Edward7
271.6K

Abp. Viganò ; Miasto Boga i Miasto Diabła we współczesnej kulturze

Beatus populus, cujus Dominus Deus ejus. Błogosławiony lud, którego Bogiem jest Pan (Ps 143,15).
W świecie, który uczynił demokrację wartością założycielską, a rewolucję zasadą ideologiczną, trudno zrozumieć, jak żyli nasi przodkowie, zanim masoneria postanowiła obalić włoskie królestwa za pomocą powstań Risorgimento i buntów organizowanych przez Carbonari i inne tajne stowarzyszenia. Tym bardziej trudno jest nam, żyjącym w zsekularyzowanym świecie, w którym nawet religia jest profanowana przez swoich ministrów, zrozumieć, że jeszcze zaledwie dwa wieki temu normą było życie w głęboko chrześcijańskim społeczeństwie, w którym wiara inspirowała wszystkie aspekty codziennego życia, od aktów urzędowych po zwykłe szczegóły życia rodzinnego. Od tamtego świata dzieli nas prawie dwa i pół wieku, a w tym czasie były kolejno: okupacja naszego kraju przez Francuzów i Austriaków, wojny o niepodległość, rewolucja 1848 roku, okupacja państw kościelnych, zjednoczenie Włoch, I wojna światowa, faszyzm, II wojna światowa, wojna domowa, proklamowanie Republiki, 68 r. , Sobór, terroryzm, "Czyste Ręce", Unia Europejska, wojna NATO, farsa psychopandemiczna i kryzys na Ukrainie. W ciągu niewiele ponad dwóch wieków my, Włosi, byliśmy świadkami większej ilości wydarzeń niż nasi pradziadkowie mogli zobaczyć i poznać jako poddani Burbonów, papieża czy księcia Modeny.

Ta chaotyczna sukcesja reżimów, ideologii, przemocy i stopniowej utraty wolności, autonomii i tożsamości była przerywana etapami, które architekci nazywali rewolucjami: od rewolucji francuskiej - kwintesencji rewolucji - poprzez pierwszą, drugą, trzecią, a nawet czwartą rewolucję przemysłową, której teoretykiem jest Klaus Schwab. Każda z tych rewolucji charakteryzowała się osiągnięciami technicznymi, technologicznymi i naukowymi, które miały bardzo wyraźne konsekwencje dla życia ludzi: od zmuszenia do emigracji na Północ w celu realizacji aspiracji do pracy w fabrykach po opuszczeniu wsi, do konieczności porzucenia rodziny i tradycji, aby żyć w anonimowości przedmieścia i pracować jako operator telefoniczny lub dostarczać posiłki na motorze. Wieki życia wyznaczanego rytmem natury, przerywanego świętami religijnymi, wydarzeniami rodzinnymi i towarzyskimi, charakteryzującego się stabilnością i zabezpieczonego więzami pokrewieństwa, przyjaźni i pracy, zostały zastąpione zmianami na liniach montażowych, godzinami pracy, codziennymi dojazdami do pracy, obiadami poza domem, ciasnymi mieszkaniami, domowymi posiłkami, rodzinami wielonarodowymi, starcami mieszkającymi w domach oddzielonych od swoich rodzin i dziećmi rozproszonymi po całym kraju, studiującymi w ramach programu "Erasmus". Ciekawe, że ci, którzy tak bardzo troszczą się o zrównoważony rozwój, to właśnie ci, którzy zniszczyli starożytny świat w skali ludzkiej, zasadniczo regulowany w przyrodzie przez naturalny rytm, a w religii przez ducha - czyli przez Tradycję - po to, by tanio wyzyskiwać robotników, by jak najwięcej korzystać z wielkich gospodarstw rolnych zarządzanych na zasadzie zwykłego utrzymania, by wykorzystywać nieletnich i kobiety w pracy, by zaprzęgać siłę pary do zwiększenia masowej produkcji, by eksploatować elektryczność, energię atomową... by wyzyskać i wykorzystać wszystko. I tak zarabiają więcej, zwiększają własne bogactwo, obniżają koszty pracy i znoszą gwarancje i zabezpieczenia dla pracowników. Co za merkantylistyczna mentalność, co za haniebna lichwa! Wszystko jest źródłem zysku, okazją do zarabiania pieniędzy, do osiągania zysków!

Będzie się mówiło, że przez cały XIX i XX wiek Włosi byli ożywiani przez wielkie ideały. Z rozczarowaniem godnym tego, kto obserwuje ruiny postępu po upadku tak wielu ideologii, możemy odpowiedzieć, że obecna retoryka różni się od małego lombardzkiego strażnika 1 i czynów Ciro Menottiego 2 tylko tym, że zmienił się pretekst używany do legitymizacji narzucanych im zmian. Wcześniej opierali się na ideałach takich jak Ojczyzna i wyzwolenie od tyranów (którzy tak naprawdę nie byli tyranami); później była to walka klas i wolność od kapitalistycznego ucisku (choć później przyjęto ideały konsumpcyjne); następnie przyszły ideały takie jak uczciwość i wolność od skorumpowanych polityków; a w końcu ideały ekologiczne i obowiązek zmniejszenia liczby istot ludzkich na planecie, co niektórzy postanowili na własną rękę osiągnąć poprzez epidemie, głód i wojny. Risorgimento i Wielka Wojna były pretekstami, bo maskowały prawdziwy zamiar masonerii, którym było położenie kresu monarchiom katolickim i osłabienie Kościoła poprzez pozbawienie go i ich własności. Pretekstami były także demokracja i idee republikańskie, ponieważ ukrywały plan manipulowania masami, aby uwierzyły, że mogą decydować o swoim losie; pretekstami były idee roku 68, których ideały wyzwolenia od wszelkich zasad transcendentnych doprowadziły do legalizacji rozwodów, aborcji i konkubinatu, a także do zepsucia młodzieży i rozpadu rodziny. Tak samo pretekstami były te, za pomocą których Sobór narzucił nową Mszę, o którą nikt nie prosił, nowy katechizm, gdy nikt nie chciał zmienić istniejącego, oraz nowych zsekularyzowanych i zaniedbanych księży, których nikt nie czuł potrzeby. Pretekstem była również farsa pandemiczna, co widzimy już w oficjalnych mediach, po dwóch latach mówienia o tym bez zwracania na nas uwagi. A kryzys ukraiński, sankcje wobec Rosji, kryzys energetyczny, transformacja ekologiczna i elektroniczna waluta to też preteksty.

Mamy, jak widzimy, dwa światy: tradycyjny i rewolucyjny. Ale przez te dwa światy - nie miejmy złudzeń - nie rozumiemy przejścia od jednego przestarzałego modelu do innego, który lepiej odpowiada wymogom nowoczesności. Są to dwie rzeczywistości kontekstowe, współczesne i przeciwstawne, które na przestrzeni dziejów zawsze wskazywały na dyskryminację między dobrem a złem, między dziećmi Światła a dziećmi ciemności, między; Civitas Dei a Civitas Diaboli. Dwie rzeczywistości, które niekoniecznie wyróżniają się granicami czy szczególnymi formami rządów, ale wspólną teologiczną koncepcją świata. Dwie strony jak te przedstawione w Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego, w medytacji o dwóch sztandarach: "Tu zobaczysz wielki obóz (...), gdzie najwyższym kapitanem generalnym dobra jest Chrystus, nasz Pan; inny obóz w rejonie Babilonu, gdzie przywódcą wrogów jest Lucyfer" (136, 4 dzień).

W Mieście Bożym to współuczestnictwo obejmuje wszystkie aspekty życia według porządku chrześcijańskiego, a władza duchowa i doczesna, w harmonijnej i hierarchicznie zorganizowanej współpracy, są zgodne z wyznaniem wiary i moralnością nauczaną przez Chrystusa i strzeżoną przez Kościół. Jest to porządek, w którym władze cywilne wyrażają władzę Chrystusa Króla, a kościelne władzę Chrystusa Papieża, rekapitulując wszystko w Chrystusie Początku i Końcu, Alfie i Omedze. W tym sensie Miasto Boże jest modelem, na którym inspiruje się społeczeństwo chrześcijańskie, a więc wyklucza z natury bluźnierczą koncepcję świeckości państwa oraz pomysł, że Kościół może dążyć do sekularyzacji władz lub uznawać prawa błędu. W Civitas Dei króluje w wszechświecie, boski porządek, który Pan po mistrzowsku zsyntetyzował w Modlitwie Pańskiej: adveniat regnum tuum; fiat voluntas tua, sicut in cœlo et in terra. Bądź wola Twoja, na ziemi jak w niebie. Niebo jest więc wzorem dla ziemi, niebiańskie Jeruzalem jest wzorem społeczeństwa chrześcijańskiego, które realizuje się przez to, że Chrystus króluje, że przychodzi Jego Królestwo. Jest to społeczeństwo tych, którzy kochają Boga aż do wyniszczenia siebie.

Obywateli Civitas Diaboli łączy natomiast rewolucja, w której władza sprawowana jest siłą, a wszelka władza nie ma granic. Nie podlega ona żadnym nakazom moralnym, ani nie jest wykonywana w imieniu Boga, lecz w imieniu Nieprzyjaciela. Chaos, nieład, piekielny zamęt, zsyntetyzowane w lucyferiańskim zawołaniu Non serviam, nie będę służył i w satanistycznym nakazie "róbta co chceta", panują - czyli - chaos, nieład, piekielny zamęt. W tym tyrańskim i anarchicznym społeczeństwie panuje jednocześnie obalenie sprawiedliwości przez nieprawe prawa, obalenie dobra wspólnego przez zasady, które uciskają ludzi, oraz bunt przeciwko Bogu przez zachęcanie do wad, grzechu i bluźnierstwa. Wszystko w pogoni za egoistycznym zyskiem, kosztem deptania innych; wszystko dla motywacji władzy, pieniędzy i przyjemności. A gdzie panuje chaos, tam króluje szatan, buntownik par excellence, inspirator zasad rewolucji z rajskiego ogrodu, kłamca, morderca. Państwo inspirowane przez Civitas Diaboli nie jest świeckie; jest niereligijne, antyklerykalne, bezbożne i antychrześcijańskie. Uciska poprzez władzę opartą na strachu, terrorze, przymusie i sile, na zdolności do kryminalizacji dobra i wywyższania zła, na oszustwie i kłamstwie. W Diabelskim Mieście władza kościelna i cywilna jest zaćmiona przez wywrotowców, którzy sprawują ją wbrew celom, dla których została ustanowiona: kościół w ukryciu, a państwo w sferze polityki. Społeczeństwo tych, którzy kochają siebie do tego stopnia, że gardzą Bogiem.

Ci z nas, którzy zgromadzili się tutaj na narodowym dniu Liberi in Veritate, widzą, że ideowo należymy do Civitas Dei, ale to obywatelstwo nie znajduje konkretnej rzeczywistości, w której można działać, w której można przyczyniać się do wspólnego dobra, które jako katolicy chcielibyśmy promować zarówno w Kościele, jak i w polityce. To tak, jakbyśmy mieli przepustkę narodu, którego położenia na mapie nie znamy, ale którego ślady znajdujemy już na Węgrzech, już w Polsce, już w Brazylii, a nawet w Rosji, i niespodziewanie u wielu takich wygnańców jak my, którzy aż za dobrze wiedzą, o czym mówimy, i którzy tak jak my czują się w pewien sposób obcokrajowcami. A kiedy słyszymy, jak demokratyczny kongresmen USA Jamie Raskin oświadcza, że Rosja jest krajem prawosławnym o tradycyjnych wartościach i dlatego USA muszą ją zniszczyć za wszelką cenę (aquí), czujemy się duchowo związani z narodem rosyjskim, wobec wspólnych prześladowań, jakim jesteśmy poddawani przez wrogów Boga.

To samo poczucie wyobcowania z Kościoła w sposób, w jaki przejawia się on dzisiaj, przyćmiony przez skorumpowaną hierarchię, a także poddany diabelskiemu miastu, sprawia, że czujemy się w pewien sposób wygnani także jako katolicy, wygnani z miasta jako sztywni, nie-dostosowujący się, zacofani; ponieważ nie jesteśmy w stanie przyjąć za normalne, że papa skandalizuje herezjami, bałwochwalczymi aktami, prowokacjami, ekscesami i kłamstwami, poniżając Kościół Chrystusowy i szydząc z konserwatywnych kardynałów i biskupów, którzy nieśmiało wyrażają swoją niezgodę; z powodu niedelikatności, jaką okazujemy, odmawiając wygodnej drogi; z powodu poczucia opuszczenia dzieci przez ojca; z powodu bólu, gdy widzimy, jak ci, którzy powinni nas karmić chlebami i rybami, dają nam kamienie i skorpiony. Szukaliśmy księdza i znaleźliśmy szarego urzędnika partyjnego. Szukamy słowa zachęty, a odpowiada nam pogarda, i to wtedy, gdy nie lekceważą nas zupełnie. Patrzymy na to, czym Kościół był kiedyś i nie możemy pogodzić się z tym, czym się stał z powodu naszego milczenia i błędnego rozumienia posłuszeństwa.

Ale Kościół wojujący na ziemi nie jest Civitas Dei, bo jak wszystkie rzeczywistości duchowe zanurzone w strumieniu czasu, Kościół przyjmuje ludzi słabych i splamionych grzechem, dobrych i złych. Aż do wieczności nie będzie można oddzielić pszenicy od kąkolu, jednych zebrać do stodoły, a drugich wrzucić do ognia.

Nie należy też mylić Miasta Bożego z państwem wyznaniowym, które skupia dobrych i złych obywateli, uczciwych i przestępców. Nie odważmy się też pomylić ziemskiego Kościoła z miastem diabła, jeśli sprawuje on swoją władzę naśladując cnotliwy model rządu. Bądźmy dziećmi Kościoła i poddanymi narodu, w którym Opatrzność zrządziła, że mamy się urodzić.

Jak zatem rozpoznać Civitas Dei i Civitas Diabła?

Sami musimy zbudować Miasto Boże, a raczej musimy czerpać z niego inspirację, aby z mądrością i pokorą odbudować społeczeństwo, które przywróci naszemu Panu koronę i berło, które do Niego należą, a których pozbawiły Go dwa wieki rewolucji. Niezależnie od formy rządu, każdy katolik jako obywatel ma obowiązek nasycać wszystkie dziedziny społeczeństwa obywatelskiego wiarą i moralnością chrześcijańską, ukierunkowaną na dobro wspólne, chwałę Bożą i zbawienie dusz. Każdy ochrzczony ma podobny obowiązek czuwania nad tym, aby we wszystkich dziedzinach życia religijnego (modlitwa, Msza święta, sakramenty, dzieła miłosierdzia, chrześcijańska formacja dzieci...) nie kierować się modami ani rerum novarum cupiditas, czyli łaknieniem nowości, ale aby to, czego Pan nauczył Apostołów i co Kościół święty zachował w swej integralności w ciągu wieków, zostało zachowane w nienaruszonym stanie. Wiatry nowości są rzeczywiście charakterystycznym znakiem rewolucji, zarówno w świecie cywilnym, jak i kościelnym. A żeby Chrystus znów stał się Królem naszego narodu, trzeba przede wszystkim, aby każdy z nas dawał konsekwentne świadectwo wyznawanej przez siebie wiary; aby potwierdzał czynem swoje trwanie przy zasadach religii, zwłaszcza w odniesieniu do rodziny, wychowania dzieci i prowadzenia życia.

Miasto diabła jest łatwe do zidentyfikowania, a po zidentyfikowaniu należy z nim odważnie walczyć, ponieważ jest ono w stanie wojny z Miastem Boga i nie zawaha się użyć wszelkich środków, aby nas osłabić, skorumpować i sprawić, że będziemy ulegli. W Światowym Forum Ekonomicznym, ONZ i różnych fundacjach filantropijnych masońskiej macierzy, wraz z wspierającymi je rządami i organizacjami międzynarodowymi, w tym kościołem bergoglińskim z licznymi infiltratorami we wszystkich dykasteriach centralnych i peryferyjnych, są realizacją na Ziemi civitas diaboli, których obywatele nie kryją swojej śmiercionośnej ideologii i chęci wymazania z pamięci i obalenia tego, co pozostało z Cywilizacji Chrześcijańskiej, aby narzucić swój nieludzki sposób życia i sprawić, że wszelkie ślady dobra znikną nie tylko w zachowaniach społecznych, ale i w myśleniu ludzi. (Mówią); Chrystus musi być wyjęty z umysłów, po uprzednim wyrwaniu z serc. Umysły muszą być połączone ze sztuczną inteligencją, aby stworzyć istotę, w której obraz i podobieństwo Boga jest monstrualnie zdeformowane. Pamiętajcie o tym: między tymi dwoma miastami nie może być najmniejszego rozejmu, bo są i zawsze będą zaprzysiężonymi wrogami, tak jak wrogami są Nasz Pan i Szatan. Ale jednocześnie w wojnie bez kwarty, którą prowadzą, zwycięstwo będzie nieubłaganie nasze, ponieważ Chrystus już definitywnie pokonał szatana na drzewie Krzyża. To, co nas czeka, to dopiero ostatnia faza konfrontacji, której wynik jest najbardziej pewny, bo oparty na obietnicy Zbawiciela: portæ inferi non prævalebunt.

Oto więc cele, które jako świeccy macie obowiązek i zaszczyt przełożyć na rzeczywistość społeczną i polityczną: promować społeczną Królewskość Chrystusa według modelu Miasta Bożego i porządku zamierzonego przez Pana oraz zwalczać działania globalistów, ostatni i ogromny legion Miasta Diabła, za pomocą edukacji, denuncjacji i bojkotu. Jeśli bowiem prawdą jest, że z pomocą modlitwy możemy uzyskać liczne łaski od Boskiego Majestatu, to nie mniej prawdą jest, że jako katolicy stanowimy również wystarczającą liczbę - przynajmniej we Włoszech - aby dać jasny i jednoznaczny sygnał firmom, grupom finansowym i centrom zarządzania informacją, które żyją z klientów, którzy je wybierają. Jeśli przestaniemy kupować produkty od globalistycznych korporacji międzynarodowych, od firm sprzymierzonych z systemem, przestaniemy oglądać programy telewizyjne i uczestniczyć w platformach społecznościowych, które nie szanują naszej religii, zmusimy wielu do cofnięcia się i utrudnimy propagandę Nowego Porządku Świata, kłamstwa mediów głównego nurtu i przekłamania dotyczące kryzysu ukraińskiego.

Odrzućmy więc jawnie fałszywe dogmaty ideologii LGBTQ, inkluzywności, ideologii gender, globalnego ocieplenia, kryzysu energetycznego i transhumanistycznej eugeniki. Przede wszystkim spróbujmy przedstawić ogólny zarys akcji wywrotowej Civitas Diaboli, ukazując spójność tych poszczególnych inicjatyw z ogólnym planem, ze środkami, które ten plan zamierza przyjąć oraz z rzeczywistymi i niewypowiedzianymi celami, do których dąży.

Na zakończenie pozdrawiam organizatorów tego wydarzenia i dziękuję im za umożliwienie mi skierowania tego przesłania do obecnych. Liczne znaki poparcia dla tego dnia formacji pomagają nam zrozumieć, że wojska tworzą szeregi i że wiele dusz spragnionych Boga jest gotowych do walki i poświęcenia się, aby zagwarantować spokojną przyszłość dla swoich dzieci i zatrzymać ten bezsensowny wyścig do zguby.

†Carlo Maria Viganò, abp.

1 Mały lombardzki strażnik to opowiadanie z cyklu Serce Edmondo de Amicisa o chłopcu, który wspinając się na drzewo zauważa austriackich żołnierzy i w ten sposób pomaga Włochom, co jest czynem, który kosztuje go życie.
2 Ciro Menotti, rewolucyjny członek Carbonerii, to kolejny bohater (w tym przypadku prawdziwy) włoskiego oporu przeciwko Austriakom oraz ważna i wyidealizowana postać Risorgimento.


adelantelafe.com/…-la-ciudad-del-diablo-en-la-cultura-contemporanea/
Jota-jotka
Gdyby Pan V.R.S
przeoczył .....
wklejam część mojego kom.
Nie no muszę skomentować
,,Natomiast chodzenie na Mszę to jest nakaz kościelny, Kościół powinien zatem zapewnić wiernym dostępność Mszy i to, uwaga, bo taka jest stara zasada - Mszy we właściwym im rycie (tj. np. nie jakiś tam syro-malabarskich).,,
.
W moim przekonaniu chodzę na
MSZĘ ŚWIĘTĄ nie dlatego ,że mi KAŻĄ
Tylko z tego względu ,że; …More
Gdyby Pan V.R.S
przeoczył .....
wklejam część mojego kom.
Nie no muszę skomentować
,,Natomiast chodzenie na Mszę to jest nakaz kościelny, Kościół powinien zatem zapewnić wiernym dostępność Mszy i to, uwaga, bo taka jest stara zasada - Mszy we właściwym im rycie (tj. np. nie jakiś tam syro-malabarskich).,,

.
W moim przekonaniu chodzę na
MSZĘ ŚWIĘTĄ nie dlatego ,że mi KAŻĄ
Tylko z tego względu ,że;

,,J6,52-59
Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak on może nam dać swoje ciało do jedzenia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił — nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział, nauczając w synagodze w Kafarnaum.,,
--rN-- shares this
97
Sługa Prawdy
Jak zatem rozpoznać Civitas Dei i Civitas Diabła?
Sami musimy zbudować Miasto Boże, a raczej musimy czerpać z niego inspirację, aby z mądrością i pokorą odbudować społeczeństwo, które przywróci naszemu Panu koronę i berło, które do Niego należą, a których pozbawiły Go dwa wieki rewolucji. Niezależnie od formy rządu, każdy katolik jako obywatel ma obowiązek nasycać wszystkie dziedziny społeczeństwa …More
Jak zatem rozpoznać Civitas Dei i Civitas Diabła?

Sami musimy zbudować Miasto Boże, a raczej musimy czerpać z niego inspirację, aby z mądrością i pokorą odbudować społeczeństwo, które przywróci naszemu Panu koronę i berło, które do Niego należą, a których pozbawiły Go dwa wieki rewolucji. Niezależnie od formy rządu, każdy katolik jako obywatel ma obowiązek nasycać wszystkie dziedziny społeczeństwa obywatelskiego wiarą i moralnością chrześcijańską, ukierunkowaną na dobro wspólne, chwałę Bożą i zbawienie dusz. Każdy ochrzczony ma podobny obowiązek czuwania nad tym, aby we wszystkich dziedzinach życia religijnego (modlitwa, Msza święta, sakramenty, dzieła miłosierdzia, chrześcijańska formacja dzieci...)
Sługa Prawdy
nie kierować się modami ani rerum novarum cupiditas, czyli łaknieniem nowości, ale aby to, czego Pan nauczył Apostołów i co Kościół święty zachował w swej integralności w ciągu wieków, zostało zachowane w nienaruszonym stanie.
Sługa Prawdy shares this
1830
oddzielonych od swoich rodzin i dziećmi rozproszonymi po całym kraju, studiującymi w ramach programu "Erasmus". Ciekawe, że ci, którzy tak bardzo troszczą się o zrównoważony rozwój, to właśnie ci, którzy zniszczyli starożytny świat w skali ludzkiej, zasadniczo regulowany w przyrodzie przez naturalny rytm, a w religii przez ducha - czyli przez Tradycję - po to, by tanio wyzyskiwać robotników, by …More
oddzielonych od swoich rodzin i dziećmi rozproszonymi po całym kraju, studiującymi w ramach programu "Erasmus". Ciekawe, że ci, którzy tak bardzo troszczą się o zrównoważony rozwój, to właśnie ci, którzy zniszczyli starożytny świat w skali ludzkiej, zasadniczo regulowany w przyrodzie przez naturalny rytm, a w religii przez ducha - czyli przez Tradycję - po to, by tanio wyzyskiwać robotników, by jak najwięcej korzystać z wielkich gospodarstw rolnych zarządzanych na zasadzie zwykłego utrzymania, by wykorzystywać nieletnich i kobiety w pracy, by zaprzęgać siłę pary do zwiększenia masowej produkcji, by eksploatować elektryczność, energię atomową..
Sługa Prawdy
A żeby Chrystus znów stał się Królem naszego narodu, trzeba przede wszystkim, aby każdy z nas dawał konsekwentne świadectwo wyznawanej przez siebie wiary; aby potwierdzał czynem swoje trwanie przy zasadach religii, zwłaszcza w odniesieniu do rodziny, wychowania dzieci i prowadzenia życia.
V.R.S.
Po raz kolejny tłumaczenie to "masakra piłą mechaniczną". Przykład pierwszy z brzegu:
"Tak samo pretekstami były te, za pomocą których Sobór narzucił nową Mszę, o którą nikt nie prosił, nowy katechizm, gdy nikt nie chciał zmienić istniejącego, oraz nowych zsekularyzowanych i zaniedbanych księży, których nikt nie czuł potrzeby."
czyli nie wiadomo o co chodzi a faktycznie w tekście abp Vigano …More
Po raz kolejny tłumaczenie to "masakra piłą mechaniczną". Przykład pierwszy z brzegu:
"Tak samo pretekstami były te, za pomocą których Sobór narzucił nową Mszę, o którą nikt nie prosił, nowy katechizm, gdy nikt nie chciał zmienić istniejącego, oraz nowych zsekularyzowanych i zaniedbanych księży, których nikt nie czuł potrzeby."
czyli nie wiadomo o co chodzi a faktycznie w tekście abp Vigano (por. np. remnantnewspaper.com/…as-dei-and-civitas-diaboli-in-contemporary-society ):

"Podobnie jak ideały Vaticanum II były pretekstami, przy pomocy których narzucono katolikom nową Mszę, o którą nikt nie prosił, nowy katechizm, mimo iż nikt nie chciał tu zmiany oraz nowych zsekularyzowanych i byle jakich księży, których nikt nie potrzebował."
Edward7
To zamiast pisać; jednostronne , tendencyjne, zmanipulowane artykuły o JP II można byłoby też przetłumaczyć coś Abp Vigano ...
Pisanie czegoś o Watykanie, czy JP II , pomijając masonerie, wpływ masonerii, otoczenie masonami papieża , to tak jakby głosić kazanie rekolekcyjne a nie mówić o piekle , potępieniu wiecznym, pokucie ... masoneria jest diabłem na ziemi ... cała historia która jest …More
To zamiast pisać; jednostronne , tendencyjne, zmanipulowane artykuły o JP II można byłoby też przetłumaczyć coś Abp Vigano ...

Pisanie czegoś o Watykanie, czy JP II , pomijając masonerie, wpływ masonerii, otoczenie masonami papieża , to tak jakby głosić kazanie rekolekcyjne a nie mówić o piekle , potępieniu wiecznym, pokucie ... masoneria jest diabłem na ziemi ... cała historia która jest nauczania w szkole właśnie dlatego jest kłamliwa , ponieważ pomija masonerie ... a to ta sama taktyka ..
V.R.S.
@Edward7
"To zamiast pisać; jednostronne , tendencyjne, zmanipulowane artykuły o JP II można byłoby też przetłumaczyć coś Abp Vigano"
--
Oszczerstwo chluby panu nie przynosi, podobnie zresztą jak zarzuty wobec innych przy własnym lenistwie.
V.R.S.
@Edward7
"Pisanie czegoś o Watykanie, czy JP II , pomijając masonerie, wpływ masonerii, otoczenie masonami papieża ,"
---
To niech pan sobie pisze o masonerii a innym pozwoli cytować słowa i gesty Jana Pawła II, które są na tyle wymowne jeśli chodzi o ich heterodoksję, że nie potrzebują dodatków.