tommy1
5937

Święty do zadań specjalnych

Niedziela warszawska 19/2013, str. 6-7

Artur Stelmasiak

Archiwum

Gdy komuniści wystawili ciało Andrzej Boboli jako eksponat muzealny w Moskwie, szybko przekonali się o skuteczności Świętego. Ludzie zaczęli modlić się przed relikwiami tuż obok Kremla

Kremlowskie władze chciały ośmieszyć „religijne zabobony”. Wystawiły więc w 1922 r. nagie ciało ówczesnego błogosławionego Andrzeja Boboli na wystawie higienicznej. Myślano, że relikwie jezuickiego męczennika zaczną się rozkładać. - Nic takiego się jednak nie stało. Ludzie zaczęli spontanicznie klękać i modlić się nawet w muzeum - opowiada o. Aleksander Jacyniak, twórca i kustosz muzeum św. Andrzeja Boboli przy sanktuarium na Rakowieckiej.

Wieść o tym, że na wystawie w Moskwie znajdują się relikwie prawdziwego świętego, rozniosła się wśród ludności, która nie zapomniała swoich prawosławnych korzeni. „Eksponat” stawał się coraz bardziej niewygodny dla bolszewików. O relikwie upominał się także Watykan. W maju 1924 r. ciało św. Boboli - jako rodzaj „zapłaty” za pomoc w czasie głodu - przekazano Stolicy Apostolskiej. Jednak wówczas komuniści zażądali, aby ciało ominęło terytorium Polski.

Znany po śmierci

Św. Andrzej Bobola od 2002 r. jest jednym z patronów Polski. Jednak za jego życia nic nie zapowiadało, że Kościół będzie go wymieniać w Litanii do Wszystkich Świętych.

Urodził się w 1591 r. na ziemi sanockiej w Strachocinie, pośród pięknych wzgórz. Przyszły Święty był porywczy, niecierpliwy, gwałtowny. Prepozyt Nowacki w 1628 r. uznał nawet brata Andrzeja „za niezdatnego do nauczania w szkołach i piastowania urzędu przełożonego”.

Doceniono go za odwagę i zaangażowanie dopiero podczas groźnych fal epidemii w latach 1625-29. Później rozpoczął prace misyjne w bagnistych okolicach Pińska. I to właśnie misyjna działalność na styku dwóch wyznań katolickiego i prawosławnego doprowadziła go do męczeństwa.

W 1657 r. został bestialsko zamordowany przez Kozaków. Pomimo bardzo wymyślnych tortur (m.in. obdzierania ze skóry, skalpowania, dziurawienia policzków i uciętego języka) nie wyrzekł się wiary. „Zapytany, czy jest łacińskim księdzem, odparł Andrzej: Jestem katolickim kapłanem. W tej wierze się urodziłem i w niej też chcę umrzeć. Wiara moja jest prawdziwa i do zbawienia prowadzi” - tak o św. Andrzeju pisał Papież Pius XII.

Jednak Jego śmierć - choć bardzo okrutna - nie była czymś nadzwyczajnym w czasach kozackiej zawieruchy. Sami jezuici stracili w tym czasie ok. 50 zakonników, a po śmierci św. Andrzeja zamordowano kolejnych 12. Dlaczego więc to o. Bobola jest dziś jednym z najważniejszych polskich świętych?

- Paradoksalnie za życia nie był on jakąś szczególnie znaną postacią. Źródeł jego kultu trzeba szukać po jego śmierci. On, po prostu, nie dał zapomnieć o sobie. Dawał czytelne znaki, czynił cuda i nakłaniał do modlitwy. Taki jest również dziś - tłumaczy o. Jacyniak.

Niezwykłe relikwie

Św. Andrzej podzieliłby pewnie los innych męczenników tego okresu ze wschodnich rubieży Rzeczpospolitej. - Ci jezuici, którzy przeżyli, nie mogli zajmować się zbieraniem pozostałych po nim pamiątek, czy rozwojem jego kultu. Musieli przede wszystkim zatroszczyć się o własne przetrwanie. Św. Andrzej musiał więc sam o sobie przypomnieć - mówi o. Jacyniak.

Zrobił to dopiero 45 lat po śmierci. Wówczas ukazał się przełożonemu Kolegium Jezuitów w Pińsku, który zamartwiał się o przyszłość zakonu. - Andrzej Bobola bardzo bezpośrednio poinformował go, że nie szuka pomocy tam, gdzie trzeba. Wytłumaczył mu, że jest jednym z jezuitów zamordowanych przez kozaków i że sam otoczy placówkę jezuitów opieką, jeśli jej przełożony odszuka jego ciało - podkreśla kustosz muzeum.

Gdy odnaleziono zbutwiałą trumnę, okazało się, że ciało męczennika nie ma żadnych oznak rozkładu. Odkrycie spowodowało, że natychmiast zaczął się rozwijać kult o. Boboli. Co ciekawe, relikwie przyszłego Świętego stały się obiektem pielgrzymek nie tylko katolików, ale również prawosławnych. Święty, którego zabito w imię walki z katolicyzmem, zaczął jednoczyć zwaśnione Kościoły.

Drugi raz Męczennik przypomniał o sobie w 1819 r., gdy o pomoc zwrócił się do niego prześladowany przez carat dominikanin o. Alojzy Korzeniewski. Właśnie miał kłaść się spać, gdy ujrzał przed sobą jezuitę i wizję wielkiej wojny, podczas której wiele narodów walczyło przeciw sobie z niespotykaną zawziętością. „Gdy wojna, której masz obraz przed sobą, zakończy się pokojem, Polska zostanie odbudowana i ja zostanę uznany jej patronem” - wyjaśniła postać Świętego. Dopiero po 100 latach przypomniano sobie o proroctwie, które okazało się prawdą.

Skuteczny orędownik

Relikwie męczennika na początku XIX wieku zostały umieszczone w Połocku. Tak było do czasu, gdy w 1922 r. uzbrojeni bolszewicy, porwali je, bijąc, raniąc i mordując broniących go katolików. Sprofanowane relikwie przewieźli do Moskwy. Od tego czasu zarówno władze II RP, jak i Stolica Apostolska, podejmowały dyplomatyczne starania o odzyskanie ważnych dla Kościoła relikwii. Watykan odzyskał ciało w 1924 r., a w 1938 r. Pius XI Męczennika ogłosił świętym, a jego relikwie ofiarował Polsce. - Trumna z ciałem nowego świętego gromadziła tłumy. Na stacje kolejowe, na place i do kościołów przychodziły setki tysięcy wiernych - mówi o. Jacyniak.

Historycy wskazują, że były to największe uroczystości religijne okresu międzywojennego. Podkreślają też często, że powrót św. Andrzeja były religijnym wydarzeniem, które przygotowało Polaków do trudnego egzaminu i masowego męczeństwa II wojny światowej.

Pomimo upływu lat jezuicki święty wciąż potrafi zaskakiwać i upominać się o siebie. Lista wyproszonych łask i cudów za jego wstawiennictwem jest bardzo długa. - To bardzo skuteczny święty - z przekonaniem mówi o. Jacyniak. Ten święty sam inicjuje swój kult, aby pomagać ludziom. W tym sensie kontynuuje duszpasterską misję, której podjął się za ziemskiego życia. - Ma szczególną łaskę szybkiego wypraszania u Boga spraw, o które zwracamy się za jego wstawiennictwem. Jednak żeby mógł działać, niezbędna jest modlitewna więź z nim. Musi być proszony, to nie jest automat. Jeśli może interweniować, dzieje się to zwykle natychmiast - podkreśla jezuita.

Bywa, że jest zadziorny i przekorny - podobnie jak za życia. O. Jacyniak doświadczył tego, gdy kiedyś musiał pilnie zeskanować tekst o św. Andrzeju, a urządzenie odmówiło posłuszeństwa. - Wyskoczył komunikat o jakiejś poważnej awarii. Nie potrafiłem sobie z nią poradzić, więc zacząłem się modlić o pomoc do św. Andrzeja. Reakcja była natychmiastowa, skaner zaczął działać. Gdy ucieszony zapomniałem już o modlitwie, on się upomniał, bo urządzenie znów stanęło. Znów modlitwa pomogła. - wspomina o. Jacyniak. - Takie sytuacje ze św. Andrzejem zdarzają się bardzo często.

O skuteczności św. Andrzeja Boboli przekonany jest również proboszcz sanktuarium przy ul. Rakowieckiej, o. Waldemar Borzyszkowski. - Widać, że nasz współbrat nadal przyciąga ludzi do Kościoła. Mamy tu pielgrzymki z całej Polski - mówi „Niedzieli” o. Borzyszkowski. - Sam też korzystam z jego pomocy w trudnych sprawach.

Aktualne przesłanie

Zdaniem proboszcza sanktuarium, jezuicki męczennik jest doskonałym przykładem na Roku Wiary. - On przecież świadomie oddał za nią życie. Pokazuje więc nam, że wiara nie jest jakimś dodatkiem do codzienności, ale jej najważniejszym wymiarem - podkreśla o. Borzyszkowski.

O tym, że św. Andrzej Bobola nadal jest aktualny można się przekonać sięgając do encykliki Piusa XII wydanej w 1957 r., czyli dokładnie w 300. rocznicę śmierci jezuickiego męczennika. Papież kieruje specjalne przesłanie do Polaków, którzy wówczas byli sterroryzowani przez komunizm.

Papież nazywa wprost św. Andrzeja żołnierzem Chrystusa, który do końca walczył o Bożą chwałę. „Niechże więc Polacy idąc za jego świetlanym przykładem nadal bronią ojczystej wiary przeciw wszystkim niebezpieczeństwom, niech usiłują obyczaje do norm chrześcijańskich dostosować, niech to sobie mają mocnym przekonaniem za największą chwałę swojej Ojczyzny, jeżeli przez nieugięte naśladowanie niezachwianej cnoty przodków to osiągną, żeby Polska zawsze wierna była dalej przedmurzem chrześcijaństwa. Zdaje się bowiem wskazywać historia, jako świadek czasów, światło prawdy i nauczycielka życia, że Bóg tę właśnie rolę narodowi polskiemu przeznaczył” - pisał do Polaków Pius XII.

Współcześnie, gdy podstawowe wartości chrześcijańskie są podważane i atakowane, te archaiczne w formie słowa Papieża, nadal pozostają aktualne. Polska wciąż musi walczyć o swoją religijną tożsamość i wierność nauczaniu Kościoła. I właśnie takie jest przesłanie św. Andrzeja Boboli dla Polaków żyjących zarówno w XVII, XX, czy XXI wieku.
Matricaria
Św.Jan Paweł II się uśmiecha czytając takie wpisy pod piosenką Ochmana "River";Ochman - River - LIVE - Poland 🇵🇱 - Grand Final - Eurovision 2022

Niesamowicie piękna piosenka, najlepsza 🇵🇱 Dziękuję Polsce za wsparcie, zawsze będę wdzięczna i nigdy tego nie zapomnie. Przepraszam za ukraińskie jury. Ukraina jest razem z Polską 🇺🇦🇵🇱

To tylko konkurs piosenki, nie ma się czym przejmować :) Mam nadzi…More
Św.Jan Paweł II się uśmiecha czytając takie wpisy pod piosenką Ochmana "River";Ochman - River - LIVE - Poland 🇵🇱 - Grand Final - Eurovision 2022

Niesamowicie piękna piosenka, najlepsza 🇵🇱 Dziękuję Polsce za wsparcie, zawsze będę wdzięczna i nigdy tego nie zapomnie. Przepraszam za ukraińskie jury. Ukraina jest razem z Polską 🇺🇦🇵🇱

To tylko konkurs piosenki, nie ma się czym przejmować :) Mam nadzieję, że za rok Ukraina będzie już wolna od wroga i zorganizujecie piękny konkurs :)

Polacy, przepraszam za głupie jury, twoja piosenka jest piękna, nasi ludzie dali Ci 12 punktów 🇺🇦🇵🇱

Też mieliście dobrą piosenkę i miło, że głosowaliście na reprezentanta z naszego kraju. Prywatnie stawiałam na Serbię, Polskę i Czechy. Ukraina wygrała ze względu na utwór, jak również ze względu solidarność Europy z Wami - przynajmniej na tym polu udało Wam się odnieść zwycięstwo. Europa jest po Waszej stronie. Obyście poukładali sobie teraz sprawy w kraju.
Matricaria
Muzyka ,dobra muzyka potrafi łagodzić obyczaje i łączyć ludzi ponad granicami.To że przez tyle wieków stanowiliśmy Rzeczposoplitą trzech narodów jest nie do wymazania,to dlatego pomagamy sąsiadom zza wschodniej granicy w tak oczywisty sposób bo nasze chrześcijańskie braterstwo przypomniał i zadał nam papież Polak.Finał sobotniej Eurowizji wystawił na małą próbę relacje polsko ukraińskie ale …More
Muzyka ,dobra muzyka potrafi łagodzić obyczaje i łączyć ludzi ponad granicami.To że przez tyle wieków stanowiliśmy Rzeczposoplitą trzech narodów jest nie do wymazania,to dlatego pomagamy sąsiadom zza wschodniej granicy w tak oczywisty sposób bo nasze chrześcijańskie braterstwo przypomniał i zadał nam papież Polak.Finał sobotniej Eurowizji wystawił na małą próbę relacje polsko ukraińskie ale szybko się okazało ile zrozumienia okazali sobie widzowie,pisząc w internecie komentarze pod piosenką "Ryder".Nasz artysta był świetny ale rozumiemy że teraz Ukraińcom należy się pierwszeństwo i moralne wsparcie ,choć zdajemy sobie sprawę że dla ludzi ginących od ran i głodu za Mariupol jest to tylko małe światełko,nieduży gest, ale jest.
"Kościół w uroczystość świętego Andrzeja Boboli modli się właśnie o to zjednoczenie chrześcijan",jak widzimy,jedna owczarnia będzie powstawała w ogniu cierpień zadawanych od tego, który potrafi tylko dzielić.
Matricaria
Święty Jan Paweł II o Andrzeju Boboli: - W roku 1938 byłem naocznym świadkiem powrotu męczennika do Ojczyzny. Albowiem jego trumna, jego relikwie wracały do Polski poprzez różne miasta, między innymi Kraków, zanim dotarły do Warszawy. I pamięć tego spotkania ze świętym męczennikiem pozostaje dla mnie niezatarta. Kiedy zapoznałem się z jego życiorysem, z okolicznościami jego śmierci oraz z losami …More
Święty Jan Paweł II o Andrzeju Boboli: - W roku 1938 byłem naocznym świadkiem powrotu męczennika do Ojczyzny. Albowiem jego trumna, jego relikwie wracały do Polski poprzez różne miasta, między innymi Kraków, zanim dotarły do Warszawy. I pamięć tego spotkania ze świętym męczennikiem pozostaje dla mnie niezatarta. Kiedy zapoznałem się z jego życiorysem, z okolicznościami jego śmierci oraz z losami pośmiertnymi, jeszcze bardziej przejrzysty stał się dla mnie ten znak, jakim jest święty Andrzej Bobola. Jego życie symbolizuje jakiś wielki okres dziejów Polski, Polski unijnej, Rzeczpospolitej trzech narodów, Polski, w której wraz z unią znalazły się także dwie odmiany chrześcijaństwa: chrześcijaństwo łacińskie- rzymskie- i chrześcijaństwo wschodnie, zarówno w formie prawosławnej, jak też i w formie katolickiej, to znaczy Kościół unicki. To wszystko należy do naszej historii, do historii narodu, do historii Kościoła.

Jeżeli uświadomimy sobie, że po odkryciu jego relikwii jego ciała, które pozostało mimo wszystko nienaruszone, przy tym ciele jako przy znaku danym od Boga skupili się wszyscy wierzący, zarówno katolicy, jak i prawosławni i wspólnie otaczali go czcią, to można w tym widzieć także i jakąś zapowiedź spotkania się chrześcijan z Zachodu i ze Wschodu, zapowiedź tego dojrzałego owocu zjednoczenia chrześcijan, wysiłku ekumenicznego, który Kościół podejmuje razem z odłączonymi naszymi braćmi, rozłączonymi od nas braćmi chrześcijańskimi, zwłaszcza od czasu Soboru Watykańskiego II. Tak więc postać ta pozostaje bardzo wymowna. Bóg pozwolił świętemu Andrzejowi stać się znakiem, znakiem nie tylko spraw przeszłych, ale także i spraw, na które czekamy, do których się przygotowujemy, znakiem nie tylko tego, co dzieliło i dzieli, a dzieliło aż do śmierci męczeńskiej, ale także tego, co ma połączyć. Kościół w uroczystość świętego Andrzeja Boboli modli się właśnie o to zjednoczenie chrześcijan, ażeby „byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie”.
- Jan Paweł II o św. Andrzeju Boboli - Andrzej Bobola - Patron Parafii - Parafia pw. św. Andrzeja Boboli
V.R.S.
"To wszystko należy do naszej historii, do historii narodu, do historii Kościoła. (...) Jeżeli uświadomimy sobie, że po odkryciu jego relikwii jego ciała, które pozostało mimo wszystko nienaruszone, przy tym ciele jako przy znaku danym od Boga skupili się wszyscy wierzący, zarówno katolicy, jak i prawosławni i wspólnie otaczali go czcią, to można w tym widzieć także i jakąś zapowiedź spotkania …More
"To wszystko należy do naszej historii, do historii narodu, do historii Kościoła. (...) Jeżeli uświadomimy sobie, że po odkryciu jego relikwii jego ciała, które pozostało mimo wszystko nienaruszone, przy tym ciele jako przy znaku danym od Boga skupili się wszyscy wierzący, zarówno katolicy, jak i prawosławni i wspólnie otaczali go czcią, to można w tym widzieć także i jakąś zapowiedź spotkania się chrześcijan z Zachodu i ze Wschodu, zapowiedź tego dojrzałego owocu zjednoczenia chrześcijan, wysiłku ekumenicznego, który Kościół podejmuje razem z odłączonymi naszymi braćmi, rozłączonymi od nas braćmi chrześcijańskimi, zwłaszcza od czasu Soboru Watykańskiego II"
---
Bełkot typowy dla Karola Wojtyły - jednego z najgorszych papieży w dziejach Kościoła. Schizma jako należąca do historii Kościoła - to tylko u człowieka, który heretyków i schizmatyków z Moskwy nazywał "Kościołem siostrzanym" a katolickiego arcybiskupa "schizmatykiem". Takie miał pomieszanie religijno-umysłowe.

"Kościół w uroczystość świętego Andrzeja Boboli modli się właśnie o to zjednoczenie chrześcijan, ażeby „byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie”."
---
O "zjednoczenie chrześcijan" to modli się heretyckie posoborowie, które odrzuca katolicki dogmat o jedności Kościoła. Kościół modli się o nawrócenie heretyków i schizmatyków - jak zawsze to czynił.
Jota-jotka
,,Kremlowskie władze chciały ośmieszyć „religijne zabobony”. Wystawiły więc w 1922 r. nagie ciało ówczesnego błogosławionego Andrzeja Boboli na wystawie higienicznej.
Myślano, że relikwie jezuickiego męczennika zaczną się rozkładać. -
Nic takiego się jednak nie stało.
Ludzie zaczęli spontanicznie klękać i modlić się nawet w muzeum - opowiada o. Aleksander Jacyniak, twórca i kustosz muzeum św. …More
,,Kremlowskie władze chciały ośmieszyć „religijne zabobony”. Wystawiły więc w 1922 r. nagie ciało ówczesnego błogosławionego Andrzeja Boboli na wystawie higienicznej.
Myślano, że relikwie jezuickiego męczennika zaczną się rozkładać. -
Nic takiego się jednak nie stało.
Ludzie zaczęli spontanicznie klękać i modlić się nawet w muzeum - opowiada o. Aleksander Jacyniak, twórca i kustosz muzeum św. Andrzeja Boboli przy sanktuarium na Rakowieckiej,,

Czasem walcząc ,,,przeciw,,
może okazać się ,że tak naprawdę WALCZYSZ Z SAMYM BOGIEM...