V.R.S.
641

Katedra - początek

Gdy 15 sierpnia Roku Pańskiego 1549, duchowy syn Ignacego Loyoli, późniejszy święty, Franciszek Ksawery wylądował w Kagoszimie na wybrzeżu japońskiej wyspy Kiusiu, zapewne spodziewał się, że zapoczątkowuje dopiero wielkie misyjne dzieło wśród tamtejszych pogan. Zaczęło się ono pomyślnie: 29 września, w dzień Świętego Michała Archanioła miejscowy baron - daimyo po spotkaniu z Franciszkiem Ksawerym wyraził zgodę na budowę w Kagoszimie misji. W ślady Franciszka Ksawerego poszli kolejni ojcowie z Towarzystwa Jezusowego, m.in. wcześniejszy lekarz i kupiec Ludwik de Almeida oraz ojciec Aleksander Valignano, który przybył do Japonii w roku 1579 a którego wychowankiem był m.in. późniejszy misjonarz Chin o. Mateusz Ricci. Szerzyły się nawrócenia, także wśród japońskiej arystokracji, budowano nowe kościoły. W roku 1582, w całej Japonii było ich już około 250, uczęszczało do nich około 200 tysięcy wiernych.
Głównym portem dla przybywających do Japonii misjonarzy stało się położone również na Kiusiu Nagasaki, którego właściciel daimyo Omura nawrócił się na chrześcijaństwo i przekazywał jezuitom na utrzymania kościołów, szkół, szpitali i przytułków dochody z opłat portowych. Nagasaki szybko stało się miastem chrześcijańskim, gdzie rezydował biskup - jezuita Piotr Martinez i znajdowało się seminarium, które szybko wykształciło piętnastu miejscowych kapłanów.
Rosnące wpływy chrześcijańskie na Kiusiu były postrzegane jednak jako przeszkoda i zagrożenie dla politycznych planów zjednoczenia wysp japońskich przez Hidejosziego Tojotomiego. Prześladowania Hidejosziego podjęte w roku 1587 zmierzały by wszyscy miejscowi chrześcijanie wyparli się swojej religii a misjonarze wyjechali, spowodowały napływ uciekinierów do Nagasaki. Początkowo napotkał on opór wśród arystokracji chrześcijańskiej. Jego przeciwnikiem stał się m.in. chrześcijański arystokrata Ukon Takajama, który został uwięziony i pozbawiony majątku, gdyż odmówił wyparcia się wiary a ostatecznie wygnany z Japonii. Mimo to do roku 1596 Kościół dalej w Japonii się rozwijał - liczył wtedy około 300 tysięcy wiernych i ponad 130 kapłanów.
W roku 1596 Hidejoszi wykorzystał rozbicie się hiszpańskiego statku San Felipe na wyspie Szikoku oraz przechwałki pilota statku o potędze Hiszpanii i próbie infiltracji Japonii przez misjonarzy celem przygotowania inwazji do podjęcia radykalnych działań. Postrach u przeciwników miało wywołać aresztowanie dwudziestu czterech katolików i ich okrutne zamęczenie w największym katolickim ośrodku w Japonii czyli Nagasaki. Schwytanych pognano w środku zimy, w trwającą około miesiąca trasę ze stolicy Tojotomiego Kioto do Nagasaki, torturując ich po drodze. Dołączono do nich jeszcze dwóch katolików.
Do kaźni męczenników poprzez ukrzyżowanie doszło na wzgórzu Niszizaka nad Nagasaki 5 lutego Roku Pańskiego 1597. Znalazło się wśród nich sześciu franciszkanów (czterech z Hiszpanii, jeden z Nowej Hiszpanii i jeden Portugalczyk), trzech japońskich jezuitów i 17 tercjarzy franciszkańskich z Japonii, w tym trzech młodziutkich ministrantów. Obcięto im uszy, przywiązano ich do krzyży a następnie dobito bambusowymi lancami. 23-letni jezuita japoński Paweł Miki wołał: "Jestem Japończykiem i bratem Towarzystwa Jezusowego. Nie popełniłem żadnego przestępstwa. Skazano mnie na śmierć tylko dlatego, że nauczałem Ewangelii Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jestem szczęśliwy, że za to umieram i przyjmuję śmierć jako wielki dar od mojego Pana". Ze światem pożegnał się słowami: Panie, w Twe ręce składam ducha mego.
Przykład męczenników spowodował liczne nawrócenia a prześladowania ustały po śmierci Hidejosziego w roku 1598. Jego syn miał zaledwie sześć lat co zwiastowało okres osłabienia władzy świeckiej w Japonii. Około roku 1605 Kościół na wyspach japońskich liczył już prawie dwa miliony chrześcijan. Obok jezuitów i franciszkanów w Japonii działali dominikanie i augustianie, budując kolejne kościoły, zakładając szkoły, szpitale i sierocińce. Działała nawet katolicka szkoła wyższa, do której uczęszczali miejscowi arystokraci. Perspektywa pokojowego nawrócenia Japonii na katolicyzm bardzo nie spodobała się morskim krajom protestanckim. Z niszczącymi chrześcijaństwo szogunami kolaborował zwłaszcza koń trojański Christianitatis w Europie utworzony przy poparciu tureckim za żydowskie pieniądze na heretyckim podglebiu czyli Holandia. W roku 1609 Holendrzy otwarli faktorię na wyspie Hirado i zaczęli lobbying u szoguna Jejasu z rodu Tokugawa. Odwołali się do tego co już raz zadziałało - w przypadku Hidejosziego: przedstawiali jezuitów i innych księży katolickich jako agentów króla Hiszpanii dążących do obalenia władzy szoguna.
W roku 1613 szogun zażądał od czołowych arystokratów ze swego dworu wyparcia się religii katolickiej pod groźbą konfiskaty ich mienia. Gdy odmówili podjęto krwawe prześladowania - na śmierć na stosie skazano osiem osób, w tym trzech arystokratów. Wówczas pod bramami więzienia pojawiło się około 20 tysięcy chrześcijańskich współbraci i towarzyszyło im w drodze na śmierć, odmawiając Różaniec. Rozpoczęto polowanie na kapłanów i braci misjonarzy. Deportowano ich na Filipiny a niepokornych i ukrywających się zabijano. Mimo iż Jejasu zmarł w roku 1615, prześladowania kontynuował jego syn. W roku 1619 50 katolików spalono w Myako, podobne egzekucje miały miejsce w innych miejscowościach. Gdy katolicy, odmawiając wyparcia się wiary mężnie szli na śmierć szogun i jego następcy wymyślili wyrafinowane tortury by ich złamać.
Jak wyżej wspomniano w prześladowaniach pomagali szogunowi holenderscy i angielscy protestanci. W roku 1621 wydano mu pojmaną u wybrzeża załogę i pasażerów hiszpańskiego statku. Władze japońskie zażądały od nich apostazji - dwójkę kapłanów, którzy odmówili spalono na stosie a 13 członków załogi ścięto. W roku 1622 zamordowano łącznie 20 kapłanów. Mimo to następowały kolejne męczeństwa. 10 września 1622 roku wzgórze Niszizaka znów stał się areną kaźni - zamęczono na nim 55 katolików. Jak się szacuje w tym okresie zamęczono łącznie około 200 misjonarzy i około 200 tysięcy japońskich katolików. Represje te wywołały w roku 1637 próbę powstania w prowincji Arima, które zostało stłumione przez szoguna wspieranego przez Holendrów, którzy dostarczyli mu artylerię. Od tej pory żaden chrześcijanin nie miał prawa wstępu do Japonii. Przybywających do Japonii poddawano próbie apostazji - deptaniu krucyfiksu tzw. ceremonii fumi-e.
Gdy katolickich księży wybito lub w inny sposób wyeliminowano, japońscy katolicy zeszli do podziemia i wycofali się na wieś, na odludzie. Jednym z takich azyli było ujście rzeki Urakami do Zatoki Nagasaki. Wyznaczeni świeccy dbali o potajemny Chrzest dzieci, zachowywanie kalendarza liturgicznego i prowadzenie modlitw. Do krwawych prześladowań ze strony rządzącego wciąż Japonią rodu Tokugawa dochodziło jeszcze w połowie XIX wieku - w roku 1856 został wykryty i zamordowany przez policję szoguna Kiszizo Morijama. Okres izolacji Japonii jednak się kończył. W roku 1858, po przybyciu eskadry komandora Perry'ego na wyspach pojawili się znów Europejczycy i zaczęli budować kościoły, jednak szogun zezwolił na uczęszczanie do nich jedynie cudzoziemcom.
W lutym roku 1865 ks. Bernard Petitjean z francuskiego towarzystwa misyjnego ukończył budowę kościoła w Oura na południu Nagasaki. 17 marca zauważył pod kościołem grupę Japończyków, która, gdy otworzył drzwi, weszła do środka. Kiedy ukląkł przy balaskach uczyniły to przy nim trzy niewiasty z tej grupy. Potem jedna z nich powiedziała: "wszyscy ci ludzie mają serca takie jak ty", wyjaśniając, że pochodzą z Urakami: "w Urakami niemal wszyscy mają takie same serca jak my". "Gdzie jest wizerunek Panny Maryi?" - dodała. Gdy ksiądz Petitjean zaprowadził niecodziennych gości do ołtarza Najświętszej Marii Panny usłyszał komentarz: "tak, to naprawdę Święta Maryja. Trzyma w ramionach swego dostojnego Syna". Jeden z Japończyków powiedział: "zachowujemy święto Naszego Mistrza, Pana Jezusa w 25-ty dzień miesiąca mrozów. Zostało nam przekazane, że o północy tego dnia Jezus narodził się w stajni, że potem dorastał w ubóstwie i cierpieniu, i że kiedy miał 33 lata, umarł na Krzyżu dla naszego zbawienia." Następnego dniac ks. Petitjean zapisał: "od dziesiątej rano aż do nocy te grupy przychodzą jedna po drugiej. Japońscy oficerowie zaalarmowali tą nadzwyczajną frekwencją wysyłają jednego z nich co kwadrans do kościoła". 19 marca zapisał: "To samo co wczoraj. Wielu Japończyków pozostaje w kościele, nawet podczas Mszy i pośród nich jestem w stanie rozpoznać naszych chrześcijan. Czwórkami i piątkami podchodzą by oddać cześć Krucyfiksowi. (...) Zawsze pytają o nasze imiona, mówiąc nam że ich imiona to Piotr, Paweł, Jan, Dominik, etc." 20 marca, jak pisze ks. Petitjean, władze obstawiły kościół konną strażą. 21 marca zapisał: "Oficerowie nadal czuwają. Chrześcijanie i poganie są wymieszani razem w tłumie. Rozpoznajemy tych pierwszych, gdyż kładą ręce na piersi gdy tylko nawiązujemy kontakt wzrokowy. Mówimy im, żeby przychodzili raz na dwa tygodnie, żeby nie wystawiali się na zemstę rządu. Rozumieją, że ryzykują życie, jednak ich gorliwość jest niezwyciężona". Księża podjęli też rekonesans by dowiedzieć się więcej o grupie z Urakami. 23 marca ks. Petitjean pisze: "Mimo prześladowań Urakami zawsze zachowała wielu chrześcijan. Regularnie był udzielany Chrzest Święty, niedziele i dni świąteczne zachowywane. Modlą się do Boga, wzywają Najświętszą Marię Pannę, swych Aniołów Stróżów, swych świętych patronów".
W kolejnych miesiącach do ks. Petitjeana zgłosili się przedstawiciele także innych ukrytych chrześcijańskich wspólnot. Powiedzieli mu że w górach mieszka 1500 chrześcijan, lecz że skonfiskowano im święte obrazki, o które poprosili. 15 maja przybyła delegacja z wyspy Kaminoszima prowadzona przez osobę, która udzielała Chrztów. Wyrecytował on księżom używaną formułę, która okazała się formułą ważną oraz opowiedział jak ukryci chrześcijanie odmawiają Różaniec i Akt Skruchy, zwłaszcza w godzinie śmierci. Zapytał również ks. Petitjeana czy ma dzieci i uzyskawszy potwierdzenie, że zachowuje on celibat grupa uradowała się i padła na kolana w dziękczynieniu, że nie trafiła na protestantów. W maju roku 1866 Papież Pius IX mianował ks. Petitjeana biskupem i wikariuszem apostolskim Japonii. 21 października 1867 roku został on konsekrowany na biskupa w Hongkongu.
W roku 1867, ostatnim roku reżimu Tokugawów podjęto na nowo prześladowania katolików w Nagasaki. O 3 nad ranem 15 lipca rozpoczęto - od grupy 68 przywódców - masowe aresztowania. Aresztowano i przemieszczono do obozów internowania wszystkich chrześcijan z Urakami - łącznie ponad 3500 osób. Grożono im torturami i śmiercią jeśli nie wyprą się wiary. Wydano kolejne dekrety zakazujące chrześcijaństwa. Niecały rok później po ostatnim szogunie rządy objął cesarz Meiji, który nie zamierzał jednak uwolnić uwięzionych, gdyż chrześcijaństwo traktował jako zagrożenie dla swej polityki. W czerwcu roku 1868 biskup Petitjean wyjechał do Europy i próbował interwencji w rządowych kołach europejskich, zwłaszcza we Francji, lecz bez powodzenia.
W roku 1872, po naciskach państw zachodnich prześladowania się zakończyły i katolików z Urakami zwolniono z obozów koncentracyjnych. Łącznie zmarło w nich ponad 650 wiernych, wielu straciło zdrowie. Po powrocie do Urakami wznieśli w kolejnych latach na wzgórzu nad miejscowością, na miejscu dawnych prześladowań i ceremonii fumi-e drewniany kościółek. W roku 1873 pozwolono wrócić do Japonii biskupowi Petitjeanowi - na początku pod warunkiem, że będzie sprawował posługę wyłącznie wobec cudzoziemców. Zmarł w Nagasaki 7 października 1884 roku. W Japonii było wówczas ponad 30 tysięcy katolików.
Kolejne lata spokoju pozwoliły katolikom z Urakami na rozpoczęcie w roku 1895 budowy okazałej, długiej na 70 metrów katedry z dwoma liczącymi 64 metry wysokości wieżami - dzwonnicami. Ukończono ją pod koniec Wielkiej Wojny, w której Japonia wzięła udział po stronie zwycięskiej Ententy, w roku 1917 (datę podaję za P. Glynn - A Song for Nagasaki).

dalszy ciąg:
wordpress.com/2019/09/04/katedra/

Detale z katedry w Urakami