Clicks2K

Idą kanibale! – Przełamanie tabu kanibalizmu i zjadanie ludzkiego mięsa może być konieczne, aby uratować planetę przed zmianami klimatycznymi.

Obrońcy planety” głoszą: chrońmy zwierzęta! Zabijajmy niewinne ludzkie istoty i je zjadajmy! Zabijanie zwierząt jest nieludzkie, zaś zabijanie dzieci w łonach matek to niezbywalne prawa człowieka. Każdy, kto się temu sprzeciwia, jest wrogiem planety, postępu i nowoczesności!
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego lewacka hołota wyległa na ulice w obronie praw kobiet rozumianych jako możliwość zabijania własnych dzieci jeszcze w łonach matek. Zapał, jaki towarzyszy tym chamskim, prymitywnym i wulgarnym protestom sugeruje, że ich uczestnicy odświeżyli sobie treść niemieckiego dokumentu opracowanego w listopadzie 1939 r. i zatytułowanego „Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo-politycznego punktu widzenia”, w którym czytamy:
Wszystkie środki, które służą ograniczeniu rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia.

Dlatego nie należy się dziwić, że i dzisiaj niemiecki Süddeutsche Zeitung” w duchu zacytowanego dokumentu pisze:
Budzący kontrowersje Trybunał Konstytucyjny właściwie zakazał aborcji w Polsce, to skandal i działanie na szkodę polskich kobiet. Wyrok wielce kontrowersyjnego Trybunału Konstytucyjnego, zdegradowanego po 2016 r. do roli marionetki w rękach Jarosława Kaczyńskiego, to skandal na koszt polskich kobiet.
Jak widzimy, troskę o los polskich kobiet Niemcy wyssali z mlekiem swoich matek, które wzdychały i szły za Hitlerem jak nakręcane małpy. A wracając do manifestującego w polskich miastach bydła, proponuję, aby siostry feministki, Lempart, Suchanow, Scheuring-Wielgus wraz z całą wierchuszką tej lewackiej hołoty w ramach resocjalizacji i krótkiego podstawowego kursu kultury zmusić 11 listopada do obejrzenia Marszu Niepodległości. Może widok manifestujących cywilizowanych ludzi zmusi te lewackie małpy do zejścia z palm.
Oczywiście w tym wszystkim nie chodzi o kobiety, ale o kolejną próbę wywołania rewolty. W zasadzie od czasów Marksa nic się nie zmieniło. Światowe lewactwo ciągle chce zmieniać świat poprzez masowe i gwałtowne przewroty. W tym celu konieczne jest napuszczanie jednych grup społecznych na drugie. Tutaj także współczesne lewactwo nie wymyśliło niczego nowego. Jednak o ile łatwiej jest napuścić jednego człowieka na drugiego, o tyle o wiele trudniej jest przeciwstawić sobie całe masy ludzkie. Tu trzeba wymyślić coś nie tylko uniwersalnego, ale prostego i skutecznego jednocześnie, tak więc idąc śladami Marksa i Lenina trzeba wskazać palcem i napiętnować ciemiężców oraz wymyślić nowych ciemiężonych.
Kiedyś było łatwiej, bo wystarczyło jako ciemiężycieli ukazać burżuazję, czyli fabrykantów i wszystkich ludzi zamożnych, jako tych, którzy wyzyskują robotników i chłopów. Ale co zrobić w czasach, kiedy całą armię lewaków, szczególnie tych reprezentujących rewolucyjne pokolenie ’68 dzisiaj śmiało można by zaliczyć do współczesnej burżuazji? Nie pozostało nic innego, jak wymyślić nowych ciemiężonych. Jest to zadanie o tyle trudne, że ciężko dziś znaleźć tak liczne grupy jak robotnicy i chłopi. Właśnie dlatego współczesna lista ciemiężonych jest otwarta i ciągle dopisywane są do niej kolejne pozycje, ponieważ nadal za „mało nas, mało nas do pieczenia” tego rewolucyjnego zatrutego chleba.
I tak do „ciemiężonych” kobiet, „ciemiężonych” dewiantów seksualnych wszelkiej maści, ludzi „ciemiężonych” za inny kolor skóry z wyjątkiem białego dołączyły osoby ciemiężone ze względu na wyznawaną religię, oczywiście z wyłączeniem chrześcijan, ponieważ biały chrześcijanin wskazywany jest dzisiaj jako wzorcowy przedstawiciel klasy ciemiężców. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że lewactwo wytypowało już całkiem sporo tych „ciemiężonych”, których chcą wziąć pod obronę tak, jak kiedyś robotników i chłopów. Jednak okazuje się, że to jeszcze o wiele za mało do wywołania światowej rewolucji i budowy „nowego wspaniałego świata”.
I tak oto dzięki neomarksistowskim akuszerom staliśmy się świadkami narodzin nowej grupy ciemiężonych, którym na początek trzeba oczywiście przyznać prawa człowieka. Chodzi oczywiście o zwierzęta hodowlane. Lewakom nie chodzi o humanitarne traktowanie zwierząt, ale o powszechny zakaz ich hodowli oraz całkowitą rezygnację przez ludzkość ze spożywania mięsa, mleka i przetworów mlecznych. Jeszcze do niedawna naukowcy nie mieli wątpliwości, że dieta bezmięsna blokująca ludzkiemu organizmowi dostęp do białka zwierzęcego jest niezwykle szkodliwa dla naszego zdrowia. Jednak odpowiednio wysokie granty już wkrótce spowodują, że wyłoni się cała gromada „wybitnych” profesorów przekonująca, że mięso szkodzi, a nawet zabija. Już dziś nie brakuje naukowców wskazujących hodowle zwierząt jako głównych winowajców globalnego ocieplenia. Ktoś powie, że to kolejna lewacka utopia, którą nie ma sensu zawracać sobie głowy. Tym, którzy tak uważają, przypomnę, że jeszcze do niedawna według praw biologii istniały dwie płcie, a dziś w takich państwach jak Niemcy wprowadzona została trzecia płeć, zaś lewacy doliczyli się już ich aż 56.
Wracając do „ciemiężonych” zwierząt chcę ostrzec, że to wariactwo dzieje się naprawdę. Oto kilka cytatów. Noblistka Olga Tokarczuk podczas spotkania z czytelnikami mówiła:
Granica między człowiekiem i zwierzęciem jest postawiona w sztuczny sposób. Żyjemy w czasach, które te granice przesuwają. Cudownie jest wiedzieć, że Nowa Zelandia ustanowiła dekretem, że zwierzęta czują i mają swoje prawa. Wydaje mi się, że wszyscy będziemy szli w kierunku Nowej Zelandii i za 50 lat będziemy wstydzili się, że jedliśmy mięso. Jestem pewna, że tak się stanie. Myślę, że mięso będzie obłożone ogromną akcyzą i tylko najbogatsi ludzie będą sobie mogli na to pozwolić.
Zestawmy teraz słowa Tokarczuk z ujawnioną informacją o tym, że otworzyła ona w Nowej Rudzie wegetariańska kawiarnię do spółki ze swoją menadżerką, wspólniczką i przyjaciółką Beatą Kłosowską-Tyszką, która jest właścicielką wędzarni mięsa i wędlin „Bukowy dym”. Tak skomentował to Rafał Ziemkiewicz:
Mamy do czynienia przede wszystkim z wielką obłudą i cwaniactwem, bo w Nowej Rudzie na pewno dobry interes można zrobić na masarni, natomiast w wielkim świecie, na salonach europejskich, które są bardzo lewicowe dobry interes robi się na opowiadaniu o tym, że mięso to morderstwo, że hodowla niszczy klimat i że za 50 lat, cytując nasza droga noblistkę będziemy wstydzić się, że kiedykolwiek gatunek ludzki jadł mięso.


Teraz czas na profesorzynę Magdalenę Środzinę z domu Ciupak, która w „Gazecie Wyborczej” wyznała:
To nie tylko jednorazowy spazm przerażenia związany z nadchodzącą śmiercią, ale też miesiące tortur przeżywanych w hodowli, gdzie ogranicza się przestrzeń, ruch, słońce, tuczy hormonami, antybiotykami i totalną obojętnością. (…) Nie jemy mięsa, jemy śmierć, cierpienie i strach ukryte w tkankach martwych zwierząt przerabianych na schabowe i befsztyki. Dziś wszyscy już wiemy, że ten typ hodowli stanowi najważniejszą przyczynę zmian klimatycznych i katastrofalnego zanieczyszczenia naszego środowisko.
Nie może też zabraknąć europosłanki, lewaczki i nawiedzonej weganki Sylwii Spurek, wprost bombardującej Twittera oraz forum Parlamentu Europejskiego postulatami, w których domaga się likwidacji wszelkiej hodowli zwierząt. Oto mała próbka:
UE musi zrewidować przepisy dot. dobrostanu zwierząt i sprostać oczekiwaniom obywatelek/li Europy. Musimy wykluczyć hodowlę klatkową i przemysłową, ze względu na środowisko, prawa człowieka i prawa zwierząt. Najpierw utrudnić, a potem zakazać – to mój cel. (…) Dyskusja o tym, czy trzymać zwierzęta w klatkach i w jakich warunkach jest zbędna. Musimy dążyć do takiej przyszłości, w której prawa zwierząt są bezdyskusyjne, a gatunkowizm to przeszłość.
Spurek z namaszczeniem cytuje te słowa z książki Tobiasa Leenaerta „Jak stworzyć wegański świat”:
Musimy doprowadzić do zmian instytucjonalnych, na przykład poprzez tworzenie nowych praw (…). Musimy sprawić, by produkcja wyrobów odzwierzęcych była trudniejsza i droższa.
Z kolei Witold Kieraś z „Kultury Liberalnej” pisze:

– Wiele więc wskazuje na to, że mięso stanie się wkrótce nowym węglem i jego ograniczenie stanie się celem nie tylko kampanii społecznych, ale i poważnych decyzji politycznych. (…) Można się spodziewać, że Polska nie stanie w awangardzie tych zmian, a presja na odejście od mięsa przyjdzie do nas z zewnątrz, podobnie jak to było z węglem. Warto więc przynajmniej obserwować ten proces, by móc uczyć się na błędach i sukcesach innych państw. Czasu na naukę nie będzie jednak zbyt wiele – najbardziej optymistyczni aktywiści wierzą, że dzisiejsi trzydziesto- i czterdziestolatkowie zdążą jeszcze na własne oczy zobaczyć świat bez mięsa. Dziś wydaje się to mrzonką, ale futurystyczne wizje spełniają się we współczesnym świecie szybciej, niż przesuwa się horyzont wyobrażeń społecznych. Nawet jeśli te przewidywania są przesadzone, to jest bardzo prawdopodobne, że dożyjemy czasów, w których jedzenie mięsa będzie postrzegane gorzej niż dziś palenie papierosów.
Widać wyraźnie, że mamy do czynienia ze zorganizowaną lewacką akcją, która jeżeli się powiedzie, to w pierwszej fazie doprowadzi do wysokiego opodatkowania produkcji mięsa, później do jej redukcji i w końcu do całkowitej likwidacji hodowli. Jednak lewactwo przynajmniej tu u nas nad Wisłą powinno pamiętać, że Polacy najtłumniej wychodzili na ulice, aby okazać swoją złość i oburzenie, kiedy dowiadywali się o podwyżkach cen mięsa. No ale trzeba też obiektywnie przyznać, że lewackie oszołomy w ramach tak cenionej przez nich empatii mają również pomysły na to, aby nie do końca odciąć nas od spożycia mięsa. Podczas konferencji w Sztokholmie ideowy kumpel Tokarczukowej, Środziny i Spurek, prof. Magnus Söderlund stwierdził, że:
Przełamanie tabu kanibalizmu i zjadanie ludzkiego mięsa może być konieczne, aby uratować planetę przed zmianami klimatycznymi.
Widzimy wyraźnie, w jakim niebezpiecznym, makabrycznym i niewyobrażalnym jeszcze do niedawna kierunku to wszystko zmierza. Dodajmy, że tej lewackiej armii cały czas towarzyszy hasło: „Aborcja jest OK”. Jednym słowem „obrońcy planety” głoszą: chrońmy zwierzęta! Zabijajmy niewinne ludzkie istoty i je zjadajmy! Zabijanie zwierząt jest nieludzkie, zaś zabijanie dzieci w łonach matek to niezbywalne prawa człowieka. Każdy, kto się temu sprzeciwia, jest wrogiem planety, postępu i nowoczesności!
Zło zawsze zatriumfuje, jeżeli w jego obliczu większość ludzi będzie bierna. Milczenie wobec zła to także jeden z „dziewięciu grzechów cudzych”.
Na koniec jeszcze smutna refleksja. Świadomie bądź nie, to jednak PiS i Jarosław Kaczyński tak zwaną Piątką dla zwierząt wyciągnęli do lewactwa pomocną dłoń.

źródło: gazeta warszawska
grafix
Polecam żywot Św. Szymona z Trydentu i jak kościół usunął Go z kanonu świętych na rozkaz środowisk żydowskich (pomimo motto kto raz został wpisany do tej księgi [Mortyrologium Romanum] pozostaje nim na zawsze .
Posoborowe absurdy
Rytualne mordy - w tym zjadanie dzieci = Talmudyzm = Iluminaci + żydzi. I wszystko wiadome kim są ludzie, którzy popierają to zło
olek19801
Jakbym miał na talerzu Środzinę i te wszystkie feministyczne mutanty (ze zdjęć powyżej) to z ulgą wrzuciłbym je do sedesu. Tam jest miejsce wszelkiego odpadu od Bożego zamysłu. Trzaskowski to chyba też ten od ścieków ?
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
Noblistka Olga Tokarczuk podczas spotkania z czytelnikami mówiła:

Granica między człowiekiem i zwierzęciem jest postawiona w sztuczny sposób. Żyjemy w czasach, które te granice przesuwają. Cudownie jest wiedzieć, że Nowa Zelandia ustanowiła dekretem, że zwierzęta czują i mają swoje prawa. Wydaje mi się, że wszyscy będziemy szli w kierunku Nowej Zelandii i za 50 lat będziemy wstydzili się, …
More
Noblistka Olga Tokarczuk podczas spotkania z czytelnikami mówiła:

Granica między człowiekiem i zwierzęciem jest postawiona w sztuczny sposób. Żyjemy w czasach, które te granice przesuwają. Cudownie jest wiedzieć, że Nowa Zelandia ustanowiła dekretem, że zwierzęta czują i mają swoje prawa. Wydaje mi się, że wszyscy będziemy szli w kierunku Nowej Zelandii i za 50 lat będziemy wstydzili się, że jedliśmy mięso. Jestem pewna, że tak się stanie. Myślę, że mięso będzie obłożone ogromną akcyzą i tylko najbogatsi ludzie będą sobie mogli na to pozwolić.


Zestawmy teraz słowa Tokarczuk z ujawnioną informacją o tym, że otworzyła ona w Nowej Rudzie wegetariańska kawiarnię do spółki ze swoją menadżerką, wspólniczką i przyjaciółką Beatą Kłosowską-Tyszką, która jest właścicielką wędzarni mięsa i wędlin „Bukowy dym.”
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
Podczas konferencji w Sztokholmie ideowy kumpel Tokarczukowej, Środziny i Spurek, prof. Magnus Söderlund stwierdził, że:
Przełamanie tabu kanibalizmu i zjadanie ludzkiego mięsa może być konieczne, aby uratować planetę przed zmianami klimatycznymi.