Edward7
2.2K

Prawnik Reiner Füllmich przeprowadza wywiad z bp. Viganò - część II

Źli są zorganizowani, zjednoczeni i zawsze połączeni przeciwko Panu i przeciwko Jego Chrystusowi. Jeśli jednak ci dobrzy - także w wymiarze duchowym tego epokowego starcia - zdecydują się stanąć po stronie Chrystusa Króla, będą mogli wraz z Nim odnieść zwycięstwo i ujrzeć pokonanych wrogów.

Drodzy przyjaciele, z przyjemnością publikujemy pierwszą i drugą część wywiadu, którego arcybiskup Carlo Maria Viganò udzielił prawnikowi Reinerowi Füllmichowi.
WYWIAD Reinerem Füllmichem z "KOMISJI ŚLEDCZEJ DS. KORONAWIRUSA".

"Obecność grafenu i samoskładających się nanoukładów przyznają nawet ci, którzy jeszcze rok temu nazywali osoby bijące na alarm "teoretykami spiskowymi". Społeczeństwa krajów realizujących Agendę 2030 są obecnie w większości "zaszczepione", a raczej zmodyfikowane genetycznie."

Część druga - 3 czerwca 2022 r. Füllmich pyta monsignora Viganò:

4. W liście skierowanym do prezydenta USA Donalda Trumpa nawiązuje Pan nie tylko do "głębokiego państwa" - terminu, którego często używa - ale także do "głębokiego Kościoła". Co przez to rozumiesz i jak te struktury mogą być ze sobą powiązane?


Głęboki Kościół jest dla Kościoła katolickiego tym, czym głębokie państwo dla państwa: oba są skorumpowaną i wypaczoną wersją instytucji, której są zakładnikami i którą zinfiltrowały.

Członkowie Głębokiego Kościoła są tym bardziej nieznani, im większa jest ich władza: bardziej publiczne osobistości są zawsze potulnymi marionetkami tych, którzy pociągają za ich sznurki. Biden i Bergoglio są ostatecznymi wyrazicielami ideologii, która ich łączy: mieszanki maoistowskiego kolektywizmu, masońskiego liberalizmu i soborowego ekumenizmu, ze wskazówkami dotyczącymi politycznie poprawnych kwestii gender i programu LGBTQ.

Trzeba jednak powtórzyć, że głębokie państwo i głęboki Kościół to tylko dwa odłamy tej samej wywrotowej góry, która przywłaszczyła sobie władzę, obalając autorytet i wypaczając go. W naturalnym porządku państwo stoi na straży dobrych rządów i wspólnego dobra swoich obywateli: zdrajcy z Głębokiego Państwa uczynili z państwa wroga uczciwych ludzi i współpracownikiem przestępców. W porządku nadprzyrodzonym Kościół jest rządcą wiernych i uświęceniem dusz: zdrajcy głębokiego Kościoła potępiają tych, którzy zachowują wiarę i moralność, a zamiast tego publicznie wychwalają heretyków, sodomitów, aborcjonistów, lichwiarzy, morderców i przestępców. Ale niech to będzie jasne: jeśli w delirycznych planach tych zdrajców jest zniszczenie Państwa i Kościoła przez obalenie lub zepsucie tych, którzy sprawują władzę, czy to w jednym, czy w drugim państwie, to dobrze wiemy, że o ile naród, kultura, język i cywilizacja mogą zniknąć, o tyle w przypadku Kościoła świętego obietnica naszego Pana pozostanie aktualna na wieki: "portæ inferi non prævalebunt adversus eam" [bramy piekielne nigdy nie przemogą Kościoła]. Nie wolno nam myśleć, że ziemski los Kościoła ma być oceniany według czysto ludzkich kryteriów, dopóki większość z nas nie będzie pewna, że Pan będzie go strzegł "ut pupillam oculi" [jak źrenicy Swoich oczu].

5. Jeden z zarzutów tych, którzy odrzucają taką teorię spiskową, brzmi następująco: Jak to możliwe, że we wszystkich krajach świata wszyscy politycy biorą udział w tej farsie? Kto mógłby mieć tak wielką władzę i wpływy, aby wysłać połowę świata w odosobnienie?

Sprzeciw wobec tych, którzy wyznają teorię globalnego spisku, jest uzasadniony i zrozumiały, ponieważ każdy z nas został słusznie wychowany we wspólnym systemie wartości i zasad, które nadal uważamy za oczywiste: że syn musi ufać ojcu; że uczeń może ufać nauczycielowi; że pacjent może ufać lekarzowi, który go leczy; że ci, którzy widzą, że naruszono ich prawo, mogą uzyskać sprawiedliwość od bezstronnego trybunału; że potrzebujący mogą liczyć na współczucie i miłosierdzie innych; że obywatel ma władców, którzy są jego opiekunami i obrońcami; aby wierni mogli z ufnością słuchać głosu pasterzy Kościoła, tak jak głosu Samego Chrystusa; aby czytelnik nie był oszukiwany przez strażników informacji; aby klient nie musiał się obawiać, że zostanie oszukany przez sklepikarza, a ludzie, którzy jedzą w restauracjach, nie musieli się obawiać, że zostaną otruci przez właścicieli. W tym systemie autorytet ojca, nauczyciela, lekarza, sędziego i władcy jest odniesiony do autorytetu Boga, który jest Ojcem, Nauczycielem, Sędzią i Królem. Jest rzeczą oczywistą, że dzieło likwidacji społeczeństwa chrześcijańskiego - które jest jeszcze chrześcijańskie w swych korzeniach, ale obecnie zachowuje tylko nikłe ślady swego chrześcijaństwa - jest motywowane nieugaszoną nienawiścią szatana do Chrystusa.

Co jednak, jeśli w ciągu ponad dwustu lat nieustannych wysiłków wróg przeniknie do szkół, sądów, instytucji, seminariów, przedsiębiorstw i związków zawodowych, stopniowo opanowując najwyższe szczeble kierownicze, przyjmując rozkazy od tej samej grupy, która wszystkim dowodzi, czy to szantażem, czy nagrodą? W obliczu dowodów tego przewrotu nie wolno nam przymykać oczu, ponieważ wydaje się on zbyt nieprawdopodobny, by go wcześniej nie zauważyć. W zamian za to musimy mieć odwagę uznać, że zbyt wiele, zbyt wiele naszego milczenia pozwoliło skorumpowanemu radnemu, zdeprawowanemu proboszczowi, nieuczciwemu żołnierzowi, niedouczonemu pomocnikowi, pozbawionemu skrupułów lekarzowi i leniwemu urzędnikowi awansować na parlamentarzystę, nauczyciela lub urzędnika państwowego, a tym samym stać się przedmiotem wymuszeń. W końcu tych, którzy rządzą, jest bardzo niewielu, a ci, którzy są im posłuszni, robią to głównie z konformizmu lub po to, by ukryć małostkowość. Ale ci nieliczni - a wiemy to z danych, które sami rozpowszechniają - naprawdę mają niebotyczną władzę, która rośnie wraz z każdym nowym zwolennikiem mianowanym przez nich do ścisłego kierownictwa instytucji. Nie jest to sytuacja nieprawdopodobna, wręcz przeciwnie: jest ona niezwykle prosta do zrozumienia, jeśli weźmiemy pod uwagę, kto jest właścicielem mediów, kto finansuje partie polityczne, kto sponsoruje instytucje międzynarodowe i kto sporządza wiarygodne raporty dotyczące bilansów narodów. Zawsze są to ci sami ludzie, którzy stoją na czele bardzo małej liczby funduszy inwestycyjnych i jeszcze mniejszej liczby przedstawicieli lichwiarskiej finansjery. Nazwy są zawsze takie same.

6. Kilka lat temu ostro skrytykowałeś "papieża" Franciszka za uchylenie wyroków wobec byłego arcybiskupa Waszyngtonu Theodore'a McCarricka, który jest jedną z głównych postaci oskarżonych w skandalu nadużyć w Kościele katolickim w Stanach Zjednoczonych. Jak skrytykować pojednawcze podejście do tego, jak się wydaje, powracającego problemu wykorzystywania dzieci, co może ono powiedzieć o powszechności i znaczeniu tego okrutnego zjawiska w Kościele katolickim i w polityce zachodniej?

Po ujawnieniu sprawy McCarricka starałem się wykazać związek między zepsuciem moralnym i doktrynalnym, podkreślając, że kryzys wiary i liturgii, który nastąpił po Soborze Watykańskim II, nie mógł nie pociągać za sobą również przewrotu moralnego wśród wiernych i duchowieństwa. Dewiacja wiary prowadzi bowiem do dewiacji moralności; heretyk nigdy nie będzie człowiekiem uczciwym, czystym, szczerym: jeśli przyjmuje kłamstwa i błędy w sprawach, które bezpośrednio dotyczą Prawdy Bożej, to znaczy prawdy o samym Bogu, a tym bardziej może stworzyć własną moralność - to, co moderniści nazywają moralnością sytuacji - dostosowaną do okoliczności.

Błąd Soboru Watykańskiego II, początkowo zamaskowany, aby ukryć jego wywrotową naturę, polegał właśnie na tym, że sądził, iż wiarę można zachować nienaruszoną w doskonałym świecie idei, uznając ją za przestarzałą i zbyt trudną, aby wymagać od wiernych przyjęcia jej w całości; a w sferze moralnej - na zachowaniu moralności w modelu abstrakcyjnym, pozwalając katolikom wybierać według własnego uznania zasady, którymi chcą się kierować, i normy, z których mogą zrezygnować. Dla Kościoła soborowego doktryna o Boskości naszego Pana pozostaje teoretycznie ważna, ale może on przyjąć, że są tacy, którzy w nią nie wierzą, stawiając hipotezę o pewnym procesie powolnego przekształcenia, który ma prowadzić do przyjęcia całej nauki katolickiej, a który zazwyczaj nigdy nie zostaje podjęty/(zdemaskowane).. W sposób mistyczny aborcjonista czy sodomia nie są grzechami, które wołają o pomstę do Boga, ale pozostają abstrakcyjnymi pojęciami, których duszpasterze nie proszą wiernych o przestrzeganie jako pierwszego kroku nawrócenia. Tak więc złodziej nadal kradnie, mając na uwadze swoje przyszłe nawrócenie, uspokojony faktem, że nie zabija ani nie cudzołoży. Tych, którzy cudzołożą, uspokaja fakt, że nie biją swoich dzieci ani nie wykorzystują pracowników. Ale nie o to prosił nasz Pan: Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynicie to, co wam przykazuję (J 15, 9), powiedział; a nie: Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli wybieracie, w czym jesteście mi posłuszni. Być katolikiem to znaczy dokonać heroicznego wyboru, dzięki któremu nie wstępujemy do stowarzyszenia filantropijnego, ale przez chrzest zostajemy włączeni w Mistyczne Ciało Chrystusa i dzięki łasce stajemy się dziećmi Boga Ojca w Chrystusie Jezusie. Przeciętność nie jest możliwa dla katolika, a tym bardziej dla księdza czy biskupa.

Ta postawa wyrzeczenia odsłania wizję Kościoła, który według nich musi dostosować się w duszpasterstwie do mentalności świata, zachowując nauczanie Chrystusa jedynie w magisterium, jak w swego rodzaju archiwum, do którego nikt nigdy nie zajrzy, ponieważ uważa je za utopijne i nierealne. Sposób uciszania sumienia poprzez teoretyczne zachowanie depositum fidei [depozytu wiary], ale jednocześnie uleganie żądzom i grzechowi poprzez legitymizowanie odstępstw doktrynalnych i moralnych.

Jest rzeczą oczywistą, że aby przekonać biskupów do wyrzeczenia się integralności katolickiego Magisterium, trzeba zepsuć ich dusze, ponieważ prałat, który prowadzi niemoralne życie - a więc często wymuszone - nie ośmiela się prosić innych o przestrzeganie przykazań, które sam łamie. Dlatego właśnie infiltratorzy głębokiego Kościoła w ciągu kilkudziesięciu lat wyeliminowali lub zmarginalizowali zdrową część duchowieństwa i episkopatu, zastępując ich niemoralnymi, lubieżnymi, skorumpowanymi i heretyckimi. Sama ich obecność na najwyższych szczeblach hierarchii jest najskuteczniejszym narzędziem niszczenia Kościoła od wewnątrz, podobnie jak Głębokie Państwo uczyniło to w sferze cywilnej: skorumpowany lub podatny na wymuszenia polityk będzie głosował za ustawami, które legitymizują korupcję i występek, a jeśli nie będzie chciał tego robić ze względu na jakieś skrupuły moralne, zrobi to, ponieważ w przeciwnym razie jego osobiste skandale wyjdą na jaw.

Jedyną drogą wyjścia z tego piekielnego labiryntu jest moralizatorskie działanie władzy, czy to kościelnej, czy cywilnej. Władca musi wiedzieć, że jego władza należy do Boga, i że aby ją sprawować, musi używać cnót wymaganych do dobrego rządzenia i do osiągnięcia celu, dla którego władza została ustanowiona. Koncepcja "władzy zastępczej" była prawem rewolucji francuskiej, ponieważ była nierozerwalnie związana z wiarą: to właśnie unieważnienie Boga społeczeństwa "ipso facto" zmieniało władców w potencjalnych tyranów, ponieważ zwalniało ich z odpowiedzialności moralnej przed Bogiem - jedynym Panem i Królem - ograniczając kwestię władzy do zadowolenia większości. To samo stało się w Kościele, który wolał pogodzić się ze światem i przyjąć jego profanum, przekonany, że może przetrwać - jako instytucja boska o nadprzyrodzonym celu - przedstawiając się jako instytucja ludzka o celach humanitarnych.

Kiedy biskupi - i "papież" - ponownie uwierzą, kiedy ponownie pokochają Boga za to, jak się nam objawił i czego nas nauczał; kiedy uświadomią sobie, że każde ich uchybienie, każdy błąd nauczany prostaczkom, każde tolerowane odstępstwo oszpeciło oblicze Chrystusa, rozdarło Jego Ciało podczas biczowania, przebiło Jego ręce i stopy podczas ukrzyżowania, i że z tego powodu nasz Pan umarł, aby nas odkupić, mogą umrzeć, dając świadectwo wierności Temu, który powierzył im władzę. Dopóki będą próbowali kierować się ludzką logiką, ich posługa będzie pusta, tak jak puste są ich kościoły, seminaria i klasztory. Znikną przez wyginięcie, podczas gdy dobrzy kapłani będą nadal robić to, co zawsze robiono na chwałę Bożą i dla uświęcenia wiernych.

7. Oczywiście, ponieważ nie jesteś ekspertem w dziedzinie medycyny, nie możesz wypowiadać się na ten temat. Ponieważ jednak interpretujesz obecny kryzys nie tylko jako kryzys medyczny czy polityczny, ale dostrzegasz eschatologiczne znaczenie aktualnych wydarzeń, chcielibyśmy wiedzieć, jak zaklasyfikowałbyś wstrzyknięcia mRNA z twojej teologicznej perspektywy orkiestracji.

Modyfikacja indywidualnego DNA w wyniku eksperymentów z wykorzystaniem nowej technologii mRNA jest być może najbardziej niepokojącym aspektem tej doniosłej walki. Jeśli istnieją potęgi gospodarcze, które bez skrupułów celują w ludność świata, aby osłabić jej system odpornościowy, spowodować nagłe zgony i uczynić nas wszystkich chronicznie chorymi, aby sprzedać swoje mikstury lub usługi zdrowotne, to z drugiej strony są ludzie, którzy doskonale zdają sobie sprawę, że działają w służbie piekielnego planu, jakim jest nadejście Antychrysta za pośrednictwem synarchii Nowego Porządku Świata.

W próbie genetycznej modyfikacji człowieka widzimy, że szatan posunął się do ostateczności w swojej niechęci wobec stworzenia, a zwłaszcza wobec samego człowieka, który w ekonomii zbawienia został wybrany na świątynię Trójcy Świętej.

8. Na papierze dla ówczesnego prezydenta Donalda Trumpa mówiłeś o konfrontacji między siłami światła a siłami ciemności. Gdzie jesteśmy teraz w tej konfrontacji? Jakie są możliwe wyniki tej walki? Co mogą zrobić ci z nas, którzy chcą wzmocnić światło?

Wydarzenia duchowe krzyżują się z wydarzeniami ziemskimi, historia krzyżuje się z wiecznością Boga, wydarzenia ludzkie są polem bitwy, na którym dzieci ciemności walczą z dziećmi światłości: bitwy, która dla ludzkości rozpoczęła się wraz z upadkiem Adama, zwiedzionego przez szatana, który uwierzył, że może być jak Bóg. Pokusa ta powtarza się przez wieki każdemu człowiekowi, za każdym razem, gdy nieprzyjaciel próbuje go przekonać, że może sam decydować o tym, co jest dobre, a co złe, powołując się na suwerenne prawa Pana nad stworzeniami. Jest to walka, która toczy się do dziś, po wiekach buntu przeciwko prawu Bożemu i odmowy uznania panowania Jezusa Chrystusa. W końcu wszystko sprowadza się do tego rozróżnienia, do podtrzymywania przez Pana - "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie" (Łk 11, 14) - oraz do naszej wolnej odpowiedzi na miłość Boga Stwórcy i Odkupiciela.

Osądzanie tych doniosłych wydarzeń jako zwykłego ludzkiego spisku, mającego na celu przejęcie władzy, byłoby redukcjonizmem; przesadą byłoby również sądzić, że wszyscy postulanci "Wielkiego Odrodzenia/Resetu" są przekonanymi czcicielami szatana. Ale właśnie z powodu naszej słabości, która jest całkowicie ludzka, nie tylko w czynieniu dobra, ale także w czynieniu zła, możemy pobudzić Pana do litości, powodując, że zniweczy On zamiary złych i nie pozwoli im zrealizować ich zamiarów. Dobrzy są zdezorganizowani, podzieleni i skłóceni, podczas gdy źli są zorganizowani, zjednoczeni i zawsze zjednoczeni przeciwko Panu i przeciwko Jego Chrystusowi. Jeśli jednak dobrzy, także w wymiarze duchowym tego epokowego starcia, zdecydują się stanąć po jednej ze stron pod sztandarami Chrystusa Króla, mogą wraz z Nim odnieść zwycięstwo i ujrzeć pokonanych wspólnych wrogów.

Na zakończenie tego wywiadu pragnę podziękować Panu, Adwokacie Füllmich, za umożliwienie mi wyrażenia moich przemyśleń na temat tych ważnych kwestii. Życzę Wam wszystkim w "Komisji Koronawirusa" i wszystkim w każdym narodzie walczącym z globalistycznym Lewiatanem, abyście osiągnęli pożądane rezultaty. I niech Bóg was błogosławi.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

El abogado Reiner Füllmich entrevista a Mons. Viganò (Parte II)

Cz. 1 - Abp Viganò, wywiad z prawnikiem Reinerem Füllmichem z "Komitetu Śledczego Corona"