Clicks470
Beatus 1
1

Tak, widziałem Niepokalaną. Dzień dwudziesty siódmy.

Niepokalana Maryja, Ucieczka grzesznych

Tylko Bóg!

Oto ja, Maryja Niepokalana, Ucieczka grzesznych i Pocieszycielka strapionych
.

Bardzo trudno jest ocenić wewnętrzny stan grzesznika i dlatego Jezus zabronił wam osądzać. Grzesznik nigdy nie jest taki w sercu, jaki okazuje się na zewnątrz. W głębi duszy pozostaje zawsze dobro niewidoczne dla innych, często jest w niej głębokie uniżenie, które przyciąga pierwsze łaski Bożego miłosierdzia. Grzesznik jest wielkim nieszczęśnikiem, odczuwa swoje upodlenie i nędzę i próbuje sobie z nią poradzić, szuka usprawiedliwienia, żeby złagodzić wyrzuty sumienia. Ale w głębi serca stwierdza tylko to, kim się stał. Szatan wykorzystuje jego stan wewnętrznego przygnębienia, inercji, zniechęcenia i przekonuje grzesznika, że skoro doszło do upadku, to nie da się tego naprawić, że nikt już nie może okazać mu miłosierdzia. Zwątpienie i rozpacz to ostateczna broń, którą posługuje się zły duch, chcąc zapewnić sobie zwycięstwo. Tak właśnie postąpił z Judaszem: najpierw doprowadził do zdrady, a zrobił to, przygotowując Judasza przez całą serię niewierności, światowych pragnień, nieufności do Jezusa, przeświadczenia o własnej racji. Potem pokazał Judaszowi, jak poważny jest jego stan, tak że ten poczuł do siebie odrazę, uznał, że już został potępiony, i zabił się! Więcej ofiar posyła do piekła grzech zwątpienia niż wszystkie inne grzechy razem wzięte.

Grzesznicy: najwyższe przypomnienie mąk Jezusa

Ja jestem Ucieczką grzesznych!
Czy istnieje taka nieprawość, która nie znalazłaby u mnie źródła miłosierdzia, które ją uleczy? Przecież Jezus powierzył mi grzeszników jako synów. Zawsze znajdą więc we mnie nie tyle sprawiedliwość, ile miłosierdzie, które dźwiga ich dusze ku nadziei i znowu kieruje w stronę dobra, do Ojca Niebieskiego. Jestem pełna miłości dla biednych grzeszników, im bardziej upadają, tym bardziej lituję się nad nimi i szukam w nich tylko jakiegoś odruchu synowskiej wiary, żeby przywrócić im życie.
Mocniej ukochałam mojego Jezusa, kiedy był okryty grzechami wszystkich ludzi, a grzesznicy są dla mnie jak najżywsze wspomnienie Jego cierpień. są dla dla mnie drogą kontemplacji ogromu odkupieńczego dzieła Jezusa. Smutny widok grzechów zalewających ziemię wciąż odsyła mnie pod krzyż, gdzie wszystkie zostały z góry zapłacone i odkupione. I tak moja miłość do Jezusa, uznanie Jego dzieła, sprawiają, że pragnę tylko tego, by nie pozostało ono daremne dla biednych grzeszników.
Grzesznik jest dla mnie obrazem upokorzeń i męczarni Jezusa - On jest skazany na śmierć przez grzech, jest pośmiewiskiem wszystkich, okryty ranami, brudem, opluty, zupełnie ogołocony przez szatana i świat, któremu sam się oddaje. Ma jedynie ciernie na głowie i rany w sercu...Jak mogłabym odtrącić tak żywy obraz upokorzeń syna, które przyjął właśnie po to, by naprawić upodlenie grzesznika? Ja patrzę na grzesznika tak, jak patrzyłam na Jezusa niosącego krzyż; przyjmuję go tak, jak przyjmowałam w ramiona Jezusa zdjętego z krzyża. Nie mogę go wskrzesić do życia, bo to łaska Boża sprawi, że zostanie wskrzeszony, ale to ja przyciskam go do serca, aby miłością rozgrzać nieszczęśnika, który jest martwym ciałem, to ja wyjmuję mu z głowy ciernie i tchnę w niego myśli pełne pokoju; ja obmywam jego rany i pozwalam odczuć piękno cnoty; w ten sposób przygotowuję do zmartwychwstania i do życia. Ogrom cierpienia Jezusa ukształtował we mnie serce pełne litości, a Jego słowa: "Oto syn twój" to dla mnie święty testament pozostawiony, gdy umierał. Grzesznik, który przychodzi do mnie, zastaje mnie zawsze gotową przyjąć go, bo jest moim synem.
Umęczony Jezus najpierw przebił moje serce cierpieniem i czułością, a następnie sam wskazał mi upadłą ludzkość. Moje serce rozszerzyło się, aby ją przyjąć, zabiło mocniej, by ją uleczyć. Co chciałam uczynić umęczonemu Jezusowi, a nie mogłam, czynię teraz Jego mistycznemu Ciału, robię to dla biednych grzeszników. Dlatego droga mi jest modlitwa, którą odmawiacie: "Maryjo, Ty bardzo chciałaś pomóc cierpiącemu Jezusowi, a nie mogłaś, jakim bólem przejmował Cię widok syna dźwigającego krzyż, którego nie mogłaś wziąć w swoje ramiona, widok tak zmasakrowanego Jezusa, gdy nie mogłaś Mu pomóc! O Maryjo, oto Jezus upokorzony, cierpiący, poniżony, w osobie jednego z członków Jego Ciała mistycznego. Pomóż mu teraz, bo możesz to uczynić". Modlitwa ta, odmawiana z wiarą, wzbudza w moim sercu miłosierdzie. Ja uzdrawiam wszystkie nędze, ale z największą troskliwością dbam o grzesznika, ponieważ jego nędze są przyczyną cierpień Jezusa.
A to jeszcze nie wszystko: ponad wszystko cenię Boga, cenię Jezusa i miłuję Go. Czego mogę bowiem pragnąć więcej niż wynagrodzenia i uleczenia wszystkich zniewag, jakie Mu uczyniono? Czego więcej mogę pragnąć, niż aby był uwielbiony? A czy jest piękniejsze uwielbienie dla Boga niż nawrócenie człowieka? Jestem więc Ucieczką grzeszników, przyjmuję ich, uzdrawiam, wystarczy mi, żeby w jakikolwiek sposób połączyli się ze mną, dali mi dostęp do swoich serc i swojej wolności.

Rzym, 27 maja 1921 roku
Beatus 1
"...Zbawienny jest kryzys, kiedy dusza upadła w przepaść. Kryzysy leczą pychę, dając pyszałkowi poznać całą jego nędzę. Wierz mi, synu, twój brat, wielokrotnie przywoływany, nie odpowiadał, ponieważ jego serce zatruwają uprzedzenia. Tan upadek wyrwie go ze snu!..."