (Niemy krzyk). Był to filmowy dokument makabrycznej zbrodni dokonanej na najbardziej niewinnej i bezbronnej istocie. Pokazywał dwunastotygodniowe dziecko w łonie matki próbujące bronić się przed rozrywającym je na kawałki narzędziem zgniatającym i aparatem ssącym. Film został pokazany po raz pierwszy 3.01.1985 r. na Florydzie i jego projekcja wywołała sensację.
Liberałowie podnieśli straszny krzyk, ponieważ ten dokument był ogromnym zagrożeniem dla sił proaborcyjnych. Liberalne media starały się całkowicie zablokować dotarcie tej prawdy do szerszych kręgów amerykańskiego społeczeństwa. Żadna z sieci telewizyjnych nigdy nie chciała pokazać tego filmu, ani nawet nie zgodziła się na kupienie czasu antenowego na reklamy, których treścią byłaby pochwała wyboru życia. Było to ewidentnym dowodem na to, jak bardzo media zdominowane są przez ludzi opowiadających się za kulturą śmierci.
Naukowe fakty otworzyły serce Nathansona: przyjął niepodważalną prawdę, że życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia, a każde usunięcie ciąży jest morderstwem niewinnej i bezbronnej ludzkiej istoty. Doktor Nathanson zmienił swoje poglądy na temat aborcji, kierując się tylko względami naukowymi, a nie religijnymi.

Droga do Kościoła katolickiego

Duchowa podróż do wiary w Boga była dla Bernarda Nathansona niezwykle trudna. Najpierw było odkrycie świętości ludzkiego życia od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, a dopiero później dojście do wiary w Boga. „Nie szukałem niczego duchowego; moje pragnienia były w większości ziemskie i cielesne, moje dążenia konkretne i namacalne, łatwo dające się spieniężyć. Co gorsza, odnosiłem się do spraw duchowych z pogardą, jak przystało na żydowskiego ateistę o twardym karku” – pisze Nathanson. W latach 1978 – 1988 przeżył niezwykle trudny okres. W sposób wyjątkowo bolesny zaczął odczuwać skutki swojego grzesznego życia: „Budziłem się co noc o czwartej lub piątej nad ranem, wpatrywałem się w ciemność i czekałem, czy wśród mroku rozbłyśnie nagle wiadomość o uniewinnieniu mnie przez jakiś niewidzialny sąd. Po bezowocnym oczekiwaniu zapalałem nocną lampkę, brałem którąś z książek o grzechu i kolejny raz czytałem ustępy zWyznań św. Augustyna, Dostojewskiego, Paula Tillicha, Kierkegaarda, Niebuhra, a nawet Lewisa Mumforda i Waldo Franka”.
Nawiedzały go coraz częściej myśli samobójcze. Ciężar popełnionych przezeń win był nie do uniesienia, szczególnie świadomość tysięcy aborcji na niewinnych dzieciach. Próbował leczyć swój duchowy ból i rozpacz środkami uspokajającymi, alkoholem, poradnikami, chodzeniem do psychiatry – nic nie pomagało. W tym też czasie dr Nathanson coraz bardziej angażował się w działalność ruchu obrony życia. Jeździł po całych Stanach Zjednoczonych z wykładami, pisał książki, włączał się w działalność polityczną... Uczestnicząc w wiecach obrońców życia, dawał wyraźnie do zrozumienia, że łączy go z nimi jedynie sprzeciw wobec aborcji, natomiast z rezerwą odnosi się do wiary w Boga. W czasie tych wieców i protestów przed klinikami aborcyjnymi doświadczał panującej wśród zgromadzonych nieuchwytnej atmosfery bezinteresowności. Z twarzy zgromadzonych tam i modlących się ludzi, otoczonych przez kordony policji, promieniowała prawdziwa miłość. Ci ludzie nieustannie się modlili i stale przypominali sobie o całkowitym zakazie stosowania przemocy. Nathanson pisze: „Po prostu zaskoczyła mnie siła ich miłości i modlitwy: modlili się za nie narodzone dzieci, za zagubione i przerażone matki, za pracujących w klinice lekarzy i pielęgniarki. Modlili się nawet za policję i media, które transmitowały demonstrację. Modlili się za siebie nawzajem, ale nigdy za siebie samych. Zacząłem się zastanawiać: »Jak to się dzieje, że ci ludzie mogą z siebie tyle dawać, występując na rzecz mniejszości, która jest niema, niewidoczna i niezdolna do wyrażenia im swojej wdzięczności?«”.
Przykład tych ludzi sprawił, że Nathanson po raz pierwszy w swoim życiu zaczął serio dopuszczać do siebie myśl o możliwości istnienia Boga. Pisze, że zaczął zastanawiać się nad istnieniem „Boga, który przeprowadził mnie przez wszystkie kręgi piekła tylko po to, by w swej łasce wskazać mi drogę do zbawienia i okazać swoje miłosierdzie. Ta myśl – sprzeciwiająca się wszystkim moim dziewiętnastoletnim pewnikom, którym byłem wierny – w jednej chwili ukazała moją przeszłość jako ohydne bagno grzechu i zła, oskarżyła mnie i uznała winnym ciężkich przestępstw (...), a równocześnie – w cudowny sposób – ukazała mi (...), że Ktoś umarł dwa tysiące lat temu za moje grzechy”.
Zanim jednak zdecydował się na duchową podróż w poszukiwaniu Boga, z wielką zachłannością zaczął czytać autobiografie wielkich katolickich konwertytów, takich jak Malcolm Muggeridge, kardynał Newman, Graham Greene, C.S. Lewis, Walker Percy i innych. Jednak najbardziej identyfikował się z historią swojego profesora Karla Sterna, który w autobiografii The Pillar of Fire opisał swoją fascynującą duchową podróż do katolickiej wiary. Nathanson wyznaje, że za każdym razem kiedy czyta tę autobiografię, z trudem powstrzymuje łzy: „Było mi przeznaczone przemierzać glob w poszukiwaniu Tego, bez którego byłbym potępiony, teraz jednak uchwyciłem się rąbka Jego szaty w rozpaczy, w przerażeniu, w niebiańskim przystępie najczystszej potrzeby. Moje myśli wracają znów ku bohaterowi moich lat studenckich, Karlowi Sternowi – który przechodził przemianę duchową dokładnie w tym czasie, kiedy kształcił mnie w sztukach poznawania ludzkiego umysłu, jego porządku i jego źródeł – i ku słowom, które napisał do swego brata: »Nie ma co do tego wątpliwości: biegliśmy do Niego albo uciekaliśmy przed Nim, a On przez cały czas był w centrum wszystkiego«”.
Nathanson był świadomy, że bardzo wiele osób z ruchu obrony życia modli się za niego. Duchowa przemiana dokonywała się w nim w sposób łagodny i naturalny, przynosząc mu wewnętrzną ulgę i pokój. Zaczął regularnie, każdego tygodnia spotykać się z ks. Johnem McCloskeyem, który stał się jego duchowym przewodnikiem po trudnych drogach wiary. O swojej decyzji przejścia na katolicyzm zaczął publicznie mówić już 1994 r. Został ochrzczony 9 grudnia 1996 r. w katedrze św. Patryka w Nowym Jorku przez kard. J. O’Connora. Żydowscy przyjaciele z życzliwością przyjęli jego decyzję. Sam dr Nathanson mówi: „Przyjmując Chrystusa, jeszcze bardziej doceniam fakt, że przynależę do kultury, narodu i tradycji żydowskiej. Tak będzie zawsze i jestem z tego dumny”. Od tego czasu regularnie uczęszcza na Mszę św., spowiada się, prowadzi życie głębokiej modlitwy, a jako naukowiec w swoich książkach, filmach i licznych konferencjach daje świadectwo, że życie ludzkie jest tak święte, jak święty jest Bóg – dawca tego życia, a więc nikt i nigdy nie ma prawa ludzkiego życia nikomu odbierać. Nawrócenie prof. Bernarda Nathansona, który z czołowego światowego aborcjonisty i „ateisty o twardym karku” stał się gorliwym katolikiem i przodującym obrońcą życia dzieci nie narodzonych, jest niewątpliwie jednym z największych nawróceń XX wieku.
Kiedy przyjechał do Polski 19.10.1996 r., na konferencji prasowej w Galerii Porczyńskich skierował apel do polskich parlamentarzystów: „Błagam was, nie róbcie żadnego kroku w kierunku liberalizacji aborcji! Historia wam nigdy tego nie wybaczy. Chcę Was przestrzec, żebyście nie popełniali tych samych błędów, które my popełniliśmy w Ameryce. Głosowanie za aborcją będzie jednocześnie głosowaniem za eutanazją, zabijaniem ludzi starych, kalekich i terminalnie chorych, za eksperymentami genetycznymi – będzie pierwszym krokiem na równi pochyłej, na dole której znajduje się całkowita dehumanizacja życia, dolina śmierci”.
Nemo potest duobus dominis servire !
Barbarzyńcy XXI wieku

autor: ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Kwestionowanie trwałych zasad moralnych owocuje wyjątkową degeneracją człowieka oraz odrażającymi zachowaniami, jakich nie spotyka się nawet u zwierząt.


Kanibalizm w Chinach

Z angielskojęzycznej gazety Express Extra, wychodzącej w Hongkongu, dowiadujemy się, że lekarze w prowincji Shenzen w Chinach, aby polepszyć ogólny stan organi…More
Barbarzyńcy XXI wieku

autor: ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Kwestionowanie trwałych zasad moralnych owocuje wyjątkową degeneracją człowieka oraz odrażającymi zachowaniami, jakich nie spotyka się nawet u zwierząt.


Kanibalizm w Chinach

Z angielskojęzycznej gazety Express Extra, wychodzącej w Hongkongu, dowiadujemy się, że lekarze w prowincji Shenzen w Chinach, aby polepszyć ogólny stan organizmu, jedzą i sprzedają w celach konsumpcyjnych abortowane dzieci, jako zdrowe jedzenie (NRL News, 4.24.1995).

Czwórka dziennikarzy pisma Eastweek(siostrzana publikacja Express Extra), podając się za lekarzy, poprosiła w kilku szpitalach miasta Shenzen o możliwość kupienia ludzkich płodów. W centrum zdrowia dla kobiet i dzieci jeden z lekarzy wręczył dziennikarce szklany pojemnik i powiedział: „Tutaj jest dziesięć świeżych płodów z aborcji dokonanych dzisiaj. Zazwyczaj zanosimy je do zjedzenia w domu, ale ponieważ nie jest pani w najlepszej formie, proszę je zatrzymać...”.

Lekarka z kliniki, Luo Hu, twierdziła, że płody są bardzo pożywne i jest na nie wielki popyt: „Najbardziej poszukiwane są płody z pierwszych aborcji młodych kobiet, a najlepiej, jeśli dziecko jest płci męskiej”. Zwierzyła się, że w ciągu ostatniego pół roku sama zjadła ponad 100 płodów, i dodała: „To są odpadki po aborcji, jeśli ich nie zjemy, zostaną wyrzucone. Gdy je zjadamy, one już i tak nie żyją”.

Lekarz Dong Men Lao wyznał dziennikarzowi, że cena jednego płodu jest uzależniona od jego wagi i wynosi od 10 do prawie 40 dolarów. Jest to cena o wiele niższa niż w klinikach prywatnych, gdzie żąda się nawet po 300 dol. za sztukę. Jego zdaniem najbardziej uzdrawiające własności ma dopiero płód 9-miesięczny i on przyjmuje zamówienia na takie ciała. Zwłoki dzieci z aborcji są więc używane w komunistycznych Chinach jako „dietetyczna nowość” dla zagwarantowania „silniejszego ciała i gładszej skóry”… Jedynie katoliccy lekarze zdecydowanie potępiają ten barbarzyński proceder, jako nową odmianę kanibalizmu.

„Rewelacyjne sposoby leczenia”

Aborcja przez częściowy poród, która to praktyka jest masowo stosowana w tak „demokratycznych” krajach jak Stany Zjednoczone czy Szwecja, jest morderstwem dokonywanym ze szczególnym okrucieństwem. Czyni się to w tym celu, aby odzyskać różne organy oraz tkankę mózgową dziecka, pomagającą ponoć w leczeniu choroby Parkinsona. Kobietę zachęca się, aby nosiła dziecko w swoim łonie nawet do 32. tygodnia ciąży (ma ono wtedy 30 cm długości i mogłoby już przeżyć poza łonem matki). „Nauce” medycznej przyświeca jedyny cel: większa waga – większy zarobek. Dopiero wtedy przeprowadza się aborcję. Aby dotrzeć do głowy dziecka, lekarz rozszerza szyjkę macicy i przebija worek owodniowy. Kiedy główka dziecka znajdzie się u wyjścia szyjki macicy, zostaje przebita strzykawką – w ten sposób pozyskuje się tkankę mózgową. Aborcja zostaje zakończona wyciągnięciem reszty ciała dziecka.„Naukowcy” z uniwersytetu w Indianie w Stanach Zjednoczonych proponują „rewelacyjny” sposób leczenia serca lub innych narządów – aby uniknąć ryzyka odrzucenia przeszczepu, najlepiej jest spłodzić dziecko, przed urodzeniem je zabić, a potem wszczepić jego komórki do chorego narządu, aby ten się odmłodził…
Tak perfidnie działa szatan poprzez swoich adeptów, którzy traktują człowieka tylko jako zlepek komórek i którzy w ten sposób niszczą szacunek do ludzkiego życia, chcąc doprowadzić do zniszczenia w nas „obrazu i Bożego podobieństwa” – a więc do zezwierzęcenia i w końcu do zdemonizowania.

Kosmetyki z „odpadów porodowych”

Ciała uśmierconych podczas aborcji dzieci wykorzystuje się również jako „niezwykle cenny materiał” do produkcji kosmetyków. 31.03.1994 r. włoski dziennik Corriere della Serapoinformował, że Instytut Merieux w Lyonie „przerabia” każdego dnia 17 ton ciał nie narodzonych dzieci. Ciężarówki pełne zamrożonych płodów przyjeżdżają między innymi ze Wschodu, aby zaspokoić potrzeby przemysłu kosmetycznego. W kartach przewozowych jest wypisane: „odpady porodowe”… Jak na ironię embriony zwierzęce są prawnie chronione przed tego rodzaju procederem. WQuotidien de Paris ukazała się nawet reklama: „Ampułki C z ekstraktem z ludzkich embrionów zapobiegają odwadnianiu skóry”…

Nielegalny rynek organów ludzkich

BBC informuje, że kiedy w Chinach jest zapotrzebowanie na organy do transplantacji, to wtedy przeprowadza się egzekucje na więźniach. Rodzaj egzekucji jest uzależniony od tego, jaka część ciała potrzebna jest do przeszczepu. Odbiorcami organów są wysokiej rangi funkcjonariusze partyjni, a przede wszystkim bogaci cudzoziemcy, którzy płacą za jeden narząd od 30 tys. dolarów w górę (NRL News, 17.05.1995 r.).
Trzydziestu pięciu ekspertów ONZ pracowało nad problematyką handlu organami pochodzącymi od nieletnich. Badacze ci stwierdzili, że jest to zjawisko na skalę światową. W Brazylii ginie każdego roku około 15 000 bezdomnych dzieci z ulicy. Według tych samych ekspertów u 75% trupów tych dzieci stwierdzono wycięcie różnych organów do transplantacji.
Były włoski minister Antonio Guidi w wywiadzie opublikowanym w Il Giornale (4.09.1995 r.) stwierdza istnienie rozwiniętego na wielką skalę nielegalnego rynku organami ludzkimi i związanego z nim przemytu dzieci z Afryki, Indii oraz z krajów byłego bloku komunistycznego. „Jest pewne – stwierdza minister – że dwóch izraelskich przemytników dzieci przyznało się do tego »fachu«. Zatrzymano ich w Gwatemali. Powiedzieli, że przewozili małych Indian, żeby zawieźć ich do Izraela i do USA. Pewne kliniki zajęłyby się, jak by to powiedzieć, użyciem niektórych dzieci jako »części zamiennych« dla dzieci chorych. Dwaj winowajcy podali także wartość tego »dziwnego towaru, obdarzonego duszą«: 75 tysięcy dolarów. (...) W Indiach wiele rodzin utrzymuje się, wydając na świat dzieci przeznaczone na sprzedaż nerki dla dzieci z krajów zachodnich. Kilka tysięcy dolarów i malec ma byt zapewniony. Jedna nerka wystarczy na utrzymanie. Istnieją wyspecjalizowane agencje, zajmujące się przewożeniem pacjentów w różnym wieku do Madrasu lub Bombaju (...)”.

Ludobójstwo w sercu Europy

Doktor Bernard Nathanson, amerykański Żyd, który przed swoim nawróceniem kierował największą kliniką aborcyjną na świecie, podczas pobytu w Polsce 19.10.1996 r. ostrzegał Polaków, że legalizacja aborcji w Polsce będzie pierwszym krokiem prowadzącym do masowej eksterminacji dzieci upośledzonych, ludzi starych i kalekich, terminalnie chorych, a więc do prawdziwego ludobójstwa osób najbardziej bezbronnych i potrzebujących opieki. „Kiedy aborcja staje się legalna – mówił – wówczas prowadzi to do utraty wartości życia ludzkiego i jego dehumanizacji. Jestem tu, aby błagać Polaków, aby nie szli tą samą drogą, którą poszła Ameryka”.
Siedmiuset holenderskich lekarzy, zrzeszonych w organizacji przeciwstawiającej się eutanazji, stwierdza, że problem eutanazji w ich kraju rozpoczął się od uchwalenia ustawy aborcyjnej w 1968 r. Istnieje pewna prawidłowość: jeżeli zacznie się zabijać dzieci w łonach matek, to wtedy bardzo szybko będzie można zabijać każdego. Obecnie uśmierca się w Holandii na masową skalę chorych, starych, kalekich bez ich wiedzy i wbrew ich woli. Historia mówi nam, że w hitlerowskich Niemczech eutanazja zaczęła się już w 1934 r. uśmiercaniem kalekich dzieci oraz umysłowo chorych...
Doktor Ryszard Fenigsen, polski lekarz żydowskiego pochodzenia, który od 1968 r. pracuje w Holandii, opublikował niezwykle ciekawą książkę pt. Eutanazja. Śmierć z wyboru(Wydawnictwo „W drodze”, 1994 r.). Z pozycji lekarza i naocznego świadka pisze on, że w holenderskich szpitalach oraz domach starców, obok dobrowolnej eutanazji „uprawia się na wielką skalę eutanazję niedobrowolną dzieci i dorosłych – nie na prośbę pacjenta, lecz bez jego zgody i wiedzy, a nieraz również bez wiedzy jego rodziny... Przybywają do szpitala ludzie chorzy, proszący o pomoc, z nadzieją, że pomoc tę otrzymają, z zaufaniem do fachowości i z wiarą w dobrą wolę lekarzy, i ci ludzie są przez lekarzy zabijani...” (s. 45).
Doktor Fenigsen pisze dalej: „Dopóki życie ludzkie było nietykalne, dopóki istniał w medycynie bezwzględny, żelazny zakaz szkodzenia pacjentowi, dopóki za odebranie człowiekowi życia groziła surowa kara – (lekarze) nikogo nie uśmiercali. Z chwilą gdy stan lekarski, społeczeństwo i sądy zaakceptowały eutanazję, ci pośledniejszego gatunku lekarze, szybciej chyba od innych, zaczęli uprawiać »nowy dział medycyny«. To właśnie oni stali się fanatycznymi zabójcami lub zabójcami »od niechcenia«” (s. 50).
Doktor Karel Gunners z ruchu antyeutanazyjnego podaje przykłady bezkarnego mordowania ludzi chorych w szpitalach przez lekarzy: „Mój przyjaciel, internista, odwiedził w trakcie wizyty domowej pacjentkę z rakiem płuc. Zdecydował, że kobieta będzie musiała udać się do szpitala. Pacjentka odmówiła, tłumacząc, że obawia się, że lekarze ją zabiją. Mój przyjaciel przekonał ją, by zgodziła się na leczenie szpitalne. W czasie gdy nie było go w szpitalu – miał wówczas wolny dzień – zastępujący go kolega uznał, że pacjentka ma przed sobą tylko dwa tygodnie życia – i wykonał śmiertelny zastrzyk. Po powrocie do pracy mój przyjaciel przeżył szok”.
Holenderskie Zrzeszenie Pacjentów ostrzega już chorych i ich rodziny, że w szpitalach uśmierca się ludzi bez ich zgody i wiedzy, i doradza, aby kontrolować postępowanie lekarzy. Możliwości takiej kontroli są jednak znikome.
Doktor Gunner podkreśla, że w Holandii przeciw eutanazji protestują już tylko katolicy i prawowierni ewangelicy, a prasa, radio i telewizja otoczyły zmową milczenia ten makabryczny proceder masowej eksterminacji ludzi najbardziej bezbronnych i potrzebujących naszej szczególnej opieki i miłości. Kiedy człowiek odrzuca Dekalog i normy moralne oraz uznaje relatywizm etyczny, to za taką postawą życia bez Boga idą przerażające praktyczne konsekwencje, dochodzi do czynów zbrodniczych i radykalnego pogwałcenia wolności.

„W ten sposób demokracja – pisze Jan Paweł II – sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest »wspólnym domem«, (...) ale przekształca się w państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych i starców, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy” (EV 20).

Mając świadomość wielkiego zagrożenia, na jakie narażona jest nasza Ojczyzna ze strony polityków przeciwnych życiu i chrześcijańskim wartościom, trzeba dobrze zapamiętać nazwiska tych parlamentarzystów, którzy opowiedzieli się za legalizacją zabijania najbardziej bezbronnych Polaków, i odpowiednio zagłosować w zbliżających się wyborach.
One more comment from Nemo potest duobus dominis servire !
EON
Mord rytualny w majestacie prawa...
PS. Zatem, co to jest prawo?
balbina
nie PRZY KOLACLII!!!!!!!!!!!!!!!!!
biniobill
Podałeś ten sam link. Próbowałem wszystkiego, bez przyczyny bym nie pisał, ale mimo to, dziękuję za próbę pomocy.
daniel.k
Modlitwa Serca - Wspólnota Modlitewna Maryi Niepokalanej

Spróbuj tu, a jeśli nie zadziała to wklej link w przeglądarkę.

Albo wpisz w Google: www.modlitwaserca.org
a jak otworzy się główna strona to kliknij w obrazek ''Duchowa adopcja dziecka poczętego".More
Modlitwa Serca - Wspólnota Modlitewna Maryi Niepokalanej

Spróbuj tu, a jeśli nie zadziała to wklej link w przeglądarkę.

Albo wpisz w Google: www.modlitwaserca.org
a jak otworzy się główna strona to kliknij w obrazek ''Duchowa adopcja dziecka poczętego".
biniobill
Niestety u mnie się nie wyświetla chociaż sprawdziłem na 3 przeglądarkach. Może provider blokuje.
daniel.k
Jest strona - sprawdziłem.
biniobill
michasia napisała:
Duchowa adopcja dziecka poczętego
www.modlitwaserca.org/index.php

--------------------------------------------------------------------------------
Nie ma strony !!!
daniel.k
JEŚLI PAŃSTWO MORDUJE SWOICH OBYWATELI - NIE MA PRZYSZŁOŚCI !!!
henryk33
Jak Najprędzej wysłać to do Naszego Rządu>>>> !!!!!!
michasia
Duchowa adopcja dziecka poczętego

www.modlitwaserca.org/index.php


"Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźniemu, nie możesz się od tego usunąć, ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim; pierwszy-czyn, drugi-słowo, trzeci-modlitwa."
Słowa Jezusa do św. Siostry Faustyny (Dz.742)
michasia
Sejm odrzucił projekt ustawy zakazującej dokonywania w majestacie prawa tzw. aborcji eugenicznej. Posłowie mogą być z siebie dumni, przyczynili się do ostatecznego rozwiązania kwestii osób chorych m. in. na zespół Downa. Debata jaka rozgorzała wokół kwestii obywatelskiego projektu była smutnym spektaklem, ofiarą którego padną niewinne i dotknięte chorobą dzieci.
Teraz okaże się, że co drugie dzie…More
Sejm odrzucił projekt ustawy zakazującej dokonywania w majestacie prawa tzw. aborcji eugenicznej. Posłowie mogą być z siebie dumni, przyczynili się do ostatecznego rozwiązania kwestii osób chorych m. in. na zespół Downa. Debata jaka rozgorzała wokół kwestii obywatelskiego projektu była smutnym spektaklem, ofiarą którego padną niewinne i dotknięte chorobą dzieci.
Teraz okaże się, że co drugie dziecko będzie przeznaczone do aborcji z powodu podejrzenia choroby Downa - Boże, uchowaj te maleństwa.