ZakochanywBiblii
482
Od bojaźni rodziców do bojaźni Pańskiej (Kpł 19, 1-14) Dalej mówił JHWH do Mojżesza: «Przemów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, JHWH, Bóg wasz!…More
Od bojaźni rodziców do bojaźni Pańskiej (Kpł 19, 1-14)
Dalej mówił JHWH do Mojżesza: «Przemów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, JHWH, Bóg wasz! Każdy z was będzie się bał matki i ojca i będzie zachowywał moje szabaty. Ja jestem JHWH, Bóg wasz! (Kpł 19, 1-3)

Otwieramy kolejny rozdział Kodeksu Świętości, który wyjaśnia sposoby naśladowania Boga żywego, wolnego i świętego. Prawo miłości (miłuj Boga i bliźniego) już zostało rozwinięte w przykazaniach Dekalogu. Kodeks Świętości jest kolejnym uszczegółowieniem przykazań Dekalogu. Ze wszystkich przykazań Dekalogu Kodeks Świętości pomija pierwsze: nie omawia bojaźni Bożej. Zamiast tego zaczyna od omówienia już nie “szacunku” do rodziców (jak w Dekalogu - link), ale “bojaźni” do rodziców. Słowo bojaźń dotąd było używane jedynie w stosunku do Boga. Bojaźń względem rodziców jest skojarzona z bojaźnią Pańską, ponieważ szanując rodziców szanujemy wszystko to, co oni reprezentują, szanujemy wyższe Prawo którego są oni przedstawicielami w oczach dzieci. Nakaz “bania się” rodziców nie mniej obowiązuje dorosłych niż dzieci. Bez względu na to, jaki wiek dziecko osiągnęło, cześć dla rodziców jest jego obowiązkiem. Znamienna jest też kolejność wymieniania matki przed ojcem (“bój się matki i ojca”), można tu widzieć uznanie roli matki w wychowaniu dzieci.

Jeszcze ciekawsze jest powiązanie przykazania bojaźni rodziców z przykazaniem zachowania szabatów. Są to jedyne dwa nakazy (przykazania pozytywne) Dekalogu - jak widać między sobą bardzo ściśle połączone. Można stąd wyciągnąć taki wniosek, że szabat jest szczególnym czasem, kiedy odczuwa się Prawo uznania wyższego autorytetu od siebie - czas szabatu jest czasem szczególnie poświęconym rodzinie i domowej katechezie, w czasie szabatu obietnica dana Abrahamowi jest przekazywana z matki na córkę, z ojca na syna, z pokolenia na pokolenie. Można stąd wyciągnąć jeszcze ogólniejszy wniosek, że zachowanie całego Kodeksu Czystości jest próżne, jeśli nie towarzyszy temu zachowanie Szabatu, czego strażnikami są właśnie rodzice względem swoich dzieci.

Gdyby z Prawa Bożego wyjąć zachowanie szabatu, cała wspólnota wierzących straciłaby swoją cielesną jedność i swój kręgosłup międzypokoleniowy, przestałaby być wspólnotą i stałaby się zbiorowiskiem jednostek niczym między sobą nie powiązanych. Cały Kodeks Świętości będzie owocny jedynie jeśli będzie oparty na więzi międzypokoleniowej pielęgnowanej zwłaszcza w formie zachowania szabatów. To zakotwiczenie w czasie i przestrzeni chroni nas przed sprowadzeniem wiary do zbioru etycznych wartości. Przekaz życia jest aktem cielesnym, zachowywanie szabatów jest aktem cielesnym, przekaz wiary jest aktem cielesnym a nie intelektualnym. Nie wpaja się życia - życie się przekazuje. Nie wpaja się wartości - wartości się przekazuje poprzez przykład cielesnego posłuszeństwa Bożym przykazaniom, szczególnie poprzez zachowanie odpoczynku szabatowego, w przeciwnym przypadku ciało, ze świątyni Ducha, jest sprowadzane do maszyny. Rodzice i szabat stoją na straży życia duchowego dzięki zachowaniu cielesnych form posłuszeństwa.

Jeśli rodzice ograniczają się do bycia zwolennikami pewnych wartości, dzieci nie będą odczuwały szacunku ani bojaźni przed nimi. Wartości są zależne od czasu, miejsca i okoliczności. Za wartościami nie ma żadnej transcendencji. Dopiero transcendencja uzasadnia potrzebę życia świętego, odrębnego od pogańskiego, co staje się widoczne zwłaszcza w sposobie spędzania szabatu dla Żydów lub niedzieli dla chrześcijan (link).

W wychowaniu nie chodzi tyle o przekazanie wartości, co o przekazanie wiary. Cała Księga Kapłańska pokazuje, że wiarę przeżywa się cieleśnie: w ofiarach świątynnych, w posiłkach świątecznych, w stosunkach seksualnych i w podstawowych regułach życia społecznego. Wszystkie te wartości stają się prawdziwe jeśli są przeżywane cieleśnie w ramach rodziny i w świetle szabatu. Dzieci, zachęcone przykładem swoich rodziców, same odkryją w zachowaniu szabatu potężne źródło siły życiowej zdolnej oświetlić ich wybory życiowe, aby sami zakładali nowe rodziny i stali się płodni.

Antytezą życiodajnej siły płynącej z zachowania Prawa Bożego jest kult bożków, o którym mówi następny werset:
Nie zwracajcie się do bożków. Nie czyńcie sobie bogów odlanych z metalu. Ja jestem JHWH, Bóg wasz! (Kpł 19, 4)

Nie zwracajcie się do bożków, które same nie żyją, a więc nie mogą przekazywać życia! Jedynie JHWH jest żywy, jedynie JHWH może przekazywać życie przy współpracy rodziców!

Kolejne przykazanie również należy do sfery cielesnej i mówi o świątynnych oddaniach pokojowych w świątyni, po których rodziny spożywały ucztę braterską. Była o nich mowa w siódmym rozdziale, odsyłam do odpowiedniego odcinka (link).
Kiedy będziecie składać JHWH oddanie pokojowe, składajcie je tak, aby Mu było przyjemne. Będziecie z niego jedli w sam dzień ofiary i w dniu następnym. To, co pozostanie na trzeci dzień, będzie spalone w ogniu. Gdyby ktoś jadł z niej trzeciego dnia, byłaby to rzecz nieświeża; nie byłaby przyjemna Bogu. Kto będzie z niego spożywał, poniesie winę, bo zbezcześcił świętość JHWH. Taki człowiek będzie wykluczony spośród swojego ludu. (Kpł 19, 5-8)

W siódmym rozdziale była mowa o oddaniach pokojowych kapłanów, tutaj jest mowa o oddaniach pokojowych świeckich.

Kolejne zastosowanie Kodeksu Świętości w sferze cielesnej, to troska o biednych w czasie żniw. Nie należy darów bożych w całości przygarnąć dla siebie, trzeba coś zostawić dla biednych, na polu czy w winnicy. Posłuchajmy.
Kiedy będziecie zbierać plony waszej ziemi, nie będziesz żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych na polu. Nie będziesz ogołacał winnicy i nie będziesz zbierał tego, co spadło na ziemię w winnicy. Zostawisz to dla ubogiego i dla przybysza. Ja jestem JHWH, Bóg wasz! (Kpł 19, 9-10)

Oto piękny przykład cielesnego wymiaru miłości bliźniego. Rodzice mają przekazywać swoim dzieciom nie zbiór intelektualnych wartości etycznych, ale cielesny przykład praktykowania miłości bliźniego. Dziecko mające taki przykład swoich rodziców może tylko ich podziwiać, szanować i odczuć bojaźń Pańską. W rodzinie dokonuje się przekaz wartości, ale jest to przekaz cielesny, lekcje etyki nie skutkują zmianą zachowania.

Kiedy ktoś wchodzi na drogę sprawiedliwości, z automatu przyjmuje jako swoje kolejne przejawy miłości bliźniego: nie kraść, nie kłamać, nie oszukiwać, nie wyzyskiwać, itd. O tym właśnie opowiada ciąg dalszy tekstu:
Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczenie imienia Boga twego. Ja jestem JHWH! Nie będziesz uciskał bliźniego, nie będziesz go wyzyskiwał. Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka. Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem JHWH! (Kpł 19, 11-14)

Żal, że Bóg musiał zniżać się aż do takiego poziomu, aby nam wyjaśnić na czym polega miłość bliźniego. Ciekawe jest końcowe uzasadnienie tych wszystkich przepisów: “będziesz się bał Boga twego, Mnie, JHWH!” W ten sposób mamy piękne zamknięcie całej sekcji zaczynającej się od bojaźni rodziców i kończącej na bojaźni Bożej. Bojaźń rodziców prowadzi do bojaźni Bożej, do okrycia tego, że ostateczne źródło życia jest poza mną - pochodzi od Boga przez rodziców. Oto sekret mojego jestestwa: otrzymałem życie od kogoś innego, odrębnego, i ten ktoś mnie nie pozostawił po spłodzeniu, tylko zna mnie po imieniu i mnie powołuje! Takie odkrycie jest niesamowicie energetyzujące, jest też na antypodach współczesnego indywidualizmu prowadzącego do depresji nawet dzieci. Bojaźń Pańska jest podstawą na której można zbudować wspólnotę i cywilizację. W indywidualizmie związki międzyludzkie są jak związki między przechodniami mijającymi się na peronach dworca kolejowego, gdzie każdy dba jedynie o własne potrzeby…

Przekazanie wiary i wartości następnemu pokoleniu nie dokonuje się za pomocą katechez ani lekcji etyki, dokonuje się poprzez przykład uczynków cielesnych, konkretnych wyrazów posłuszeństwa Bogu. Rozmawiamy o Micwot, określanych w Nowym Testamencie jako uczynki. Protestanci wywołali kontrowersję na temat prymatu wiary nad posłuszeństwem Prawu Bożemu, ale w liście świętego Jakuba Apostoła jest pięknie wyrażona zależność między nimi:

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy sama wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. (Jk 2, 14-19)

Kolejny raz przekonujemy się, że Nowy Testament został napisany w kontynuacji ze Starym Testamentem i bez dogłębnej znajomości Księgi Kapłańskiej chrześcijanie nie potrafią pojąć własnej wiary! Tora, Prawo Boże, jest prawem życia, wolności i świętości. Wiara wyraża się w uczynkach, w konkretnych aktach posłuszeństwa wynikających z miłości i zaufania Bogu. Lekceważenie micwot (przykazań), to porzucenie drogi życia, wolności i świętości, to oddawanie się na pastwę demonów krążących wokół nas, aby nas pożreć. Posłuszeństwo wyraża się w ciele, przykazania są nośnikiem ducha przepojonego bojaźnią przed transcendencją. Przykazania otrzymuje się od rodziców w formie cielesnego przykładu. Zachowanie przykazań owocuje sprawiedliwością, życiem, pokojem, błogosławieństwem i płodnością.

Tyle na dzisiaj, w następnym odcinku omówimy serce Kodeksu Świętości, mianowicie słynne przykazanie miłowania bliźniego jak siebie samego.