JAK INFLACJA NISZCZY CYWILIZACJĘ ... I CO MOŻNA Z TYM ZROBIĆ

Dzięki szalejącej inflacji socjalizm w USA może wkrótce nieodwracalnie się umocnić, tak jak ma to miejsce w Argentynie, Wenezueli i innych krajach.

Gwałtownie rosnące ceny żywności, mieszkań, opieki medycznej i czesnego wywierają presję na Amerykanów – wielu z nich nie rozumie prawdziwej przyczyny spadku poziomu życia.

Eksplozja kosztów życia jest przewidywalną konsekwencją drukowania pieniędzy.

Od wybuchu histerii Covida Rezerwa Federalna wydrukowała więcej pieniędzy niż przez cały okres istnienia USA.

Wydrukowanie pierwszych 6 bilionów dolarów zajęło ponad 227 lat od założenia USA. Ale w ciągu zaledwie kilku miesięcy rząd USA wydrukował ponad 6 bilionów dolarów.

Dla porównania: Dzienna produkcja ekonomiczna wszystkich 331 milionów ludzi w USA wynosi około 58 miliardów dolarów. Za naciśnięciem przycisku Fed stworzył z powietrza więcej dolarów niż produkcja gospodarcza całego kraju.

Krótko mówiąc, działania Fed doprowadziły do największej eksplozji monetarnej, jaką kiedykolwiek zaobserwowano w Stanach Zjednoczonych.

Po pierwsze, Fed i jego medialni apologeci zapewnili Amerykanów, że ich działania nie spowodują poważnej inflacji. Niestety, nie minęło dużo czasu, zanim udowodniono, że to absurdalne twierdzenie jest błędne.

Gdy tylko wzrost cen stał się widoczny, media głównego nurtu i Fed twierdziły, że inflacja jest tylko „przejściowa” i nie ma się czym martwić. Kiedy okazało się, że inflacja oczywiście nie jest „przejściowa”, powiedzieli nam, że „inflacja to właściwie dobra rzecz”.

Oczywiście bardzo się mylili i wiedzieli o tym - oszukali nas.

Prawda jest taka, że inflacja wymknęła się spod kontroli i nic nie może jej powstrzymać.

Nawet według fałszywych rządowych statystyk CPI – które zaniżają rzeczywistość – inflacja osiąga najwyższy poziom od 40 lat. Oznacza to, że rzeczywista sytuacja jest znacznie gorsza.

Nawet jeśli media tego nie mówią, drukowanie pieniędzy przez Fed jest głównym powodem, dla którego większość ludzi odczuwa dziś ekonomiczne bóle inflacji. Wiedzą, że coraz trudniej jest utrzymać swój styl życia — ale wielu nie rozumie, dlaczego.

To zamieszanie otwiera drzwi oportunistycznym politykom, którzy obiecują rzekome gratisy, aby złagodzić ból inflacji. Niestety, wielu ulega wołaniu syren.

Choć jest to przewrotne, polityka oferowana ludziom cierpiącym z powodu inflacji prowadzi do jeszcze większej inflacji. Innymi słowy, inflacja potrafi się utrzymać, podobnie jak uzależnienie od heroiny.

Tak to się dzieje.

Ponieważ inflacja obniża standardy życia, ludzie naciskają na błędną politykę rządu, taką jak uniwersalny dochód podstawowy, kontrola cen i wyższa płaca minimalna… rozpoczynając cykl wzrostu cen.

To tylko kwestia czasu, zanim „walka o 15 dolarów” – wołanie o płacę minimalną 15 dolarów – stanie się „walką o 20 dolarów”. Potem jest „Walka o 50 dolarów”, „Walka o 100 dolarów” i tak dalej.

Ludzie naprawdę powinni walczyć o pozbycie się Rezerwy Federalnej i upolitycznionych pieniędzy. To jedyny sposób, aby zakończyć ten podstępny cykl, który zubaża wszystkich poza politycznie powiązanymi wtajemniczonymi osobami najbliższymi drukarzowi pieniędzy. Ale oczywiście tak się nie stanie.

Zamiast tego, jest bardziej prawdopodobne, że Stany Zjednoczone pójdą prosto w nieuniknioną spiralę w dół w cyklu polityczno-inflacyjnym, który przebiega zgodnie z wyraźnym wzorcem.
W systemie fiducjarnej waluty rząd nieuchronnie będzie drukował coraz większą ilość pieniędzy.
W rezultacie ceny i koszty utrzymania rosną szybciej niż płace.
Przeciętny człowiek odczuwa ból, ale nie rozumie, co się dzieje.
Coraz więcej ludzi popiera polityków, którzy obiecują darmowe prezenty, aby rzekomo złagodzić ból, który powoduje inflacja.
Aby zapłacić za „darmowe prezenty”, rząd drukuje więcej pieniędzy.
Prowadzi to do jeszcze większej inflacji i cykl się powtarza.
Większość Ameryki zależy od rządu

W tym miejscu musimy zadać sobie pytanie, czy sytuacja polityczna w USA ulegnie poprawie. Niestety, dane wskazują na niepokojącą, ale nieuniknioną odpowiedź: „Nie”.

Powód jest prosty: rosnąca większość wyborców w USA otrzymuje pieniądze od rządu.

Szacuje się, że 47% Amerykanów już otrzymuje jakąś formę zasiłku rządowego. Ale nie sądzę, żeby to dokładnie odzwierciedlało sytuację. Przynajmniej nie, jeśli weźmie się pod uwagę wszystkich pracowników rządowych i tych z nominalnie prywatnego sektora, którzy żywią się działaniami wojennymi państwa. Obejmuje to wykonawców obronnych i innych wykonawców rządowych, którzy otrzymują ogromne kontrakty bez przetargów.

Ludzie zaangażowani w kompleks wojskowo-przemysłowy żyją z dotacji rządowych tyle samo, jeśli nie więcej, niż z bonów żywnościowych i innych tradycyjnych form opieki społecznej. Nie są one jednak rejestrowane w statystykach. Każda uczciwa ocena tego, kto zależy od rządu, musi to uwzględniać.

Jeśli policzymy tych, którzy żyją za dolary polityczne, a nie rynkowe, mamy już znacznie ponad 50% populacji USA.

Innymi słowy, Stany Zjednoczone już przekroczyły Rubikon. Nie ma powrotu.

Rosnąca większość wyborców, którzy czerpią korzyści netto z rządu, jest wbudowanym zwolennikiem utrzymywania polityki finansowanej przez stale rosnącą inflację.

Dlatego uważam, że ten trend jest nie do powstrzymania. Pomysł, że jakakolwiek znacząca liczba ludzi żyjących z rządowych dotacji i pieniędzy politycznych przejdzie na libertariański sposób myślenia, jest mrzonką.

Krótko mówiąc, po prostu nie ma nadziei na pozytywną zmianę systemu politycznego. Oznacza to, że jedno jest pewne: stale rosnąca inflacja, aby zapłacić za wszystkie te programy rządowe.

Co możesz zrobić

Przez wiele dziesięcioleci Argentyna popadła w nieustanny cykl hiperinflacji i socjalizmu, z którego nie może się wydostać. A teraz Stany Zjednoczone znajdują się w tym samym nieuniknionym cyklu.

Niestety, większość ludzi nie ma pojęcia, jak źle może się stać, gdy cykl polityki i inflacji wymknie się spod kontroli, nie mówiąc już o tym, jak się do niego przygotować.

Prawdopodobnie zobaczymy niesamowitą zmienność na rynkach finansowych, która może zniszczyć oszczędności i aktywa emerytalne wielu zwykłych ludzi.

Ale nie mówię tylko o krachu na giełdzie czy załamaniu waluty...

Chodzi o coś znacznie większego... z potencjałem zmiany struktury społeczeństwa na zawsze.

Więc co może z tym zrobić przeciętny człowiek?

Posiadanie fizycznego złota to pierwszy krok.

Złoto jest ostateczną formą ubezpieczenia majątku. Zachowała dobrobyt w każdym możliwym kryzysie. Zachowa również aktywa na wypadek kolejnego kryzysu.

Cena złota jest zwykle odwrotnie proporcjonalna do wartości dolara. Dlatego spodziewam się, że cena złota wzrośnie w nadchodzących miesiącach, ponieważ cykl inflacji politycznej jest w pełnym rozkwicie.

Uwaga wydawcy: Czy chodzi o artykuły spożywcze, opiekę medyczną, czesne czy czynsz, wydaje się, że koszty wszystkiego rosną.

Jest to ugruntowany trend, który przyspiesza i zbliża się do punktu krytycznego.

Jednocześnie świat przeżywa głęboki kryzys na kilku frontach.

Stworzyło to sytuację gospodarczą, jakiej nie widzieliśmy wcześniej, a wszystko to prowadzi do poważnego kryzysu na kilku frontach.

How Inflation Destroys Civilization
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
CHWAŁA BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU
.
.

CO ZROBIĆ ?

ZDELEGALIZOWAĆ
RAKA - BANKI ŚWIATOWE ŻYJĄCE Z LICHWY, ZADŁUŻAJĄCE OBYWATELI, FIRMY I CAŁE PAŃSTWA - OSZUSTÓW, POŻYCZAJĄCYCH COŚ, CZEGO NIE MAJĄ.

.
.
MementoMori+++
Te wózki powinny być jednakowo nie zapełnione. Ponoć kiedyś za komuny ludzie mieli więcej pieniędzy ale mało było towarów różnych, a dziś półki pełne a pieniędzy mało. Jeszcze trochę i sklepy będą jak muzea. Z braku ludzi i braku towaru. To jest też paradoks że wszystko drożeje a pracownik staje się tym na którym pracodawcy oszczędzają i tłumaczą się inflacją. To świadczy że chciwość rośnie wraz …More
Te wózki powinny być jednakowo nie zapełnione. Ponoć kiedyś za komuny ludzie mieli więcej pieniędzy ale mało było towarów różnych, a dziś półki pełne a pieniędzy mało. Jeszcze trochę i sklepy będą jak muzea. Z braku ludzi i braku towaru. To jest też paradoks że wszystko drożeje a pracownik staje się tym na którym pracodawcy oszczędzają i tłumaczą się inflacją. To świadczy że chciwość rośnie wraz z inflacją i niektórzy muszą jeszcze się wzbogacić. Niedługo nikt nie będzie pracował aby pracować na zysk i nadwyżkę pracodawców , bo na paliwo mogą wydać, na inne rzeczy też, ale na człowieka to wiadomo szkoda pieniędzy. Ceny produktów w górę, ale nie płace dla człowieka. W tym kraju niby taka demokracja a znalezienie legalnej pracy na umowę o pracę graniczy z wygraną w totolotka. Przeważnie to umowy zlecenia. Oczywiście i jedno i drugie zdzierstwo, " dzień wolności podatkowej" jakoś 22 czerwca pokazuje że człowiek zatrudniony na umowę do tego czasu pracuje na podatki... Więc pół roku robi dla polityków, na ideologię c19, finansowane obostrzenia, szczepionki ale z lekarza korzystać nie można było , więc to wszystko bezsensu i obiecanki samego diabła który gruszki na wierzbie obiecuje